-
Posts
19714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Sarunia-Niunia
-
witaj Kochana, rzeczywiście dawno Cię u nas nie było... kurcze to fakt, fb jest taki wielki i nieco bezduszny, jednak co trzeba przyznać ma MOC, niemniej jednak takie ciepłe, rodzinne wątki, ścisłe grono zaprzyjaźnionych znajomych - to ma urok, sprawia, że tu jesteśmy niemal rodziną... Dzięki za dobre słowa, wszyscy mamy nadzieję, na w końcu normalne życie Taruni, bo póki co Ona chyba myśli, że w życiu na co dzień ma boleć, a codzienne wizyty w gabinecie wet, i zabiegi, i zastrzyki to normalne... biedne, nasze ukochane dobermanie dzieciątko... I my wzajemnie życzymy samego dobra :)
-
Kochany, śliczny i posłuszny Seminio Taki cudny i przystojny Pan nawet bez "kubraczka", wygląda jakby miał założoną jakąś jasną kamizelkę ;) My znów zniknęliśmy z życia dogo.... czarna seria trwa! .... Jesteśmy, tzn Tarunia jest po kolejnej operacji, która była dzisiaj; miała trwać ok. godziny, trwała trzy... niestety, wytworzył się ostry stan zapalny, cale szczęście, że zapadła decyzja o ponownym otwarciu kolana... ech, strach nawet pomyśleć co mogło się zdarzyć... mamy nadzieję, że teraz będzie już dobrze, że PECH, który prześladuje to biedne dziecię już się skończy... poślijcie tej naszej biedzie nieco dobrych myśli, proszę... Seminiu, zostawiamy mooooc buziaków
-
Dziękujemy Eluniu! Jesteśmy już po operacji; miała trwać ok. godziny, trwała trzy... niestety, wytworzył się ostry stan zapalny, cale szczęście, że zapadła decyzja o ponownym otwarciu kolana... ech, strach nawet pomyśleć co mogło się zdarzyć... mamy nadzieję, że teraz będzie już dobrze, że PECH, który prześladuje to biedne dziecię już się skończy... Eluniu, jeszcze raz dzięki wielkie za dobre myśli dla naszej Taruni A wiecie jaką rasę reprezentuje nasza Tarunia? to DOBRA-MANKA
-
Tak Elu, chyba rodzinne czasy i wątki na dogo już nie wrócą, a mnie jest jednak żal.... U nas niestety nie najlepiej... Tarunia czuła się już dużo lepiej, od niedzieli nastapiło nagłe pogorszenia; właściwie jest gorzej można powiedzieć z godziny na godzinę... Dzisiaj zapadła decyzja o... kolejnej operacji... cały czas ryczę... żal mi tej biednej Psiny - ile Ona jeszcze musi wycierpieć??? cierpi dziecko za zaniedbania GNOJKÓW, którzy mieli Ją w d**ie... nie wyleczyli dysplazji, nabawili kontuzji kolana i... zamknęli w klatce... Patrzę na tę biedę i serce mi się łamie.... A Ona? Ona to znosi z taką pokorą, że aż lekarze w lecznicy są zdumieni... Jest mi strasznie źle i strasznie ciężko... tak bardzo Ją kocham i ... jestem bezradna ;'(
-
Mało kto już tu zagląda, wydaje się, że dogo odchodzi... każdy teraz na fb, a tam jest inaczej, jakoś mniej rodzinnie.... wspomnieniem pozostały dzisiaj nasze wątki - rodzinne wątki... ale cóż, ponoć wszystko, co w życiu się zaczyna ma też swój koniec... Napiszę jednak parę słów, bo czadem jednak Ci najwierniejsi zaglądają... U nas czas od 3 tygodni mocno ograniczony... Tarunia, jak wspominałam wyżej jest po operacji kolana... rana się goi, jednak przez 2 tygodnie cały czas zbierał się wysięk, groziło Jej zakładanie sączka, co wiąże się z... kolejną narkozą... codziennie wizyty w gabinecie wet, a na dodatek (jednak Tarunia jest pechowa) okazało się, że Niunia ma uczulenie na... plastry, nawet te najdelikatniejsze i już drugi tydzień jest bez jakiegokolwiek opatrunku - 20 szwów na wierzchu - cały czas musimy być przy Niej, coby nie wpadło Jej do głowy samodzielne wyciągniecie tych szwów :( .... Może dzisiaj (jak się okaże, że nie ma płynu) wreszcie te szwy usuniemy..... Generalnie Taruś nie interesuje się tą wielką raną na swoim kolanie, bywają jednak momenty, że zaczyna lizać ranę, a jak wiadomo stąd tylko maleńki kroczek, by złapać za nitkę i ją wyrwać... ciężko nam z tym wszystkim, a Taruni myślę, że jeszcze bardziej - od 3 tygodni tylko na smyczy, tylko króciutkie spacery - biedna, cała energia w Niej jakby uśpiona, aż strach pomyśleć co będzie, jak się Ją wypuści "na wolność"... zobaczymy, póki co łapka nadal chora, potem zapewne rehabilitacja..... takie to wieści od nas....
