-
Posts
23645 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Perełka1
-
Takie info jest Starość rządzi się swoimi prawami. Obowiązkiem młodszych jest dbać by ich bliskim niczego nie brakowało, by starość nie doskwierała tak bardzo. By czuli się kochani, potrzebni, by nie byli samotni. Nie potrafimy jednak zadbać o starszych ludzi. Brzydzimy i boimy się starości. Co powiedzieć mają starsze psiaki, które pozbawione są nawet głosu? Pinia (szorstkowłosa) i Brutus (brązowy) mają po 10 lat. Od samego początku są razem. Miały dom, miały Pana, miały ciepłe kocyki, pełne miski i ręce które głaszczą. Były młode, wesolutkie, towarzyski i pełne energii. Wiek doskwierał coraz mocniej, potrzebowały jeszcze więcej opieki i uwagi. Trzeba było pilnować czy jedzą, czy nie mają problemów ze zdrówkiem. Stały się problemem więc... zostały oddane do schroniska. Porzucone maluchy czekały w ciasnej klatce na ukochanego Pana, który nigdy już nie wrócił. To bardzo drobne istotki, maleńkie marznące ciałka, drżące z zimna i strachu. Spędziły ze sobą całe życie, więc nie powinniśmy ich teraz rozdzielać. To złamałoby już całkiem ich obolałe serduszka. Są ze sobą zżyte i marzymy o wspólnym dla nich domku. To malutkie pieski, ważą około 7kg każdy. Zmieszczą się w każdym, nawet najmniejszym mieszkanku... Wiemy, że wspólne adopcje rzadko mają miejsce, ale tej dwójki, zwłaszcza teraz, kiedy straciły grunt pod nogami, rozdzielać nie powinniśmy. Na smyczce jakoś sobie radzą, są spragnione czułości i ludzkiej opieki. Maja już po 10 lat, ale jeszcze wiele przed nimi. To od nas zależy, czy spędzą ostatnie lata w cieple i miłości, czy w brudnym przepełnionym schronisku... Wysterylizowaliśmy Pinię, ma komplet szczepień. Brutusek leczy jeszcze uszko, niebawem zostanie zaszczepiony. Czy znajdzie się anioł, który pochyli się nad cierpieniem dwóch czterołapków? Wierzymy, że tak. Już tylko wiara pomaga nam codziennie patrzeć na bezdomność naszych podopiecznych... Zastanów się, porozmawiaj z bliskimi. Opieka nad starszym psiakiem to odpowiedzialność, ale też ogromna przyjemność obcowania z mądrą, wierną i potrafiącą docenić każdy gest istotką... Prosimy o przemyślane telefony!
-
Oddana ze swoim kolegą po 10 latach życia w domu, 7 kg
-
Pinia w schronisku Busko Zdrój
-
Dziadeczki na ostatniej prostej - schronisko Wrocław
Perełka1 replied to sunia2000's topic in Już w nowym domu
są puszki renala i pasztety. Ipakitine poszukam w domu. Trzeba zrobić bazarek na renala -
Dziadeczki na ostatniej prostej - schronisko Wrocław
Perełka1 replied to sunia2000's topic in Już w nowym domu
sunia2000, ja miałam same nerkowce w domu. Nie wiem, co =jakie leki= potrzebuje Stefan. Do karmy można dodawać ipakitine proszek, mozna podawać azodyl. Ale nie wiemy, w jakim stanie są jego nerki. Czego potrzebuje? Może najpierw byłoby lepiej zrobić badania. Staefan ma jakiekolwiek zasoby finansowe? -
