-
Posts
297 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by bunia2010
-
DIOZ (Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt)
bunia2010 replied to bunia2010's topic in Fundacje i stowarzyszenia
-
DIOZ (Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt)
bunia2010 replied to bunia2010's topic in Fundacje i stowarzyszenia
-
DIOZ (Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt)
bunia2010 replied to bunia2010's topic in Fundacje i stowarzyszenia
-
DIOZ (Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt)
bunia2010 replied to bunia2010's topic in Fundacje i stowarzyszenia
-
2 historie 1. Właścicielka suczki merle ze zdj nr 1 szuka psa do krycia. Tak zwany " rodowod" na fotce nr 2. SUCZKA MA 11 MIESIECY !! Jednak zdaniem tej Pani jest dojrzała do krycia! Proszę bardzo, nawet profil DNA jej już robi !! Warto przyjrzeć sie " organizacji" ktora firmuje takie bogacenie sie kosztem zwierząt. " Towarzystwo Kynologiczne" ma stronę na Facebooku i 42 obserwujących... Niżej trochę opinii o tym znakomitym " stowarzyszeniu ". 2. Inna historia, kto wydaje papiery ? Tego nie wiemy. Już w drodze " super miocik" merle po rodzicach ponoć czekoladowe merle i izabela ! Izabela wygląda też na merle, ale pewno sie nie znam... Jesli nawet nie są to 2 merle ( łączenie merle plus merle to potomstwo z poważnymi uszkodzeniami wzroku i słuchu !), to masc izabelowata niesie ryzyko choroby skóry ( CDA) Na ostatniej fotce miocik w tejże samej " hodowli " : szczenieta blue i izabela, oba kolory z ryzykiem CDA. Jesli zachorowaliscie na gwałtowną merlomanię, to pamiętajcie, że kupując szczeniaka byle gdzie ( czyli nie w ZKwP) finansujecie wykorzystywanie zwierząt. A jak wynika z jednej z opinii, nie bedzie Was to wcale tanio kosztować! ( tu 12 tysięcy złotych ) !
-
DIOZ (Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt)
bunia2010 replied to bunia2010's topic in Fundacje i stowarzyszenia
-
DIOZ (Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt)
bunia2010 replied to bunia2010's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Prawda o DIOZ 2.0 Drodzy obserwujący. Przez te wszystkie lata wielokrotnie pisaliście nam, żeby nagłaśniać oszustwa DIOZ-u. I tak też robiliśmy. Chałupniczymi metodami, z partyzanckim zacięciem, opisywaliśmy kolejne przypadki krzywdzenia ludzi i ich zwierząt przez dolnośląskich szeryfów. Finałem tego jest materiał poniżej. Bardziej dogłębnego zajęcia się tematem już może nie być, więc prosimy o udostępnienie. Szczególnie, że sam film jest zdemonetyzowany, a co za tym idzie będzie miał mniejszą oglądalność. Pomagaliśmy w tworzeniu reportaży dla TVP i TVN, dostarczaliśmy informacji twórcom YT, których nagrania odbijały się szerokim echem. Aż dotarliśmy do miejsca, w którym największe obecnie medium w Polsce zaczęło naświetlać co dzieje się w Pietrzykowie i Wojtyszkach. Przekażcie znajomym, wyślijcie w swojej rodzinnej grupie na WhatsUp-ie, dołączcie do maila z podziękowaniem za zaproszenie na chrzciny bratanka. Niech się niesie, niech jak najwięcej ludzi obejrzy! Dziękujemy! Prawda o DIOZ 2.0 -
Oliwia Sobieraj W ostatnich tygodniach środowisko kynologiczne i internet zalewa fala hejtu na klatki kennelowe... jedyne o czym teraz myślę to o tym do czego zmierza psi świat i co ludzie robią z psów? Serio?.... Klatka to więzienie, kara, ograniczanie psa, a nawet forma przemocy? Takie opinie najczęściej wygłaszają osoby, które nigdy nie pracowały z psami ani po przejściach ani w hodowli ani rasami użytkowymi czy psami sportowymi i w ogóle wiedzy mają mało o psach, a jedyne co mają to swoją ideologię. To będzie długi artykuł. Na zdjęciu macie moją suczkę Rosę ze swoimi szczeniętami na luzie odpoczywającymi w klatce, więc jako osoba, która hoduje, jako zawodnik oraz właściciel psów sportowych i świadomy opiekun chyba nie będę mówić, że w ogóle jej używam A teraz do sedna. Największy mit internetu, pseudobehawiorystów oraz pseudotrenerów i najczęściej powtarzany argument brzmi: pies powinien mieć wolność. Tylko że prawdziwa stabilność psa nie polega na braku zasad. Polega na umiejętności funkcjonowania w różnych sytuacjach. Dobrze wprowadzona klatka jest jedną z najważniejszych umiejętności w życiu psa. Pies nie jest człowiekiem. Pies jest zwierzęciem, którego przodkowie żyli w norach i naturalnych schronieniach. Dla psa ciasna, bezpieczna przestrzeń to nie kara tylko bezpieczna kryjówka, w której może się wyciszyć, odciąć od bodźców i odpocząć. Prawidłowo nauczony pies sam szuka klatki, kiedy chce spokoju (i moje psy również tak robią nawet kiedy nie są w niej zamykane i mają wybór). Klatka nie powinna stać w centrum chaosu domu. Najlepiej, gdy jest ustawiona w spokojnym miejscu i częściowo zasłonięta, tak aby pies miał wrażenie nory jako zamkniętej, bezpiecznej przestrzeni. Są też sytuacje, kiedy pies MUSI być zamknięty w ograniczonej przestrzeni: transport, hotel dla psów, zawody, klinika weterynaryjna, rekonwalescencja po zabiegu i wiele innych takich jak konflikt w stadzie i niemożność zostawienia stada razem bez kontroli. Jeśli pies nigdy nie był uczony klatki, taka sytuacja jest dla niego ogromnym stresem. Paniczne drapanie, próby ucieczki, wycie, autoagresja... to bardzo częste scenariusze. Natomiast pies, który zna klatkę, traktuje ją jak znane, bezpieczne miejsce. Nawet w obcym otoczeniu. A klatka kennelowa w wychowaniu szczeniąt? To też temat, który w internecie jest kompletnie wypaczony. Klatka zaczyna się w dobrej hodowli. Dobrzy hodowcy zaczynają pracę z klatką bardzo wcześnie, bo szczeniaki od początku uczą się, że ograniczona przestrzeń nie jest niczym złym. Szczenięta bardzo szybko zaczynają traktować klatkę jak bezpieczną kryjówkę, miejsce snu i miejsce wyciszenia. To ogromnie pomaga w późniejszym życiu psa. Szczeniak, który zna klatkę, dużo łatwiej adaptuje się do nowego domu, podróży czy kliniki weterynaryjnej, zawodów, wystaw. To nie jest ograniczenie szczeniaka. To jest budowanie stabilności psychicznej od początku życia, bo za stabilność też w dużej mierze odpowiada hodowca nie tylko przez odpowiedni dobór genów. Szczeniaki też uczą się regulacji emocji. Jednym z największych problemów współczesnych psów jest przebodźcowanie. Ciągła stymulacja. Ciągłe zajmowanie psa. Ciągle, że coś się dzieje. Efekt to szczeniak, który nie potrafi się wyciszyć, reaguje na każdy bodziec, ma problemy z frustracją i nie umie odpoczywać. Klatka uczy szczeniaka czegoś bardzo ważnego: że odpoczynek jest normalną częścią życia. To fundament stabilnej psychiki psa czy pracującego czy też nie. Jest jeszcze jeden bardzo ważny aspekt, o którym często się zapomina, kiedy mówi się o klatkach kennelowych to podróżowanie z psem. Pies, który swobodnie porusza się po aucie, nie tylko rozprasza kierowcę, ale przede wszystkim narażony jest na niebezpieczeństwo w razie wypadku lub gwałtownego hamowania. Dla odpowiedzialnego opiekuna standardem jest transport psa w klatce i dla psa nauczonego klatki podróż jest po prostu kolejną sytuacją, w której może się położyć i odpocząć. Klatka transportowa działa dla psa jak bezpieczna kapsuła. Ograniczona przestrzeń stabilizuje ciało psa podczas jazdy i pomaga mu się wyciszyć. Warto też pamiętać o jeszcze jednej rzeczy: w przypadku kolizji lub wypadku pies, który biega luzem po samochodzie, może zostać poważnie ranny, wyrzucony z auta albo w panice uciec na drogę czy zginąć. Pies w solidnej klatce transportowej ma znacznie większą szansę wyjść z takiej sytuacji bezpiecznie. Klinika weterynaryjna to kolejna sprawa, o której przeciwnicy klatek zupełnie nie myślą. W przypadku operacji, hospitalizacji czy nawet kilkugodzinnej obserwacji pies zawsze trafia do klatki. Jeżeli pies nigdy wcześniej jej nie znał, w klinice przeżywa ogromny stres. Często dochodzi do szarpania się z kratami, niszczenia opatrunków, pogorszenia stanu zdrowia tylko dlatego, że pies nie radzi sobie psychicznie z zamknięciem. Pies nauczony klatki wchodzi, kładzie się i odpoczywa. To realnie pomaga w leczeniu. Jeszcze kwestia taka jak zawody, wystawy i psy sportowe, wystawowe. W świecie psów wystawowych czy sportowych klatka jest podstawą. Jeśli nie nauczymy psa wyłączać się i odpoczywać, bardzo łatwo o przebodźcowanie, frustrację i problemy z kontrolą emocji. Klatka pomaga psu zrozumieć prostą zasadę: tu pracujemy, a tu odpoczywamy. Pies, który umie odpoczywać, pracuje lepiej i