-
Posts
3072 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jelena Muklanowiczówna
-
Nie tylko kot ma pchły! Pies też ma pchły i drugi kot też! Poza tym zepsuł się samochód, a przy okazji zepsuł dwa akumulatory: w tym jeden pożyczony. Utknęliśmy na kilka godzin na parkingu pod galerią handlową w Jeleniej Górze, aż udało nam się go uruchomić kablami rozruchowymi i jeździłam po Jeleniej hamując ręcznym, wrzucając luz i naciskając gaz, żeby silnik nie tracił obrotów, bo w innym wypadku stawał. Poza tym pies wujostwa przegryzł mi wyświetlacz w nowym telefonie, więc telefon dzwonił, ale nie dało się go odebrać. A potem telefon TZ-ta się zawiesił, nie chciał się włączać i ładować, więc byliśmy 500 km od domu z zepsutym samochodem i dwoma zepsutymi telefonami. Jakimś cudem wróciliśmy cali i zdrowi. Po powrocie z wyjazdu okazało się, jak już wspominałam, że całe sierściuchowe towarzystwo jest zapchlone, a nowy akumulator będzie dopiero w piątek, który jest dniem wolnym od pracy. Siedzę więc z pchlarzami w domu i tylko patrzę jak się horcują od tych pcheł po wszystkich możliwych częściach sierści. Prawo serii, eloise, prawo serii! :) A jutro kończę 28 lat! :)
-
W "tak zwanym międzyczasie" okazało się, że jednak Jarek nie może z nami jechać w Karkonosze. A do tego teściowa podupadła na zdrowiu - ona ma poważne problemy z kręgosłupem. Uruchomiliśmy więc tutejszą siatkę dogomaniacką, żeby nam znaleźli kogoś do opieki nad psem, bo teściowa nie może z nim zostać. Poszukiwania trwały jakieś 3 tygodnie - okazało się, że wszyscy w okolicy zapsieni po uszy. Znajoma proponowała nawet, że załatwi nam po znajomości pobyt w hoteliku w boksie, ale w ostatniej chwili, dzisiaj, pojawiła się dziewczyna, która zgodziła się z Jarciem zostać. Za pobyt "po znajomości" w hoteliku mieliśmy zapłacić 70 zł, więc zapytałam tę dziewczynę, czy chce jakieś pieniądze i zaproponowałam właśnie te 70 zł - wytłumaczyłam, że hotelik był załatwiany po znajomości, że damy wyżywienie i czy taka cena jej odpowiada. Zgodziła się na wszystkie warunki i umówiłyśmy się. Po dwóch godzinach zadzwoniła i powiedziała, że "zorientowała się" w cenach hotelików, że tam pies jest sam, w boksie, a ona nie dość, że bierze go do swojego mieszkania, to jeszcze jest z nim 24h/dobę i to, co my zaproponowaliśmy to jest za mało i ona chce 20 zł/dobę. Więc jej grzecznie podziękowałam. Więc ona od nowa to samo, że ona jest 24h z tym psem, że nie wie jak on się zachowa, że ugryzie itd., i to jest za mało. Więc ja znowu: "Dobrze, rozumiem, w takim układzie dziękujemy". I ona trzeci raz to samo, więc nie wytrzymałam i jej powiedziałam, że nie pierwszy raz korzystam w takim celu z sitaki dogomaniackiej i zostawiałam już tak psa w Ostrowcu i tam nikt ode mnie nie zawołał nawet złotówki pieniędzy - wszystko na zasadach klasycznej przysługi i jeśli ona chce 20 zł za dobę, to trudno, dziękuję jej. I tak mi po raz 4 zaczęła to tłumaczyć od nowa. Efekt taki, że pies i tak zostaje z teściową, a ja się tylko niepotrzebnie uwkurzałam z jakimś niepoważnym dziewuszyskiem. Ten świat schodzi na psy - nomen omen.
-
Miniaturowy Riko ma już nowy dom:)
Jelena Muklanowiczówna replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Zapisuję sobie. Jestem ciekawa co będzie dalej. -
Tylko kot może tak spać i się nie udusić! :) [IMG]http://i62.tinypic.com/2yoev69.jpg[/IMG] [IMG]http://i57.tinypic.com/2e1i24m.jpg[/IMG] [IMG]http://i61.tinypic.com/jq11jc.jpg[/IMG] Jarek w tym roku jedzie z nami na wakacje w Karkonosze! TZ-et ma wujka, który tam mieszka, więc nie ma problemu z noclegiem i z zabraniem psa. Futrzaczek nawet nie wie, jaka przygoda mu się szykuje! :)
-
Leniwe sobotnie przedpołudnie! :) [IMG]http://i62.tinypic.com/2lc4or4.jpg[/IMG] [IMG]http://i61.tinypic.com/30aqngz.jpg[/IMG] [IMG]http://i59.tinypic.com/73klma.jpg[/IMG] Jarciowi pysio posiwiało, choć (jak widać na załączonych zdjęciach) ma się nadal całkiem nieźle. Nie widać po nim wieku i odnoszę wrażenie, że dobrze mu zrobiła przeprowadzka do domu z ogródkiem. Jest młody duchem i merda często swoją antenką - po obcięciu ogon wygląda jak antenka! :)
-
Jak znam życie, ta pani sądziła, że kreatywna zabawka jest wtedy, jak się potrząśnie i samo się wszystko robi. Ech... Co za ludzie! W naszym przedszkolu jest chłopiec, który dopiero teraz zaczął mówić czymś, co trochę przypomina zdania (i to ogromnej prawie rocznej pracy przedszkolanek), bo do tej pory całymi dniami oglądał bajki w TV, nie bawił się i nikt z nim nie rozmawiał.