Dziękuje Wszyskim osobom zaangażowanym w przyszłośc psa Niko, za zainteresowanie i dociekliwośc. Co do mar.gajko... to jestem przyzwyczajony do "personalnych ataków" bo taki charakter ma to forum i jak chcesz kogos opluć to nie ma problemu i można to zrobic bez konsekwencji. Dziękuję egradska, wolf122 i PaSja Hera. To prawda, nie wiem do dzisiaj, co się działo w hotelu u Wiosny od momentu ich wizyty u nas w ośrodku. Zalecenia w dużym skócie były takie, by zapewnić Nico względny spokój , nie ćwiczyć z nim . Państwo wiedzieli co maja robić a wyszło jak wyszło. :( Wczoraj późnym wieczorem konsultowałem się z Mamą i potwierdziła wszystkie swoje zalecenia co do Niko. Z resztą egradska przegadała na jego temat ze mną bynajmniej nie godzinke telefonicznie. Potwierdzam, że wchodzenie z tym psem w kontreakcję nie poprawi jego stosunku do otoczenia tylko go pogorszy :( . Co do wątpliwości egradski wzgledem "upodlania" w kagańcu powiem wprost: Samo słowo odnosi się do metod przyduszania do ziemi na kolcach i całego zagadnienia związanego z wytrwałością Niko na bodźce. Co opisałem wcześniej. A bliżej w sprawie semantyki kagańca: ...byłem u Ciebie w domu przy jakiejś okazji bazarkowej i pies Twój ( z resztą na moja prośbę) nie był w kagańcu i jakoś nas (z moja żoną Kaśką) nie zeżarł. Wystarczyło poluźnić smycz i pozwolić mu uzyskać równowagę, "wyluzować". W dużej mierze większość zachowań agresywnych psa to niestety kwestja przewodnictwa, autorytetu i atrakcyjności właściciela, jego codziennego postepowania, które pies bacznie obserwuje i w ten sposób odnajduje swoje miejsce w stadzie. Max po prostu się Toba opiekuje.:) Wspomniec warto Twoje doświadczenia z zajęciami u Marka Fryca. Było dobrze. ...,prawda?!,.....a jednak coś nie zadziałało. Znam Marka od 17 roku życia.:) mojego i Jego z resztą , nie jest dyletantem!!! A wszystko to ze względu na stadny charakter zwierzaka jakim jest pies. Jak się dasz mu poznać tak Cię będzie postrzegał. Z resztą, ... naprawdę napawa mnie optymizmem Wasze zaangażowanie w sprawę Niko. Tylko byście Szanowni Państwo nie "wylali dziecka z kąpielą". Pozdrawiem serdecznie !!! Robert.
-
Dziadeczki na ostatniej prostej - schronisko Wrocław
Perełka1 replied to sunia2000's topic in Już w nowym domu
Stefan ma zęby? Potrafi jeść suchą karmę? mam trochę azodylu. -
Egradska = wyciszenie, nie oznacza zamknięcie w komórce bez okien i bez możiwości wychodzenia, tego nikt nie zalecał. To bardzo duże nieporozumienie. To było karygodne. Ja dobrze pamiętam telefony od WIOSNA, i dawane wskazówki. Poproszę Roberta, żeby dokładnie przedstawił sytuację z WIOSNĄ. Ja miałam nadzieję, że na tych 10 ha będzie miał wreszcie święty spokój, masę spacerów, wielki kojec i mało psów dookoła, przecież nie może przez resztę życia nosić kagańca. Każde wejście z Nico w kontreakcję, upodlanie go w kagańcu ( chociaż nie wiem czy to było przyduszanie na kolcach do ziemi - czy tylko położenie na boku i prostowanie ogona do wysokości ciała i oczekiwanie na zwiotczenie mięśni i relaks psychiki) nie przyniesie tego co pożądane. On okaże pokorę , zasymuluje rozluźnienie bo nauczył sie przyjmować ciosy tak jak chłopcy z ulicy, z poprawczaka czy też więźniowie. Nico jest cholernie sprytny i umie oszukiwać - bedzie wykonywał ćwiczenia, będzie poddawał sie woli osoby p. Magdy....i co dalej? ... Komu tego psa przeznaczycie ? .... Kogo wystawicie na próbe?..