-
Zaglądam do Was, w końcu postanowiłam się odezwać, bo pomyślicie, że w ogóle nie odwiedzam "mojego" Seminia, a ja cały czas "czuwam", jednak wszystko tu dobrze i pięknie to tylko obserwuję, bo mój czas od 3 tygodni mocno ograniczony... Tarunia po operacji kolana... rana się goi, jednak przez 2 tygodnie cały czas zbierał się wysięk, groziło Jej zakładanie sączka, co wiąże się z... kolejną narkozą... codziennie wizyty w gabinecie wet, a na dodatek (jednak Tarunia jest pechowa) okazało się, że Niunia ma uczulenie na... plastry, nawet te najdelikatniejsze i już drugi tydzień jest bez jakiegokolwiek opatrunku - 20 szwów na wierchu - cały czas musimy być przy Niej, coby nie wpadło jej do głowy samodzielne wyciągniecie tych szwów :( .... Może dzisiaj, jak się okaże, że nie ma płynu wreszcie te szwy usuniemy..... Seminiu - jesteś Najcudniejszy, tak dumnie spacerujesz po łąkach, tak wiernie patrzysz w oczy Ewuni i tak wzruszająco na Nią czekasz... Jesteś Dostojnym Panem Psem i widać bardzo szczęśliwym, zakochanym w swojej Ewuni z szaloną wzajemnością!!! Semciu Kochany - trzymaj tak dalej, jesteś Wielki w swojej Mocy, kocham Cię Panie Psie, mam do Ciebie wielką słabość, jesteś dla mnie bardzo ważny i trzymam za Ciebie mooocno kciuki Kochany!!!!!!!!!!!!!
-
Dzisiaj mija 6 rocznica odejścia naszej Saruni[*]... Porzucona zimą przez jakichś drani, i znaleziona przez nas była z nami 12 lat... Jej nagłe odejście było dla nas ciosem, cały nasz świat się wtedy wywrócił... Dzisiaj jest u nas tak samo pochmurnie jak wtedy, 6 lat temu... Saruniu[*] - pamiętamy o Tobie Kochana nasza, tęsknimy i wierzymy, że kiedyś się spotkamy... czekaj na nas... http://wiecznyogrod.pl/pamiec-o-przyjacielu/Sarunia/11715
-
Nasza Ukochana Tarunia kończy dzisiaj roczek !!! Przyjechało do nas 20 stycznia biedne, zalęknione i zupełnie dzikutkie, 7,5 miesięczne dobermanie dziecko... Jesteśmy razem od 4,5 m-ca, w tym czasie wile razem przeszliśmy... były spotkania z Panią Treserką - Daria - dziękujemy za lekcje i wskazówki, powrócimy do szkoleń, jak Tarunia wróci do zdrówka :) , były i są wspaniałe chwile radości ze wspólnie odnoszonych sukcesów, były i są wspaniałe chwile szczęścia, ale są i chwile smutne... to wszystko wiąże się ze zdrówkiem Taruni... po pierwszych dniach i tygodniach pobytu u nas okazało się, że Tarunia ma dysplazję i chore kolanko... najpierw w marcu Tarunia była sterylizowana, 4 maja przeszła operację stawów biodrowych, a 3 dni temu, 6 czerwca operację na otwartym kolanie... Szczególnie WIELKIE PODZIĘKOWANIA składamy na ręce naszego nieocenionego Doktora - "Wujka" - Jacek Jakubek - BARDZO DZIĘKUJEMY JACKU :* - jesteś Wielki (y) !!!!! Nawet nie sposób opisać ile swojej wiedzy, doświadczenia i umiejętności podarowałeś naszej Tarciuni, a już zapewne nie zliczymy ilości wizyt w Twoim gabinecie - DZIĘKUJEMY!!! Dzisiejsze urodzinki obchodzimy nadto stacjonarnie, ale Malutka musi teraz oszczędzać łapinkę i siebie też, jednak póki co dzielnie daje radę - to baaardzo dzielna dziewczynka!!! Mamy nadzieję, że teraz po tych wszystkich przejściach nasza Malutka będzie mogła zacząć szczęśliwe i dobre życie, że ten roczek będzie przełomowy i będziemy się już tylko cieszyć wspólnymi radościami!!! Tareńko - 100 dobermanich, najwspanialszych latek Kochana nasza i dużo, duuużo zdrówka Laleczko Ukochana - !!! KOCHAMY CIĘ !!! wieczorne pieszczotki... przytulaki... wieczorne pieszczotki... buziaki... po operacji... mała, dzielna Dziewczynka... na drugi dzień - już na ulubionej kanapie... nawet siedzieć już mogę mamusiu...
