Jump to content
Dogomania

bunia2010

Members
  • Posts

    285
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bunia2010

  1. I jeszcze jedna biegła sądowa. Również nie jest lekarzem weterynarii. To jest fragment grupowego czata, gdzie aktywiści zmawiali się co i jak. Jakaś policjantka im podpadła, bo chyba nie takie jak trzeba zeznania złożyła, czy tam niesympatyczna była dla nich- nie pamiętam dokładnie. W każdym razie wspólnie szukali haka na nią.
  2. A tutaj inna biegła sądowa. Też nie jest lekarzem weterynarii, ale właśnie dokonuje jakiejś weryfikacji leków weterynaryjnych. Bo w sumie czemu nie. I tak sobie sprawdza, sprawdza, a tu pani aktywistka- przedstawicielka oskarżyciela posiłkowego idzie sobie. Pewnie dawno się nie widziały, więc trzeba było się uściskać. https://www.facebook.com/reel/1152870072717143
  3. Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych Z tym patentem "na biegłego sądowego" też wypadałoby skończyć. No bo ileż można. Rozumiem, że tworzono go przez całe lata i wyszło fantastycznie. Że to w sumie najlepszy manewr jaki to środowisko wykształciło. I myślałem, że zostało to już wyjaśnione, a teraz czytam, że kolejny sąd opiera swoje decyzje na takich "opiniach". Nie trzeba być profesorem prawa karnego, żeby wiedzieć, że biegli sądowi powinni być, już z samego założenia, bezstronni. Podobnie jak sędziowie. W praktyce opinia biegłego potrafi przeważyć szalę lub wręcz zdecydować o wyroku. I w sumie to jest całkowicie oczywiste, bo przecież żaden sędzia nie musi mieć specjalistycznej wiedzy w jakiejś wąskiej dziedzinie. Podobnie urzędnik, policjant czy prokurator. Dlatego też jeżeli w przeszłości zatrudniałeś konkretnego biegłego sądowego, uczestniczyłeś w wielu spotkaniach z nim, wymieniałeś się uprzejmościami w social mediach, zamawiałeś prywatne opinie u niego, robisz sobie z nim zdjęcia, należysz do grupowego czata w którym wspólnie knujecie, składasz mu życzenia z różnych okazji, przytulasz się obok kamery, pozwalasz mu publikować treści na swojej stronie internetowej, zwracasz się do niego publicznie w zdrobniałej formie i wszyscy, ale to kur*a wszyscy ludzie wokół Was wiedzą, że to Twój dobry znajomy, to niestety. Nie może być mowy o żadnej bezstronności. Tutaj przykład jednej, wieloletniej współpracy, gdzie można odnieść wrażenie, że zatrudniając adwokata w pakiecie dostaje się biegłego sądowego. W komentarzu bonus, dwie inne panie biegłe sądowe. --- 2011: Dorota Wiland zostaje uznana winną składania fałszywych zeznań i nakłaniania do poświadczenia nieprawdy. W ocenie sądu miała przekonywać weterynarza, żeby podał nieprawdziwy stan zdrowia psa. Sama też miała zeznawać niezgodnie z prawdą. 2014: Fundacja (Ius Animalia), której Prezesem jest biegła sądowa Dorota WIland jest oskarżycielem posiłkowym w sprawie przeciw hodowcy ZKwP. Pełnomocnikiem biegłej sądowej jest mec. Katarzyna Topczewska. 2015: Fundacja SOS Bokserom, za pośrednictwem swojego pełnomocnika, mec. Katarzyny Topczewskiej, składa w Urzędzie Gminy opinię biegłego sądowego. Autorką opinii jest biegła sądowa Dorota Wiland. (...) 2020: miejsce ma głośna sprawa Pumy Nubii. Jednym z pełnomocników przeciwko właścicielowi jest mec. Katarzyna Topczewska. Opinię w tej sprawie wystawia biegła sądowa Dorota Wiland. 2021: Fundacja Mondo Cane dostarcza do postępowania karnego w Wągrowcu "opinię prywatną". Autorstwa biegłej sądowej Doroty Wiland, ale podpisaną jako "eksperta z zakresu psychologii zwierząt". Pełnomocnikiem Fundacji jest mec. Katarzyna Topczewska. 2021: Prokuratura w Brzezinach zleca biegłej sądowej sporządzenie opinii ws. hodowli zwierząt w Pile. Zwierzęta z niej zostały zabrane przez Fundację Mondo Cane. Fundację reprezentuje mec. Katarzyna Topczewska. 2022: Na zlecenie Prokuratury w Legnicy biegła sądowa Wiland sporządza opinię na temat Palmiarni w Legnicy. Zwierzęta zostają zabrane do poznańskiego ogrodu zoologicznego. Dla którego pracuje mec. Katarzyna Topczewska. 2022: Strona 'czarnej listy' porusza publicznie temat wykształcenia oraz niejasności związanych z opiniami biegłej sądowej Doroty Wiland. Ze strony 'znajdzbieglego', pod nazwiskiem biegłej, znika wzmianka o naukach weterynaryjnych. Dziedzina specjalizacji zostaje zmieniona na 'inne'. 2023: Tutaj na pewno coś się wydarzyło, ale nie wiem co. Nie chce mi się szukać, a głupio by wyglądało, gdyby jeden rok został pustą rubryką. Ma ktoś pomysł, jak dowiedzieć się o wszystkich opiniach wystawianych przez danego biegłego? 2024: Sąd Rejonowy w Pile odrzuca opinię biegłej sądowej Doroty Wiland stwierdzając, że może ona być "pozbawiona rękojmi bezstronności". Warto zaznaczyć, że jednocześnie sama opinia stała w kontrze do nie jednej, a trzech (!) opinii faktycznych fachowców, w tym profesora dr. hab. nauk weterynaryjnych. 2025: Sąd Rejonowy w Zawierciu uznaje opinię biegłej sądowej Doroty Wiland za wiarygodną i skazuje właściciela Pumy Nubii za znęcanie nad zwierzętami. --- Powyższe to tylko te sprawy, które ja znam, bo ktoś mi je podesłał lub było o nich głośno. Z pewną dozą pewności można założyć, że było ich znacznie więcej, choć już ta ilość na przestrzeli lat wskazuje na jakąś stałą relację. Mogę też postawić dolary przeciw orzechom, że w większości ludzie oskarżeni o coś nie mieli o tym pojęcia a co za tym idzie nie wnioskowali o wyłączenie biegłego. Zagadką pozostaje jakim cudem sądy czy prokuratury zwracają się do akurat tej biegłej płacąc za to czasem całkiem spore pieniądze. W końcu od oceny stanu zdrowia zwierzęcia są lekarze weterynarii, a nie filolożki angielskie. Ale ten temat zostawię na inną okazję, bo nie mam jeszcze kupionego biletu do Budapesztu. Dodatkowo, same opinie to przecież nie wszystko. Bo biegłego sądowego to można przecież przywieźć na "interwencję". Wtedy już na pewno żaden policjant czy prokurator nie podważy konsensusu aktywistycznego. --- Tutaj można wesprzeć ideę zbierania informacji i obserwacji petbiznesu. Bo tak bardzo cieszy mnie, że dziś już nieco więcej osób zainteresowało się tą tematyką, tak sporo wody w Wiśle upłynie, zanim dojdą do tego zbliżonego poziomu rozumienia mechanizmów tego środowiska. Trzymam kciuki. Link: https://suppi.pl/czarnalistapro Ps: Dosia, było nie pisać tej opinii ws. Amora w 2015, gdzie dowodziłaś, że ucieczka psa z ogródka jest znęcaniem nad nim. Pamiętliwy jestem. Jeśli chcesz możemy ją przedyskutować raz jeszcze, po 10 latach, bo to chyba Twoje najlepsze dzieło. Lepsze niż to o żółwiach czy ptakach jakichś, gdzie część treści to kopiuj-wklej z Internetu. Daj znać!
  4. Murem za Skałowem · Dawno nas tu nie było a to dlatego, że wolimy czas spędzać przy zwierzętach, niż wchodzić w polemikę z abstrakcją. Żyjemy tu i teraz. No ale czasem trzeba sprowadzić na ziemię niektóre osoby, choć jak już wiemy, to walka z wiatrakami. No, ale spróbujemy. Zanim przejdziemy do sprostowania kolejnego kłamstwa Pani Wiceprezes Fundacji Mondo Cane to mamy taką krótką refleksję. Ile wolnego czasu trzeba mieć, żeby wymyślać takie bzdury? Albo raczej: jak wygląda dzień osoby, która tworzy te kłamstwa na temat naszego schroniska? Czy ktoś taki budzi się rano, zjada śniadanie, następnie wymyśla jakieś bzdury, robi przerwe na kanapkę, znów grzebie w archwium szukając podstaw do oszukania ludzi, zjada obiad i później już do kolacji produkcja kłamstw na temat schroniska dla zwierząt? Przecież w Pile jest też schronisko. Pani Aleksandra Śniecikowska mogłaby wziąć jakiegoś psa na spacer. Na pewno byłby wdzięczny a i jej pomogłoby to w utrzymaniu odpowiedniej kondycji zdrowotnej. Ale zamiast tego mamy kolejne snucie teorii spiskowych. A co tym razem wymyśliła nasza ulubiona hejterka? Tym razem wyszło jej, że schronisko podało nieprawdę na temat pracy więźniów w schronisku. Pani Ola zapytała schronisko, czy pracują w nim jacyś więźniowie. Otrzymała odpowiedź, że nie pracują. Pani Ola teraz krzyczy, że to skandal i kłamstwo. Bo pomyliła pojęcie "więzień" oraz "skazany". Tych pierwszych w schronisku nie ma. Ci drudzy w schronisku są, ale o nich Pani Ola nie pytała. Nie każdy skazany jest więźniem a prace społeczne nie muszą odbywać się w ramach odbywania kary bezwzględnego więzienia. Wielka ekspertka od przepisów nie ogarnęła tej subtelnej różnicy. I tyle. Cały skandal. Czekamy na kolejne odcinki tego szukania dziury w całym, ale poważnie, rozsądniej byłoby ten czas spożytkować jednak na spacer z psem. Niedługo zacznie się pełnowymiarowa wiosna, psy w pilskim schronisku na pewno ucieszyłyby się.
