Jump to content
Dogomania

haniabor

Members
  • Posts

    1262
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by haniabor

  1. Za czterema płotami (może pięcioma) znalazłam klona Fifiego, chyba nawet w podobnym wieku.W dzień go nie widać, wychodzi przed bramę późnym wieczorem. Wczoraj mnie wmurowało: naszczekał na Barneya nawet tak jak Fifek, tylko kończy szczek cichnącym zaśpiewem. (No i nie ma obróżki z diamentami;))
  2. Barniś, odkąd zniknęła micha, wreszcie je normalnie:multi::multi::multi:. Do tej pory zawsze mi się wydawało, że jest jakiś problem z jedzeniem. Jostel wiele razy tłumaczyła mi, żebym się nie martwiła, że jest gorąco, że się przyzwyczai, oswoi i nauczy. A teraz wreszcie znika i makaron i ryż (sucha karma jeszcze nie) i co do miski trafi. Na dodatek nie trzeba już przy nim stać w czasie jedzenia i znika wszystko- garnek zostaje wylizany. Generalnie głodny jest wieczorem, jak się trochę ochłodzi. Na dodatek próbuje wreszcie nowych rzeczy- może przyjdzie czas na suchą? Gdyby Barniś wiedział ile czasu się jego niejedzeniem martwiłam, to dopiero by nosa zadarł:p Kinguniu, Lusia jest cudna, ale po miesiącu problemów z jedzeniem muszę odrobinę ochłonąć;)
  3. Zaglądamy, zaglądamy. Cały czas podpatrujemy cudną uszatkę.
  4. Wierzyć się nie chce, ale Barney zjadł wieczorem solidną porcję. Nigdy bym nie przypuszczała, że miska może być problemem!
  5. To chyba jedyne rozwiązanie. Już o tym myślałam. Dalszy ciąg opowieści garnkowej: pies po raz pierwszy dojadł rano to co zostało z wczoraj. Nie przestaje nas zaskakiwać.
  6. Z Barneyem jeszcze jeździć się nie da. Wpycha się na przednie siedzenie i przy każdym hamowaniu czy zakręcie leci jak wór kartofli. Jeżdżenie z tyłu jest jeszcze dla niego nie do przyjęcia: nie sposób widzieć wszystkiego z każdej strony, więc rwie do przodu- i wkoło Macieju.
  7. Śmiej się, śmiej. Sama nam zafundowałaś tego kochanego psiula.
  8. Za to po spacerze pies przez prawie godzinę jest zawsze spacyfikowany. Taki uroczy, polegujący pluszaczek.
  9. Raczej 15 min wydaje się rozrastać do potęgi n-tej
  10. Właśnie moje dziecko użyło najpiękniejszego słowa "spacer". Zastanawiałam się, kiedy Barneyowi przejdzie, bo wychodzi codziennie, oprócz kilku razy, gdy był wyjątkowy gorąc. Z synem są to kilkukilometrowe marszobiegi. Na razie wygląda to tak: na słowo spacer pies podskakuje wszystkimi łapami na raz, zaczyna biegi i podgryzanie. Gdy przypina się smycz zaczyna skakać na ludzia, wierzgać, wyrywa smycz z ręki i zaczyna szaleć po podwórku. Nie sposób go utrzymać, radość jest zbyt ogromna. Przed chwilą widziałam jak wywlókł syna (nie ułomek, ponad 80 kg) za bramę. Myślałam, że ta dzika radość (już Jostel uprzedzała, że pierwsze 15 min jest ciężkie) w końcu się wytonuje. Ale to nie byłby Barniś. Jemu się pogłębia!
  11. Może po prostu przy kilku psach (a przecież na pewno co najmniej dwóch)- był podział: moja i nie moja miska?
  12. Nie kupiłam porządne miseczki, na zmianę, z gumą na dole, ani drgną. Za to garnek jeździ po całej kuchni.
  13. Właśnie na wątku nowodworskim zobaczyłam, że też dojrzałaś boksia
  14. Barney nie przestaje mnie zadziwiać. Cały czas był problem z jedzeniem. Od miesiąca kombinowałam, co mu dać oprócz mokrej karmy. Wczoraj też parę kęsów spróbował z ręki, ale miski nie ruszył. Skoro miska nie pasuje, to nie. Przewaliłam wszystko do garnka i .....zjadł. Dziś też dostał żarełko w garnku i zjadł prawie wszystko! Tego jeszcze nie było: pies bojący się/ omijający michy. Zobaczymy co dalej będzie z garnkiem.
  15. Nie Kapselku, nie chodzę. Byłam tam raz, baaaardzo dawno temu. Nie mam też "chodzących" znajomych. Śledzę natomiast cały czas wątek Nowodworu, ostatnio pojawił się tam chyba boksio.
  16. To prawda, że biegają lekko i zwiewnie. Natomiast powiewające uszy wprawiają mnie w rozczulenie.
  17. Nie, już w porządku. Chodzi strasznie z siebie zadowolony.
  18. Przeszło chyba dlatego, że nowa zabawka była chyba zbyt ......kłopotliwa.
  19. Kolejna niespodzianka! Barney już się odobraził. Pręży się dumnie i przeciąga, podstawia grzbiet pod głaski.
  20. Właśnie wróciliśmy z oględzin jeża. Wstępnie nie widać było śladów uszkodzenia i krwi, a teraz....już szczegółowych badań nie zrobimy. Jeż odtuptał. Mam nadzieję, że nie wróci w paszczę lwa.
  21. Filmiki są świetne- przy schodzeniu ze schodów wyłam ze śmiech, aż rodzina przyleciała zobaczyć ci się stało.
  22. No to Barney zaszalał. Najpierw długo szczekał na dworze, aż śmialiśmy się, że do tej pory odpowiadał na każde najodleglejsze szczeknięcie, a teraz już gada sam do siebie. Ale nie. Właśnie przyniósł nam do domu jeża. Trzymał go mocno, nie pozwalał odebrać. Wypuszczał na sekundę i znowu mocno łapał. Usiłował uciec ze zdobyczą na górę. Kapselek miała rację, że boksie są odporne na ból. Krew lała się ze śliną z pyska, a on dalej jeża łapał. W końcu udało się kłujkę uwolnić i wynieść, ale pies się obraził totalnie! Ciekawe, kiedy mu przejdzie obraza za zabranie najnowszej "zabawki".
  23. Kiedyś zastanawiałam się, co to za łapki, a teraz nie zauważyłam!
×
×
  • Create New...