Skallska zgadzam się z Tobą. Ludzie adoptują psa jakby kupowali nowy mebel, a to przecież nowy członek rodziny. Jak się adoptuje dziecko, to człowiek się przygotowuje bardzo długo, a jak psa... Wiem, że teraz mi powiecie (albo powiedzieliby ludzie spoza dogo), że pies, to pies, a człowiek, to człowiek. A ja na to, że mój brat ostatnio, który zwierzaki lubi, ale w domu mieć to już tak średnio, bo to obowiązek, gościł nas u siebie i ze zdziwieniem stwierdził, że nasza Zuza jest jak dziecko - jakby rozumiała, co się do niej mówi, z podobnymi potrzebami. Chyba pobył z nią trochę i zobaczył jej nową stronę.
Do tego wszystkiego dodam tylko, że 6-tygodniowy tymczas Soboz wrócił z adopcji, bo pani uznała, że jest agresywny i że rzucił się na nią dwa razy :roflt: