KrzysiekM
Members-
Posts
475 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by KrzysiekM
-
We wcześniejszym poście podałem link do dyskusji hodowców ragdolli. Są tam też wypowiedzi osób, które już używają ragdolle do felinoterapii. Ja mogę tylko powtórzyć to co powiedziałem, to do osoby prowadzącej zajęcia należy zapewnienie bezpieczeństwa zwierzęcia. Koci czy psi terapeuta powinien być cierpliwy i nie może sam się bronić przed dzieckiem, musi ufać opiekunowi, że zapewni mu bezpieczeństwo. W innym wypadku może dojść do sytuacji niebezpiecznych dla dziecka. Z tego co wiem ragdoll wiotczeje nie ze stresu, ale prawie zawsze kiedy się go weźmie na ręce, tak mają wszystkie ragdolle, a dlaczego tak jest, jest wiele teorii, łącznie z tą którą znalazła Brezyl, że pierwsza kotka była wynikiem jakiegoś nieudanego eksperymentu genetycznego. Problem z tą rasą pojawia się w sytuacji w której ktoś przesadza i po braku negatywnych reakcji kota myśli, że nie odczuwa bólu, lub próg bólu u tego kota jest obniżony. Jest wiele filmików w których ludzie robią niesamowite rzeczy z ragdollami i dla chwilowej sławy przesadzają, tych filmików nie polecam, bo kot się w nich zazwyczaj męczy. Widziałem na wystawie jak hodowca robił różne wygibasy z tym kotkiem, bo skończeniu występu, kot zaczął się ocierać o swojego opiekuna i domagać głaskania, więc po prostu trzeba wiedzieć co lubią a co je boli. Do pracy z tymi kotami trzeba trochę doświadczenia, i zawsze należy pamiętać, że ragdolle nie okazują tego, że czują ból (chyba, że jest duży). Jak się na to zwróci uwagę będą dobrymi terapeutami. Dla osób zainteresowanych tą cudowną rasą w wcześniejszym poście podałem odpowiedni link.
-
Z tego samego źródła co ty: http://www.ragdollclub**********/ragdoll-kot-czy-szmaciana-lalka,3/felinoterapia,179.html (w miejsce gwiazdek trzeba wstawić . fora . pl ) Oraz z rozmów z hodowcami kotów i osobami, które używają zwierząt do pracy z dziećmi. Każdą teorię da się podważyć to, że ty nie widzisz zastosowania ragdolla w felinoterpii nie znaczy, że ja i hodowcy tej rasy nie mogę myśleć inaczej. Poznałem 3 ragdolle i nadal uważam, że są to dobre koty do felinoterapii. Jak poczytasz forum o ragdollach dokładniej zauważysz, że większość hodowców tych pięknych kotów też tak uważa. Szukasz na siłę luk dlatego, że temat Cię interesuje? Jeśli tak to już znalazłaś dostęp do ekspertów od tych kotów.
-
Karjo2 nie podpuszczaj mnie i to i to jest prawdą. Chcesz się czegoś dowiedzieć czy jesteś po prostu złośliwa? Cytat o charakterze ragdolla "Ragdoll jest mało ruchliwy, wyjątkowo ufny i spokojny. Lubi obecność dzieci oraz jest bardzo cichy i łagodny." Tutaj znajdziesz więcej informacji o rasie: http://pl.wikipedia.org/wiki/Ragdoll http://en.wikipedia.org/wiki/Ragdoll A z ciekawostek mogę zdradzić, że kotka od której wywodzi się cała rasa była zwykłym bezdomnym dachowcem przygarniętym przez Ann Baker, która z jej potomstwa wyprowadziła tą niezwykłą rasę.