-
Ja zacytuję, to co najważniejsze "Dlatego bardzo Was proszę z uwagi na bezpieczeństwo ewentualnej "rodziny adopcyjnej" - dajcie temu zwierzakowi wreszcie "święty spokój". Prowadząc z nim ćwiczenia , nie wspominajac o "odczulaniu", "warunkowaniu" i cholera wie czym jeszcze, zrobicie Państwo piękna bombę z opóźnionym zapłonem. Każde wejście z Nico w kontreakcję, upodlanie go w kagańcu ( chociaż nie wiem czy to było przyduszanie na kolcach do ziemi - czy tylko położenie na boku i prostowanie ogona do wysokości ciała i oczekiwanie na zwiotczenie mięśni i relaks psychiki) nie przyniesie tego co pożądane. On okaże pokorę , zasymuluje rozluźnienie bo nauczył sie przyjmować ciosy tak jak chłopcy z ulicy, z poprawczaka czy też więźniowie. Nico jest cholernie sprytny i umie oszukiwać - bedzie wykonywał ćwiczenia, będzie poddawał sie woli osoby p. Magdy....i co dalej? ... Komu tego psa przeznaczycie ? .... Kogo wystawicie na próbe?....."
-
tak, mąż podpisywał się pod postami. "Ponieważ Dziewczyny od Niko maja pewnie dosyć tej wymiany poglądów, z mojej strony kończę."- mar.gajko wie najlepiej, jak zawsze ,wszędzie i bezwzględnie.
-
mar.gajko, to byłam ja, żona. Nie trafiłaś. mar.gajko może podważac publicznie opinie sędziny prób pracy, mimo że "Absolutnie nie uważam się za jakąś wielką praktyczkę, behawiorystkę, czy w ogóle znawczynię psów." Może zarzucać nieuczciwość i manipulacje, może obrażać, prześmiewać i zwracać wszystkim uwagę.
-
"Absolutnie nie uważam się za jakąś wielką praktyczkę, behawiorystkę, czy w ogóle znawczynię psów." Moja św. pamięci babcia Gustla powtarzała, że jak się na czymś nie znasz, to nie zabieraj głosu.
-
I dzięki takim finałom dyskusji właśnie, nigdy nie będzie prawdziwej pomocy udzielonej zwierzętom tej pomocy potrzebującym. Przynajmniej na forum, w którym osobiste frustracje i animozje personalne znajdują ujście na ekranie komputera a cierpią na tym zwierzęta. p.s. ja pomagam też za darmo i trochę dłużej :) a czasu wolnego nie mam :( nie wątpiłem w Pani dobre intencje, tylko nie wolno swoich jakiś tam osobistych czy prywatnych niepowodzeń odreagowywać w sprawach, w których poniekad jest się adwokatem cytuję: "Panie Robercie - widać z tego co Pan pisze, że Pan wie najlepiej. Zawsze i bezwzględnie. Nawet jak zaliczył Pan porazki szkoleniowe, wyrzucił już Pan je z pamięci. Nie będę przedłużać tej dyskusji, zwłaszcza, że nie jestem osobą decyzyjną w sprawie Niko, " .
-
Kochana Pani , Napisałem, bo chciałem uchronić kolejna osobę od pogryzienia a psa od eutanazji. Przykro mi ale ,przy obecnej Pani demagogicznej postawie, również nie widze dalszej podstawy do merytorycznej dyskusji :( Z Panią zwłaszcza. P.S. nc znaczy no comment ...a na porażkach to sie uczę jak napisałem wcześniej całe swoje 44 letnie życie !!! I wcale ich nie wyrzuciłem z pamieci,... tylko w wiekszości były to porazki bardzo bolesne dla osoby wrażliwej... wynikajace z bezsilności wobec ludzi, którzy właśnie uważając, że pies ma słuchac, dokonali krzywd wzgledem zwierząt nie dla wszystkich możliwych do wyobrażenia. Mimo wszystko wierzę w dobre Pani intencje! Pozdrawiam Robert
-
Ale to nie tak.......od razu hurra do dziadka i będzie dobrze. Pies ma sie wyciszyć, nawet w obszernym kojcu ze spokojnym spacerem bez biegania. Nie znajdziecie Państwo recepty od ręki ....."czary mary" i po krzyku. To musi potrwać. Ja bym sie tego nie podjał. Bo nie mam aktualnie warunków ani też czasu. Mieli trochę chęci ludzie z hoteliku nad ,czy pod Opolem, poinstruowani przez nas...ale to chyba jednak bardziej zarobkowa działalność jest więc z braku miejsca pies wylądował w małym pomieszczeniu czy jakoś tam.
