Dzisiaj mijają 3 miesiące od przyjazdu Taruni do nas...
Pierwsze dni, tygodnie, mogę nawet powiedzieć dłuuugie tygodnie było ciężko, oj czasami nawet baardzo ciężko... przyjazd Taruni połączył się z chorobą Koruni... biedna Korcia - wydawało się... ech... przez około 2 - 1,5 tygodnia to był dramat i wielka, codzienna walka i nasza, i wetów w gabinecie... na szczęście póki co z tej bitwy wyszliśmy zwycięsko, choć lekarze twierdzą, że wojna jest dla nas przegrana .... Teraz jest zdecydowanie lepiej, i jak jesteśmy na spacerkach, a Korcia tak dziarsko spaceruje, szuka norek i najchętniej coś by upolowała, to aż się wierzyć nie chce, że 2,5 m-ca temu "stała nad grobkiem" i (nikt (żaden z lekarzy) nam tego nie powiedział wprost, ale "na około owszem), że to mogą być ostatnie dni, chwile naszej Królewny...
Tarunia...
po ciężkich dniach nauki wszystkiego od podstaw zaczynamy zbierać plony - Tarunia okazuje się być przekochaną Suczynką - stara się być grzeczna, ułożona (fajnie patrzeć, jak we wszystkim naśladuje innych), posłuszna... zna podstawowe komendy (uczyliśmy się przy pomocy Pani Treserki), zna też już podstawowe zwroty, których używamy na co dzień... Jednak zawsze musi być jakieś ale... okazuje się, że Tarunia ma dysplazję stawów biodrowych i starą, zaniedbaną kontuzję kolana... W piątek 29 kwietnia mamy wyznaczony termin operacji stawów, wtedy też przy okazji, że Mała będzie pod narkozą zostanie dokładnie zdiagnozowane kolano - mam nadzieję, że przynajmniej to obędzie się bez udziału chirurga - mam nadzieję... Musieliśmy odczekać z operacją stawów, bo Tarunia miała zabieg sterylizacji 18 marca (wtedy też miała robione RTG stawów, które potwierdziło dysplazję), a nie można poddawać Jej narkozie "co chwilę", musi odpocząć, zrehabilitować organizm... Teraz przez 3 tygodnie miała podawaną w kolano serię zastrzyków dostawowych z hialuronem, ale poprawa jest niewielka, nadal Bidulinkę boli, wyraźnie oszczędza tę lewą łapinkę i kuleje... ech, co tę biedną Jamniczą dziecinę jeszcze czeka??? Przecież Ona ma niespełna 10,5 miesiąca... biedna Malutka... za to jest naprawdę Kochaną Suczynką!!!
Wrzucę kilka fotek, pooglądacie...
Nie wiem dlaczego nie mogę wrzucić fotek, cały czas pokazuje mi jakiś "błąd -200"... spróbuję coś zrobić póki co wklejam sam post...
Udało mi się wkleić zdjęcia z galerii Skyp'a... inne nie wchodzą... zobaczcie, jak wyglądają nasze rozmowy z Tatusiem , nic tylko rozmowy z "dzieciakami", a Oni wtedy całą swoją Miłość "wyładowują" na mnie
Tarunia i Tisiunia...
Takie sobie maleńkie Szczeniątko (28kg)....
Tinusia...
Korunia....
Gajunia...