wystawia się lepiej. Każdy, kto bywa na zawodach czy wystawach wie jak to wygląda. Pies nie pracuje/nie wystawia się cały czas. Większość dnia to czekanie na start. Najlepszym miejscem dla psa jest wtedy właśnie klatka, bo daje spokój, brak bodźców, oszczędzanie energii i stabilność emocjonalną. Pies, który potrafi spokojnie leżeć w klatce między startami, jest w dużo lepszej kondycji psychicznej niż pies kręcący się godzinami na smyczy wśród hałasu i innych psów. Klatka staje się problemem tylko wtedy, kiedy jest używana źle. Jeżeli ktoś zamyka psa na wiele godzin bez ruchu, używa klatki jako kary czy izoluje psa zamiast go trenować. Wtedy oczywiście będzie to złe. Ale to nie jest problem klatki. To jest problem człowieka. Prawidłowo wprowadzona klatka jest dobrowolnym miejscem psa, kojarzy się z odpoczynkiem i daje psu poczucie bezpieczeństwa. Wiele dobrze prowadzonych psów idzie do niej samo, nawet kiedy drzwi są otwarte. Klatka uczy psa bardzo ważnej rzeczy - regulacji pobudzenia. Nie każdy moment w życiu psa jest momentem na działanie. Czasami trzeba po prostu odpocząć. Psy, które nigdy nie uczą się tej umiejętności, często nie potrafią się wyciszyć, chodzą za człowiekiem krok w krok, reagują na każdy bodziec, mają problemy z frustracją i są chronicznie przebodźcowane i paradoksalnie to właśnie takie psy najczęściej mają problemy behawioralne. Brak nauki klatki też ma konsekwencje. Odradzanie klatki bez oferowania alternatywy to bardzo krótkowzroczne podejście. Bo życie prędzej czy później i tak stawia psa w sytuacji, gdzie ograniczona przestrzeń jest konieczna. Transporter. Klatka w klinice. Hotel dla psów. Zawody. Rekonwalescencja po operacji. Kolejny pies w stadzie, z którym jest konflikt i nie można zostawiać psów samych razem bez kontroli. Jeśli pies nie zna tej formy odpoczynku, każda z tych sytuacji staje się ogromnym stresem. Dlatego zamiast demonizować klatkę, warto nauczyć się jak jej używać mądrze. Bo klatka kennelowa nie jest narzędziem kontroli psa. Jest narzędziem budowania stabilności, bezpieczeństwa i równowagi. A dobrze prowadzony pies powinien umieć nie tylko pracować. Powinien też umieć odpoczywać.
-
DIOZ (Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt)
bunia2010 replied to bunia2010's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Ekopatologia Użytkownicy TikToka tym razem Karol porozmawia z Elą ... Będą całkiem fajne wątki, te które nie weszły (bo nie zdążyły) u Szalonego. A to nie koniec, bowiem w przyszłym tygodniu, emisja na którą wszyscy czekacie, ale o tym szaaa (peesik: będzie się działo). Tymczasem 20.00 wpadajcie do Karola na TikTok. https://vm.tiktok.com/ZN9dyTCv1r6RU-zZuim/ -
DIOZ (Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt)
bunia2010 replied to bunia2010's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Kasia Nowacka jest z Martą Dcht Historia Kobisia z DIOZ Kobiś trafił do Diozu po śmierci swojej właścicielki. Szybko znalazła się Dobra Dusza chętna, by podarować mu stały dom, bo miał już trzy Niestety okazało się, że Kobiś ma kaszel kenelowy i trzeba poczekać na adopcję. Po dwóch tygodniach Dioz poinformował, iż szczęśliwy dzień Adopcji właśnie nadszedł i Kobiś jest już zdrowy. No i tu się zaczyna cały schemat załatwiania takich przykrych sytuacji przez osoby niestabilne emocjonalnie, które prowadzą Polskie Psie Auschwitz 8 stycznia Ucieszona zdrowiem Kobisia nowa Właścicielka wreszcie zabiera go do domku Już w momencie odbioru zauważyła, że pies wciąż mocno kaszle. Ale zaufała Diozowi w to, że pies jest już wyleczony. W trakcie podróży i po przyjeździe do domu kaszel nasilał się jeszcze mocniej na tyle, by zaczęło to niepokoić Właścicielkę Kobiś dusił się, leżał przy misce, pił ogromne ilości wody, bardzo często oddawał mocz — w tym mocz o wyraźnie ciemnym zabarwieniu, miał gorący nos, język i nie odstępował miski z wodą. W nocy doszły silne duszności, napady kaszlu z odkrztuszaniem wydzieliny oraz problemy z oddychaniem spowodowane zatkanym katarem noskiem. Następnego dnia (piątek 9 stycznia) od razu wizyta u weta. Wstępna diagnoza zapalenie oskrzeli. Zalecenia antybiotyk, inhalacje, ograniczenie spacerów. Stan psa jednak się nie poprawiał, a nadmierne pragnienie, bardzo częste oddawanie moczu oraz jego ciemna barwa były sygnałem alarmowym. Po weekendzie ponownie wizyta u weterynarza i kolejne badania. Następnego dnia pilny telefon z przychodni z prośbą o natychmiastowy przyjazd. Wyniki Kobisia okazały się dramatyczne — ALT przy normie do 80 wynosiło, aż 5400. Pies miał zażółcony brzuszek i białka oczu, bardzo podwyższoną bilirubinę oraz inne nieprawidłowe parametry. Rokowania były słabe więc postanowiła się skontaktować z Diozem by poinformować ich o ciężkim stanie psa. Kryśka podziękowała za szybką i odpowiednią reakcje dodając, że oczywiście leczenie będzie opłacone i zaoferowała nawet specjalistyczną karmę dla Kobisia. Kobiś został wydany w bardzo złym stanie zdrowia — nikt nie zauważył żółtaczki, trzęsących się, słabych łapek. nieprawidłowego chodu, zapalenia oskrzeli, kichanie, katar, zmian skórnych, grzbiet mocno wyczuwalny, bladych dziąseł, ropnej wydzieliny z oczu, gdzie konieczna jest wizyta u okulsty ponieważ jedno oczko jest bardziej łzawiące i mrużone. Pazury długie. .Badania wykazały również powiększone nadnercza oraz dwa niemałe guzy na śledzionie. Jak wyglądała pomoc Wedle prośby Kryśki zostały wysłane faktury na e-mail. I tu wszystko byłoby dobrze, gdyby Nowa Właścicielka nie opisała stanu zdrowia psa. Jednak e-mail to już dużo więcej niż rozmowa telefoniczna Krystyna szybciutko wdrożyła standardowy plan działania Kategorycznie zaprzeczyła faktom, iz to prawda że pies jest w takim stanie. Przekręciła już nagle całą sprawę próbując wzbudzić poczucie winy za jego stan i stwierdziła, że przyjedzie i odbierze jej tego psa Czy to zwierzę zostało potraktowane, jak używane spodnie z doklejoną metką na nowo? Czy osoba, która chciała dać psu dom i nie została poinformowana, że pies jest bardzo chory nie może prosić o wyjaśnienia dlaczego, ktoś wydał psa w takim stanie? I najważniejszą kwestia jak zwykle, ta która nie jest brana pod uwagę w myślach osób, które tłumaczą sobie Psie Auschwitz na każdy możliwy sposób, ta kwestia to DOBROSTAN ZWIERZĘCIA Pies zajechany nie dość, że zdrowotnie, życiowo, bo to jego czwarta właścicielka to jeszcze na deser pobyt w NAJWIĘKSZEJ POLSKIEJ PATOFUNDACJI I teraz na zakończenie i pokazanie powtarzalności popełniania tej samej okrutnej ścieżki wojennej wobec bezbronnych zwierząt i osób, którym zależy na zakończeniu tego piekła. Po kilkukrotnym publikowaniu wyników badań i pisaniu pod postami Diozu nowej zdesperowanej i przerażonej Właścicielki Kobisia otrzymuje ona telefon, iż wreszcie faktura została jedna opłacona Zapłata bardzo zabolała Krystynę, która jest osobnikiem reaktywnym i nie rzuca swych zaklęć na wiatr. Czary Mary sprawiło, iż cudawianki dzieją się w życiu Właścicielki Kontakt z Dioz kompletnie zerowy i zakończony na niczym!!! Co będzie dalej z Kobisiem? To już jak widać nie problem Kryśki. Ale za to problemy wręcz magiczne zaczynając się dziać w życiu Osoby, która jedyne co chciała to dać psu stabilny i ciepły dom W ostatnie dwa tygodnie masa dziwnych zbiegów okoliczności czyli machina Diozu do unicestwienia niewygodnych osób ruszyła!! Zaczynając od małych kroków zobaczymy dokąd to zajedzie. Każde niewyjaśnione logicznie zdarzenie i tak zostanie Wam udowodnione!!!! Chciałabym napisać coś, by im w pięty poszło, ale przecież socjopaci nie mają uczuć. Marzę bym dożyła dnia kiedy odsiedzicie rok za każdego jednego psa i rok za każdą zastraszoną osobę, która poznała się na schemacie działa Waszego Psiego Auschwitz Świadomość, że Konrad i Eryk sami przeprowadzają różne zabiegi na zwierzętach paraliżuje mnie -
DIOZ (Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt)
bunia2010 replied to bunia2010's topic in Fundacje i stowarzyszenia
-