  5. Murem za Skałowem Nieśmiało pochwalimy się, że kolejną kontrolę przeszliśmy wzorowo. Panie z Inspekcji Weterynaryjnej zdają się również już być zmęczone tym, że muszą reagować na każdy bzdurny donos na nasz temat. Mogłyby ten czas poświęcić na kontrolę miejsca, które faktycznie uwagi służb państwowych potrzebuje, ale niestety. Dzięki naszym upartym hejterkom muszą przyjeżdzać do nas. Na naszej stronie pojawiają się też kolejne pytania. Około północy szeregiem komentarzy zaszczycił nas Nieistniejący Piotr oraz Fejkowa Joanna. Zarzucili nas swoimi nocnymi wątpliwościami. Wyszło im, że ponoć 10 lat temu stowarzyszenie wspierające schronisko zmieniło nazwę. Do tego ponoć mieszkańcy mogliby przekazywać darowizny bezpośrednio do urzędu gmin, więc w sumie nie powinno być żadnego stowarzyszenia. I jeszcze adres do korespondencji kilka lat temu ponoć był zbieżny z urzędem gminy. Skandal niesamowity. Tylko jak mamy na to odpowiedzieć? No może tak było, a może nie. Jeżeli tak, nie jest to w żaden sposób nielegalne, nie narusza żadnych przepisów a już na pewno nie ma nic wspólnego z obecną sytuacją schroniska i zwierząt. Bo to wszystko było dawno temu i nie dotyczy ani pracowinków, ani wolontariuszy schroniska. Wystarczy? Czy trzeba cały elaborat napisać, żeby jakaś znudzona życiem pani mogła spać spokojnie? Fundacji Mondo Cane i Radnej Baranowskiej życzymy powodzenia w kolejnych donosach i szukaniu dziury w całym. Lecimy do zwierząt Zapraszamy do odwiedzin i polubienia strony schroniska: https://www.facebook.com/share/19zg766Scd/ Murem za Skałowem Jakże zaskakujące wieści! Okazuje się, że Schronisko dla Zwierząt w Skałowie, będące obiektem troskliwych donosów i oskarżeń, spełnia wszelkie wymagane przepisami warunki opieki nad zwierzętami. Cóż za ulga! Mamy nadzieję, że szanowne panie będą już spać spokojnie, wiedząc, że lokalne schronisko jednak działa zgodnie z literą prawa, a próba podważenia jego reputacji była po prostu nieuzasadniona. Zapraszamy do przeczytania artykułu https://radiopoznan.fm/informacje/pozostale/donos-na-schronisko-dla-zwierzat-w-skalowie-chybiony Murem za Skałowem Każdy dzień to nowa informacja od przeciwników naszego schroniska. Kilka godzin temu dostaliśmy olbrzymią dawkę informacji od Pani Aleksandry Śniecikowskiej z Fundacji Mondo Cane. Trzeba przyznać, Pani Ola dokonała potężnego researchu. Ogrom informacji i masywnie zakreślone dokumenty mówią wprost: sprawa jest gruba. W tym odcinku niesamowitych rewelacji, których chyba już nikt nie czyta, mogliśmy dowiedzieć się, że pracownicy schroniska otrzymują wynagrodzenia. W opinii Fundacji Mondo Cane zbyt wysokie. Wiceprezes Fundacji nazwała to "nieuzasadnioną, rozbudowaną administracją". I faktycznie, kwota robi wrażenie. "Ponad 600 tysięcy złotych"! Tyle... że rocznie. I to na 5 osób. I to brutto. Kalkulator w dłoń i średnia wychodzi ok. 7 tysięcy złotych przelewu na konto, a w rzeczywistości miesięcznie otrzymuje się jeszcze niższą kwotę. Tak więc... co by tu dodać... Pani Olu, my bardzo przepraszamy, że ktoś otrzymuje pensję za swoją pracę w schronisku. Może powinniśmy, jak Pani założyć zrzutkę na kilkadziesiąt tysięcy i wtedy wynagrodzenie byłoby zbędne. Jak na złość nie mamy tyle polotu ani wolnego czasu, żeby napisać wystarczająco porywającą treść. Zostaniemy więc przy tym, na czym się znamy. Żadną tajemnicą, że praca w schronisku bywa obciążająca. Praca w schronisku w Skałowie, gdzie nie ma dnia aby Radna Baranowska lub Wiceprezes Śniecikowska zarzuciła nam coś, jest jeszcze bardziej obciążająca, przynajmniej psychicznie. Może mimo wszystko warto się zastanowić, czy chcemy mieć dobre schroniska, z dobrze opłacanymi pracownikami, czy wręcz przeciwnie. A gdyby ktoś chciał się wzbogacić to Bursztyn czeka na dom
  6. Murem za Skałowem · 2% budżetu Związku przeznaczone jest na wyżywienie zwierząt. Tak prawda. Dla przykładu w 2023 roku Związek przeznaczył na karmę 42 760,00 zł. Związek nie ma jednak podstaw prawnych otrzymywania darowizn, dlatego przy wsparciu Członków Zgromadzenia powstało Stowarzyszenie Przyjaciół Schroniska dla Zwierząt w Skałowie. Intencja wpisywała się w oczekiwania osób chcących wspierać Schronisko, między innymi poprzez przeznaczanie 1%, a teraz 1,5% odpisu podatkowego. W 2023 roku Stowarzyszenie przekazało Schronisku karmę wartości 150 088, 17zł, z czego 41 443, 71 zł to wartość zakupionej karmy specjalistycznej. Podsumowując: w 2023 roku wartość karmy, jaka trafiła do Schroniska wyniosła 192 848 zł, co w bezpośrednim przeliczeniu wynosi prawie 8%.
  7. Murem za Skałowem OBALAMY MITY - czyli Wolontariusze sprawdzają czy psy w Schronisku w Skałowie są aby na pewno zaczipowane Odpierając ostatnio znów nasilone ataki „pewnej grupy osób” (w przestrzeni medialnej, internetowej i ogólnie rzecz biorąc publicznej) na Skałowskich Wolontariuszy typu: „Co tam Pani wie jako Wolontariuszka o funkcjonowaniu schroniska? Czy miała Pani w ręce CZYTNIK CZIPÓW?! Czy sprawdziła Pani chociaż jednego CZIPA???” Odpowiadamy: „ANO SPRAWDZIŁAM Jeżeli kogoś jednak bardziej interesują same zwierzęta, niż kręcenie kolejnych sztucznych afer, może wypatrzy na nagraniu psa dla siebie. Może Wasza krewna szuka towarzysza, może znajoma wspominała, że chciałaby mieć psa, może Wy sami zakochacie się w którymś zauważonym na wideo Wolontariusze pozdrawiają - z przymrużeniem oka https://www.facebook.com/share/r/1D89DjVEs9/
  8. Murem za Skałowem Prokuratura skomentowała te wszystkie "rewelacje" kolportowane przez Fundację Mondo Cane, Radną Baranowską i ludzi nieprzychylnych naszemu schronisku oraz naszym zwierzętom. I zrobiła to tak dobitnie, że bardziej się chyba nie da. Tylko jeszcze słowem wstępu. Wiecie ile razy musieliśmy, jako pracownicy i wolontariusze schroniska, tłumaczyć komuś, że to co przeczytali na stronie Fundacji Mondo Cane czy Radnej Baranowskiej-Graczyk, to nie jest prawda? Albo jak często ktoś znajomy mówił, że ponoć źle się u nas dzieje, bo na Facebooku napisano, że toczą się jakieś postępowaina? Takich sytuacji było wiele. Czy to podczas spotkania rodzinnego, czy kawy z dawno nie widzianą znajomą. Bo wszyscy czytają Internet, a przynajmniej jego nagłówki. Jedna Fundacja złożyła zawiadomienie, jej koleżanki porozsyłały po lokalnych forach (pozdrawiamy grupę Kórnik) i coś tam się przykleiło. A dzisiaj możecie przeczytać co o tym wszystkim sądzi Prokuratura, czyli organ zajmujący się weryfikacją takich "zawiadomień". Jak możemy się domyślać, urzędnik państwowy musi trzymać pewien fason, więc zamiast powiedzieć "to jest kompletna bzdura" mówi, że ktoś ma skrajnie subiektywne postrzeganie rzeczywistości. Zamiast napisać "te kobiety zwyczajnie kłamią", stwierdza, że ich zawiadomienie nie jest poparte żadnymi faktami. Jak na rzecznika prokuratury to są bardzo, ale to bardzo mocne określenia. I chyba nie pozostawiają żadnych złudzeń. Jednocześnie dziękujemy za wszystkie słowa wsparcia. Nawet nie wiedzieliśmy, że mamy przyjaciół w Chorzowie, Szemudzie czy Lublinie. To wiele dla nas znaczy. Dziękujemy również Radio Poznań za rzetelne zbadanie tematu sięgając do źródła. To oczywiście nie jest żaden koniec, ale na pewno krok w dobrym kierunku. Spodziewamy się, że za moment Pani Radna i jej koleżanki z Fundacji wyślą trzy kolejne "zawiadomienia", i znów przez rok będą głosiły w Internecie, że "toczą się postępowania". Jesteśmy na to gotowi, choć na nadmiar czasu nikt tutaj nie narzeka. Zapraszamy do czytania https://radiopoznan.fm/.../prokurator-odmawia-wszczecia... A my wracamy do zwierzaków. Dobrego dnia wszystkim
  9. Murem za Skałowem W najnowszym odcinku „Schroniskowe Teorie Spiskowe” pojawił się wątek dyrektora, który- idąc tokiem myślenia grupy osób chcących upodlić schronisko- rzekomo zgarnia ćwierć miliona miesięcznie. Tak, dobrze czytacie – nie w skali roku, nie w marzeniach sennych, a co miesiąc! Brzmi jak scenariusz do filmu akcji, o fortunie zakopanej na wybiegu Tymczasem rzeczywistość jest brutalnie prosta – nie ma podwójnych wypłat, złotych kart ani ukrytych skarbców w boksach psów. Jest za to codzienna, ciężka praca na rzecz zwierząt, którą można łatwo sprawdzić w oficjalnych dokumentach. Ale może właśnie dlatego tak bardzo ktoś chce dostać się do schroniska? Może liczą, że odkryją tam legendarny skarbiec i będą mogli sprawować nad nim pieczę? Cóż, mogą się mocno zdziwić, gdy zamiast złotych sztabek, odkryją, że jedynym „skarbem” są tu zwierzęta – a ich utrzymanie wymaga więcej pracy niż ktokolwiek z zewnątrz może sobie wyobrazić. Prawda bywa mniej sensacyjna, ale za to bardziej uczciwa- zarówno Dyrektor Skałowa jak i jego zespół nie żyją z tych zwierząt. Oni dla nich żyją. Poniżej tekst zaczerpnięty ze strony Schronisko dla Zwierząt w Skałowie "Dyrektor Schroniska Paweł Kubiak w 2011 roku pełnił funkcję Dyrektora Biura Związku, które utworzone zostało decyzją 11 Członków Zgromadzenia. Jego głównym zakresem obowiązków była organizacja oraz sprawowanie nadzoru nad budową obiektu dzisiejszego Schroniska. W 2015 roku decyzją Zarządu zwiększony został zakres obowiązków o sprawowanie jednocześnie funkcji Dyrektora Schroniska. Do dnia dzisiejszego Paweł Kubiak pełni obie te funkcje. Z tego tytułu NIGDY nie przysługiwało mu podwójne wynagrodzenie. Dyrektor Paweł Kubiak pełniąc do dziś funkcje Dyrektora Biura Związku i Dyrektora Schroniska OTRZYMUJE JEDNO WYNAGRODZENIE."
  10. Murem za Skałowem Dzięki Posłowi Franciszkowi Sterczewskiemu mieliśmy zaszczyt dotrzeć nawet do salonów sejmowych. Otóż nasze schronisko stało się elementem politycznej układanki. Pan poseł Franciszek Sterczewski z Poznania, został zmanipulowany—przynajmniej mamy taką nadzieję —i wykorzystany. Przekonano go, że w Skałowie dzieje się źle, że nie przestrzegamy zasad. Nie przyjechał osobiście, by to sprawdzić, postanowił od razu działać i skierował interpelację do Marszałka Sejmu, do samego Szymona Hołowni Standardowe zarzuty: brak chipów, brak kontroli, psy zamknięte i niewypuszczane na światło dzienne… Jednak odpowiedź na interpelację mówi coś zupełnie innego: "Weryfikacja nadzoru nad schroniskiem była już dokonywana przez Wielkopolskiego Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii poprzez uczestniczenie w dniu 1 czerwca 2023 r. w kontroli Powiatowego Lekarza Weterynarii w Poznaniu. W kontroli tej, za zgodą Powiatowego Lekarza Weterynarii w Poznaniu, uczestniczyli również przedstawiciele Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt „MONDO CANE". Z akt sprawy wynika, że w toku kontroli przedstawiciele fundacji wielokrotnie sugerowali występowanie nieprawidłowości na podstawie własnych przekonań, które nie miały odzwierciedlenia w przepisach prawa, jak i w stanie faktycznym schroniska. Nie potwierdziły się m. in. zarzuty, że schronisko nie prowadzi ewidencji zwierząt oraz dokumentacji lekarsko-weterynaryjnej. Przedstawicielom Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt „MONDO CANE" umożliwiono dostęp do każdego psa i kota, niemniej uprawnionym do kontroli identyfikacji zwierząt był Powiatowy Lekarz Weterynarii w Poznaniu, który dysponował odpowiednim urządzeniem do odczytu mikrochipów. W dniu 1 czerwca 2023 r. stan zoohigieniczny budynków i pomieszczeń, w których przebywały zwierzęta nie budził zastrzeżeń. Psy były wypuszczane na wybiegi i wyprowadzane na spacery, co potwierdzała prowadzona przez podmiot ewidencja wyprowadzania psów. Nie stwierdzono odchyleń od norm w zachowaniu zwierząt przebywających w schronisku - sprawdzony został każdy boks i pomieszczenie, w którym przebywały psy i koty." Niestety, tą odpowiedzią nikt się nie chwali, a wyssane z palca zarzuty są wciąż powtarzane. Panie Pośle, zapraszamy! Przyjedź Pan i przekonaj się osobiście, jak działa Skałowo. Wtedy sam Pan zdecyduje, o co tak naprawdę chodzi w tej sprawie.