-
"Każdy na Dogo, albo zdecydowana większość ma jakies doświadczenia z psami. Większe, mniejsze. Ale ma. Gdyby nie mial to by go tu nei było, zapewne. Jak większość ludzi, każdy uważa też, że ma rację i wie lepiej, lub najlepiej." nc "Absolutnie nie uważam się za jakąś wielką praktyczkę, behawiorystkę, czy w ogóle znawczynię psów. Moje doświadczenia to może 40-50 psów. Nie więcej. Nigdy nie zajmowałam się szkoleniem psów. Nie mam takich ambicji." nc "Natomiast jak chyba większość z Dogo trafiają się psy, o których kompletnie NIC nie wiemy. Pierwsze kilka dni, tygodni to są dni kiedy psa się poznaje. Nie ma właściciela. Nie ma "godzin" szkolenia. Jest pies. Duży, mały, obojętnie, którego należy poznać, wyczuć i starać się nauczyć poprawnych zachowań. Ocenić jego możliwości adopcyjne, widzieć do kogo może być adoptowany, a do kogo na 100% nie." nc "Nie wydaje mi się aby tyle osób, dziewczyn zajmujących się NIkiem, "na złość" robiło psu czy sobie i uniemożłiwiały mu adopcje poprzez usilowanie korekcji jego zachowań" Tu nie ma co korygować... to jest taki pies i tyle czy Wam sie to podoba czy nie :( "Dużym osiągnięciem będzie jak Niko nie będzie atakował osób w ruchu. Dla mnie bardzo dużym. Jedno zagrożenie zniknie lub będzie mniej prawdopodobne. Drugim dużym byłoby gdyby nie atakował "nakręcał" się podczas zabaw, aportowania czy innych." Kochana Pani , ależ to jest właśnie dobry aporter i tego nie zmienimy, ba... nawet można to wykorzystac za jakiś bliżej nieokreślony czas. Nie da sie wyrugować genotypu - fenotyp owszem! p.s. Miałem takiego psa, którego hodowca za extra opłatą sprzedał jako psa specjalnie dla dzieci - na widok gryzaka sikał pod siebie ... przepraszam, sikał mi po oczach bo leżał na plecach . jak przycisnąłem gościa to wymusił zeznania na hodowcy: Trening Pana hodowcy : ...Co szczeniak podjął do pyszczka to dostawał ostry wpierdol. "Gdybanie i proponowanie "samotnego" człowieka z dużym terenem (dodajmy szczelnie ogrodzonym, aby Niko nie stanowił zagrożenia) jest trochę nieuczciwe. Bo gdyby było takie miejsce i chętny taki człowiek, to Niko dostałby tę szansę. Ale go nie ma. Jest uczciwe jak najbardziej wobec tego psa - zniszczonego przez ludzi ...a duzo nie brakowałe by taką sznse jak Pani pisze Niko by dostał. A nie jest celem samym w sobie aby "zastał się" w hotelu czy ośrodku szkoleniowym i dochodził 1,5 roku do porozumienia z właścicielem. Bo to nie jego dom." Ale to właśnie napisałem , dziekuję za zrozumienie. "Co do "siłowych" konieczności. Uważam, że czasem nie ma wyjścia. I, niestety, w wypadkach kiedy to pies dąży do konfrontacji, ona albo nastąpi, albo będziemy zawsze się cofać przed psem. To moje całkowicie nieprofesjonalne, nie wyuczone na wielu kursach :) spostrzeżenie. Ale oparte choćby na moim ostatnim nabytku, który z tego powodu, między innymi, że atakował domowników, stracił poprzedni dom" Aj widzę , że Pani szkolenie psów kojarzy sie jakoś nieciekawie, a to błąd bo, przynajmniej u nas, wychowujemy na zajęciach ludzi !!! , którzy w nowych okolicznosciach poznaja swojego psa na nowo. Nico nie dążył do konfrontacji -to ludzie ją spowodowali - to ludzie muszą odkrecic ...ale na pewno nie kolejną KONFRONTACJĄ !!! Są inne metody ...i to całkiem przyzwoite wzgledem psa. Pozdrawiam . Robert
-