Vet-Alert Fundacja Ochrony Zwierząt WŚCIEKLIZNA, URZĘDNICZY UPÓR I... ZOOTECHNIK W ROLI WIRUSOLOGA. CO DALEJ ZE SZCZEPIENIAMI? Sprawa obowiązkowych, corocznych szczepień przeciwko wściekliźnie nabiera tempa. Nasz wniosek i wasze petycje skierowane do Rzecznika Praw Obywatelskich zadziałały – machina ruszyła, ale jak zawsze nastąpiło zderzenie z murem urzędniczego „nie-da-sie”. Czy tu chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze? Oto najnowsza aktualizacja prosto z frontu walki o normalność: CO ZROBIŁ RPO? Po naszym sygnale (i Waszych tysiącach pism!), RPO w styczniu zażądał od Ministerstwa Rolnictwa wyjaśnień: dlaczego w nowej ustawie zmusza się nas do szczepienia psów przeciwko wściekliźnie co 12 miesięcy, skoro nauka, wytyczne WSAVA i producenci szczepionek mówią o 3-letniej odporności? ODPOWIEDŹ MINISTERSTWA ROLNICTWA (6.02.2026) Resort odpowiedział. Według nich: zmiana nie jest możliwa. Dlaczego? Argumentacja sprowadza się do tego, że "od 1949 roku szczepimy co roku", Polska nie jest wolna od wścieklizny (mamy ogniska na wschodzie), więc... trzeba szczepić częściej, niż to konieczne. NASZ KOMENTARZ DO TEGO ABSURDU: To tak, jakby lekarz kazał Wam brać antybiotyk na zapas, „bo bakterie krążą” lub 3 razy częściej "na wszelki wypadek". Częstsze szczepienie nie zwiększa odporności, która już istnieje. Szczepionka 3-letnia działa 3 lata – niezależnie od tego, czy pies mieszka w wolnych od wirusa Niemczech, czy na Podkarpaciu! Nauka nie zmienia się po przekroczeniu granicy województwa. KTO NAM TO TŁUMACZY? Pismo z Ministerstwa podpisał Dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii – pan Wojciech Wojtyra. I tu pojawia się problem kompetencji. Pan Dyrektor z wykształcenia jest... mgr. inż. zootechniki. Z całym szacunkiem dla zootechników, ale czy to jest odpowiednia osoba, by podważać globalny konsensus naukowy z dziedziny wirusologii i immunologii weterynaryjnej? Dodajmy, że to ten sam urzędnik, który w przeszłości zasłynął z deprecjonowania działalności brytyjskiej organizacji PDSA, która prowadzi kilkadziesiąt charytatywnych klinik weterynaryjnych i otwartego sprzeciwu wobec charytatywnej weterynarii dla najuboższych w Polsce. Trudno więc oczekiwać od niego empatii wobec zdesperowanych opiekunów zwierząt. Chyba jednak wiemy już przynajmniej, do kogo personalnie będziemy kierować pozwy o odszkodowania za NOP-y (niepożądane odczyny poszczepienne) u naszych psów, zmuszanych przez system do przyjmowania niepotrzebnych dawek szczepionek. KOLEJNY KROK: PISMO RPO DO GŁÓWNEGO INSPEKTORATU WETERYNARII Wobec takiego stanowiska Ministerstwa Rolnictwa, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich skierowało kolejne zapytanie – tym razem do Dyrektor Biura Zdrowia i Ochrony Zwierząt w Głównym Inspektoracie Weterynarii (GIW). Z opublikowanych informacji wynika, że RPO po prostu zestawił przepisy z faktami: ustawa nakazuje szczepienie co 12 miesięcy pod groźbą grzywny, podczas gdy charakterystyki produktów leczniczych (ChPL) potwierdzają skuteczność szczepionek nawet przez 3 lata. W związku z tym Rzecznik zwrócił się do GIW o oficjalne stanowisko, pytając, czy utrzymywanie częstotliwości szczepień większej, niż wynika to z zaleceń producentów, jest konieczne do zwalczania choroby. RPO wniósł również o przedstawienie konkretnych danych, ekspertyz i opracowań będących w posiadaniu Inspekcji Weterynaryjnej, które uzasadniałyby utrzymanie tego obowiązku w niezmienionym kształcie. Zostały 2 tygodnie do wejścia ustawy w życie. My nie schodzimy z ringu. Główny Lekarz Weterynarii będzie musiał teraz wytłumaczyć (i poprzeć to badaniami), dlaczego polskie psy mają być traktowane inaczej niż psy w reszcie Europy. Będziemy Was informować na bieżąco! Udostępnijcie ten post, żeby pokazać, jak urzędnicy ignorują naukę za nasze pieniądze! Jeszcze czas na podpisanie petycji: https://vet-alert.org/petycje-vet-alert/petycja-szczepienie-przeciwko-wsciekliznie/ P.S. Robimy swoje, ale bez Waszego wsparcia daleko nie zajdziemy. Jeśli chcesz nam po prostu pomóc utrzeć nosa biurokracji, wpisz nasz KRS 0000559333 w swoim rozliczeniu. Twoje 1,5% robi dla nas ogromną różnicę!
-
Sprawa częstotliwości szczepienia psów przeciw wściekliźnie. Pismo do Głównego Inspektoratu Weterynarii Pojawiły się zastrzeżenia wobec utrzymania wymogu szczepienia psów przeciwko wściekliźnie w odstępach nie dłuższych niż rok, podczas gdy – jak twierdzi jedna z fundacji – szczepionki zapewniają nawet 3-letnią ochronę Po sygnale od tej fundacji Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich prosi o wyjaśnienia Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi AKTUALIZACJA 6.02.2026: Uwzględniając sytuację epidemiologiczną w odniesieniu do wścieklizny w Polsce, gdzie ogniska tej choroby są sporadycznie odnotowywane również u zwierząt domowych, wydłużenie odstępu między szczepieniami psów nie jest aktualnie możliwe - głosi odpowiedź resortu (w załączniku) AKTUALIZACJA 4.03.2026: Biuro RPO pyta Główny Inspektorat Weterynarii, czy utrzymywanie większej – niż wynikałoby to z charakterystyk szczepionek dla zwierząt – częstotliwości szczepień psów przeciw wściekliźnie, jest uzasadnione koniecznością jej zwalczania. Jeżeli tak, prosi o dane wskazujące na konieczność utrzymywania obowiązku szczepień w niezmienionym kształcie (w załączeniu). Do Rzecznika wpłynęło pismo fundacji w sprawie utrzymania w nowo przyjętej ustawie z 21 listopada 2025 r. o zdrowiu zwierząt, zasadniczo w niezmienionym kształcie, obowiązku szczepień psów przeciwko wściekliźnie. Wynika on aktualnie z art. 56 ustawy z 11 marca 2004 r. o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt. Fundacja ma zastrzeżenia do utrzymania wymogu ponawiania szczepienia przeciwko wściekliźnie w odstępach nie dłuższych niż 12 miesięcy, podczas gdy – jak twierdzi fundacja – współczesne szczepionki zapewniają nawet 3-letnią ochronę psów przed zakażeniem. Niewykonanie obowiązku szczepienia jest zagrożone grzywną, a uzasadnienie rządowego projektu ustawy ogranicza się w tym względzie jedynie do krótkiej informacji o utrzymaniu dotychczasowego reżimu prawnego. Dyrektor Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego BRPO Piotr Mierzejewski prosi dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii MRiRW Wojciecha Wojtyrę o odniesienie się do zastrzeżeń fundacji. V.7202.39.2025 Załączniki: Dokument Do_MRRiRW_psy_wscieklizna_szczepienia_13_01_2026.pdf Dokument Odpowiedz_MRiRW_psy_wscieklizna_szczepienia_6_02_2026.pdf Dokument Do_GIW_psy_wscieklizna_szczepienia_23_02_2026.pdf
-
Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich BRPO pisze do Głównego Inspektoratu Weterynarii w sprawie szczepień psów przeciw wściekliźnie. Biuro Rzecznika pyta, czy utrzymywanie większej – niż wynikałoby to z charakterystyk preparatów– częstotliwości szczepień, jest uzasadnione koniecznością zwalczania wścieklizny. Wcześniej pytanie dotyczące szczepień trafiło również do MRiRW po tym, jak do BRPO wpłynęło pismo fundacji, która zwraca uwagę na utrzymany w przyjętej niedawno ustawie obowiązku corocznego szczepienia. Jak wskazuje organizacja, preparaty zapewniają nawet trzyletnią ochronę. Niewykonanie obowiązku szczepienia jest zagrożone grzywną. https://bip.brpo.gov.pl/pl/content/rpo-psy-wscieklizna-szczepienia-mrirw-odpowiedz-giw
-
DIOZ (Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt)
bunia2010 replied to bunia2010's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Puchałke - #DIOZ zabiera psa powodzianinowi, panu Czesławowi, rzekomo 'na przechowanie' póki ten nie stanie na nogi - #DIOZ zbiera na 'ratowanie psów z powodzi' ponad 600 tys. zł - w praktyce tylko na Jumbo bo nie przyjęli żadnego innego psa podczas tej akcji - mija sporo czasu, pan Czesław chce się dowiedzieć co u psa, ale jego telefony nie są odbierane - sprawa jest głośna, miała zasięgi powyżej 3 mln ludzi - spora część tych ludzi dopytuje co u Jumbo i czy żyje i ma się dobrze - co robi #DIOZ? Na 'dowód', że pies żyje wstawia zdjęcia sprzed dwóch tygodni z artykułu TVN, które to zdjęcia wysłał dla TVNu właściciel z własnego archiwum, a twierdzą że nie robią kolejnych bo... czeka na operację. Sprawa na dłuższy czas ucichła, nie do końca było wiadomo co się dalej z psem dzieje, ale niestety teraz już wiadomo - Jumbo nie żyje, według zeznań trzech wolontariuszy został zagryziony przez inne psy w Pietrzykowie. Teraz pewnie został przeniesiony do chmury. -