  11. Murem za Skałowem W związku z bezpodstawnym atakiem na Skałowo i oszczerstwami rozsiewanych przez grupę osób, którym najwyraźniej nie zależy na dobru zwierząt, a jedynie na sianiu zamętu. NIE BĘDZIEMY MILCZEĆ! Dziś rozpoczynamy serię postów, w których OBALIMY WSZYSTKIE KŁAMSTWA! Prawda musi wybrzmieć głośno i wyraźnie – dlatego LICZYMY NA WASZE UDOSTĘPNIENIA! Część 1 Związek Międzygminny Schronisko dla Zwierząt w Skałowie tworzy 11 gmin. Organami Związku są Zgromadzenie, Zarząd oraz Komisje. Każda gmina w Zgromadzeniu ma jednego przedstawiciela, może być nim Wójt, Burmistrz lub Radny wskazany przez Radę Gminy. Jako jeden z nielicznych Związków Międzygminnych od 2010 roku, czyli od początku działalności Związku ŻADEN z Członków Zgromadzenia- czyli żaden Wójt, Burmistrz lub Radny wskazany przez Radę Gminy NIGDY nie otrzymał wynagrodzenia lub diety z tytułu pełnionej funkcji w Związku Międzygminnym Schroniska dla Zwierząt w Skałowie.
  12. Murem za Skałowem · Od ponad trzech lat nasze schronisko jest celem brutalnej nagonki. Nie wystarczyłoby miejsca, by opisać wszystkie jej etapy. Czy jesteśmy zmęczeni? Oczywiście, że tak! Ale czy się poddamy? Nigdy!!! Bo nasza walka nie jest dla wygody czy uznania, ale dla tych, którzy nie mają głosu – naszych podopiecznych. Hejt, plotki, oszczerstwa – to wszystko spada na nas każdego dnia. Ktokolwiek z nas staje w obronie schroniska, jest natychmiast atakowany, obrzucany błotem i oskarżany o rzeczy, które nie mają żadnego pokrycia w rzeczywistości. Ale my nie zamierzamy się cofnąć. Prawda nie obroni się sama – my ją obronimy! Nie działamy dla polityków, organizacji czy opinii publicznej. Działamy dla Igiego, który trafił do nas skatowany, a teraz ma swój wymarzony dom. Dla Foresta i Franka, którzy nie widzą oczami, ale ich serca są pełne miłości. Dla Miśka, który czeka na kogoś, kto rzuci mu piłeczkę do końca jego dni. Dla Fado, z którym walczymy o przezwyciężenie jego lęków. Dla Kubusia, który mimo padaczki zasługuje na miłość i ciepło prawdziwego domu. To dla nich jesteśmy tu każdego dnia – i dla tych, którzy jeszcze do nas trafią. Marzymy o dniu, w którym nasze schronisko będzie puste, bo każdy zwierzak znajdzie swój dom. Ale wiemy, że ten dzień jeszcze nie nadszedł. Dlatego walczymy dalej, mimo nagonki, mimo hejtu, mimo kłamstw. Wylewane w Internecie wiadra pomyj nie zmienią jednego – jesteśmy tu i będziemy działać. Nie zgadzamy się na szerzenie fałszu! Dzisiejszy świat udowadnia, że w mediach można powiedzieć wszystko, bez konsekwencji. My jednak nie pozwolimy, by kłamstwo zastąpiło prawdę. Będziemy prostować fałszywe informacje i pokazywać rzeczywistość taką, jaka jest. Ta strona powstała po to, byście mogli zweryfikować fakty – z pierwszej ręki, nie z internetowych plotek. Nie wierzcie we wszystko, co czytacie w sieci. Sprawdzajcie, pytajcie, myślcie samodzielnie. A my? My będziemy walczyć dalej. Bo dla tych zwierząt jesteśmy gotowi na wszystko!
  13. Murem za Skałowem Poniżej zamieszczamy treść Oświadczenia wszystkich członków Zgromadzenia Związku w sprawie emisji programu pt.: "Schronisko?" (emisja w dniu 11.02.2025r.): OŚWIADCZENIE W związku z emisją w TVP 2, w dniu 11.02.2025 roku, o godz. 22:30, programu pt.: ,,SCHRONISKO ?’’ Magazynu Ekspres Reporterów, pod redakcją p. Justyny Andersz-Rychter, Schronisko dla Zwierząt w Skałowie składa niniejsze oświadczenie. Program pt.: ,,SCHRONISKO ?’’ stanowi kompilację nieprawdziwych informacji oraz informacji, które mimo iż zawierają w sobie elementy zgodne ze stanem faktycznym, to z uwagi na ich wybiórczość i wyjęcie z kontekstu, nie mają przymiotu rzetelnych, a ich celem było wyłącznie nieuprawnione szkalowanie Schroniska dla Zwierząt w Skałowie. Uznać należy, że autorka tego reportażu w sposób rozmyślny wprowadziła Widzów w błąd i uchybiła obowiązkowi prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk. Materiał został zmontowany w taki sposób, aby Widz był przekonany o tym, iż pracownicy Schroniska dopuszczają się czynów godzących w dobro zwierząt, a samo utworzenie Związku Międzygminnego Schronisko dla Zwierząt w Skałowie służyło partykularnym interesom władz lub pracowników tego Schroniska. Bezsporną jest konstatacja, iż w myśl art. 6 ustawy Prawo prasowe, prasa jest zobowiązana do prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk, której to prawdy niestety w kontestowanym reportażu zabrakło. Z uwagi na obszerność imputowanych przez udzielających wywiadu nieprawidłowości koniecznym jest enumeratywne odniesienie się do nich, wobec czego Związek Międzygminny Schronisko dla Zwierząt w Skałowie wskazuje, co następuje: 1. Nie jest prawdą, jakoby nie było wiadomym na co są przeznaczane środki finansowe w Schronisku. Gospodarka finansowa Związku Międzygminnego Schronisko dla Zwierząt w Skałowie jest wszakże oparta o zasadę przejrzystości i transparentności. Wszystkie dane finansowe są publicznie dostępne i każdy obywatel ma do nich niczym nieograniczony dostęp, zaś do pozostałych informacji na zasadach przewidzianych przepisami powszechnie obowiązującymi. Także zasady partycypacji każdej z Gmin uczestniczącej w Związku Międzygminnym Schronisko dla Zwierząt w Skałowie w kosztach działalności Schroniska, są uchwalane wspólnie przez przedstawicieli wszystkich Gmin, podczas posiedzeń Zgromadzeń Związku. 2. Radna Gminy Swarzędz p. Anna Baranowska-Graczyk, będąc do stycznia 2025 roku reprezentantem Gminy Swarzędz w Związku Międzygminnym Schronisko dla Zwierząt w Skałowie, wielokrotnie wizytowała Schronisko i w trakcie tych pobytów nie podjęła żadnej inicjatywy celem sprawdzenia, czy zwierzęta z Gminy Swarzędz znajdują się w tymże Schronisku, jak i nie zażądała okazania jej jakiejkolwiek dokumentacji Związku Międzygminnego Schronisko dla Zwierząt w Skałowie. W dniu 30 października 2024 roku owa Radna wzięła udział w wizytacji Schroniska dokonanej przez Radnych Gminy Swarzędz, podczas której były sprawdzane chipy przebywających w Schronisku zwierząt oraz stan i wyposażenie budynków znajdujących się na terenie Schroniska. Jednakże Radna p. Anna Baranowska-Graczyk wykazała bierność w trakcie tej wizytacji i nie chciała w niej aktywnie uczestniczyć. Natomiast następnego dnia, tj. 31 października 2024 roku, przyjechała wraz z grupą kilku niezidentyfikowanych osób, żądających wstępu na teren Schroniska celem przeprowadzenia kontroli. 3. Z treści oświadczenia występującego w programie p. Łukasza Jakubowskiego, który jest członkiem Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Mondo Cane, jednoznacznie wynika, że w sposób nieuprawniony, kłamiąc jakoby działał on z ramienia Gminy Swarzędz, chciał dostać się na teren Schroniska. Żądanie to motywował tym, iż chce sprawdzić czy zwierzęta są zachipowane oraz czy są odpowiednio leczone. Abstrahując już od tego czy p. Łukasz Jakubowski ma jakiekolwiek kompetencje do weryfikacji przebiegu leczenia zwierząt oraz kompetencje do sprawdzania numerów transponderów, to nie miał On jakichkolwiek formalnych podstaw do dokonywania takich działań i przeprowadzania kontroli w Schronisku. Takie działanie nieznanej, a towarzyszącej Radnej p. Annie Baranowskiej-Graczyk, grupy osób wywołało poczucie zagrożenia wśród pracowników Schroniska, zaś wcześniejszy incydent dotyczący fałszywego pomówienia Schroniska o to, jakoby dodawane do karmy otręby buraczane były trutką na szczury, pozwalał przypuszczać, że prawdziwym celem tej grupy osób było podjęcie działań mogących zaszkodzić zarówno zwierzętom przebywającym w Schronisku, jak i jego pracownikom. 4. Nie jest prawdą, że zwierzęta w Schronisku nie posiadają chipów, a posiadają jedynie numer ewidencyjny w Schronisku. Wszystkie zwierzęta przebywające w Schronisku, po odbyciu okresu kwarantanny, mają transpondery, a ich numery są wpisane zarówno w systemie Klinika XP, jak i umieszczane są w bazie SAFE-ANIMAL, która jest międzynarodowym zbiorem danych o zachipowanych zwierzętach. Niedopuszczalnym i rażącym jest tym samym sugerowanie, że zwierzęta mogą dowolnie znikać ze Schroniska bądź by ta sama grupa zwierząt mogła być okazywana przedstawicielom różnych Gmin, celem uzyskania składek członkowskich. 5. Także nieprawdziwym jest twierdzenie, że Gminy uczestniczące w Związku nie mają wiedzy, czy ktoś dokonywał w imieniu Gmin identyfikacji zwierząt. Schronisko co miesiąc przekazuje pełne i rzetelne informacje o zwierzętach do wszystkich Gmin, co w korelacji z chipowaniem zwierząt wyklucza jakąkolwiek - nawet hipotetyczną - możliwość manipulowania tymi danymi lub ich fałszowania. W konsekwencji nie są prawdziwe twierdzenia, jakoby Gminy płaciły ,,na gębę’’ oraz, że nie wiedzą, czy ,,zwierzę za które płaci Gmina - żyje’’. Schronisko w latach 2020-2024 było 16-krotnie kontrolowane przez Powiatowy Inspektorat Weterynarii. Kontrole te były zarówno doraźne, jak i planowe. Ponadto, w jednej z doraźnych kontroli przeprowadzonej w dniu 1 czerwca 2023 roku wzięli udział przedstawiciele Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Mondo Cane, w tym p. Łukasz Jakubowski i byli Oni świadkami dokonania kontroli chipów i danych o zwierzętach, podczas której nie potwierdzono żadnych nieprawidłowości. 6. Nierzetelne jest również porównanie przez p. Łukasza Jakubowskiego wynagrodzeń uzyskiwanych w Schronisku w Pile i w Schronisku w Skałowie. Po pierwsze kwota podana przez p. Łukasza Jakubowskiego dotycząca Schroniska w Skałowie zawiera w sobie nie tylko wynagrodzenia brutto 19 pracowników, ale również wynagrodzenia osób świadczących usługi na podstawie umów cywilnoprawnych, w tym umów zlecenia. Po drugie p. Łukasz Jakubowski w sposób celowy pomija fakt, że z podanej przez Niego sumy kwota 367.210,00 zł stanowi składki na ubezpieczenie społeczne oraz na Fundusz Pracy. Ponadto, wskazaną nierzetelność i brak wiarygodności tej wypowiedzi potwierdza też druga część oświadczenia p. Łukasza Jakubowskiego a mianowicie to, że w Schronisku w Pile na wynagrodzenie 24 osób przeznaczono 1.150.000,00 zł. Gdyby twierdzenie to polegało na prawdzie, pracownicy zatrudnieni w Schronisku w Pile musieliby otrzymywać wynagrodzenie w wysokości 3.993,05 zł brutto miesięcznie, czyli poniżej kwoty minimalnej wynikającej z rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej, a tym samym byłoby to sprzeczne z prawem. 