-
Dlaczego nie? Nie widzę problemu w poprowadzeniu zajęć w których dziecko mogłoby takiego kota obrajlowić i przytulić. Pewnie boisz się o bezpieczeństwo kota, ale to już jest zadanie osoby prowadzącej zajęcia żeby go ochronić a dzięki temu, że kot wiotczeje dziecko jest 100% bezpieczne. Hmm na wszelki wypadek poszukałem jeszcze raz jakiejś pułapki czy błędu logicznego, ale nie widzę żadnego większego niebezpieczeństwa a wręcz widzę je mniejsze podczas lekcji z ragdollem niż z innym kotem i dostrzegam też sporo plusów. Mogę tylko dodać, że niewidomym dzieciom na specjalnych zajęciach stara się umożliwić dotykowe poznanie jak największej liczby zwierząt. Z powodu trudności z znalezieniem specjalistów od danych zwierząt takie poznanie ogranicza się głównie do zwierząt domowych: psów, kotów, krów, kóz, świń, owiec, kur i kaczek itd. a w zoo dodatkowo węży boa (byłem świadkiem takich zajęć, ale nigdy ich nie prowadziłem, więc czegoś mogę nie wiedzieć). A na marginesie, gdyby taki kot się skutecznie obronił i zranił dziecko, to osoba prowadząca zajęcia miałaby na karku prokuratora.
-
Tak, mój tata był prawie niewidomy. Od 14 roku życia jeździłem z dziećmi niewidomymi jako opiekun i przewodnik, a teraz też mam z nimi kontakt od czasu do czasu, ale głównie pracuję z dorosłymi.
-
Karjo nie jest to związane z tematem, ale coś skrobnę, bo wiem, że może Ci się przydać. Ragdolle wydają mi się idealne na zajęcia poglądowe dla dzieci niewidomych. Jak wiadomo takie dziecko może coś poznać tylko przez dotyk, więc zabawa z kotkiem, który nie ucieka jak jest trzymany bardzo ułatwi takie poznanie i do poglądowy obraz innych kotów. Możliwość potrzymania tulenia i to charakterystyczne zwiotczenie ragdolla w takiej sytuacji jest plusem. Moim zdaniem jest to idealny kotek na pierwszy kontakt dziecka z zwierzakiem, oraz w sytuacji kiedy dziecko czuje lęk przed zwierzętami (nie wchodzę tutaj w szczegóły, bo ocena czy w takiej sytuacji kontakt jest wskazany czy nie należy do specjalisty, zwracam tylko uwagę na taką możliwość).
-
Brezyl masz rację :) Nie precyzowałem do czego można użyć ragdolla w felinoterapii, ale ja widzę dla niego zastosowanie zwłaszcza jeśli go porównuję z moimi kotami, które po prostu są zbyt ruchliwe na takie zajęcia. Taks dzięki za info. Przytoczyłem tylko anegdotę na którą udało mi się teraz znaleźć potwierdzenie dzięki rzuconemu przez Ciebie hasłu.
-
Lady czytaj uważnie. On jest rolnikiem hodowcą (tak wynika z jego strony), ma więc uprawnienia rolnicze i nie musi płacić podatku z tytułu hodowli.
-
Możesz uczyć filozofii jeśli ten egzamin dał Ci państwowe uprawnienia. Inna sprawa, że papierek sobie a kompetencje i umiejętności sobie. Niestety jak to śpiewa Kazik u nas "socjalizm totalitarny zmienił się w koncesyjno-etatystyczny", a w tym wypadku taką "koncesją" jest uznanie za rolnika. Zgodne z prawem, ale czy logiczne? Dura lex sed lex... lubią często mówić prawnicy. Ja uważam, że ważniejsza jest sprawiedliwość, ale czy takie przekonanie ma wpływ na prawo? Niestety nie :angryy:, jedynym rozwiązaniem jest walka o zmianę tego prawa, ale tutaj trzeba pamiętać, że źle przeprowadzona reforma może skrzywdzić uczciwych rolników...