Anna Wegner Ciekawy artykuł o przywłaszczaniu zgubionych/bezdomnych psów. Polecam szczególnie dla wyznawców organizacji pro zwierzęcych takich jak np. DIOZ Na gruncie kodeksu cywilnego pies pozostaje przedmiotem własności (art. 140 k.c.). Zgubienie zwierzęcia nie prowadzi do utraty prawa własności. Właściciel nie traci tytułu prawnego tylko dlatego, że zwierzę oddaliło się, uciekło czy zostało zabrane z miejsca przebywania. Co więcej, przywłaszczenie cudzej rzeczy ruchomej stanowi czyn zabroniony (art. 284 § 1 k.k.). W praktyce może to obejmować sytuację, w której osoba znajduje psa, nie podejmuje ustawowych działań zmierzających do ustalenia właściciela, a następnie przekazuje zwierzę „do adopcji” osobie trzeciej. Warto podkreślić, że dobra wiara nie legalizuje przywłaszczenia. Nawet jeśli znalazca jest przekonany, że działa „dla dobra psa”, nie uzyskuje z tego tytułu prawa do rozporządzania cudzym mieniem. Procedura zamiast emocji Prawidłowe postępowanie w przypadku znalezienia psa jest jasne: 1. Sprawdzenie oznakowania (chip, adresówka). 2. Zawiadomienie schroniska lub straży miejskiej/policji. 3. Przekazanie zwierzęcia do podmiotu działającego w ramach systemu gminnego. 4. Umożliwienie właścicielowi odbioru. Każde odstępstwo od tej ścieżki – w szczególności samodzielne „adoptowanie” psa lub przekazywanie go osobom trzecim – narusza porządek prawny. Ustawa o ochronie zwierząt - kompetencje gmin i procedura Art. 11 ustawy o ochronie zwierząt nakłada na gminy obowiązek zapewnienia opieki bezdomnym zwierzętom oraz ich wyłapywania. Gmina corocznie uchwala program opieki nad zwierzętami bezdomnymi i zapobiegania bezdomności. Oznacza to, że systemowo przewidzianym podmiotem do przyjmowania znalezionych psów jest schronisko działające na zlecenie gminy, ewentualnie organizacja społeczna działająca w ramach powierzenia zadania publicznego. Prywatna osoba, która „przechwytuje” psa i przekazuje go dalej według własnego uznania, działa poza systemem prawnym Art. 9a ustawy o ochronie zwierząt wyraźnie wskazuje, że osoba, która napotka porzuco nego psa lub kota, w szczególności pozostawionego na uwięzi, ma obowiązek powiadomić o tym najbliższe schronisko dla zwierząt, straż gminną lub Policję. Szczególnie problematyczne jest tworzenie quasi-schronisk i domów tymczasowych bez nadzoru weterynaryjnego i bez współpracy z organami samorządu. Zbieractwo, nawet motywowane emocjonalnie, może prowadzić do naruszeń dobrostanu zwierząt oraz do odpowiedzialności administracyjnej i karnej. https://joannaszpiega.pl/zbieractwo-psow-w-polsce/
-
DIOZ (Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt)
bunia2010 replied to bunia2010's topic in Fundacje i stowarzyszenia
-
Bożena Gadomska Powiedzmy to wprost. To, że ktoś mówi do psa „synek”, „córeczka”, „psiecko” śpi z nim w łóżku całuje po nosie - nie jest jeszcze problemem. Problem zaczyna się wtedy, gdy za tym słowem „dziecko” idzie realne traktowanie psa jak ludzkiego niemowlęcia A to dziś widać wszędzie. Zdrowy pies w wózku Pies niesiony, bo „łapki się zmęczą” Pies, który nie może iść po trawie, bo „brudno” Pies odciągany od zapachu, bo „fuj” Pies zabierany z interakcji, bo „stresik” I nad tym wszystkim słodkie zdrobnienia: „Mój psynek” „Moja psórka” „Moje psiecko” Tylko że pod tą słodyczą często kryje się coś, co psom realnie rozwala życie Bo pies nie potrzebuje być czyimś dzieckiem. Pies potrzebuje być psem. A pies to gatunek, który potrzebuje: świata zapachu ruchu tarcia ze środowiskiem frustracji reguł granic czytelnego przewodnictwa Nie metaforycznie. Biologicznie. Kiedy pies zamiast tego dostaje głównie: noszenie ochronę przed bodźcami brak zasad ciągłe pobłażanie emocjonalne przejmowanie unikanie trudności to nie jest czułość. To jest odbieranie psu kompetencji do życia. I potem ludzie są zdziwieni: „On nie umie zostać sam” „On się wszystkiego boi” „On reaguje agresją” „On panikuje bez mnie” Nie dlatego, że „jest jak dziecko”. Dlatego, że nie pozwolono mu być psem. To nie jest kwestia słów. Możesz mówić „synek”. To tylko dźwięk. Możesz spać z psem w łóżku. To tylko zwyczaj. Możesz go tulić. To relacja Dopóki pies nadal ma: zasady ramy zadania ruch kontakt ze światem przewodnictwo Ale w momencie, gdy pies zostaje obsadzony w roli dziecka, zaczyna się katastrofa gatunkowa. Bo: dziecko chronisz przed frustracją psa uczysz ją regulować dziecko nosisz pies chodzi dziecko izolujesz od zagrożeń psa uczysz świata dziecku odpuszczasz granice pies bez granic się rozpada I tu jest sedno. Największa krzywda wobec psa nie zawsze wygląda jak przemoc. Często wygląda jak nadmiar ludzkiej czułości, która wyparła psie potrzeby. Człowiek mówi „psiecko”. A pies traci życie swojego gatunku. I wiem - wbijam tym kij w mrowisko Ale pracuję z psami na co dzień. I widzę coraz więcej psów, które zostały wychowane jak dzieci - a potem nie radzą sobie ze światem, z emocjami, z samotnością, z frustracją. I to naprawdę trudno odkręcić. Czasem miesiącami. Czasem latami. A czasem już się nie da w pełni. Dlatego ta puenta jest prosta: nie rób z psa dziecka. Daj mu zasady. Daj mu granice. Daj mu świat. Daj mu być psem. Bo pies, który może być psem - jest spokojniejszy, stabilniejszy i po prostu szczęśliwszy
-
Oliwia Sobieraj Muszę, bo się uduszę. Zwłaszcza po ostatnich wypowiedziach Kondzia z Prawda o DIOZ 2.0 w Sejmie i w sprawie tego o co niektórzy walczą.... Kastracja to zabieg chirurgiczny polegający na trwałym usunięciu zdrowych narządów. Nie jest to niewinna profilaktyka. To ingerencja hormonalna na całe życie psa.I nie, nie powinna być obowiązkowa. Obowiązek kastracji to kara dla odpowiedzialnych, przymusowa kastracja nie eliminuje pseudohodowli, nie zatrzymuje patologii, nie rozwiązuje problemu bezdomności (to problem kontroli, edukacji i prawa). Za to uderza w odpowiedzialnych właścicieli, eliminuje świadomą hodowlę, niszczy pulę genetyczną ras użytkowych, odbiera możliwość pracy hodowlanej opartej na selekcji charakteru i zdrowia. Nie każdy właściciel psa to nieodpowiedzialny rozmnażacz. Kastracja to trwała ingerencja w gospodarkę hormonalną i trzeba zacząć mówić o tym głośno. Hormony płciowe to nie tylko rozród. Testosteron i estrogen regulują metabolizm, wpływają na układ kostny, stabilizują psychikę, chronią serce, wspierają odporność. Usunięcie ich = zaburzenie całej osi hormonalnej. Negatywne skutki zdrowotne (o których mało się mówi)....W zależności od wieku i rasy kastracja może zwiększać ryzyko: nowotworów (np. osteosarcoma, hemangiosarcoma, chłoniaki, w niektórych rasach ryzyko wyraźnie rośnie), a także problemów ortopedycznych (zerwania więzadeł, dysplazje zwłaszcza przy wczesnej kastracji) i wiadomo otyłości i zaburzeń metabolicznych, nietrzymania moczu u suk, niedoczynności tarczycy oraz problemów z lękliwością i reaktywnością. Wczesna kastracja (przed zakończeniem wzrostu) szczególnie zaburza rozwój układu kostnego. Kastracja poprawia charakter, czyli mit. To nie hormony są problemem. To brak wychowania i treningu. Kastracja nie leczy agresji lękowej, nie naprawia złej socjalizacji, nie zastąpi pracy z psem. U wielu psów kastracja wręcz obniża pewność siebie, zwiększa lęk, pogłębia reaktywność. Stabilny, dobrze prowadzony pies nie potrzebuje kastracji żeby był grzeczny. Kastracja TAK, ale przy wskazaniach medycznych. Kastracja ma sens, gdy występują nowotwory narządów rozrodczych i gdzie są torbiele, ropomacicze, patologiczne zmiany oraz istnieją poważne zaburzenia hormonalne czy też pies żyje w środowisku, gdzie realnie nie da się kontrolować rozrodu. To powinien być zabieg leczniczy lub uzasadniony sytuacyjnie, a nie profilaktyka dla świętego spokoju. Profilaktyka? Są inne rozwiązania: edukacja właścicieli, kontrola hodowli, egzekwowanie prawa, sterylizacja zwierząt bezdomnych, odpowiedzialne prowadzenie psa. Obowiązek kastracji to pójście na skróty. Odpowiedzialność to pilnowanie suki w cieczce, zabezpieczanie posesji, brak przypadkowych kryć i świadome decyzje hodowlane, badania genetyczne i zdrowotne. Nie jest nią wycinanie zdrowych narządów na wszelki wypadek. Pies to nie problem do rozwiązania chirurgicznie. Masowa, zapobiegawcza kastracja: zmienia populację, wpływa na psychikę i zdrowie, usuwa z genetyki wartościowe linie, upraszcza temat, który jest dużo bardziej złożony. Decyzja o kastracji powinna być indywidualna, przemyślana, oparta na wiedzy o rasie i podjęta z lekarzem, który zna długofalowe skutki. Nie narzucona ustawą i nie, bo fundacje tak chcą. A Ty? Jesteś świadomy i zgadzasz się ze mną? Udostępnij i pomóż mi dotrzeć do większej ilości ludzi.
-
Baza KROPIK (Krajowy Rejestr Oznakowanych Psów i Kotów)
bunia2010 replied to bunia2010's topic in Wszystko o psach