"Każdy na Dogo, albo zdecydowana większość ma jakies doświadczenia z psami. Większe, mniejsze. Ale ma. Gdyby nie mial to by go tu nei było, zapewne. Jak większość ludzi, każdy uważa też, że ma rację i wie lepiej, lub najlepiej." nc "Absolutnie nie uważam się za jakąś wielką praktyczkę, behawiorystkę, czy w ogóle znawczynię psów. Moje doświadczenia to może 40-50 psów. Nie więcej. Nigdy nie zajmowałam się szkoleniem psów. Nie mam takich ambicji." nc "Natomiast jak chyba większość z Dogo trafiają się psy, o których kompletnie NIC nie wiemy. Pierwsze kilka dni, tygodni to są dni kiedy psa się poznaje. Nie ma właściciela. Nie ma "godzin" szkolenia. Jest pies. Duży, mały, obojętnie, którego należy poznać, wyczuć i starać się nauczyć poprawnych zachowań. Ocenić jego możliwości adopcyjne, widzieć do kogo może być adoptowany, a do kogo na 100% nie." nc "Nie wydaje mi się aby tyle osób, dziewczyn zajmujących się NIkiem, "na złość" robiło psu czy sobie i uniemożłiwiały mu adopcje poprzez usilowanie korekcji jego zachowań" Tu nie ma co korygować... to jest taki pies i tyle czy Wam sie to podoba czy nie :( "Dużym osiągnięciem będzie jak Niko nie będzie atakował osób w ruchu. Dla mnie bardzo dużym. Jedno zagrożenie zniknie lub będzie mniej prawdopodobne. Drugim dużym byłoby gdyby nie atakował "nakręcał" się podczas zabaw, aportowania czy innych." Kochana Pani , ależ to jest właśnie dobry aporter i tego nie zmienimy, ba... nawet można to wykorzystac za jakiś bliżej nieokreślony czas. Nie da sie wyrugować genotypu - fenotyp owszem! p.s. Miałem takiego psa, którego hodowca za extra opłatą sprzedał jako psa specjalnie dla dzieci - na widok gryzaka sikał pod siebie ... przepraszam, sikał mi po oczach bo leżał na plecach . jak przycisnąłem gościa to wymusił zeznania na hodowcy: Trening Pana hodowcy : ...Co szczeniak podjął do pyszczka to dostawał ostry wpierdol. "Gdybanie i proponowanie "samotnego" człowieka z dużym terenem (dodajmy szczelnie ogrodzonym, aby Niko nie stanowił zagrożenia) jest trochę nieuczciwe. Bo gdyby było takie miejsce i chętny taki człowiek, to Niko dostałby tę szansę. Ale go nie ma. Jest uczciwe jak najbardziej wobec tego psa - zniszczonego przez ludzi ...a duzo nie brakowałe by taką sznse jak Pani pisze Niko by dostał. A nie jest celem samym w sobie aby "zastał się" w hotelu czy ośrodku szkoleniowym i dochodził 1,5 roku do porozumienia z właścicielem. Bo to nie jego dom." Ale to właśnie napisałem , dziekuję za zrozumienie. "Co do "siłowych" konieczności. Uważam, że czasem nie ma wyjścia. I, niestety, w wypadkach kiedy to pies dąży do konfrontacji, ona albo nastąpi, albo będziemy zawsze się cofać przed psem. To moje całkowicie nieprofesjonalne, nie wyuczone na wielu kursach :) spostrzeżenie. Ale oparte choćby na moim ostatnim nabytku, który z tego powodu, między innymi, że atakował domowników, stracił poprzedni dom" Aj widzę , że Pani szkolenie psów kojarzy sie jakoś nieciekawie, a to błąd bo, przynajmniej u nas, wychowujemy na zajęciach ludzi !!! , którzy w nowych okolicznosciach poznaja swojego psa na nowo. Nico nie dążył do konfrontacji -to ludzie ją spowodowali - to ludzie muszą odkrecic ...ale na pewno nie kolejną KONFRONTACJĄ !!! Są inne metody ...i to całkiem przyzwoite wzgledem psa. Pozdrawiam . Robert
-