7. Nie jest zgodna z prawdą wypowiedź p. Łukasza Jakubowskiego, że przy porównywalnych budżetach Schroniska w Pile oraz Schroniska w Skałowie na wyżywienie zwierząt w Skałowie przeznacza się kwotę prawie 3-krotnie niższą niż w Pile. Przeważająca część karmy dla zwierząt przebywających w Schronisku uzyskiwana jest na podstawie darowizn, uzyskanych od Stowarzyszenia Przyjaciół Schroniska dla Zwierząt w Skałowie. Gdyby owych darowizn nie było, to oczywistym jest, że na wyżywienie zwierząt byłaby przeznaczona wyższa część budżetu, niż ma to miejsce obecnie. Zaoszczędzona w ten sposób kwota w budżecie Schroniska (dla przykładu w roku 2023 była to kwota ponad 340.000,00 zł) stanowi bezpieczną rezerwę na poczet kolejnych lat działalności Schroniska. 8. Nie jest prawdą, jakoby za każde zwierzę ponad limit zwierząt, ustalony dla danej Gminy Schronisko wystawiało fakturę na kwotę praktycznie dwukrotnie wyższą, niż średni dzienny koszt utrzymania zwierzęcia w przeliczeniu na składkę członkowską. Otóż taki średni koszt utrzymania zwierzęcia w 2023 roku wynosił 27,00 zł, a w 2024 roku 30,00 zł. Opłata za dodatkowe zwierzę, ponad limit dla danej Gminy, to kwota 30,00 zł za dzień, więc zarzut jest całkowicie nieprawdziwy. 9. W Schronisku w Skałowie nigdy nie była zatrudniona p. Agata Ł., oświadczająca, jakoby sucha karma podawana zwierzętom w Schronisku była „szajsem” i by zwierzęta otrzymywały „najgorszy syf”, a tę lepszą karmę, otrzymywaną ze szkół lub od sponsorów, wywożono ze Schroniska. Schronisko z całą stanowczością zaprzecza takim niedorzecznym oskarżeniom. 10. Nie jest również prawdą wypowiedź rzekomej pracownicy Schroniska p. Agaty Ł., by jej koleżanka siłą ciągnęła na chwytaku psa, a gdy go dociągnęła, to pies pluł krwią. Autorka reportażu przy zbieraniu informacji opierała się na niewiarygodnym źródle, a przy rozpowszechnianiu (wykorzystaniu) informacji działała pod z góry założoną tezę. Natomiast dziennikarz, by wypełnić obowiązek działania ze szczególną starannością i rzetelnością, obowiązany był sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych informacji przy pomocy dostępnych źródeł i umożliwić zajęcie stanowiska zainteresowanemu. Tego niestety Autorka reportażu zaniechała. 11. Także p. Zbigniew A., z którym nawiązano połączenie telefoniczne nigdy nie pracował w Schronisku w Skałowie. 12. Skandaliczne i wyimaginowane jest twierdzenie p. Aleksandry Śniecikowskiej z Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Mondo Cane, jakoby pracownica Schroniska w Skałowie powiesiła psa, po czym czekała, aż ten skona. Opublikowanie przez profesjonalnego dziennikarza tak drastycznej wypowiedzi i zaniechanie sprawdzenia zgodności z prawdą uzyskanej w ten sposób informacji, uchybia obowiązkom wynikającym z prawa prasowego i zasadom etyki dziennikarskiej. 13. Tożsame znaczenie należy nadać zarzutowi, jakoby za bramami Schroniska kryło się „okrucieństwo”. 14. Nadto za karygodne należy uznać wykorzystanie zdjęcia pogryzionej łapy psa na potrzeby zbudowania nieprawdziwego obrazu Schroniska. Pogryzienie to wszakże nie wynikało z zaniedbania pracowników Schroniska, a przyczyną stanu zdrowia psa było jego ciężkie pogryzienie przez inne psy, które zostały zabrane w trybie interwencyjnym i zostały umieszczone w Schronisku w Skałowie. W ciągu jednego dnia trafiło do Schroniska w Skałowie 80 prawie dzikich psów. Co więcej, zdjęcie zaprezentowane w reportażu było wykonane w chwili, gdy pies, którego ratowali pracownicy Schroniska, oczekiwał na przyjazd lekarza weterynarii, a autor tegoż zdjęcia w sposób wręcz cyniczny wykorzystał tę okoliczność. Znamiennym jest zaś to, iż owa sytuacja, w żadnej mierze nie będąca winą pracownika Schroniska, miała miejsce aż 5 lat temu. 15. Nie jest prawdą, jakoby Zarząd Związku Międzygminnego uzyskiwał jakiekolwiek wynagrodzenie, co jest wiadomym Pani Radnej Gminy Swarzędz i o której to okoliczności wielokrotnie traktowano na sesjach Rady Miejskiej w Swarzędzu. Tym samym całkowicie bezzasadne pozostaje twierdzenie, iż Zarząd Związku Międzygminnego Schronisko dla Zwierząt w Skałowie otrzymuje wynagrodzenie w wysokości 540.000,00 zł rocznie. 16. Niezgodne z prawdą są twierdzenia, że próbuje się uciszać Radną Gminy Swarzędz. Schronisko od kilku lat pada ofiarą pomówień, donosów i oskarżeń, a w konsekwencji podejmuje czynności prawne, mające na celu wyłącznie ochronę dobrego imienia pracowników Schroniska oraz Gmin tworzących Związek Międzygminny Schronisko dla Zwierząt w Skałowie. 17. Oświadczenie p. Aleksandry Śniecikowskiej o tym, jakoby Związek Międzygminny Schronisko dla Zwierząt w Skałowie został utworzony do wyciągania publicznych pieniędzy, a nie dla zwierząt oraz że nikt nie prowadzi żadnej kontroli czy zwierzęta z Gminy są faktycznie czy żyją i czy faktycznie były, bo być może ich nie ma - stanowi kolejne zniesławienie i nieuchronnie nasuwa pytanie, czy nadrzędnym celem przedstawicielki Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Mondo Cane nie jest przypadkiem zniszczenie Schroniska w Skałowie, a nie deklarowana troska o dobro zwierząt, która może stanowić woal, do jej bezprawnych działań. 18. Nielogiczne i nieprawdziwe są również tezy, o tym, aby zwierzęta przebywające w Schronisku w Skałowie nie miały zapewnionej opieki weterynaryjnej. Taka opieka weterynaryjna była świadczona przez wiele lat (od początku istnienia Schroniska) na podstawie umów cywilnoprawnych, jednak nieuprawnione ataki na Schronisko i lekarzy weterynarii spowodowały, że na rok 2025 żaden podmiot nie był zainteresowany świadczeniem usług w trybie zamówienia publicznego. Tym nie mniej opieka weterynaryjna jest nadal dla Schroniska zapewniona. 19. O braku rzetelności autorki programu świadczy również fakt, że w programie wykorzystano ujęcia rzekomo pochodzące ze Schroniska, a tym czasem nie są to ujęcia ani psów przebywających w schronisku, ani nie jest to teren Schroniska. Jakże w takiej sytuacji przy braku rzetelności - łatwiej jest wysuwać autorce programu kłamliwą tezę nt. Schroniska, iż ,,być może nie do końca zwierzęta są tam traktowane priorytetowo’’. 20. Schronisko akcentuje, że nie przedstawiono Dyrektorowi tegoż Schroniska żadnych zarzutów, o jakich mówi prowadzący program. Zatem treść oświadczenia Pana Michała Olszańskiego, jako sprzeczna ze stanem faktycznym, jest niewątpliwym zniesławieniem Dyrektora i obrazuje tylko nierzetelność dziennikarską oraz przekazywanie w reportażu informacji niezgodnych z rzeczywistością. Reasumując, sformułowane w programie twierdzenia nie tylko godzą w dobre imię Schroniska oraz dobra osobiste pracowników i władz Schroniska, ale także w wizerunek kilkunastu Gmin tworzących Związek Międzygminnych Schronisko dla Zwierząt w Skałowie. Już sam zwiastun programu opublikowany w mediach społecznościowych wskazywał na to, iż program ten będzie nierzetelny, dlatego też jeszcze przed jego emisją zostało skierowane do Państwa Oświadczenie datowane na dzień 11 lutego 2025 roku, wzywające do: zawieszenia emisji programu; niezwłocznego usunięcia zwiastuna z profilu Facebook oraz innych kanałów informacyjnych, w tym mediów społecznościowych; uzupełnienia materiału, który zostanie wyemitowany o stanowisko Schroniska w sprawach, w których pojawiają się zarzuty formułowane przez dwie ww. Panie oraz do uzupełnienia materiału, który zostanie wyemitowany o pełne (a nie jak się podczas emisji programu okazało - wyrwane z kontekstu) stanowisko Powiatowego Lekarza Weterynarii w Poznaniu, który przeprowadził w latach 2020-2024 aż 16 kontroli w Schronisku. Mimo tego, program ten, w którym doszło do nadużycia wolności słowa i falsyfikacji rzeczywistości, został wyemitowany. Skutkiem tegoż było naruszenie dóbr osobistych pracowników Schroniska oraz wizerunku Gmin tworzących Związek Międzygminny Schronisko dla Zwierząt w Skałowie. Nadmienić wypada, iż zagwarantowana przez ustawodawcę swoboda wypowiedzi, jako filar demokratycznego życia społecznego, nie usprawiedliwia, w szczególności naruszania dóbr osobistych przez przekazywanie informacji niezgodnych z rzeczywistością. W zaistniałej sytuacji Związek Międzygminny Schronisko dla Zwierząt w Skałowie oświadcza, że zostały podjęte środki ochrony prawnej na gruncie prawa cywilnego, prawa prasowego oraz prawa karnego, celem ochrony przed tym bezprecedensowym i nieuprawnionym atakiem na Schronisko dla Zwierząt w Skałowie. Nadto rozpatrzona zostanie kwestia podjęcia komunikacji z innymi stacjami telewizyjnymi, aby umożliwić przedstawienie realnej sytuacji Schroniska dla Zwierząt w Skałowie oraz ujawnienie prawdziwych intencji osób, które wystąpiły w programie.
  14. Murem za Skałowem Dzisiaj odniesiemy się do komentarzy, których autorką jest Pani Małgorzata Kaniewska. Nasza największa "fanka". Pani Małgorzata potrafi wyprodukować kilkadziesiąt komentarzy na stronie schroniska i godzinami udostępniać negatywne dla schroniska treści, bez względu czy mają one w sobie choć ziarno prawdy. Nie wiemy czym prywatnie zajmuje się Pani Małgorzata, że ma aż tyle czasu, ale zazdrościmy jej uporu. Tym razem, w tym internetowym ślinotoku, Pani Małgorzata wmawiała sympatykom schroniska, że jakaś straszna sprawa o znęcanie nad zwierzętami się toczy. Dla laika, który w sądach nie bywa zbyt często, może to brzmieć szokująco. A jaka jest prawda? Ano wysłały przyjaciółki Pani Małgorzaty zawiadomienie nieznanej nam treści do prokuratury. Ta wszczęła śledztwo, a następnie je umorzyła, nie znajdując przesłanek do ukarania kogokolwiek. Koleżanki Pani Małgorzaty złożyły zażalenie na decyzję o umorzeniu, a sąd postanowił, że prokuratura powinna raz jeszcze zbadać sprawę. Tylko i aż tyle. Zasadniczo jesteśmy na etapie, że Panie z Fundacji Mondo Cane wysłały swoje zawiadomienie. I nic się z nim nie stało. Nikomu nie postawiono zarzutów, wobec nikogo nie skierowano aktu oskarżenia, nic. Od wielu, wielu miesięcy. Schronisko ani żaden jego pracownik nawet nie jest stroną tego postępowania, które wszczęte z donosu Fundacji odbija się od prokuratury, sądu i zdrowego rozsądku. Czy przeszkadza to Pani Małgorzacie sugerować, mniej lub bardziej dosadnie, że "oto dzieje się", "już wkrótce", "toczy się postępowanie o znęcanie", "znęcanie, znęcanie, znęcanie"? No nie. Nie przeszkadza jej. Bo chodzi o to, żeby coś się przylepiło do pracowników i wolontariuszy schroniska. Czyli do nas. Żebyśmy to my musieli tłumaczyć się z zarzutów, których Pani Małgorzata nie potrafi nawet zwerbalizować. Zresztą, zapytajcie ją sami. Kto, kiedy i nad jakim zwierzęciem miał się niby znęcać? Niestety nie dowiecie się. To pytanie jest zbyt trudne dla Pani Małgorzaty.