Doda SZOK! W Polsce 80% zagubionych zwierząt nigdy nie wraca do właściciela ! Wiedziałes, ze W Polsce największym lękiem dla posiadaczy psów jest jego ucieczka czy zgubienie?!? JA NIE ! Bezdomność zwierzat to produkt systemu zarabiania na niej. Psy mające zatroskanych i aktywnie szukających właścicieli siedziały w mordowni latami – bo do schroniska nie można było wejść, a numery czipów były przekazywane gminom wyłącznie na papierowych listach. Ponad 5000 numerów czipów, numer po numerze, wpisywała ręcznie jedna z aktywistek (!!!) do baz danych i arkusza kalkulacyjnego. Dzięki temu kilkadziesiąt psów wróciło po latach gehenny do domów. Tak! Mimo że psy były oznakowane i możliwe do zidentyfikowania – za ich pobyt gminy zapłaciły setki tysięcy złotych, a ich własciciele o tym, ze siedzą w najwiekszym schronisku w Europie zawiadomiła dociekliwa aktywistka . Absurd? To jeszcze nic! Brak jednej, centralnej bazy danych pozwalał także na wpisywanie tego samego psa na konta kilku gmin jednocześnie. W Wojtyszkach obowiązywała stawka dzienna, więc jeden pies potrafił „zarabiać” nawet 100 zł dziennie. Psów takich było kilkadziesiąt. A w całej placówce 3500… Były też psy posiadające dwa lub więcej czipów. Wszystkie czytelne. Każdy numer funkcjonował jednak na koncie innej gminy. Jeden pies zarabiał kilka razy. Ale koszty generował juz tylko raz. Czysty zysk! Pojawiła sie wiec narracja, że patologie to domena wyłącznie podmiotów prywatnych. Dlatego schroniska powinny prowadzic wyłacznie gminy lub NGOsy. Czy można sie było bardziej mylić? Organizacje pozarządowe prowadzą zarówno dobre, jak i złe schroniska – również za pieniądze publiczne. Patologie nie są domeną wyłącznie hycli. Jednym z przykładów było schronisko TOZ Animals Jerzego Harłacza, latami likwidowane w drodze batalii urzędniczo-prawnej przez Maria Danuta Kadela , we współpracy z Fundacją Dobrych Zwierząt. W praktyce była to hyclownia pod przykrywką pomocy, dodatkowo wspierana przez wielu lokalnych działaczy prozwierzęcych, którzy „za panem Jurkiem” skoczyliby w ogień. Opowiesci o tym jak kocha zwierzeta, artykuły prasowe, laurki. A warunki? Jak w każdej hyclowni – a co za tym idzie również śmiertelność. ——Brak centralnej bazy danych uniemożliwiał realną kontrolę przepływu zwierząt: skąd przychodzą, dokąd trafiają, ile ich faktycznie jest i ile razy to samo zwierzę „znikało”, bo rzekomo uciekło. W jednym roku z tego schriniska w Białogardzie uciekło 70 psów. Oficjalnie - przez dziure w płocie…. Te same psy były następnie odławiane na terenie innej gminy, a za „usługę” – oczywiście – wystawiano gminom kolejną fakturę. Wszystkie te patologie umożliwiał brak jednej, państwowej bazy czipów. Przy jednej bazie pies trafiający do schroniska jest przypisany do konkretnej gminy, a system nie przyjmie kolejnego numeru. Wielokrotne czipowanie można ukrócić tylko wtedy, gdy urzędnik fizycznie zeskanuje psa czytnikiem. Umówmy się jednak uczciwie – zrobi to może 5% pracowników wydziałów środowiska i gospodarki odpadami, bo dokładnie tam w systemie funkcjonują dziś bezdomne zwierzęta. Już wtedy niektóre organizacje postulowały jedną, centralną bazę danych, ale był opór. Bo prawda jest taka, że policzenie tych zwierząt i brak możliwości ich przerzucania nie opłaca się nikomu!! NIKOMU! Ani hyclom, ani wielu schroniskom. Nie opłaca się hodowcom – bo ujawniłoby to faktyczny obrót zwierzętami. Nie opłaca się lobby prowadzącemu obecne bazy danych i sprzedaż czipów. Nie opłaca się pseudoorganizacjom. Nie opłaca sie włascicielom bo za wpis bedzie trzeba zapłacić. Opłaca sie wyłacznie ZWIERZĘTOM. Raport Najwyższej Izby Kontroli mówił o tym wprost: konieczne jest powszechne znakowanie zwierząt, jedna spójna baza, eliminacja wielokrotnego finansowania tego samego psa i realna kontrola przepływu pieniędzy publicznych. MUSI DZIAŁAĆ rządowa , jedna , oficjalna BAZA DANYCH choć jej uruchomienia jest torpedowane. Czemu? Bo to zrujnuje wiele „rodzinnych firm”, ale jednocześnie pokaże gminom, jak bardzo były przez lata drenowane z pieniedzy. A na to system podmiotow zarabiajacych na bezdomności po prostu nie może sobie pozwolić. Projekt Krajowego Rejestru Oznakowanych Psów i Kotów (KROPIK) zakłada, że maksymalna opłata za wpis zwierzęcia do rejestru wyniesie do 50 zł. Dodatkowo osobny koszt – również do 50 zł – może zostać pobrany za samo czipowanie, co daje maksymalnie około 100 zł jednorazowo za oba działania. Jednak nie możemy CZEKAĆ LATA!! Rządzacy nie mają prawa też wykluczać kotów o czym świadczy forsowany teraz KROP. Są to ceny maksymalne, a nie obowiązkowe stawki. Oznacza to, że każda lecznica weterynaryjna będzie mogła samodzielnie ustalać ceny, byle nie przekraczały ustawowych widełek. Dokładnie tak jak dziś dzieje się to z innymi usługami weterynaryjnymi, w tym obowiazkowym szczepieniem przeciw wściekliźnie, ktore wahają sie od 40 zł na wsiach do 150 w miastach… Miejmy nadzieję, że programy do obsługi lecznic weterynaryjnych szybko wprowadzą aktualizacje, które zautomatyzują wpisywanie danych do bazy, bo tylko wtedy system nie będzie uciążliwy dla lekarzy i opiekunów zwierząt. Stąd apel: Walka o to trwa już od 10 lat! Od 10 lat zwierzęta giną i umierają w męczarniach ! Niech ich śmierć nie pójdzie na darmo !nie dajcie sobie wmówić, że „lepiej poczekać” z wdrożeniem systemu na bardziej kompleksowe projekty. Ich przygotowanie i wdrożenie potrwa miesiące, a nawet lata. Tutaj mamy gotowy system, który do końca roku może wreszcie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: ile tak naprawdę mamy bezdomnych zwierząt. Dziś znamy jedynie liczby ze schronisk, podczas gdy ogromną część ciężaru „łatania systemu” od lat niosą na swoich barkach organizacje. Prawo tworzy sie bez danych, bez realnego obrazu skali zjawiska. To także szansa na powrót wielu zwierząt do domów. Tak jak tych, które latami siedziały w Wojtyszkach, tylko dlatego, że nikt nie wpisał numerów ich transponderów do jednej z wielu baz.. . To wreszcie szansa na realne oszczędności w gminach – środki, które mogą zostać przekierowane na programy ubezpładniania, zamiast na dalsze łatanie niewydolnego systemu. Ale o ograniczaniu populacji… może kiedy indziej… póki co podpisz petycję https://actionnetwork.org/forms/apel-dody/ -
Ewa Szymanowska - Posłanka na Sejm RP Wystarczyło 100 złotych, by obnażyć patologię systemu przyznawania rodowodów w Polsce! W sierpniu 2024 roku adoptowałam psa ze schroniska w Zgierzu. Postanowiłam przeprowadzić prowokację, aby udowodnić, jak łatwo założyć pseudohodowlę i uzyskać rodowód. Wysłałam zgłoszenie do stowarzyszenia, zapłaciłam 100 zł i bez problemu zarejestrowano moją hodowlę Royal York. Co jest w dokumentach? Z mojego psa, samca zrobiono sukę hodowlaną Wpisano fikcyjnych rodziców. Nikogo nie obchodziło, że wpisałam prawdziwy numer mikroczipu, który zdradza, że to pies ze schroniska! Nikt nie poprosił o zdjęcia, nikt nie skontrolował zwierzęcia. W zaledwie kilka dni bezdomny samiec o nieznanym pochodzeniu legalnie dostał rodowód i status suki hodowlanej. Dzięki temu mogłabym całkowicie legalnie sprzedawać zyskowne potomstwo. Pseudohodowcy traktują zwierzęta jak przedmioty do robienia biznesu i oszukują setki tysięcy ludzi. Koniec z tym! Dziś o 13:00 na posiedzeniu Nadzwyczajnej Komisji ds. ochrony zwierząt przedstawiłam projekt ustawy (druk nr 837), który uszczelni ten chory system!
-