Wulc-haus (czyli hotel robotniczy po ślonsku) w Bytomiu nie był taki zły . Ale coś się tam spieprzyło :( . Co...tego nie wiem mozemy sie tylko domyślac. Szansa na adopcję zawsze jest . Sam szukałem mu domu, ale... jak fajne warunki ..to ludzie do dupy i odwrotnie:(... trzeba szukac - nawet mój pozorant z Gostaru chciał go do stóżowania do mu swojego ojca, bo NIKO to fajny pies, ale często tam bywa więcej ludzi i on z dziećmi więc ferajna za duża. Jak bedzie miał mało sytuacji "nieszablonowych" , "niezwykłych", to jak najbardziej. napisałem : 1 dziadek i Niko i będzie dobrze , byle nie chciał go przytulac - bo tego może w pewnym momencie nie zdzierżyć. Taki samiec i już. Co go tam jakiś chłop będzie głaskał :) Nie "buchnie". "...Pies powinien znać swoje miejsce..." ale prosze zauważyć , że nie zawsze cel uświęca środki. Pozdrawiam Robert
-
Witam Wszystkich, którym dobro psa Niko leży na sercu. Miałem okazję poznać tego psa przy okazji wizyty Nico w naszym ośrodku szkoleniowym, gdzie w sposób profesjonalny moja Mama będąca Międzynarodowym Sędzią Prób Pracy http://www.gostar.katowice.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=50:magorzata-starkiewicz&catid=38:instruktorzy&Itemid=55 przeprowadziła test psychiki Nico poprzedzony moimi informacjami o jego przeszłości,uzyskanymi od Wiosny oraz kilkudziesięciominutowym wywiadem z włascicielami hoteliku gdzie pies jakiś czas przebywał. Nico okazał sie psem o "zdrowej" psychice jednak wymagajacym bardzo doświadczonego przewodnika.............Tyle napisała Wiosna na wątku . Pozostały czas to prawie 2 godziny rozmowy z Państwem , którzy Niko przywieżli. Szkloda , że nie pojawił się na wątku chociaż skrócony opis tej rozmowy. A właśnie w tej rozmowie Mama omówiła szczegółowo jego zachowanie i przedstawiła zalecenia co do dalszych poczynań względem psiaka. Jest to pies jakich nie znacie na co dzień - na ówczas okazał sie psem o mocnej psychice, ale jego przeszłość nauczyła go zachowań, które w swiecie ludzi dyskryminuja go do adopcji w najbardziej nawet kochającej rodzinie. Czy ktoś z Was Szanowni Forumowicze miał kiedyś do czynienia z psem "samym dla siebie" , który absolutnie nie potrzebuje obecności człowieka do pełni szczęścia. A takich psów jest wiele, zwłaszcza z hodowli z wieloletnią tradycją, prowadzonych wyłącznie w kojcach z naciskiem na exterier. Nie znam pochodzenia Nico ale to pies w zbliżonym typie. Co do jego zachowań "agresywnych" to wynik wchodzenia z psem w kontreakcję. To pies, który utracił równowagę a pobyty w różnych miejscach spotęgowały jego niepożądane względem człowieka zachowania. Powinien otrzymac od ludzi spokój!!! Oczywiście nie możemy go po prosu wypuścić w środku lasu. Jednak by uzyskac pożądaną równowage nalezy go zostawić w "spokoju", nie absorbować treningiem, pozwolic sie wyciszyć. Idealna sytuacja to na przykład teren zakładu pracy, magazynów lub posejsa z jedną osobą, która nie bedzie nic absolutnie od tego psa chciała. Przyjdzie, zaciekawiony sie przywitać - to dobrze, nie przyjdzie... to też dobrze. I tyle w temacie "spokoju". Najlepszy byłby jakiś "dziadek" z domkiem . Powiecie sytuacja utopijna - ale tego właśnie ten pies potrzebuje. Może nawet 1,5 roku będzie potrzebował. A Wy z całym szacunkiem chcecie go uszczęśliwić, "odczulić" na siłę na różne sytuacje, w których skrzywdzony pies reaguje agresją, by stał sie psem adopcyjnym. Ciągle nowe domy, nowe hoteliki, nowe behawiorystki, nowe metody - a gdzie spokój? Nie znam p. Magdy, nie kwestionuję jej wiedzy, chociaż pierwszą rzeczą jaka bym zrobił na jej miejscu to zadzwoniłbym do ludzi, którzy go oceniali, zbierałbym