  15. Witajcie na naszej stronie – głosie prawdy o schronisku w Skałowie! Profil ten jest głosem ludzi, którzy realnie znają jego funkcjonowanie i chcą pokazać prawdę. Powstała ona, ponieważ mamy dość hejtu i manipulacji, które od lat uderzają w Skałowo, jego pracowników, wolontariuszy, a pośrednio także w zwierzęta, dla których to miejsce jest często jedyną szansą na nowe życie. Nie zgadzamy się na fałszywe oskarżenia, rozsiewanie mitów i próby zniszczenia schroniska „od środka”. 22 lutego 2025 roku odbyło się spotkanie wolontariuszy z burmistrzami Kostrzyna, Szymonem Matyskiem, oraz burmistrzem Nekli, Karolem Balickim. Była to merytoryczna dyskusja na temat funkcjonowania schroniska, jego usprawnienia, a także fali hejtu, która od lat je dotyka. Poruszyliśmy kwestie dezinformacji, oszczerstw i niesprawiedliwej krytyki, które krzywdzą ludzi zaangażowanych w pomoc zwierzętom oraz negatywnie wpływają na samo schronisko i jego podopiecznych. To miejsce powstało, by pokazywać prawdę i walczyć z kłamstwami. Będziemy prostować fałszywe informacje i relacjonować codzienność w Skałowie oczami tych, którzy każdego dnia walczą o lepszy los porzuconych zwierząt. Jesteśmy tu dla nich. Dziękujemy, że jesteście z nami! Stay tuned! Murem za Skałowem
  16. Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych Miałem sobie odpuścić, bo sporo zostało powiedziane przecież, ale wtedy dostałem wiadomość z oficjalnego konta Magazynu Ekspresu Reporterów. I prawie spadłem z krzesła. Bo to nie jest naturalna sytuacja, gdy jakiś przedstawiciel państwowych mediów straszy kogokolwiek pozwem. Możliwości są dwie. Albo komuś się tam całkiem poprzewracało w propagandowej makówce, albo wzięli tę całą kasę z onkologii i kupili wehikuł czasu. I cofnęli się do 1982, kiedy tego typu próby uciszania kogoś miały sens. A ja nawet połowy ich kłamstw i manipulacji nie wypunktowałem jeszcze. Tak więc: --- 1. Państwo media-workerzy przyjechali do schroniska, które później przedstawili w bardzo złym świetle, bez zapowiedzi. Zostali wpuszczeni i oprowadzeni po terenie. Mogli nagrać wszystko co tylko chcieli i tak też zrobili. A w reportażu pokazali migawki z jakiegoś zupełnie innego miejsca ze zwierzętami. Nie wiadomo jakiego, ale na pewno nie ze schroniska w Skałowie. Dlaczego? Sam chciałbym wiedzieć. 2. Pokazano zdjęcie poranionego psa, ale pominięto informację, że był on ofiarą pogryzienia. I to 5 lat temu, w skrajnie trudnych okolicznościach. "Dziennikarze" od kilku dni mieli informację o tym, że pokazywane zdjęcia są sprzed wielu lat. Nie wspomnieli o tym w reportażu. Zostawili widza z myślą, że jakiś człowiek celowo skatował zwierzę. Widzowie ci poszli następnie wyzywać pracowników i wolontariuszy schroniska, choć nikt tam żadnego psa nie skrzywdził. 3. Magazyn otrzymał oświadczenie od zarządców schroniska. Krótkie, treściwe i bez zbędnych dygresji. Zaczynało się ono od słów: "przesyłamy poniższe oświadczenie wierząc, że opublikujecie je Państwo w całości, gdyż wymaga tego etyka zawodowa oraz elementarna sprawiedliwość". Magazyn potwierdził otrzymanie oświadczenia 16 grudnia. A w reportażu emitowanym w połowie lutego nie udało się pokazać ani jednego zdania. 4. Prowadzący, Pan Michał Olszański, w swoim podsumowaniu powiedział, cytuję, "(...) chcę Państwu powiedzieć, że Prokuratura we Wrześni wszczęła postępowanie przeciwko dyrektorowi tego schroniska". Koniec cytatu. I wiecie co? Nie wszczęła. Żeby jakieś śledztwo toczyło się "przeciwko" komuś, to trzeba mu postawić zarzuty. Tutaj nie miało to miejsca. Gadająca głowa z telewizora skłamała w sposób tak ordynarny, że powinna chyba iść na emeryturę, bo tylko demencja tłumaczyłaby taką pomyłkę. 5. Pseudo-dziennikarze otrzymali kompleksowe wyjaśnienia wszystkich swoich wątpliwości. Wyniki kontroli, konteksty, dokumenty- pominęli je w całości. Z pełną świadomością, że sytuacja wygląda zupełnie inaczej, postanowili oszukać swoich widzów, których ponoć jest pół miliona. A na wypunktowanie im tego zaczęli... grozić pozwami. Dziesiątki wyników kontroli, stanowisko ministerstwa, obchód po całym schronisku, efekt całonocnego przeszukania i wyniki badań, gdy pseudo-aktywiści nazwali wiórki buraczane trutką na szczury. Nic z tego nie zostało choćby wspomniane w programie "Magazyn Ekspresu Reporterów". I redakcja nie widzi w tym żadnego problemu. Jedyne co im przeszkadza, to że ktoś ma czelność polemizować z tego typu praniem mózgów ludziom. Co smutniejsze, zdają się cieszyć z tego, że wywołali setki gróźb i obelg wobec niewinnych ludzi. --- Gdyby przy barze usiedli Joseph Go*bbels z Jerzym Urbanem, wódkę podawałaby im Maja Staśko, a na końcu rachunek opłacono by ze środków jakiegoś amerykańskiego funduszu, to nad ranem powstałby scenariusz ostatniego programu "reporterów". Bo to był stek kłamstw okraszony taką manipulacją, że nie ma w słowniku określenia na to. Nie wiem czy ktoś w redakcji ma świadomość jaką krzywdę wyrządził pracownikom i wolontariuszom schroniska. Albo, że ostatecznie to zaszkodzi głównie zwierzętom. W końcu nie siedzę w głowach tych doświadczonych pracowników TVP. Pewnie utopiłbym się w tej "czystej wodzie" rodem z Białorusi. Zauważam za to absurd, że schronisko finansowane z pieniędzy podatników jest pomawiane przez telewizję finansowaną z pieniędzy podatników, a jak któremuś podatnikowi się to nie podoba, to może dostać jeszcze pozew. Na koszt podatników. Od spółki, która budżet na takie ponure zabawy liczy w miliardach. A idź Pan w... z takim żartem. Tak, że tego. Nie krępujcie się. Moje dane ma Wasz studyjny kolega, Paweł mu na imię. Jakoś bardzo minimalnie pomogłem mu przy innym reportażu- wie jak się skontaktować. Tak jak sądzenie się z fundacyjnymi oszustami jest stratą czasu, tak z propagandowym molochem chętnie spotkałbym się w sądzie. Choć jestem prawie pewien, że to akurat Magazyn Ekspresu Reporterów TVP będzie prędzej przepraszał. --- Eh. Wku*wiam się, bo ten cykl programów faktycznie ma na koncie poruszenie ogromnej ilości ważnych tematów. A ja do niedawna byłem ich fanem. I jak strzał w pysk, jak wiadro zamarzniętej wody na łeb. Nie wiem kto obsługuje im tego czata, raczej nie jest to Pani Barbara Paciorkowska- merytoryczna nadzorczyni, ani prowadzący Pan Michał Olszański. Może Pani Justyna Andersz-Rychter, twórczyni tego gniota, dorabia obsługując social media. Które by to nie było- zmieńcie pracę. --- Na prawnika nie zbieram, bo żadnej sprawy nie będzie. Nie gram w oblężoną twierdzę. Ale gdyby ktoś chciał wesprzeć ideę tej namiastki weryfikacji petbiznesu, to można to zrobić o tutaj: https://suppi.pl/czarnalistapro Ps; dzięki za podsyłanie linku do wideo "AFERA DIOZ | PODROBILI DOKUMENTACJE? SAMI OBCIĘLI NOGĘ, ZAGRYZIONE ZWIERZĘTA". Obejrzałem, ale nie mam (przynajmniej chwilowo) nic do dodania, bo ten materiał praktycznie wyczerpuje temat. Od dawna twierdzę, że w DIOZ-ie zwierzęta są najmniej ważne a twórcy tego przybytku powinni siedzieć w więzieniu. Super, że ktoś z ich ex-działaczy odważył się powiedzieć głośno co tam widział.
  17. Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych Niedawno opisywałem historię, jak pseudo-aktywistka "pomyliła" wiórki buraczane z trutką na szczury tym samym rozpętując aferę wokół niesłusznie oskarżanych pracowników schroniska. I ten wpis został bardzo pozytywnie przyjęty. Odzywali się mieszkańcy tamtejszych okolic, że nie mieli pojęcia o sytuacji, że naiwnie wierzyli w bzdury produkowane przez fundacyjnych działaczy. Pisali też radni, że to skandal i trzeba ukrócić bezpodstawne oskarżenia wobec schroniska. Na chwilę sytuacja się uspokoiła. Ale tylko na chwilę. Bo tym razem do kolportowania kłamstw zaprzęgnięto program "magazyn ekspresu reporterów". I żeby nie było, ja w sumie jestem fanem tego cyklu reportaży. Mają na koncie setki, jeśli nie tysiące, bardzo potrzebnych materiałów. No ale... przedstawiono "reporterom" cały szereg dokumentów, wyników kontroli, kontekstów, odpowiedzi na aktywistyczne wątpliwości, oprowadzono "reporterów" po schronisku i przesłano im oświadczenie z prośbą o jego publikację w swoim materiale. Wiecie ile z tego pokazano? Otóż równe zero. Więc trochę uzupełnię ich czystą wodę tefałpe w stanie likwidacji: --- W reportażu, którego autorką jest Redaktor Justyna Andersz-Rychter pojawiają się następujące sceny: 1. Pani Aktywistka pokazuje zdjęcia poranionego psa. W głowie widza rodzi się obraz katowanych przez złego człowieka zwierząt. Zabieg tak samo celowy, jak i cyniczny. Bo o czym telewizyjni magicy nie wspominają, to że zdjęcia pochodzą sprzed 5 lat. Wtedy też do schroniska trafiło kilkadziesiąt prawie-dzikich psów (chów wsobny, zbieractwo) i doszło do jednego, ciężkiego pogryzienia. Coś, co mogło wydarzyć się w dosłownie każdym schronisku, szczególnie przy takim napływie trudnych w obsłudze zwierząt. W ciągu 5 lat w schronisku zmieniło się niemal wszystko. Ludzie, procedury, infrastruktura i co tam jeszcze można wymienić. Już sam fakt, że ktoś musi tak głęboko szukać w teczkach jakiegoś kwitu jest dość wymowny. No ale o tym nie warto wspominać, bo przecież nie chodzi o prawdę, a jedynie o sztuczne skandalizowanie... 2. Pan Radna punktuje, że chyba są jakieś nieprawidłowości w finansach. Bo na karmę dla zwierząt przeznaczono jedynie 2 procent środków gminnych. Skandal! Do tego jeszcze dużo pieniędzy trafia na wynagrodzenia. Aktywistyczna propaganda z kolei pomija, że akurat karma kupowana jest z funduszy zbieranych przez Stowarzyszenie założone dla wsparcia schroniska. Ludzie oddają swój zwrot z podatku lub przekazują fizycznie karmę i dzięki temu nie trzeba środków gminnych na to przeznaczać. Skoro zwierzęta nie chorują, nie mają problemów żołądkowych, nie są za chude ani za grube, to po co ktoś miałby zmieniać sposób ich żywienia? Chyba tylko po to, aby zadowolić Panią Radną, której ewidentnie nie podoba się, że ktokolwiek wspiera schronisko. Sprawa wynagrodzeń jest jeszcze prostsza. Wielu pracowników = dużo, łącznie, wynagrodzeń. Pewnie można by zatrudnić ludzi w kryzysie bezdomności lub na innym życiowym zakręcie, jak ma to miejsce w kilku organizacjach ochrony zwierząt, ale to chyba pozytywne, że schronisko chce mieć wykwalifikowaną i dobrze opłacaną kadrę? Bo jak na razie to działalność Pani Radnej, Aktywistów i teraz medialnych kurtyzan sprowadza się do tego, żeby obrzydzić ludziom pracę w schronisku. Może jak się zwolnią to sytuacja będzie na tyle zła, że nie będą musieli szukać zdjęć sprzed 5 lat... 3. Pani Aktywistka mówi o układzie. Bo wszędzie tam gdzie ona się pojawia jest jakiś układ. Urzędy gmin, komisariaty policji, prokuratury, powiatowe i wojewódzkie inspektoraty weterynarii a zapewne i proboszcz- wszyscy tkwią w układzie wszędzie tam, gdzie ta konkretna działaczka próbuje kogoś zaszczuć. Statystycznie nierealne, ale hej, kto jej zabroni kłamać? W tym konkretnym przypadku układ polega na tym, że dziesiątki drobiazgowych i niezapowiedzianych kontroli nie wykazały nieprawidłowości. Ministerstwo odpowiadając na interpelację poselską mówi wprost, że wszystkie zarzuty Fundacji Mondo Cane okazały się nieprawdziwe. Pozytywną opinię wystawia powiatowy inspektorat weterynarii, wojewódzki inspektorat weterynarii i wszystkie współpracujące ze schroniskiem gminy. Nocne najazdy nie wykazały niczego negatywnego. Policja, prokuratura i sąd odrzucają kolejne wymysły aktywistów. Wniosek? No oczywisty. Brak dowodów to dowód na jakiś spisek. Przynajmniej w schizofrenicznym pojmowaniu świata przez Panią Aktywistkę. Co zabawne, ta sama Pani Aktywistka wcześniej korespondowała z Ministrem Ziobro, w sprawie innego schroniska. Niedawno wystąpiła u Ministra Bodnara, w sprawie różnych schronisk. Publicznie chwali się znajomościami w Prokuraturze Krajowej. Ale to się nie liczy. "Układy" są tylko tam, gdzie jej kłamstwa nie wytrzymują zderzenia z faktami. (czyli praktycznie wszędzie). 