Nutusiu, od początku podczytuję wątek Ineczki i z całego serca jej kibicuję.
I rozumiem jak drżysz od momentu adopcji.
Znam z autopsji temat strachulców i dzikusków,
wiem jak ciężko o dom, który da szansę i dlatego zapadła mi bardzo w serce.
Trzymam bardzo mocno kciuki za Panią Magdę, żeby umiała się cieszyć z malutkich kroczków do przodu.
Bo takie już są i dalej będą, Trzeba tylko dużo, dużo czasu, cierpliwości i pokochania tego co się ma i będzie dobrze.