Guzków na szczęście nie przybywa. Wetka się zdziwiła, ale po guzku nie ma nawet zgrubienia. Nic się nowego nie dzieje. Zresztą guzki Arnisia są różniaste: twarde i niespecjalnie, pieprzykowate i blade. Ma nawet jeden duży i czarny- swego czasu cała rodzina (łącznie z dziadkami) stwierdziła, że to kleszcz. Próbowaliśmy wyrwać, a pies mało nam rąk nie poobgryzał. Wystartowaliśmy wtedy na tempo, po nocy, do weterynarza. Popatrzył jak na świrów, stwierdził, że nie kleszcz i znudzony zainkasował.