This paper is dedicated to the memory of our colleague Ana Eugenia Vázquez Liévano, a great person, a friend whose invaluable contributions, vision, and dedication have been instrumental for the work of this commission. This document follows a request from the FCI General Committee regarding the current state of knowledge on the impact of different breeding systems on the present and future health and welfare of puppies intended for future owners, with a specific focus on pedigree breeders. In other words, from a buyer's perspective, what are the potential benefits and issues associated with purchasing a pedigree dog compared to a puppy from other breeding systems? This brief paper first presents the main factors affecting health and welfare in dogs. It then examines the relationship between these factors and breeding systems in dogs. Finally, some proposals are discussed to improve the sustainability of pedigree breeding in terms of health and welfare. I. Factors impacting health and welfare in dogs Over the past few decades, animal health and welfare have become significant concerns, particularly for animals living in close proximity to humans, such as dogs. The factors influencing the raising of these animals can be divided into two categories: those related to the environment in which they are raised, and those linked to their genetic makeup. Both of these factors are shaped by the decisions and practices of dog breeders. I. 1 Factors related to environment The environment in which a puppy is raised plays a crucial role in determining its future health and welfare. From the prenatal stage through to the critical socialization period, various environmental factors can profoundly influence the puppy's development (Dendoncker, 2019). During this time, the care and handling practices implemented by breeders are pivotal in shaping the puppy's physical, emotional, and behavioural well-being. For instance, the quality of prenatal care, including the mother's nutrition, stress levels, and overall health, can have lasting effects on the puppy's development. Inadequate prenatal care may lead to issues such as low birth weight, developmental delays, and a predisposition to certain health conditions. Post-birth, the environment crafted by the breeder, including socialization practices and the timing of the homing period, continues to impact the puppy on multiple levels. Proper socialization during the early weeks of life is essential for fostering well-adjusted behaviour in adult dogs. Puppies exposed to a variety of stimuli, including different people, other animals, and various environments, are more likely to develop into confident and well-behaved adults. Conversely, insufficient socialization can result in undesirable behaviours like anxiety, fear, and aggression, which may negatively impact the dog's long-term well-being and its relationship with future owners. In some cases, this could even lead to the dog being given up (Kwan & Bain, 2013; Eagan et al., 2022). Moreover, the physical environment where puppies are raised can introduce potential zoonotic risks, such as exposure to parasites, bacteria, and viruses that can adversely affect their health. Poor sanitation, overcrowding, and inadequate healthcare practices can exacerbate these risks, leading to long-term health issues that may impair the dog's future life. However, when breeders adhere to rigorous healthcare protocols, including timely vaccinations, deworming, and regular veterinary check-ups, these risks can be significantly mitigated. This proactive approach not only ensures the immediate well-being of the puppies but also sets the foundation for a healthier and more resilient adult dog. I. 2 Genetic factors A dog's genetic background significantly influences not only its behaviour but also its health and overall welfare. Hundreds of diseases are either directly determined or influenced by genetic factors. Some inherited disorders are linked to specific phenotypic traits in dogs (Asher et al., 2009), while others are inherited independently of the carrier’s morphology (Summers et al., 2010). In dogs, breed differentiation plays a crucial role in shaping individual differences in morphology, behaviour, and health. There are significant variations across breeds in terms of morbidity and the risk of developing certain disorders. The concept of a breed is complex, even in the dog world, where purebreeding—breeding within a closed population known as a breed—has been considered the standard for many decades (Leroy et al., 2023). According to the FCI, a dog is considered purebred when its pedigree includes a minimum of 3 complete generations registered in FCI recognized studbooks or appendices to the studbooks. However, this definition can be misleading in the context of this discussion, as two puppies from the same litter may share the same genetic background, yet one may not be considered purebred if it has not been registered. For simplicity, we will differentiate between pedigree dogs (i.e., purebred dogs as defined by the FCI), look-a-likes, and crossbreds. A look-a-like is defined here as a dog that matches a breed-specific morphology but does not have a pedigree (Van Zeeland & Beerda, 2015). This category includes actual purebred dogs without papers and crossbreds that resemble a specific breed. Crossbred dogs can also include designer dogs, which result from intentional mating between two different breeds, as well as undetermined crossbred individuals. Since breeds are the result of multiple generations of selective breeding aimed at achieving specific goals (Pongrácz & Dobos, 2024), the behaviour of a pedigree dog is generally expected to be more predictable than that of a crossbred dog. In terms of health, comparative studies have shown that certain breeds are at a higher risk for specific disorders when compared to crossbred dogs (Bellumori et al., 2013; Donner et al., 2018; Forsyth et al., 2023). This increased risk may be due to the breed's particular morphology or the random spread of a specific disorder within the breed. However, these studies suggest that being a purebred or pedigree dog is not necessarily associated with an overall higher prevalence of disorders. When comparing pedigree dogs with look-alikes, Van Zeeland & Beerda (2015) did not find that look-a-likes were less affected by certain genetic disorders, such as hip dysplasia (HD) and elbow dysplasia (ED), than their pedigree counterparts. This suggests that look-a-like dogs may share the same genetic issues as pedigree dogs. In addition to its role in the spread of inherited disorders, the impact of inbreeding on health and welfare can be assessed at multiple levels. Bannasch et al. (2021) demonstrated that breeds with higher levels of inbreeding exhibit greater morbidity compared to those with lower inbreeding levels. On an individual level, research by Leroy et al. (2015) has shown that inbred dogs tend to have reduced longevity. This suggests that, from a buyer’s perspective, puppies with lower levels of inbreeding should be preferred. When considering either behaviour or health, there is generally some heterogeneity in trait expression within a given breed. This is an important consideration because, depending on the modes of inheritance and expression, as well as the tools available (such as behavioural assessments, health phenotypic or genetic tests), reputable breeders can work to reduce the risk of a puppy developing undesirable traits in the future. II. Breeding systems and their relations with factors affecting health and welfare In differentiating breeding systems, the literature often contrasts small-scale producers (occasional or hobby breeders) with more intensive producers, such as professional or commercial breeders, whose kennels are often referred to as puppy farms or puppy mills (McMillan et al., 2011; Wauthier & Williams, 2018; Dendoncker, 2019). It is challenging to assess the relative importance of small-scale versus large-scale breeders, both in terms of the number of breeders and the number of puppies produced. Several studies suggest that while breeding is a hobby or sporadic activity for the majority of breeders (IBF et al., 2021; Santos et al., 2021), the significance of large-scale breeders in terms of the number of dogs produced tends to be underestimated, especially when accounting for unregistered or illegal breeders. It is important to note that both small- and large-scale breeders encompass a wide range of production practices and profiles. However, studies generally indicate that puppies raised in commercial establishments are more likely to suffer from illnesses and poor socialization (McMillan, 2017; Wauthier et al., 2018). Examining practices beyond the scale of production, Dendoncker (2019) found that while large-scale breeders typically provide a less enriched environment for puppies, they tend to be more rigorous in biosecurity measures, including vaccination, pest control, quarantine, and facility hygiene. This may eventually be linked to the fact that incidence and morbidity for parasitic and infectious diseases may increase with animal density (Grellet et al., 2014), thereby raising awareness among large-scale breeders about these issues. Another way to classify dog breeders is by considering their breeding practices and the use of pedigree dogs. Blackman