-
Zgadzam się co do przepisów są durne, ale nie można winić człowieka któremu państwo powiedziało skończ technikum, skończ studia a dostaniesz uprawnienia. Dlatego hodowcy powinni zacząć lobbować za zmianami w ustawie, ale pamiętając o tym, że stroną są także rolnicy hodujący pieski i wziąć ich osiągnięcia w kynologii i ich interesy pod uwagę. [B]Paradoksem jest, że z punktu widzenia Polskiego prawa to rolnicy po skończeniu szkół rolniczych mają uprawnienia hodowlane, a nie członkowie Związków Kynologicznych bez wykształcenia rolnego.[/B]
-
Już wyjaśniam. Ministerstwo rolnictwa zalicza hodowlę psów do "specjalnej działalności hodowlanej". Ponieważ status hodowcy wiąże się z wieloma przywilejami, było wiele oszustw w tej sprawie. Ludzie rejestrowali działalność rolniczą lub hodowlaną a w rzeczywistości pracowali na czarno, lub w zupełnie innej branży. Przywileje hodowcy są bardzo duże, bo jest zwolniony z podatków i zamiast ZUSu płaci o wiele tańszy KRUS. Żeby nie było przekrętów wprowadzono wymaganie wykształcenia rolnicze (wystarczy techniczne) i rozmiarów ziemi rolnej, która musi wynosić ponad 1 ha.
-
Ale krok w dobrym kierunku. Nonsensem i sadyzmem jest nic nie robić. Za rok dwa zobaczymy efekty, myślę jednak, że będą bardzo dobre, bo piesek nie wystawowy zawsze pozostanie tylko PETem :diabloti:
-
Lady bardzo Cię szanuję, ale jak wiesz w czym innym widzę przyczynę bezdomności. Mam inne doświadczenia i wiem, że czasami niektórzy zwolennicy rodowodów mają klapki na oczach. Dlaczego? Bo nawet mojego dziadka, który w czasach komunizmu hodował owczarki niemieckie do pracy z owcami zwyzywali od pseudohodowców a on tylko wykonywał swoją pracę :angryy: bo on i jego sąsiedzi na zapadłeś wsi w Świętokrzyskim potrzebowali ich do pracy. Zgodnie z polskim prawem to rolnicy zajmują się hodowlą i odpowiednie kwalifikacje do tego dają technika i studia rolnicze a nie Związek. Chcecie wyższych standardów to najpierw musicie zmienić program w technikach i szkołach rolniczych. Co więcej ja mam hodowle kotów ziemię rolną a i tak nie mogę być uznany w Polskim prawie za hodowce, bo nie mam wykształcenia rolniczego. Absurd, ale tak jest.
-
A dlaczego ma się kryć? Jest rolnikiem, taki jego zawód. Psy ładne, trochę brakuje mi zdjęć bud i kojców, ale podaje swój adres więc można sprawdzić jakie warunki zapewnia i ewentualnie nasłać inspekcję weterynaryjną, ale wydaje mi się, że jest w porządku.
-
Swoją drogą z tym niedziedziczeniem charakteru to raczej mit. Myślę tak z kilku powodów. Żona kiedyś mi opowiedziała historię, która na kocich forach już stała się anegdotką. W pewnym mieście w Polsce kilka, może kilkanaście lat temu były bardzo popularne cocker spaniele. Wtedy pojawił się też bardzo piękny reproduktor, który wygrywał wszystkie wystawy z tego powodu miał mnóstwo potomków. Miał też jedną wadę na którą hodowcy nie zwrócili uwagi, był złośliwy i lubił gryźć, zwłaszcza ludzi. Okazało się, że tą skłonność odziedziczyli także jego potomkowie i skończyło się na tym, że spaniel znowu stał się mało popularną rasą (nie wiem jak jest teraz). Znam kota norweskiego zresztą jakiegoś tam hiper czempiona, który jest bardzo przymilny , lubi głaskanie łasi sie itp. idealny kototerapeuta i tą cechę odziedziczyło też większość jego potomków. I znowu przykład z kocie podwórka ragdolle, idealna rasa do kototerapii głaskania i tulenia. Wszystkie pochodzą od jednej kotki u której nastąpiła jakaś mutacja powodująca, że to koty lubią być głaskane i na prawie wszystko się godzą.