-
Jestem wreszcie u naszego Seminiątka Kochanego - On jest taki Cudowny!!!! Sorrki za nieobecność, ale poza wszystkim moja Tarunia jest po kolejnym zabiegu... miała w poniedziałek operację na otwartym kolanie, (to już 3 operacja w przeciągu 2,5 m-ca) - codziennie jeździmy do gabinetu wet, w domu muszę Ją pilnować, wychodzić z Nią na dosyć częste spacery, a poza Nią mam jeszcze piątkę sierotek w domu, Oni też chcą być niuniani i przytulani ;) . Mam nadzieję, że Tarunia będzie wreszcie zdrowa i będzie mogła cieszyć się życiem bez bólu - dzisiaj Tarunia ma urodzinki - kończy roczek, a już tyle musiała wycierpieć :( , u nas jest od 20 stycznia, miała wtedy 7,5 m-ca, i całe swoje wcześniejsze życie spędziła w... klatce... ech, mam nadzieję, że teraz będzie już dobrze... Zostawiam najlepsze myśli dla Was, moooc buzioli dla Seminia i przytulaski dla całej reszty Wspaniałej Rodzinki :*
-
Ewuniu.... co powiedzieć? Podziwiam i Ciebie i Jacka za to, że tak walczycie o Maluchy, za to, że Miłością sprawiacie, że te sieroty walczą o siebie.... Kocham Seminia (i Ty o tym wiesz Ewuniu) i bardzo mnie martwią takie smutne wieści, cieszę się jednak, że Semiś oddychnął na spacerku i smacznie sobie śpi.... Miejcie się dobrze, zostawiam dla Was życzenia cudownej niedzieli!!!!
-
Wreszcie jestem... przepraszam za nieobecność, ale to, co dzieje się wokół skutecznie odebrało mi ochotę na cokolwiek innego niż to, na czym jestem skoncentrowana i co nie pozwala jakoś oderwać się od rzeczywistości... Ewuniu, pięknie piszesz o Seminiu, cudnie nam Go pokazujesz - miał chłopak wielkie szczęście, że trafił do tak cudownych Ludzi jak Ty i Jacek!!!!!!!!!! Zmartwiły mnie oczywiście problemy zdrowotne Seminia, ale nade wszystko cieszy Jego walka i chęć życia - CUDOWNY PAN PIES z Seminiątka!!!!!! Ewuniu Kochana, a z okazji Twoich Urodzin Kochana - (mocno spóźnione, ale najszczersze i z głębi serca) - życzenia zdrowia, szczęścia, wszelkiej pomyślności i samego dobra!!!!!
-
Atosiu[*] - tak strasznie mi przykro Kochany.... Nawet nie umiem nic sensownego napisać... - tak bardzo Ci kibicowałam, od samego początku, choć długo nie pozostawiałam po sobie śladu... Byłeś dla mnie symbolem hardości i walki o życie... pomimo swego kalectwa tak dzielnie sobie radziłeś... Taki cudowny, dostojny PAN JAMNIK... I choć nigdy się nie spotkaliśmy, na zawsze pozostaniesz w mojej pamięci, jako ten szczególny i wyjątkowy Pan Pies... Do zobaczenia Kochany, po tamtej stronie Tęczy Antosiu[*]...