Cały czas myślę o Aiszuni, naszym kochanym Kangurku, pocieszeniem jest to, że nie cierpiała i że miała wspaniałą opiekę- dziękuję Dziewczyny, zapewniłyście jej wszystko co najlepsze, wszystko na co zasługiwała, szkoda że nie było to całe życie a tylko jego końcówka. Przynajmniej odeszła kochana i dopieszczona, zaznała czegoś dobrego od człowieka.
Ze spraw bardziej przyziemnych, jeżeli trzeba będzie jeszcze coś dorzucić, żeby nie pozostał dług to napiszcie, coś dołożę.