4. Przez niemal cały reportaż pojawiają się niedomówienia i pytania retoryczne mające wywołać u widza takie "oho, coś jest na rzeczy". Problem w tym, że odpowiedzi zostały już wcześniej udzielone o czym wiedziały wszystkie gwiazdy szklanego ekranu. Tylko im się to nie zmieściło w materiale, albo zwyczajnie nie pasowało w narrację. I tym sposobem dowiadujemy się, że "istnieje prawdopodobieństwo, że psy nie są znakowane". Tyle, że są. Każdy pies ma chipa. Albo "być może tych psów tam nie ma". Tyle, że są. Potwierdzono to podczas wielokrotnych i drobiazgowych kontroli, w części z nich oszczercy sami brali udział. "Ciekawe czym są te psy karmione" - rzuca pytaniem w eter Pani Radna. U widza powstaje myśl, że może nie są karmione a przynajmniej jest to robione źle. Tylko wtedy co? W czarodziejski sposób żywią się światłem, a przy okazji nie chorują z powodu złego żywienia? Aż dziwne, że nie wspomniano o perle w aktywistycznej koronie, czyli akcji, gdy wysłannicy fundacji odkryli podawanie psom trutki na szczury. Wtedy całą noc trwało przeszukanie schroniska, pobrano próbki dosłownie wszystkiego, a ostatecznie okazało się, że jakaś dziunia nazwała wiórki buraczane ową "trutką". Ale o tym też nie wspomniano w reportażu. Również się nie zmieściło. 5. Z jednej strony oczekujemy, że gminy będą budowały swoje lokalne schroniska, zamiast korzystać z usług komercyjnych molochów. I że będą je finansować w godny sposób. A kiedy tylko się to udaje i kilka gmin wspólnie postanawia zrealizować taki projekt, to czekają je lata nieustannej nagonki, setki donosów, regularne próby dezorganizowania pracy i, jak w tym wypadku, szereg ordynarnych kłamstw w telewizji publicznej. Mamy schronisko z dobrymi warunkami dla zwierząt, możemy je do woli kontrolować, ale aktywistom się nie podoba, że budżet za duży. Jednocześnie ci sami aktywiści mają budżet ok. miliona złotych, tylko zwierząt będących pod ich opieką nie możemy sprawdzić w żaden sposób. Bo nie wiadomo gdzie one przebywają, bo nikt nie ma listy tych "hotelików" prowadzonych przez nie powiem kogo. Bo jak tylko ktoś publicznie podniesie jakiś zarzut wobec aktywistów, to zacznie się lament, że oto "lawina hejtu na nich spadła". Ale na pracowników i wolontariuszy schroniska to już pluć można do woli... A nie, czekaj, pomyliłbym się. Kilka psów przekazanych pod opiekę aktywistów jednak faktycznie odnalazło się w miejscu podlegającym rutynowej, urzędowej kontroli. Tylko to miejsce to poznański ogród zoologiczny. --- Schemat niszczenia lub przejmowania schronisk w Polsce pozostaje od lat niezmienny. W sumie można napisać poradnik dla pseudo-aktywistów udających obrońców zwierząt jak sprawnie przeprowadzić manewr pogrążenia nielubianej przez siebie jednostki. Najpierw trzeba odebrać schronisku wsparcie ludzi. Niech będą przekonani, że sąsiadują z miejscem złym dla zwierząt. Mordownią, katownią, umieralnią. Wtedy nie będą stawać w obronie takiego miejsca. Choćby sami byli tam wielokrotnie i nie widzieli niczego złego. Następnie trzeba zasypać schronisko wnioskami, donosami i kontrolami, tak aby zdezorganizować jego pracę. Mniej czasu dla zwierząt automatycznie spowoduje pogorszenie ich warunków, obniży ilość adopcji i nie tylko. No i na koniec, niczym zatruta śliwka na przeterminowanym torcie, wchodzi telewizja. Bo wtedy już nikt nie ma siły kolejny raz odbijać tych samych bzdurnych zarzutów. Bo racjonalny człowiek na którymś etapie uznaje, że przecież nie warto kolejny rok kopać się z koniem i może łatwiej odpuścić. Później jeszcze tylko najazd z prokuraturą (skoro nawet w telewizji o tym mówią, to odpowiedni kwit z prokuratury będzie formalnością), podczas którego koleżanka "biegła sądowa" znajdzie jednego starego psa. Takiego, który i może ma opiekę weterynaryjną, ale już nie wygląda jak milion dolarów. I gotowe, mamy to. Można zastąpić zarząd schroniska swoimi koleżankami lub zlikwidować całość. Od tej pory wszystko będzie bajecznie, bo pieniążki będą trafiały tam gdzie trzeba. I proszę nie pytać jaka z tego będzie korzyść dla schroniskowego Burka, bo nie będzie żadnej. To tylko petbiznes. --- Ponoć tradycyjne media umierają. Coraz szybciej zastępuje je Internet, gdzie nie trzeba mieć w telefonie numeru telefonu do etatowej Pani Redaktor od spraw promocji petbiznesu, żeby pomogła coś "nagłośnić". Tutaj można wesprzeć moje, alternatywne, przesadnie skromne medium: https://suppi.pl/czarnalistapro A jeżeli nawet z bardzo rzetelnego programu reporterskiego można zrobić aktywistyczny rynsztok, to te tradycyjne media nie powinny umierać. Powinny zdychać.
  18. Ekopatologia Jest takie całkiem fajne schronisko dla zwierząt w Skałowie ( Schronisko dla Zwierząt w Skałowie ) i rewelacyjnie sobie radzą, gwarantują świetną opiekę nad zwierzętami i wysoki wskaźnik adopcji oraz zwrotów psów odnalezionych. To czego dotyczy problem? Naiwności. Otóż jest pewien wątek, który łączy: wymienione schronisko i haszczaka poprzez (...) Andżelę, a z nią Zespół: Raszple i Maciory - jak to skromnie określił Kuźmiński, czyli autorki gniota pt. "ustawa dla zwierząt" 2011 i kolejna edycja z dupy. Otóż Śmietnikowska i ta co wolontariuszy Szymon Hołownia pomówiła o defraudację pieniążków z dotacji przy okazji pomocy zwierzętom na Ukrainie, bojąc się konsekwencji, używa do krzywych akcji (...) Andżelę. Tutaj Śliwa-Robaczywa i Śmietnikowska reprezentujące Mondo Cwane, znalazły trutki na szczury w zbiorowym żywieniu bezdomnych zwierząt ... Rozumiecie? Po prostu kierownictwo zamiast od razu wsadzic w pysk pastę na szczury i dać im sie zbiorowo przekręcić po 6 dniach z zalaniem krwią płuc, postanowiło żarcie przyrządzać i karmić, posypując czerwonymi płatkami. Owe płatki - to po prostu płatki buraczane. Również dla wkręconej w to prokuratury. Natomiast raz opluty, oplutym zostanie. Moja prośba, przy kazdej takiej krzywej akcji z użyciem prokuratury i naciąganiem na koszty organów ścigania, kazdy poszkodowany niech składa na idiotki kontr - zawiadomienie o fałszywym oskarżeniu. Bo one działają z premedytacją. A przy okazji, polubcie fp schroniska w Skałowie. Robią kawał dobrej roboty. https://www.facebook.com/schronskalowo Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych · A to nie jest zabawny temat. Zasadniczo osoby, które mają z nim bezpośredni kontakt są wyczerpane trwającym od ok. 3 lat cyrkiem. No ale puenta brzmi śmiesznie, a to już nie moja wina. Sprawa tyczy się schroniska, które miało pecha popaść w konflikt z kwiatem prozwierzęcego aktywizmu naszego pięknego kraju z kartonu. Pomiędzy dziesiątkami donosów, skarg i prób podważenia całego nakładu pracy w schronisku wydarzyło się kilka sytuacji, które wręcz zasługują na wzmiankę. To jest jedna z nich. --- Jest ciepły czerwiec roku ubiegłego. Minęła właśnie godzina 21, słońce powoli zachodzi a w schronisku jest coraz ciszej. Kilka psów zostało odebranych przez swoich właścicieli, kilku innych szczęśliwców pojechało do nowych domów. Ich miejsce oczywiście zajęli już następni goście, ale taka już schroniskowa codzienność. Podobnie zresztą jak z kojcami- teraz są posprzątane, rano część będzie brudna. Dyrektor schroniska przygotował posiłki dla psów na rano. Zwykle tego nie robi, bo to nie jego zadanie, ale jak opiekunowie zwierząt mają dużo pracy to stara się pomóc. Choć pracy w sumie zawsze jest dużo. Nie ma dnia, żeby któryś pies nie potrzebował czegoś niestandardowego, albo nie przydarzyła się jakaś wyjątkowa sytuacja. Takiego odstępstwa od rutyny jednak nikt się nie spodziewał. Pod bramę schroniska przyjechała policja z włączonymi kogutami. Jak się okazało otrzymali oni zgłoszenie o tym, że w schronisku zwierzęta są karmione... trutką na szczury. Absurd? No trochę tak. Byłoby to bez sensu z każdego możliwego punktu widzenia. Ale policjanci nie mogą zlekceważyć tak poważnego doniesienia. Rozpoczyna się przeszukanie wszystkich pomieszczeń, z kojcami psów włącznie. O wspomnianej chwilę wcześniej ciszy można już zapomnieć, bo psy zaczynają szaleć na widok ludzi z latarkami. Każda jedna psia miska musi zostać sprawdzona pod względem zawartości trucizny. Trzeba skontrolować również miejsce składowania zapasów i pobrać próbki do badań. Całość trwa do wczesnych godzin porannych. Opiekunka zwierząt, która rozpoczęła pracę o 14-tej, do domu pójdzie po 6-tej rano, dnia następnego. Bo każdego psa musi wyprowadzić z kojca, sprawdzić czy nie zatruł się trutką na szczury i zrobić odpowiednią dokumentację. Konieczne jest też podanie leku, który- w razie hipotetycznego zatrucia- pozwoli psom uniknąć najgorszego scenariusza. Pomiędzy pracownikami schroniska i policjantami przemieszcza się również młoda kobieta. Jak się okazało- od niedawna "wolontariuszka". Jak się jeszcze później okazało- osoba podstawiona, żeby znaleźć "haka" na schronisko. Co chwilę wykonuje nerwowe połączenia telefoniczne, jakby przyjmowała dyspozycje od kogoś ważniejszego. I to ona pokazuje policjantom palcem, "o tutaj, tu jest trutka, którą dodają do karmy!". Podejrzenie padło na miski przygotowane przez dyrektora placówki. Tylko jaki cel miałby mieć ktokolwiek, żeby w tak oficjalny sposób dosypywać czegoś trującego do psiego pokarmu? Czy to byłby szczyt bezduszności? Pierwszy przypadek osoby na takim stanowisku, która przeniesiony Zespół Münchhausena zastosowała na swoich czworonożnych podopiecznych? No na szczęście nie. Dyrektor użył płatków buraczanych, wiórków takich. Żeby psy miały smaczniej, czy tam zdrowiej. W sumie nie wiem po co to zrobił, ale na pewno jakiś cel temu przyświeca. Taki rarytas dodaje się zwierzętom do jedzenia. A tajemnicza "wolontariuszka" oraz jej mocodawcy uznali w swojej nieskończonej, aktywistycznej mądrości, że to jest ten moment. Że teraz "mają ich". I mieli, zmarnowane 9 godzin pracy policji (a jeszcze więcej prokuratury, która później musiała zbadać, czy aby na pewno burak nie jest trucizną) i stres ponad setki psów, w środku nocy. Jedyne co zyskali to artykuły w lokalnych mediach, według których coś się wydarzyło, ale nie do końca wiadomo co. I teraz sprawdza to prokuratura. Od tej sytuacji minęło już półtora roku. Prokuratura sprawdziła. Nic się nie wydarzyło. Aktywiści pomylili wiórki buraczane z trutką na szczury. Nikt nie truł żadnych psów. Ale i nikt nie przeprosił za bezczelne, wyssane z aktywistycznego odwłoka, oskarżenia. Bo i po co, prawda? Oni tylko chcieli dobrze, jak zawsze. --- Mamy końcówkę 2024 a nagonka na schronisko nadal trwa. Próbuje się nawet ogólnopolskie media do niej zaprzęgnąć. W końcu panna "wolontariuszka" nagrała pajęczynę w jednym kojcu oraz psią kupę w innym. Lata mijają a system dezorganizowania pracy schronisk jest wciąż ten sam. Zasypać bzdurnymi donosami, zająć czas czymś innym niż faktyczna praca, odciąć sponsorów i zniszczyć opinię. Z czasem uda się obrzydzić ludziom ich schronisko- adopcji będzie mniej, psów więcej, pracownicy/lekarze będą rezygnować. A kiedy już sytuacja faktycznie się pogorszy to można wjechać z "interwencją". Ciąg dalszy pewnie nastąpi, choć dla dobra wszystkich zainteresowanych- z psami włącznie- nie powinno być żadnej kontynuacji. Tutaj można zostawić napiwek autorowi strony. Niech sobie kupi coś ładnego na święta. Na przykład piwo. Link: https://suppi.pl/czarnalistapro Jeszcze marzy mi się dzień, kiedy ogół przestanie łykać te wszystkie ściemy. Bo to staje się powoli nudne. Ile razy można czytać, że "jest podejrzenie", "prokuratura bada", "obrońcy zwierząt alarmują" i "zawiadamiają"? No zawiadomili. Media i prokuraturę. I co? I dosłownie nic.