-
Dziwne a mi hodowcy mówili, że nigdy nie ma gwarancji na charakter i wygląd... Zwłaszcza z tym charakterem to przesadziłaś, bo w ZKWP większość ras nie ma testów psychicznych a na wystawach są oceniane głównie pod kątem wyglądu. Pewien doświadczony hodowca kotów tłumaczył mi to w ten sposób, że nie ma dowodów na to, że charakter jest dziedziczony dlatego lepiej stawiać na wygląd niż na charakter. Ja się z tym nie zgadzam i uważam, że charakter to podstawa a nie wygląd, kwestia priorytetów... Nie dostałem odpowiedzi czy uznajecie za ważne inne rodowody niż ZKWP? (nie pytam się o stanowisko Związku, bo on nie uznaje, tylko wasze).
-
Myśliwi podczas polowania spuszczają swoje psy ze smyczy, ale nie słyszałem o przypadku, żeby samym sobie dali mandat, albo zastrzelili psa :angryy:
-
Czyżby myśliwi łamali prawo spuszczając psy w lesie? :diabloti:
-
Fajny pomysł, teraz co najwyżej będzie groził mandat. Ech głupie przepisy... Przecież pies potrzebuje miejsca żeby się wybiegać, w mieście nie może na polu i w lesie nie może, to gdzie go spuszczać ze smyczy?
-
Hmm, jak ZKWP wreszcie zrobi swoją bazę i połączy ją z jakąś ogólnopolską to chip będzie efektywniejszy od tatuażu. Na razie widzę, że wszystkie związku unowocześniają się, stawiają na jak najwyższy standard a ZKWP stoi niestety w miejscu :( A kto się nie rozwija to w dzisiejszych czasach się cofa. No nic kropla drąży skałę. Dzisiaj mam genialny humor, bo po wielkiej akcji uświadamiającej prowadzonej przez mnóstwo ludzi pierwszy Związek Kynologiczny (PKPR) zakazał wystawiania psów okaleczonych z obciętymi uszami i ogonami, także trzeba walczyć o pozytywne zmiany :-D
-
Brawo Marzeno :-) Gratulację dla PKPRu
-
:lol:Francuzi na serio taką ustawę uchwalili?
-
Może, ale po co dwa razy robić coś co spełnia tą samą funkcję? Czyli ma za zadanie zidentyfikować psa?
-
Kontakt znajdziecie tutaj: [url]http://www.ifaw.org/ifaw_russia/contact_us/index.php[/url] Smolensky Passage Smolenskaya Square 3 121099 Moscow Телефон: +7 495 937 83 86 Факс: +7 495 937 82 90 [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] Trochę dziwna sytuacja bo taki sam mail podają także dla Hindusów, Chińczyków i Amerykańców, więc po angielsku pisać też można.
-
A ja znowu napiszę kolejnego newsa. Pewnie zupełnie niespodziewanie okazało się, że Hiszpańska organizacja kynologiczna stała się też zalążkiem międzynarodowej organizacji kynologicznej. Strona jeszcze po hiszpańsku a szkoda, bo zrzesza już mnóstwo organizacji z innych krajów, a liczba wystaw i imprez imponuje. Niestety stronka jest we flashu więc nie jestem w stanie podać linka do kalendarza imprez. Jednak samych imprez na ten rok naliczyłem 66 i tu warto zaznaczyć, ze wiele zrzeszonych organizacji nie przesłało danych, lub po prostu F. C. I nawaliło z aktualizacją, bo nie ma tam informacji o polskich imprezach organizowanych przez PKPR i PFK. Jest nadzieja, że jeśli tak szybko będzie się rozwijać to w krótkim czasie liczba imprez F. C. I dorówna liczbie imprez FCI.