Jump to content
Dogomania

Sarunia-Niunia

Members
  • Posts

    19714
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Sarunia-Niunia

  1. zaglądam i zaglądam, ale w końcu pasuje się odezwć... poczytałam o peselach - i mnie to dotyczy, hehehe więc u Seminia sami swoi ... Seminiu, buziaki dla Ciebie, Ewuniu - uściski dla Was i reszty gromadki!!! Co z Rokusiem? Jesoo, ile dubli.... akurat jak zatwierdzałam wpisany post - dogo zaszalało i mnie wyrzuciło.... teraz otwieram kompa, patrzę - 4 wpisy!!! Sorrki, ale to naprawdę nie ja ....
  2. zaglądam i zaglądam, ale w końcu pasuje się odezwć... poczytałam o peselach - i mnie to dotyczy, hehehe więc u Seminia sami swoi ... Seminiu, buziaki dla Ciebie, Ewuniu - uściski dla Was i reszty gromadki!!! Co z Rokusiem?
  3. zaglądam i zaglądam, ale w końcu pasuje się odezwć... poczytałam o peselach - i mnie to dotyczy, hehehe więc u Seminia sami swoi ... Seminiu, buziaki dla Ciebie, Ewuniu - uściski dla Was i reszty gromadki!!! Co z Rokusiem?
  4. zaglądam i zaglądam, ale w końcu pasuje się odezwć... poczytałam o peselach - i mnie to dotyczy, hehehe więc u Seminia sami swoi ... Seminiu, buziaki dla Ciebie, Ewuniu - uściski dla Was i reszty gromadki!!! Co z Rokusiem?
  5. Jakże miło Was zobaczyć - nooo, piękne Jamniorki ... Elu, jakie wy macie tereny wokół domu... zazdroszczę!!! a te kwiaty w szklarniach?! - cudowne!!! Tak sobie pomyślałam, że jamniki, to jamniki, bo jakby do takiej szklarni weszła (czyt. wpadła)Tarunia... oj, nie biegłaby zapewne wzdłuż wyznaczonej ścieżki - może z czasem nauczy się "kultury", ale póki co, to sam żywioł .... Zmartwiły mnie wieści o Guciu... pewnie miał szczęście Chłopak, że w domu lekarz blisko i fachowa pomoc w domu... właśnie w niedzielę myślałam o tym, że gdyby tak jakieś ukąszenie i nie daj Bóg reakcja alergiczna, to u nas ZERO lekarza , nie dodzwonisz się NIGDZIE !!!!! Taruni właśnie w niedzielę zrobił się obrzęk na łapce (chorej łapce) i co? Nasz lekarz poza Tarnowem, a NIKT, ŻADNA lecznica nie odbiera - żaden nr dyżurny się nie zgłasza i choćbyś walił głową w mur nie zrobisz NIC!!! zostaje jechać do Krakowa, ale to jednak odległość, a nie zawsze jest czas... Guciu ma szczęście, że lekarz w domu, a zresztą w stolicy zapewne nie jeden gabinet dyżuruje! Bazylkowi życzymy z okazji urodzinek duuużo zdróweczka i wielu, wieeelu szczęśliwych lat w Waszej Cudownej Rodzince!!!
  6. Boże, strasznie jest tak żegnać Przyjaciół .... Ale odchodzą kochani, w domu pełnym Miłości i Troski.... (a są takie BESTIE, które pozbywają się po kilkunastu latach swoich Przyjaciół i Ci skazani są, albo na śmierć pod kołami, albo na samotne odchodzenie w zimnym schroniskowym boksie...) Dorotko, jeszcze raz przytulam Was mocno do serca i życzę Wam samego dobra za tyle miłości ile Wy dajecie tym biednym osieroconym Maluchom...
  7. Zostawiam moc buzioli dla kochanego Antoska!!!!!!!!!! Duuużo mocy Wam życzę i mam nadzieję, że Tosinek się wyzbiera, w końcu dziarski z Niego Dziadecek - buziaki Bohaterze !!!!!!!