informacje, tak jak ja zrobiłem poświęcając kilka godzin na rozmowy telefoniczne w sprawie Nico zanim do nas przyjechał . Takiego kontaktu nie było. Kocham psy, ze szkoleniem psów mam do czynienia od 8 roku mojego życia. I uwierzcie mi wiele widziałem......... i w sporcie kynologicznym - dlatego mnie to nie pociąga, i w schroniskach, i w indywidualnych lekcjach, czy też przy ocenach potencjalnych rodzin adopcyjnych. Od grubo ponad 20 lat prowadzę zajęcia ze szkolenia i ciagle się uczę, bo do nas trafiaja często psy " zepsute" przez pseudo szkoleniowców i pseudo behawiorystów czy też hodowców i weterynarzy a każdy spieprzony pies jest dla mnie wyzwaniem. Dlatego bardzo Was proszę z uwagi na bezpieczeństwo ewentualnej "rodziny adopcyjnej" - dajcie temu zwierzakowi wreszcie "święty spokój". Prowadząc z nim ćwiczenia , nie wspominajac o "odczulaniu", "warunkowaniu" i cholera wie czym jeszcze, zrobicie Państwo piękna bombę z opóźnionym zapłonem. Każde wejście z Nico w kontreakcję, upodlanie go w kagańcu ( chociaż nie wiem czy to było przyduszanie na kolcach do ziemi - czy tylko położenie na boku i prostowanie ogona do wysokości ciała i oczekiwanie na zwiotczenie mięśni i relaks psychiki) nie przyniesie tego co pożądane. On okaże pokorę , zasymuluje rozluźnienie bo nauczył sie przyjmować ciosy tak jak chłopcy z ulicy, z poprawczaka czy też więźniowie. Nico jest cholernie sprytny i umie oszukiwać - bedzie wykonywał ćwiczenia, będzie poddawał sie woli osoby p. Magdy....i co dalej? ... Komu tego psa przeznaczycie ? .... Kogo wystawicie na próbe?..... Postanowiłem napisać, bo od pewnego czasu wkurza mnie fakt "naprawiania" zwierząt przy pomocy metod sprzed 30 lat. Aktualnie mam sytuacje kilkunastoletniego chłopaka pogryzionego przez owczarka tylko dlatego, ze uczestniczył w zajęciach gdzie Pan Treser załozył psu kolce i kazał szarpać, po czym sam to robił bo dziecko za słabo dawało radę przymuszając psa do przyjecia pożądanej pozycji. Konkluzja jest taka : pozwolic psu na swobodne poruszanie się po posesji i oczekiwanć na kontakt z jego strony. Mimo wszystko wierzę w Wasze dobre intencje....Pozdrawiam. Robert Starkiewicz -GOSTAR http://www.gostar.katowice.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=53:robert-starkiewicz&catid=38:instruktorzy&Itemid=55 P.S. jak był na teście to bardzo zaniepokoiła nas kondycja jego łapek:(
-
Owca w przebraniu Wilka....nareszcie ma dom!!
Perełka1 replied to Istar19's topic in Już w nowym domu
Ktoś poznaje tego psa? Można go wynieść z łóżkiem -
Dziadeczki na ostatniej prostej - schronisko Wrocław
Perełka1 replied to sunia2000's topic in Już w nowym domu
sunia2000, a co jest potrzebne? Czy możliwa jest szersza diagnostyka w ramach schroniska? -
Dziadeczki na ostatniej prostej - schronisko Wrocław
Perełka1 replied to sunia2000's topic in Już w nowym domu
zapisuję starzyki -
DT mestudio -wątek zbiorczy tymczasów (Banda)
Perełka1 replied to mestudio's topic in Psy do adopcji
mestudio, taki jest wątpliwy urok dt. Moje dwie misie sikają pod listwę podłogową. I muszę teraz zdzierać podłogi, bo siki przelały mi się pod próg. Nauczyłam je sikania na specjalna matę, ale nigdy nie tarfią z sikaniem, i leją zawsze obok maty, pod matę, Na neutralizację zapachów posikalnych najlepsze są preparaty z amoniakiem, u mnie sprawdzają się płyny do mycia szyb w sprayu. -
adoptujący powinien przedłożyć drugi dokument z adresem