et al. (2020) proposed differentiating between commercial breeders, pedigree hobby dog breeders, and occasional breeders. Pedigree breeders are primarily defined by their production of pedigree dogs, meaning dogs registered under a recognized studbook. While the majority of pedigree breeders are non-commercial, this is not always the case (Leroy et al., 2007), and not all occasional or hobby breeders are necessarily pedigree breeders. Registration under a studbook facilitates the quantification of pedigree breeders. For instance, Wang et al. (2018) found that among a sample of 50 countries, pedigree breeders contribute between 0% and nearly 80% of the total dog population, depending on the country, with an average contribution of 20%. Aside from providing certification of breed origin, sourcing a puppy from a pedigree breeder does not, in theory, guarantee the health or behaviour of the dog. However, several national canine organisations either record information on certain health conditions or behavioural tests in the pedigree or impose specific requirements for breeding, such as health screenings or inbreeding limits (Wang et al., 2018). In general, pedigree breeders are not required to apply specific practices for the environment where puppies are raised besides the ones imposed by national legislation. Outside of pedigree dogs, it is relatively easy for buyers to find a look-alike puppy that resembles a specific breed type (IBF et al., 2015). Therefore, sourcing a non-pedigree dog should not be expected to offer particular advantages in terms of health. III. Discussion From a buyer's perspective, several factors must be considered to ensure that a puppy has the potential to exhibit optimal behaviour, health, and welfare. One of the most significant decisions is whether to choose a crossbred puppy or one that matches a specific breed phenotype (whether pedigree or look-alike). Selecting a breed-specific phenotype increases predictability regarding both adult morphology and behaviour. However, while current literature suggests that a purebred or pedigree dog is not inherently associated with health issues, many breeds are known to have higher prevalences of specific diseases. Therefore, it is crucial for prospective owners to verify that the breeder has taken necessary precautions to minimize the risk of these diseases, such as requesting up-to-date health certificates when available. Choosing a crossbred dog can help reduce the risk of inbreeding depression, as crossbreeds generally have a more diverse genetic background. On the other hand, opting for a pedigree dog over a look-alike typically provides assurance regarding the genetic origins of the puppy and its predictability in terms of phenotype expression. While pedigree breeders are often not large-scale producers, registration with a recognized studbook does not generally guarantee specific health and welfare practices (IBF et al., 2015), unless the corresponding National Canine Organisation has implemented stringent rules and quality standards. From the perspective of an FCI national canine organisation, if the goal is to demonstrate that pedigree puppies have a higher likelihood of better health in their future lives compared to non-pedigree dogs, then specific measures must be implemented to ensure this. Provision of information about the health and behaviour of the dog and its relatives, whether in the pedigree or online, can offer some degree of assurance. It is essential that this information, along with the associated rules and requirements, be presented to the public clearly and transparently to avoid any confusion. The National Canine Organisation can effectively provide training for pedigree breeders to ensure they have basic knowledge of breeding systems, as well as the necessary requirements for maintaining a healthy, socially appropriate, and well-managed breeding environment. Ultimately, ensuring robust quality standards and transparent communication, along with implementing effective breeding schemes aimed at improving health, will help build trust and enhance the well-being of pedigree dogs. Approved by the FCI General Committee, Amsterdam, September 2024. Bibliography: Asher, L., Diesel, G., Summers, J. F., McGreevy, P. D., & Collins, L. M. (2009). Inherited defects in pedigree dogs. Part 1: disorders related to breed standards. The Veterinary Journal, 182(3), 402-411. Bannasch, D., Famula, T., Donner, J., Anderson, H., Honkanen, L., Batcher, K., ... & Rebhun, R. (2021). The effect of inbreeding, body size and morphology on health in dog breeds. Canine Medicine and Genetics, 8, 1-9. Bellumori, T. P., Famula, T. R., Bannasch, D. L., Belanger, J. M., & Oberbauer, A. M. (2013). Prevalence of inherited disorders among mixed-breed and purebred dogs: 27,254 cases (1995–2010). Journal of the American Veterinary Medical Association, 242(11), 1549-1555. Dendoncker, P. A. (2019). On the origin of puppies: a multidisciplinary investigation into Belgian dog breeding facilities (Doctoral dissertation, Ghent University). Eagan, B. H., Gordon, E., & Protopopova, A. (2022). Reasons for guardian-relinquishment of dogs to shelters: animal and regional predictors in British Columbia, Canada. Frontiers in Veterinary Science, 9, 857634. Forsyth, K. K., McCoy, B. M., Schmid, S. M., Promislow, D. E., Snyder-Mackler, N., DAP Consortium, ... & Creevy, K. E. (2023). Lifetime prevalence of owner-reported medical conditions in the 25 most common dog breeds in the Dog Aging Project pack. Frontiers in Veterinary Science, 10, 1140417. Grellet, A., Chastant-Maillard, S., Robin, C., Feugier, A., Boogaerts, C., Boucraut-Baralon, C., ... & Polack, B. (2014). Risk factors of weaning diarrhea in puppies housed in breeding kennels. Preventive Veterinary Medicine, 117(1), 260-265. IBF International Consulting, Veteffect, Wageningen University & Research Centre And Istituto Zooprofilattico Sperimentale Dell Abruzzo E Del Molise G. Caporale [ IZSAM]. (2015). Study on the Welfare of Dogs and Cats in Commercial Practices. Specific Contract SANCO 2013/12364: Final Report. Brussels: European Commission. Kwan, J. Y., & Bain, M. J. (2013). Owner attachment and problem behaviours related to relinquishment and training techniques of dogs. Journal of Applied Animal Welfare Science, 16(2), 168-183. Leroy, G., Verrier, E., Wisner-Bourgeois, C., & Rognon, X. (2007). Breeding goals and breeding practices of French dog breeders: results from a large survey. Revue de Médecine Vétérinaire, 158(10), 496. Leroy, G., Phocas, F., Hedan, B., Verrier, E., & Rognon, X. (2015). Inbreeding impact on litter size and survival in selected canine breeds. The Veterinary Journal, 203(1), 74-78. Leroy, G., Wang, S. Z., Lewis, T., & Licari, S. (2023). 1 3 Ancient and Recent Changes in Breeding Practices for Dogs. Dogs, Past and Present, 24. McMillan, F. D., Duffy, D. L., & Serpell, J. A. (2011). Mental health of dogs formerly used as ‘breeding stock’in commercial breeding establishments. Applied Animal Behaviour Science, 135(1-2), 86-94. McMillan, F. D. (2017). Behavioural and psychological outcomes for dogs sold as puppies through pet stores and/or born in commercial breeding establishments: Current knowledge and putative causes. Journal of veterinary behaviour, 19, 14-26. Pongrácz, P., & Dobos, P. (2024). Behavioural differences and similarities between dog breeds: proposing an ecologically valid approach for canine behavioural research. Biological Reviews. doi: 10.1111/brv.13128 Santos, N. R., Beck, A., Maenhoudt, C., Billy, C., & Fontbonne, A. (2021). Profile of Dogs’ Breeders and Their Considerations on Female Reproduction, Maternal Care and the Peripartum Stress—An International Survey. Animals, 11(8), 2372. Summers, J. F., Diesel, G., Asher, L., McGreevy, P. D., & Collins, L. M. (2010). Inherited defects in pedigree dogs. Part 2: Disorders that are not related to breed standards. The Veterinary Journal, 183(1), 39-45. Van Zeeland, C. W. M., & Beerda, B. (2015). Hereditary disorders in pedigree dogs and look-a-likes (No. 317). Wetenschapswinkel Wageningen. Wang, S., Laloë, D., Missant, F. M., Malm, S., Lewis, T., Verrier, E., ... & Leroy, G. (2018). Breeding policies and management of pedigree dogs in 15 national kennel clubs. The Veterinary Journal, 234, 130-135. Wauthier, L. M., & Williams, J. M. (2018). Using the mini C-BARQ to investigate the