  19. Dramat zwierząt pod Wieliczką. Psy i koty odebrane z pseudohodowli, policja wszczęła postępowanie Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Wieliczce ujawnili poważne nieprawidłowości w opiece nad zwierzętami na jednej z posesji w gminie Wieliczka. W wyniku interwencji zabezpieczono 33 psy różnych ras oraz 6 kotów. Sprawa ma charakter rozwojowy, a funkcjonariusze wszczęli postępowanie w kierunku znęcania się nad zwierzętami. Do kontroli doszło w czwartek 29 stycznia. Jak informuje policja, dzielnicowi zdecydowali się sprawdzić posesję ze względu na wcześniejsze sygnały o nieprawidłowościach związanych z utrzymywaniem zwierząt w tym miejscu. Na terenie nieruchomości przebywało około 100 psów, z czego blisko 50 na zewnątrz budynków. Na miejsce wezwano m.in. pracowników Powiatowego Inspektoratu Weterynarii oraz przedstawicieli Urzędu Miasta i Gminy Wieliczka. – W związku z ujawnionymi nieprawidłowościami, które mogą nosić znamiona znęcania się nad zwierzętami, Komenda Powiatowa Policji w Wieliczce wszczęła postępowanie z art. 35 ust. 1a ustawy o ochronie zwierząt – poinformował podkom. Paweł Tomasik, rzecznik prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Wieliczce. – W wyniku przeprowadzonych działań pracownicy Powiatowego Inspektoratu Weterynarii zabezpieczyli 33 psy różnych ras oraz 6 kotów. Spośród nich 11 zwierząt wymagało pilnej opieki weterynaryjnej i trafiło pod opiekę jednego z krakowskich stowarzyszeń. Pozostałe 28 zwierząt zostało przewiezionych do schroniska na terenie powiatu bocheńskiego – przekazała wielicka policja. Jedną z organizacji zaangażowanych w interwencję jest Schronisko w Borku – Fundacja Straż Obrony Praw Zwierząt, która w mediach społecznościowych poinformowała o dramatycznym stanie odebranych psów i zaapelowała o pomoc na ich leczenie i dalszą opiekę (wpłat można dokonywać na konto: 77 1050 1445 1000 0090 3077 0342). Przedstawiciele schroniska podkreślają, że poza wsparciem finansowym potrzebna jest także pomoc rzeczowa. Najbardziej pilne są obroże dla psów, a także karma, koce i inne podstawowe akcesoria, które pozwolą zapewnić odebranym zwierzętom bezpieczne i godne warunki po dramatycznej interwencji.
  20. Mamy Déjà vu. TRAGEDIA PSÓW Z GNOJOWISKA TRWA NADAL. Od kilku lat Animal Patrol przy współpracy z Gminą Wieliczka zajmuje się sprawą pseudohodowli z Wieliczki. 29.01.2026 Policja wkroczyła na posesję w ramach rutynowej kontroli związanej z akcją mrozy...to co ukazało się ich oczom przeszło kolejny raz najgorsze wyobrażenie... wezwali wsparcie: PIW, Inspekcję Weterynaryjną, Straż Miejską. Wszystko zdalnie po godzinach pracy nadzorowała Pani Olga z Urzędu z wydziału Ochrony Środowiska. Objęliśmy opieką zwierzęta z zagrożeniem życia dzięki gotowości ARWET Lecznica Weterynaryjna . Zwierzęta które przejmujemy pod opiekę: 3 spaniele bez grama tłuszczu i nikłą ilością sierści: szkielety pokryte pasożytami, dredami i RANAMI. 1 przerażona shiba przeprasza że żyje 1 cavapoo lub coś w tym stylu (pies jest łysy, ciężko określić) chodzący SZKIELET z licznymi ranami 6 kotów rasy brytyjskiej pogryzione, zapchlone, przerażone, zarobaczone, dredy, wyłysienia i rozdrapane rany. 5 psów rasy DRED (nie znamy tej rasy chyba Goldendoodle - całkowicie dzikie i zadredzone) SZKIELETY pokryte dredami. Choroby dopiero wyjdą.: https://zrzutka.pl/9y87zp Upodlone POTWORNIE śmierdzą i są w ciężkim stanie. Miasto i Gmina Wieliczka pokryje koszty obdukcji, wstepnych diagnostyk i badań czyli na start to co najgorsze ♡!!! W zwiazku z tym że zwierzeta jednak przechodzą pod naszą opiekę nasze koszty około: - testy pcr kotów - 6x echo serca - sterylizacja/kastracja 16 zwierząt - utrzymanie /karma/ żwirek i ewentualnie dalsze leczenie chorób niezdiagnozowanych a jak wiemy rasowych zwierzęta lubią chorować.. Ale przed nami miesiące walki o psychikę Dredów Wesprzyj tą walkę. Przy takiej ilości zwierząt nie będzie łatwo i szybko. xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx 23 psy zostały zabezpieczone w Schronisko w Borku- Fundacja Straż Obrony Praw Zwierząt na podstawie współpracy z Gmina Wieliczka Dodatkowo dziękujemy ogromnie Vet4U za wsparcie fizyczno/lekarskie. Dredy są całkowicie wystraszone i były agresywne a cała akcja wywozu trwała po zmroku. Bez ich pomocy wydobycie psów by się nie odbyło- psy bały się też oprawców. A tak było w tym miejscu 4 lata temu. https://facebook.com/events/s/wyrwane-z-gnoju-owczarki-pozna/1109077863297086/ nic się nie zmieniło Najbardziej dobija fakt, że to się NIE kończy. Na miejscu pozostało blisko 150 zwierząt ... I w tej sprawia już od lat działa niezawodne @Animal Patrol https://www.facebook.com/share/p/1FtiZk3Yzb/ Dziękujemy za gotowość transportu podczas gdy my byliśmy w pracy: Anetce, Moni, Karolina Godyń i Zuzu ♡♡♡
  21. Ruch Ludzi - Prawa Zwierząt https://www.facebook.com/share/v/17zER82Wmg/
  22. Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych Fundacja Mondo Cane kłamie - ciąg dalszy Dla przypomnienia: po 4 latach nieustannej nagonki na właścicielkę psów, jedna z aktywistek biorących udział w "zabieraniu" jej zwierząt dostarczyła do sądu nagranie, które zaprzecza niemal całej narracji prowadzonej przez Fundację Mondo Cane. Prolog tej historii jest w poprzednim poście, zachęcam do przeczytania. I chciałbym, żeby nagranie dotarło do hodowców oraz osób opiekujących się większą liczbą zwierząt. Bo przecież co ja tam mogę wiedzieć. Może widoczne poniżej psy są w stanie zagrożenia życia i bytują w warunkach skrajnego niechlujstwa? Niech wypowie się ktoś z doświadczeniem praktycznym. Jestem też ciekaw czy/jak oni obroniliby się, gdyby cały zastęp działaczek jakiejś organizacji złożył tak jednoznaczne i zbieżne ze sobą zeznania przeciw nim. W mojej skromnej opinii to jest najważniejszy "wyciek" jaki nastąpił w tym patologicznym środowisku od dawna. Bo nie dotyczy pierwszej z brzegu organizacji, a takiej która od lat (z nieznanych mi przyczyn) cieszy się ogromnym wsparciem polityków i prokuratorów. Ale do nich jeszcze dojdziemy. --- Ze strony technicznej: - materiałów jest oczywiście więcej, ale nie ja będę decydował co publikować, a co pokazać dopiero w sądzie. W końcu te sprawy nadal się toczą a ja nauczyłem się już nie wychodzić przed szereg. Niech Fundacja ma jakąś niespodziankę. - zarówno nagrania, jak i treść zeznań, to zasoby Fundacji, więc ta nie może im zaprzeczyć. Zeznania są cytowane dosłownie, co do przecinka. Mogę dodać do nich daty i nazwiska, jakby ktoś chciał się wyprzeć. Aktywistki twierdziły, że zostały wpuszczone- nagranie pokazuje, że przechodzą przez (już wewnętrzny) płot. Mówiły, że tam był "dywan z odchodów", nagranie temu zaprzecza. I tak dalej, i dalej, i niestety dalej. - wideo jest w wysokiej rozdzielczości, którą FB automatycznie zniweluje. Można za to robić stopklatki a te z kolei pozwalają na ocenę czy pies wskazany jako posiadający ranę faktycznie ją miał (spoiler: nie miał, widać go na scenie przy schodach), lub czy ten, który miał być cały w odchodach był brudny jakkolwiek. Słowem: cała narracja Fundacji posypała się jak domek z kart. Choć w sumie niektórzy wiedzieli od dawna, że ta cała akcja to lipa. Teraz powinni wiedzieć wszyscy. --- I jeszcze refleksję mam. Jeżeli 10-ciu aktywistów zgodnie zezna, że miałem wszędzie w domu- za przeproszeniem- nas*ane, a ja powiem, że to nie jest prawda, to komu uwierzy policja, prokuratura i sąd? Bo żeby ufać w nieomylność czy bezstronność wymiaru sprawiedliwości to przecież lat można mieć maksymalnie dwanaście. Jeżeli przy 10-ciu psach, któryś szczeniak faktycznie narobi mi na podłogę, a ktoś sfotografuje kupę z 10-ciu różnych ujęć, to dam radę przekonać publikę, że to jest jedna i ta sama kupa? Bo, że internetowa gawiedź prezentuje g*wniany poziom nie znaczy przecież, że faktycznie zna się na odchodach (lub chociaż ich zdjęciach). A jeżeli jakaś organizacja "prowadzi" 10 różnych spraw, a w jednej z nich można jej udowodnić czarno na białym (albo raczej brakiem ciemno-brązowego na jasno-brązowym), że zwyczajnie kłamie, to jaka jest pewność, że w pozostałych 9-ciu sytuacja jest inna, i w nich na pewno zeznawano samą prawdę i tylko prawdę? Bo moim zdaniem takiej pewności nie ma. --- Ciąg dalszy nastąpi, ponieważ ta jedna sprawa to materiał na książkę. Niespodzianki dla Fundacji również przewidziano. A gdyby w międzyczasie ktoś chciał wesprzeć projekt śledzenia tych krzywych akcji to będę niezmiernie wdzięczny. Tutaj link: https://buycoffee.to/czarnalistapro
  23. Ekopatologia Kolejna część inwencji twórczej grupy #mondocane. W tym maratonie bije rekordy niejaka Śniecikowska. Oszust naczelny, pobiła nawet królową madkę w boju. Na Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych całość tej urzekającej historii. U mnie tylko fragmenty, odsyłam zatem do tekstu Listy. A poniżej - złożenie fałszywego zawiadomienia o popełnionych przestępstwach. Przypomnijmy nie jednym, a dwóch (umierający wyżeł, leżący w cierpieniu, nie wstawał, nie reagował). Tak, wyżeł był chory i skonfrontujemy jeszcze tą rzeczywistość - faktyczna przyczyna choroby. A jaki był ten stan zarzutów groomerskich - bajka się rozsypała. - herszt grupy przestępczej, która wtargnęła na posesję (193kk) - niejaka Kuberek, twierdzi, że na teren grupę ratowaczy wpuszczono . Kłania się nie tylko wtargnięcie, ale i składanie fałszywych zeznań. - gwiazdy, w tym jedna podająca się za biegłą i kolejna rzekomo doświadczony dwudziestoletni lek.wet., przeszły siebie w konfabulacji. Tak bardzo chciały udowodnić ZASRANE mieszkanie, że ilość gówna rosła wprost proporcjonalnie do kolejnosci zeznań. Lek.wet jako naczelny mitoman ustalający zeznania ze Śmietnikowska, widział nie 5szt klocków czy może 2szt. ONA WIDZIAŁA DWA CENTYMETRY ZASCHNIĘTEJ WARSTWY NA CAŁEJ POWIERZCHNI mieszkania. Zaschnięta skorupa łajna ... No i ten fetor - od tych gówien oczywiście ... A mnie nadal interesuje czy ten herszt- pasztet Kuberka była tak głodna, że urzędowała w lodówce przez całą interwencję, czy to zachowanie kompulsywne kolejnego oszołoma z zerwanym beretem. Poniżej częśč filmu z interwencji u Magdy D., kobiety na punkcie, której Śmietnikowska ma obsesję. Autor: CLOP. TERAZ ROZUMIECIE jaki był cel nadzierania paskudnej gęby do PK, zeby uruchomić umorzone prawomocnie postępowania, bo PR gubi ich materiały? Ależ jesteśmy gwiazdy w ich posiadaniu, PR i Sąd juz pewnie też Nic nie poginęło gwiazdy, a jak pięknie obnaza waszą działalność przestępczą CzarnaPolewka i Napsitemat.pl coś dla Was. Odsyłam do felietonu Czarnej Listy, moje hejterskie serduszko przy takim szczycie squrwysyństwa i niszczeniu ludziom i ich zwierzętom życia pozwala mi jedynie na ulanie jadu. VIDEO: https://www.facebook.com/share/v/1M1ipXkSbQ/