  8. Dorotko, najmocniej przytulam do serca, strasznie współczuję... Maluszku[*] - piękną śmierć miałeś Kochany... czekaj na nas po tamtej, piękniejszej stronie Tęczy... przyjdziemy do Ciebie... a póki co, niech Anioły nad Tobą czuwają... do zobaczenia, kiedyś Maluszku[*].... * * * * * *
  9. Aniu, jedźcie, oddychajcie świeżym powietrzem, biegajcie, szalejcie i róbcie duuużo zdjęć!!! a potem te zdjęcia wrzucaj na dogo, a my będziemy zazdrościć
  10. Zajrzałam do Was Aniu, bo pokazał mi się dzięki wpisowi Ani Wasz wątek... teraz wszystko poginęło (dziadostwo)... ale nie o tym chciałam... jak zobaczyłam, że napisałaś, że Pikulinek[*] odszedł 3 lata temu, to nie mogłam uwierzyć... aż się cofnęłam (do 27 strony), bo myślałam, że coś pomyliłaś... aż się wierzyć nie chce, jak ten czas szybko upływa... Pikusiu[*] jesteś w naszych sercach, choć Cię z nami nie ma... Pamiętamy Aniołku Kochany!!!!
  11. Aluś, dziękujemy za pozdrowionka i kciuki! Już tyle razy miałam do Ciebie zadzwonić i zapytać o Michała... ale ten czas tak gna, że wciąż go brakuje, a tu jak nie praca, to robota w ogrodzie, to znowu stres bo jakiś zabieg - i tak w kółko ... Mnie też kłania się rehabilitacja i trzeba będzie się w końcu za siebie wziąć... Zdjęcia Harusia i Ferci widziałam na fb - warunki do lenistwa wyśmienite;balkon mają wyścielony kocykami i kołderkami, i słodko leniuchują ( Harcio w pozycji frontalnej do Ferci )... nie wiedziałam, że Ferka miała usuwanego guza - najważniejsze, że wszystko dobrze!!!!!!! Z Harutka zawsze był Macho, więc dlaczego teraz mialby się zmieniać? macho to macho i już, hehehe
  12. Aniu, święte słowa - podpisuję się obiema rękami pod tym co napisałaś - gdyby tak "oko za oko" - może by się GNOJE nauczyły szacunku dla zwierząt!!! Ja głośno twierdzę, że ludzie to najgorsze bestie na ziemi!!! Niby to rozum ma, a jak go wykorzystuje??? A po obejrzeniu wtorkowego Superwizjera tylko utwierdziłam się w tym przekonaniu; bestie, a bestie trzeba eliminować!!! A Tarunię kochamy i zrobimy wszystko, żeby mogła wrócić do zdrowia nasza mała dziewczynka!!! Dzisiaj na kontroli dowiedziałyśmy się, że we środę kolejna dawka hialuronu w kolano...
  13. I ja zaglądam i dobrego popołudnia życzę fajowej Rodzince, buziaczki
  14. Seminiu, nie strasz Słonko nasze Ukochane... Ewuniu, wiem jak to jest, że każdy niespodziewany ruch przyprawia o gulę w gardle... jak nasza Korcia była chorutka na przełomie styczni i lutego też za każdym razem, jak mocniej spała mieliśmy najgorsze myśli... były takie dni, że sprawdzaliśmy... czy oddycha... Może, a nawet na pewno coś jest z tymi fazami księżyca (ja się na tym nie znam, ale mój Ś.P. Dziadziu Ignaś dobrze wiedział, jak to jest z tym księżycem; kiedy siać, kiedy wsadzać, kiedy kosić, kiedy i jak się śpi i takie różne ludowe mądrości) i wiem, że to ma na nas ludzi i Istoty żyjące duży wpływ... Zostajemy więc przy wersji księżycowej, a Seminiowi i Jego Rodzince życzymy dobrych i przespanych nocek
  15. Tak Aniu, zgadzam się z Tobą - dobeczki to cudne Psiaki!!! Zawsze marzyłam o dobermanie, ale mieszkając w bloku nie było szans... Jak poznałam Sarunię[*] zakochałam się w Jamniorkach - to cudowne stworzonka, baaardzo kocham Jamniczki, to naprawdę wielcy intelektualiści!!! Kiedy zamieszkaliśmy w domu po Sarunię[*] przyszła śmierć... nie chciałam nikogo innego tylko Jamnisię bliźniaczo podobną do Sarci... zamieszkała z nami Korunia, potem Nercio i... przyszedł czas na spełnienie marzeń - dobermankę... pojawiła się u nas na DT Luneczka - wspaniała dobeczka (kontakt mamy do dzisiaj, choć to blisko 4,5 roku) - stosunek Koruni i Jej wycofanie były przyczyną podjęcia decyzji o wyadoptowaniu Luni... I tak czas mijał... na DT przyjechał Maxiu i... został, potem na DT przyjechała Tinia - została, potem znalazłam Gajunię - pomimo usilnych starań znalezienia właścicieli, a później domu - nie udało się... ale to baardzo dobrze, bo