-
I w tym miejscu muszę złożyć stanowcze dementi: w domu są 2 koty - obie kocice. Nasza Kwintunia jest łaciata, a Kluska jest czarna jak smoła i takiż ma charakter. Kluska to kot rodziców, mieszkała już w domu, jak się wprowadzaliśmy, ba! Mieszkała już tam, jak zaczęłam z TZ-etem chodzić!!! :) Sto lat temu! :) Kluska ma gdzieś tyle lat, co Jarek. Odkąd przygarnęliśmy Kwinto, to Kluska całkiem zdziczała - nie da się głaskać, tylko prycha i atakuje. Po Kwinto z kolei widać, że chciałaby ją wciągnąć do zabawy, ale Klusia się nie daje. Ostatnio Kluska wróciła z dworu z myszą w pysku, podleciała do Kwinto, rzuciła jej pod nogi po czym prychnęła i uciekła! Za to, jak parkuję samochód, jak wracam z pracy, to Kluska wychodzi na chodnik i czeka aż ją wygłaszczę. Poza domem da się pogłaskać i w ogóle - w domu nie da rady. 3 światy z tymi kotami!
-
Luna, kotka ma jakieś 10 miesięcy. Jak ją wzięliśmy, to wyobraź sobie, ważyła raptem 75 deko! :) A dzisiaj to już poważna kocica - 3,5 kg. Jeszcze nie była sterylizowana i z tego powodu nie wypuszczamy jej z domu, więc energia ją rozpiera. Ostatnio teść zauważył pół krakersa na podłodze i poszedł z tym do teściowej i mówi jej tak: 'Jak jesz ciastka po kryjomu, to chociaż nie rozrzucaj'. Teściowa oczy jak pięciozłotówki, bo ona krakersów nie je wcale (nie może jeść słonego), a już na pewno nie po kryjomu. Skwitowała więc to zdarzenie krótkim: 'Czyś ty, stary, zgłupiał?' i przeszła nad tym do porządku dziennego. Za dwa dni znowu pół krakersa na podłodze i tym się już teść mocno zdziwił, bo był pewien, że wyrzucał, ale mnie tak coś światło, że chyba kot w tym maczał wąsy. I faktycznie, za parę dni widzę, jak kot schodzi ze strychu (jeszcze nie wyremontowanego i niezamieszkanego - istny raj dla kota), a w pysku niesie pół krakersa. Wchodzę na górę, rozglądam się, a jakże. Stoi kosz na śmieci (czasem robimy w starym pokoju TZ-eta imprezy i potrzebny nam kosz), a w koszu rozerwana paczka krakersów! Więc znoszę to na dół i pytam TZ-eta co to za krakersy w koszu, a on mi mówi, że pół roku temu, jak był u niego kolega, to jedli i miał opróżnić kosz, ale zapomniał. I w tym momencie poczułam się, jakbyśmy ja i eloise miały wspólnego męża! :)
-
A my znowu w letniej fryzurce!!! :) [IMG]http://i59.tinypic.com/4izx49.jpg[/IMG] Kot nam się okrutnie daje we znaki. Gdzie się pojawi, tam sieje zniszczenie. W czwartek zrzuciła z okna storczyka centralnie w sam środek psiej miski. Elegancka ceramiczna miska roztrzaskana w diabły. Poluje na muchy i skacze za nimi, nie patrząc dookoła. Ostatnio odbiła się z krzesełka, przefrunęła nad kuchenką, gdzie gotowała się woda i wskoczyła na szafkę pod sufitem, zrzuciła tortownice, które tam leżały i zwiała. Zarwała teściowi półkę na książki, gazety itp. Ostatnio ktoś przez nieuwagę wypuścił ją z domu, więc wspięła się po czereśni, wskoczyła do sąsiada na garaż, z garażu na ziemię i nie umiała wrócić - pół dnia jej szukaliśmy, bo ukryła się u sąsiada pod krzakiem tak dobrze, że było ją słychać, ale nie było widać. Za to przez 3 dni po tym wyczynie była wyjątkowo grzeczna! :)
-
PIESEK ZNALEZIONY - Karmelek ma dom
Jelena Muklanowiczówna replied to anciaahk's topic in Już w nowym domu
Co prawda nie wiem, co Ci poradzić, ale napiszę: miło Cię znowu widzieć. Nasza kotka miała taki moment, że sikała ojcu na fotel. Samo przyszło, samo poszło - nagle zaczęła sikać i nagle przestała. A próbowałaś zabrać dywanik? -
Jarek nam się ostatnimi czasy solidnie rozszczekał. Już od pół roku obserwujemy wzmożone szczekanie, ale ostatni miesiąc to istny szok dla nas. Szczeka, jak ktoś przyjdzie, jak usłyszy dzwonek, jak ktoś gada w kuchni. Nawet szczeka, jak usłyszy brzęk szelek świadczący o tym, że będzie szedł na dwór! :) Jak sobie przypomnę, że on w ogóle nie szczekał, to nie mogę w to uwierzyć! :)