-
Over the last 25 years, the field of genomic has revolutionised dog breeding, offering to dog owners, breeders and organisations a multiplicity of tools to breed and monitor their animals. This document presents the position of the FCI regarding the potential and limits of genomic tools for a sustainable management of dog breeds. Genetic identification and parentage testing is one of the most widely used tool for dog breeding. Using international norms, it should be encouraged and generalised by breeding organisations and by the FCI. This would guarantee the reliability of pedigrees, which is crucial for the integrity of purebred dog breeding. Genetic identification and parentage testing can help to eliminate errors and fraud in pedigrees and provide a more accurate record of a dog's ancestry. Genetic tests for inherited disorders or phenotypic traits can also be of wide interest for breeding. If well-used, those tests may help to monitor and select against health issues. They can be used to identify carriers of these genetic disorders, and to avoid breeding affected or at-risk dogs. This can help to reduce the incidence of these disorders in the breed, and to improve the health and welfare of the dogs. However, it is important to consider and prioritize tests that are reliable and relevant for a given breed in a given country, and to ensure that the tests used are reliable (Pegram et al. 2019). This means that the tests should be reviewed by experts and published in a scientific paper. Their applicability should be also validated for the population of interest. Indeed, a test relevant and reliable for a given dog population in a given country may be not necessarily relevant or reliable for the same breed in another country. The use of such tools should be integrated in breeding programmes considering the overall health, demographic, economic and governance challenge that the breed is confronted with. Finally, genomics may support genetic monitoring of genetic diversity both at individual and breed level. Since medium and high-density marker sets have been made available, it is possible to assess genetic relationships and admixture among populations, while measuring genetic variability at individual and breed level, which may be useful to investigate the situation of a breed regarding genetic variability in relation to its health and its history (Donner et al. 2023) and need for potential actions to be taken. To conclude, the FCI wants to underline that if adequately used, the use of genomic tools in purebred dog breeding can have significant benefits for the health, welfare, and sustainability of breeding programs. The FCI should encourage the use of genetic identification and parentage testing. With regard to genetic testing for hereditary disorders and phenotypic traits, as well as the monitoring of genetic variability, their use should only be encouraged after careful evaluation of the suitability of a given test for a targeted national breed population, taking into account its specific situation in terms of health and welfare, genetic variability and overall breed objectives. By doing so, the FCI could help to improve the integrity of pedigrees, reduce the incidence of genetic disorders, and promote responsible and sustainable breeding programs. Approved by the FCI General Committee in Amsterdam, September 2024, based on the recommendation of the FCI Scientific Commission. References: Donner, J., Freyer, J., Davison, S., Anderson, H., Blades, M., Honkanen, L., ... & Chodroff Foran, R. (2023). Genetic prevalence and clinical relevance of canine Mendelian disease variants in over one million dogs. PLoS Genetics, 19(2), e1010651. Pegram, C.L., Bonnett, B.N., Skarp, H. et al. Moving from information and collaboration to action: report from the 4th international dog health workshop, Windsor in May 2019. Canine Genet Epidemiol 7, 4 (2020). https://doi.org/10.1186/s40575-020-00083-x
-
W Skokowie w gminie Opole Lubelskie interweniowała policja, inspekcja weterynaryjna i organizacja prozwierzęca. Z terenu zarejestrowanej hodowli odebrano 26 psów. Sprawa budzi emocje, bo wcześniejsze kontrole nie wykazywały poważnych nieprawidłowości, a służby podkreślają, że podczas lutowej interwencji nie stwierdzono znęcania się nad zwierzętami. Do zdarzenia doszło 15 lutego wieczorem. Jak informuje Komenda Powiatowa Policji w Opolu Lubelskim, funkcjonariusze zostali wezwani na miejsce po zgłoszeniu przedstawiciela Wzajemnie Pomocni - Fundacja dla Ludzi i Zwierząt. - Policjanci ustalili, że na terenie posesji znajdowało się około 30 psów różnych ras. Lekarz weterynarii obecny podczas interwencji nie stwierdził znęcania się nad zwierzętami. Właściciel, z uwagi na konflikt rodzinny, dobrowolnie zrzekł się psów na rzecz fundacji, która zajęła się nimi za jego zgodą - przekazała kom. Sabina Piłat-Kozieł z KPP w Opolu Lubelskim. Na miejscu obecny był również przedstawiciel Powiatowego Inspektoratu Weterynarii. Z informacji przekazanych przez Mariusza Zalewskiego, powiatowego Lekarza Weterynarii w Opolu Lubelskim, wynika, że hodowla została zarejestrowana w listopadzie 2021 roku i należała do Stowarzyszenie Miłośników i Hodowców Psów Klub Little Dog. - W hodowli przeprowadzono trzy kontrole: przy rejestracji w 2021 roku oraz w latach 2023 i 2024. Kontrole te nie wykazały nieprawidłowości. W grudniu 2023 roku otrzymaliśmy anonimowe zgłoszenie od osoby niezadowolonej z zakupu psa. Przeprowadzona kontrola interwencyjna również nie potwierdziła uchybień - informuje Zalewski. Podczas lutowej interwencji inspektor weterynaryjny stwierdził jednak nieprawidłowy stan higieniczny kojców w budynku, gdzie wcześniej przebywały szczenięta z matkami - zabrudzone podłoże, puste miski bez wody i z resztkami jedzenia. W zewnętrznych boksach znajdowała się mokra słoma, podłoga była zabrudzona odchodami, a w miskach była zamarznięta woda. Warunki bytowe - jak wskazano budziły wątpliwości co do utrzymania higieny. W hodowli znajdowało się 18 psów dorosłych oraz 8 szczeniąt w wieku około dwóch miesięcy ras: buldog francuski, cavalier king charles spaniel, boston terrier, maltańczyk i cavapoo. Podczas oględzin oceniono, że psy były w średniej kondycji. U dwóch suk rasy boston terrier widoczne były powiększone pakiety mleczne i zaczerwienione opuszki łap. Jeden z cavalierów miał zaawansowany wrzód rogówki. Zastrzeżenia wzbudził również stan pielęgnacji - skołtuniona sierść. Zupełnie inaczej sytuację opisują przedstawiciele fundacji. - W naszej ocenie psy przebywały w bardzo złych warunkach. Było minus 17 stopni, część zwierząt znajdowała się w zewnętrznych kojcach bez odpowiedniej wyściółki. Niektóre miały widoczne zmiany skórne, problemy z uzębieniem, były lękowe. Szczenięta wcześniej przebywały w zabrudzonym pomieszczeniu gospodarczym - relacjonuje prezes fundacji Aleksandra Lipianin-Białogrzywy. Adoptuj, nie kupuj Przedstawicielka Fundacji podkreśla, że część psów była oferowana do sprzedaży za pośrednictwem portali sprzedażowych typu OLX, a zdjęcia w ogłoszeniach nie oddawały rzeczywistych warunków ich utrzymania. - Apelujemy, by weryfikować miejsce pochodzenia zwierzęcia i nie wspierać pseudo-hodowli. Kupowanie psa w takich warunkach napędza popyt i powoduje cierpienie kolejnych zwierząt - zaznacza. Podczas interwencji fundacji przekazano informację, że psy mogą zostać zabezpieczone procesowo przez policję. Ostatecznie, po zrzeczeniu się zwierząt przez właściciela, czynności zakończono, a 26 psów trafiło pod opiekę organizacji. - Obecnie zwierzęta przechodzą diagnostykę i leczenie. Fundacja zapowiada, że po zakończeniu kwarantanny i niezbędnych zabiegów będą szukać dla nich domów tymczasowych i stałych - podsumowuje prezes Fundacji. Powiatowy Lekarz Weterynarii zapewnia, że każdy sygnał o nieprawidłowościach jest traktowany poważnie i skutkuje niezwłoczną kontrolą. Organizacje prozwierzęce zwracają jednak uwagę, że problem pseudo-hodowli wciąż istnieje, a kluczowa jest świadomość kupujących. Sprawa ze Skokowa pokazuje, jak różne mogą być oceny tej samej sytuacji - od „średniej kondycji” i braku stwierdzonego znęcania się, po obraz wieloletnich zaniedbań. Ostateczną ocenę pozostawią dalsze czynności służb oraz stan zwierząt, które dziś są już poza hodowlą.