Gajunia to dopiero jest IDEAŁ!!! Cały czas jednak drzemała w nas myśl o dobuni... latami obserwowaliśmy dobki w potrzebie i zawsze spóźnialiśmy się o jakąś chwilę... aż trafiliśmy na wiadomości o Taruni... i tym razem zdążyliśmy... zanim Tarcia do nas trafiła było nieco komplikacji, wycofywania się z decyzji... w pierwszej wersji miała być u nas 9 grudnia, w końcu przyjechała 20 stycznia... hm, taka to historia... Tarunia jest Cudownym i Mądrym Pieskiem, pomimo tego, jak wcześniej żyła, w jakich warunkach i jak został potraktowana przez tamtych ludzi... dzisiaj, kiedy wiem, że nie tylko Ją zamknęli w klatce i mieli w du...e, to jeszcze mało, że nie dbali, nie socjalizowali (Tarcia to był totalny dzikusek, nie znała domu, człowieka - niczego) to jeszcze okaleczyli i... nie próbowali leczyć... Zrobimy wszystko, żeby Małą wyprowadzić na prostą, sprawić, by Ją nie bolało, żeby była sprawna... i choć Tarunia 9 maja skończy zaledwie 11 m-cy, to i za Nią, i przed Nią leczenie, zabiegi, cierpienie... Jak patrzę na Nią, to serce rozpada się na kawałki, bo chciałoby się Jej oddać to dzieciństwo, którego nie miała, a tu trzeba się koncentrować na ratowaniu zdrowia naszego Skarba... Mściwa nie jestem i chyba tak naprawdę w życiu, tylko jednemu ludziowi nie życzyłam dobrze, a nawet źle, ale... tamtym ludziom chyba spuściłabym MANTO za takie traktowanie Taruni, i nie tylko Taruni (zresztą)!!!! Lepiej, że są daleko... Generalnie mają gdzieś, jak teraz żyje Tarunia, myślę, że chodziło im głównie o to, żeby pozbyć się problemu, bo jak tu myśleć inaczej... pozbyli się młodej ale chorej suczynki, nie zadbali o Nią (dobrze, że przez znajomych, znajomych dowiedzieliśmy się o Niej), i myślę to była bardziej inicjatywa obcych ludzi, niż samych "właścicieli"... jednak bez zmrugnięcia okiem wydali też Mamę Taruni, Psinę, która rodziła dla nich przez 7 lat - widać była tylko maszyną do robienia kasy... tacy to niby ludzie... ech... Teraz naszym priorytetem jest to, żeby Tarunia powróciła do pełnej sprawności, i z tego co na teraz będziemy musieli szukać pomocy lekarskiej poza Tarnowem z tego choćby powodu, że nie ma u nas wyposażonych gabinetów tak, jak tego potrzebujemy dla Tarci... A może po wczorajszym zabiegu wszystko się unormuje?!... chciałabym....
  16. Dzięki Eluniu za odwiedzinki i za radę... dość dawno nie wrzucałam żadnych zdjęć na fb, ale na pewno skorzystam z takiej opcji... Nie wiem co jest, ale przy próbie wstawienia zdjęć pokazuje mi cały czas "błąd 200" ... zastanawiam się, jak to jest, że wchodzą fotki ze Skypa'a... pewnie to innego rodzaju plik (tak sobie myślę)
  17. Niestety, nadal nie mogę wstawić zdjęć ani z aparatu, ani z telefonu... Wkleję więc zdjęcia z rozmowy przez Skyp'a... naszej dzielnej Taruni :) Mama się zbliża, będą przytulanki ;) Taka jestem, nieco słaba... Tak Tarunia i Tisiunia "rozmawiają przez Skyp'a" z Tatusiem ;) ... a tak Tisia troszczy się o Tarunię
  18. A my, a tak właściwie to Trunia jesteśmy już po wszystkim... w domu byliśmy gdzieś około 11,30, ale tak to jest... trzeba było ogarnąć pozostałą Gromadkę, namówić Tarunię na odpoczynek... Tarunia jest w naprawdę dobrej formie; chodzi sobie po domu, byłyśmy już kilka razy na ogrodzie, raz było sioo, raz koo ;) Tak na Nią patrzymy i wydaje się, jakby nie miała operacji... i gdyby nie ten weflon w łapince i kolorowy opatrunek to chyba nikt by się nie domyślił, że dziecko zeszło ze stołu operacyjnego 3 godz temu... No fakt, jest troszkę mniej ruchliwa, ale ogólnie SUPER!!! Pozdrawiamy i dziękujemy za wszystkie dobre myśli i kciuki
  19. Dziękuję Aniu Kochana za ciepłe myśli ... Aniu, Semik jest dla mnie takim Symbolem walki z rakiem; trafiłam do Niego jak moja Mama była już chora, a i jemu dawano maksymalnie do 2 m-cy życia... Widzisz, jak plotą się losy... rak, to rak... jedni odchodzą, drudzy walczą... chciałabym, żeby Semik żył zawsze, żeby zwyciężył!!!!