  24. Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych Dzień dobry i proszę o chwilę uwagi, bo to będzie długie, ale jednocześnie jest bardzo ważne. Że aż powstrzymam się od infantylnych żartów czy wątpliwej jakości sarkazmu. Tym razem "wyciek" będzie dotyczył organizacji, która jest dobrze umocowana w sferach politycznych, z niezłymi kontaktami w prokuraturach (z tą generalną włącznie), a której przeważającą częścią działalności jest "walka" w sądach. Zresztą, nawet ich zrzutka ma tytuł "czynimy sprawiedliwość", czy jakoś tak, gdzie punktują kogoż to nie skazali tym razem. Chodzi o Fundację Mondo Cane, i zanim ten wątek się skończy będzie ona musiała zmienić nazwę na #FundacjaMocnoKłamie, żeby mieć coś wspólnego z rzeczywistością. Mówi się, że zanim prawda ubierze buty to kłamstwo zdążyć okrążyć świat. Rzadziej wspomina się, że zdąży też zniszczyć komuś życie, bo tak sobie zażyczy grupa aktywistek. Ale do tego jeszcze dojdziemy. Rozkład jazdy jest taki, że w tym poście opisuję historię, w kolejnych wrzucam materiały. Od zeszłego piątku są one znane Fundacji, więc jeśli tylko zechce się do nich odnieść to droga wolna. Choć oczywiście przysługuje jej prawo do zachowania milczenia, co gorąco polecam. --- Historia jest taka: Dawno, dawno temu, a właściwie w roku 2019. Za górami, lasami a nawet za Poznaniem, miejsce miała tak zwana "interwencja". Fundacja Mondo Cane zabrała z hodowli zrzeszonej w Związku Kynologicznym (a zarazem hotelu dla zwierząt) kilkanaście rasowych psów. I już na wstępie niektórzy mieli wątpliwości, że zabrano tylko psy rasowe, zostawiając kundelki na miejscu, ale to niuanse. Część psów udało się odzyskać poprzez prokuratorskie nakazy przeszukań u członków Fundacji (czy tam w ich Domach Tymczasowych), reszta do dziś jest przedmiotem różnych postępowań. Zarząd Fundacji otrzymał zarzuty przywłaszczenia zwierząt, ale szybciutko je wycofano, bo przecież mowa o nie-byle-kim. Rozpoczęła się batalia sądowa... Sprawy rozdzielono na dwie części. Pierwsza dotyczyła jednego psa, który to miał być "głodzony", jak krzyczały aktywistki gdzie tylko się dało, od Gazety Wyborczej po Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt, a druga dotyczyła pozostałych psów, które to miały przebywać w warunkach skrajnego niechlujstwa, czy tam być bardzo zaniedbane. Pierwsza sprawa zakończyła się uznaniem właścicielki zwierząt winną. Tylko nie żadnego głodzenia a "zaniechania leczenia". W końcu pokazywano zdjęcia przeraźliwie chudego psa i opowiadano, że on praktycznie umierał. Druga sprawa przeciw właścicielce została dwukrotnie umorzona, ale po interwencji Prokuratury Generalnej wróciła na wokandę. Polskie przepisy przewidują coś takiego, gdy pojawiają się nowe dowody, a tutaj, choć nic nowego nie pokazano, ktoś "tam na górze" uznał za stosowne przeciągnąć właścicielkę psów przez jeszcze jeden sąd. Witam w Polsce. W toku wszystkich postępowań- tzn. w urzędzie miasta, na policji, w prokuraturze i w sądzie aktywistki złożyły szereg zeznań. W podobnym tonie wypowiadały się w mediach społecznościowych, gazecie wyborczej a nawet w liście do Zbigniewa Ziobro. Zeznania te były, jak to się mówi w prawniczej nomenklaturze, spójne i logiczne. Rzekłbym, że aż zbyt spójne w niektórych elementach. Całość zmierzała do kolejnego skazania właścicielki zwierząt, aż tu nagle... następuje zwrot akcji. Otóż jedna z aktywistek biorących udział w tej "interwencji" zeznała, w uproszczeniu coś takiego: "no dobra, to wszystko była ściema, sorry". Oczywiście użyła innych słów, ale tak brzmiał przekaz. Pani Prokurator źrenice rozszerzyły się jak 5-złotówki i bardzo się zdenerwowała. Wszak to świadek oskarżenia jest, a właśnie powiedział, że cała ta akcja to było odgórnie ustalone oszustwo. Nikt nie wnikał, czy niepokorny świadek poszedł po rozum do głowy, czy może popadł w konflikt z resztą Fundacji albo zwyczajnie sumienie go ruszyło. Nawróconej aktywistce postawiono zarzuty składania fałszywych zeznań. W Fundacji znów wystrzeliły korki od szampana, bo przecież udało się uciszyć kolejną nieprzychylną im osobę. I pewnie na tym cały proces zakończyłby swój bieg, gdyby nie drugi zwrot akcji. Taki niepodważalny. Na pewno ważniejszy niż czyjeś słowa. Otóż niepokorna aktywistka na potwierdzenie swoich zeznań dostarczyła... nagranie z całej "interwencji". Z niego z kolei wynika, że ona jako jedyna z tego grona powiedziała (ostatecznie, ale jednak) prawdę. Miał być dywan z odchodów, była ponoć jedna kupa (ja tam żadnej nie widzę). Miał być pies z raną na dupie, pies wystawił dupę do obiektywu w wysokiej rozdzielczości i nie miał żadnej rany, nawet ta nieszczęsna wyżlica, co to miała nie umieć podnieść głowy z zagłodzenia wygląda zupełnie inaczej. Słowem: Fundacja i jej poplecznicy kłamali. I żeby jeszcze robili to w Internecie, to przecież tutaj każdy może, ale oni składali te zeznania "pod przysięgą". I zaprzęgnęli sobie do pomocy bardzo ważnych ludzi, których z nieukrywaną przyjemnością będę tu wymieniał z nazwiska, co by mieli okazję poświecić oczami. Stay tuned, bo szambo wybiło. I kłamstwo wcale nie ma krótkich nóg- to konkretne przez 4 lata chodziło sobie po prokuraturach i sądach robiąc przerwy jedynie na znęcanie się nad niesłusznie oskarżoną właścicielką zwierząt. --- Co dalej? Postępowania sądowe będą toczyły się swoim torem, choć nawet wiedząc jakie cuda potrafi wyczyniać wymiar rzekomej sprawiedliwości chyba nie ma innego wyjścia niż uniewinnienie właścicielki zwierząt. A my sobie usiądziemy wygodnie, żeby wspólnie obejrzeć tutaj nagranie z "interwencji" Fundacji Mondo Cane i skonfrontujemy je z relacją i zeznaniami aktywistek. Dla mnie czysta przyjemność, skromnemu gronu czytelników tej strony również powinno się spodobać. Bo tylko prawda jest ciekawa. --- Ja to bym najchętniej usiadł wygodnie, ale ze skrzynką piwa. Na wypadek gdyby aktywistki postanowiły uruchomić starą modłę, że to pewnie spisek lobby futrzarskiego na usługach myśliwych pracujących w rzeźniach pseudo-hodowli psów, czy jak im tam zwykle synapsy się kleją. Jak na złość żadne lobby nigdy nie zechciało mnie sponsorować, więc zostawiam link do mojego serwisu kawowego i z góry wielkie dzięki -> https://buycoffee.to/czarnalistapro CDN...
  25. Ruch Ludzi - Prawa Zwierząt · Kiedy ktoś ma wpływ na tworzenie prawa, a jednocześnie stoi za projektami szkodliwymi dla zwierząt – mamy obowiązek o tym mówić. Głośno. ------------------------------ Dzisiaj kilka faktów o fundacji Mondo Cane i jej władzach. 1. Kim jest Katarzyna Śliwa-Łobacz – autorka patologicznego projektu „STOP łańcuchom, pseudohodowlom i bezdomności”? Prezeska Mondo Cane Współautorka nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt z 2011 r. i 2015 r. # Od lat związana z Parlamentarnym Zespołem Przyjaciół Zwierząt przy pośle Pawle Suskim # Osoba realnie wpływająca na kształt złego prawa, obowiązującego do dziś # A dziś – uczestniczka prac Komisji Nadzwyczajnej ds. Zwierząt, która opiniuje projekty ustaw dotyczących zwierząt -------------------- To oznacza, że osoba odpowiedzialna za wcześniejsze błędne regulacje, ponownie współtworzy kolejne rozwiązania prawne. I znów – te rozwiązania nie służą zwierzętom. A tak pisała 29 kwietnia 2021 roku w publicznym poście: „Życie poświęcę i was zaoram. Wszystkich bez wyjątku. I wielu mi pomoże. Nie wiecie jak wielu i jak wpływowych.” Deklaracja, która z ust osoby mającej dostęp do procesu legislacyjnego brzmi jak zapowiedź walki politycznej, nie pomocy zwierzętom. ------------------------------- 2. Skąd te „wpływy”? Tu pojawia się nazwisko znane wszystkim. Wiceprezeską Mondo Cane jest Anna Chodakowska – aktorka, która od lat utrzymuje regularny kontakt z Jarosławem Kaczyńskim, także w sprawach ustaw dotyczących zwierząt. To nie opinia. To jej własne słowa dla WP: „Rozmawiam z nim czasem o ustawach, głównie mailowo.” Chodakowska: popierała Kaczyńskiego publicznie, była członkiem jego komitetu wyborczego, a media od lat opisują ją jako osobę mającą wpływ na prezesa w sprawach dotyczących zwierząt. A skoro Chodakowska jest wiceprezeską Mondo Cane, a jej prezeska zasiada dziś w Komisji Nadzwyczajnej ds. Zwierząt, to ten układ tłumaczy: skąd fundacja miała tak szerokie wejście do Sejmu, dlaczego mogła współtworzyć poprzednie szkodliwe nowelizacje, -------------------------- 3. Dlaczego to ważne? Bo projekt „STOP łańcuchom…” przedstawiany jako „prozwierzęcy”, w rzeczywistości: X nie uderza w źródła bezdomności, X nie ogranicza patologii pseudohodowli, X cementuje błędy poprzednich ustaw, X a przede wszystkim – daje wpływ na prawo tym samym osobom, które przez lata je psuły. Kiedy ktoś deklaruje publicznie, że „zaorze wszystkich” i ma „wpływowych pomocników”, a jednocześnie zasiada w komisji tworzącej prawo — to nie jest działanie dla zwierząt. To jest budowanie politycznego układu, który blokuje dobre projekty i utrwala patologie. ------------------------ Naszym obowiązkiem jest pokazywać te powiązania. Bo zwierzęta nie mają głosu. A złe prawo – niestety – ma twarze. Dziś je widzimy.
×
×
  • Create New...