  20. Jasiuniu[*] Kochana, Kajuniu[*] - zostawiam Wam wyrazy i światełko pamięci malutkie kochane dziewczynki....
  21. Tasiu, nie było u Ciebie nikogo tak dłuuugo... Ja zaglądam, przesyłam Wam moc buziaków i życzenia dobrej majówki - trzymajcie się i piszcie co u Was?!
  22. Aniu, cieszę się, że zajrzałaś, że nam kibicujesz... tak teraz wpadło mi do głowy, że strasznie dawno ja u Was nie byłam.... masz rację teraz giną ulubione wątki, nie ma możliwości (albo ja jeszcze nie odkryłam) stworzenia sobie np zakładki z ulubionymi wątkami... jakby mogła Aniu wrzucić mi tutaj link do Was, bo znaleźć nie sposób - ani wątku Jasi, ani Tasi... Wiedz Aniu, że i ja zła jestem na zawirowania na dogo - to pewnie wszystko w ramach tzw "dobrej zmiany" - czyli (nazywając rzeczy po imieniu) do dupy!!! Jedyny wątek jaki systematycznie obserwuję to wątek Semiczka, bo nawet jak mi umknie (w gąszczu durnie powtarzanych powiadomień [naście razy z 1 wątku]) to mam go w historii przeglądarki... reszta cała się pochowała, nie ma stron, żeby przejść na kolejną, czy choćby ostatnią, tylko trzeba rozwijać w nieskończoność i tak w kółko to samo - a jak już jest jakiś bazarek to masakra... Anusiu, Tarunia nie miała w piątek operacji, termin został przełożony na... jutro na 9-tą... Jak zadzwoniłam w środę potwierdzić termin piątkowy i wet powiedział mi, że nie aktualny (bo jakieś tam sympozjum), to uff - ucieszyłam się, ale dzisiaj czuję się okropnie; żołądek skręcony w kłębek, płacz pod powiekami i strach, okrutny strach o Tarunię... patrzę na Nią i serce mi się łamie, że znowu czeka Ją narkoza, cierpienie... i jak Ona biedna będzie chodzić??? Operacja prawego stawu, i chore lewe kolano... Boże, pomóż mi Boże, bo chyba umrę z niepokoju........... TAk sobie teraz myślę, że gdyby Tarunia miała operację w piątek dzisiaj już wracałaby do formy... ech... w strasznym jestem stanie, nie umiem o niczym innym myśleć, na niczym innym się skoncentrować... boję się strasznie... BŁAGAM BĄDŹCIE Z NAMI JUTRO O 9-TEJ, TRZYMAJCIE KCIUKI, ŻEBY TARUNIA MOGŁA CHODZIĆ PO OPERACJI!!!!! Aniu, wykochaj Tasię od nas :)
  23. Pozdrawiam Was słonecznie z Tarnowa... Fajnie - obok; uśmiechnięte i szczęśliwe pychole i ukochany Mężczyzna, chyba naprawdę nic więcej do szczęścia nie potrzeba.... nie każdy jednak może mieć obok "swojego Faceta", jesteś Szczęściarą Ewuniu, ale Ty - Wy zasługujecie na wszystko co Najlepsze!!!!!!!!!!!!!! Dobrego i udanego dnia Kochana Rodzinko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  24. Tutaj Seminio wygląda cudownie - piękny, uśmiechnięty szczęśliwy Pan Pies - kocham Cię Maluchu!!!!! Natomiast ta fotka rozłożyła mnie na łopatki - czy ktoś twierdzi, że widoczny na powyższej fotce Pan Pies jest chory?! - to raczej żarty jakieś !!!!!!! Wszystkie zdjęcia s prze-cud-ne!!! i Wy jesteście Wspaniałą Rodziną Ewuniu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
×
×
  • Create New...