Jump to content
Dogomania

Akrum

Members
  • Posts

    20500
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Akrum

  1. Super, to już za 2 dni Nelson bedzie w swoim domku :) Ja wczoraj Łatka zawiozłam - i znów ryczałam, całą drogę piszczał, patrzył mi w oczy takimi smutnymi oczkami...jakby wiedział,że go wiozę gdzieś, gdzie już zostanie,a on chciał być przy mnie... W nowym domku trochę się bał, usiadł w kąciku, ale po 10 minutach wyszedł, wskoczył na fotel, położył się i zasnął... Długo rozmawialismy z ludźmi - zobowiązanie do kastracji podpisane, umowa też. !00 razy powtarzałam, że jakby coś było nie tak, jakby ich wkurzało że sika po domu, że piszczy lub coś jeszcze innego, to mają dzwonić i go zabieram. Może ludzie nie tak bardzo majętni, ale ujęli mnie swoją miłością do psiaka - mój TZ też powiedział,że liczy się przecież miłość do psa, a nie to czy ktoś rozbija się co rusz to nowymi autami, prawda?? W końcu, mama mojej kochanej Pesteczki została wywalona do lasu właśnie z bogatego domu i to w momencie, gdy zaczynała rodzić... Oddając psiaka, tym bardziej takiego od siebie z DT zawsze zadaje sobie pytanie, czy na pewno dobrze zrobiłam, tego niestety na 100% nikt nie wie. Tak mi znów smutno i tęsknię za nim... ja się do tego nie nadaje...:placz:
  2. Tak, to prawda. Siostra Nelsona znalazła fajny domek, wczoraj byłam na wizycie i sunia od razu została :) U państwa zawsze był pies, ostatniego pochowali ok. rok temu, walczyli o nią, kroplówki,leczenie i się nie udało... Sunia miała padaczkę. Aktualnie w tym domu a raczej w kojcu mieszka sunia owczarka niemieckiego, wysterylizowana, całymi dniami biega sobie po jednej części podwórka, tylko śpi w kojcu. Mała sunia będzie wychodziła na drugą część podwórka, odgrodzoną. Pan zrobił na mnie na prawdę dobre wrażenie, po roku od śmierci swojej poprzedniej suni, jeszcze ma w telefonie jej zdjęcie. Pan powiedział,że nauczy małą jeść suchą dobrą karmę (lepszą niż pedigree), ale też będzie jadła czasami ryż z gotowanym mięskiem :) od razu pytali kiedy szczepić, odrobaczać, o adresówkę - jak zrobić, o sterylce gadaliśmy... o czipie...a kąpieli... Na małą już czekało posłanko, miseczki :) Po godzinie od naszego wyjazdu Pan dzwonił z wiadomością,że mała zwiedza domek, że się rozkręca :) Umowa podpisana i mała ma super domek :) Jeszcze tylko mamusia czeka na swoją szansę, bo Nelson to już pewnie jedną nogą w DS jest?
  3. bardzo się cieszę, że małej się trafił tak cudowny domek.
  4. a czy jeszcze coś wydałaś na chłopaka? jak coś, to krzycz za co i ile przelewać...
  5. Heniek, najwyższy czas, żeby ta tura ogłoszeń okazała się dla Ciebie szczęśliwa.
  6. a jak się sam Maksio czuje?? czy w ogóle są jakieś stałe deklaracje na utrzymania Maksia w dt??
  7. tylko gdzie takich ludzi szukać? papierowe ogłoszenia na słupach ogłoszeniowych, w lecznicach - może to coś da?
  8. a ja się tak spytam - bo chyba jest pomyłka na pierwszej stronie, bo po listopadzie jest wpisany znowu październik, zamiast grudzień.
  9. to i ja przychodze popatrzeć na film... choć coś fajnego w tym dniu, może choć trochę widok szczęśliwego Gasparka ukoił by mój smutek... :(
  10. ja jeszcze chciałam bardzo podziękować Opiekunowi przytuliska, że pozwolił nam psiaki zabrać do dt, leczyć... że nam zaufał... niestety, wyszło jak wyszło... Ale ta cała sytuacja, mimo że fatalnie się teraz wszyscy czujemy, mam nadzieję, że jeszcze nas umocni i doda więcej sił do ratowania kolejnych psiaków... póki co mam doła i czuje wielką gorycz... że one miały szansę, jeden miał już dom... w piątek miał rozpocząć nowe życie...
  11. wet mi powiedział, że jeśli przeprowadzi się dezynfekcję, to można kolejne psiaki mieć. koce się spali na których spały... bo tak samo jeśli np. w lecznicy był psiak z parwo, to oni też dezynfekują i przyjmują dalej. A że dostałam dziś spsecjalny środek do dezynfekcji od wetki, to będziemy szorować dokładnie całe pomieszczenia, gdzie psiaki były... przez te 5 miesięcy psiaki były pewnie w jakiejś pseudo, one były odbierane podczas interwencji straży miejskiej... one chyba mało co chodziły bo miały tak zaostrzone pazurki jak koty.
  12. cześć Dosiu...
  13. ciotki przepraszam, że nie zdołałyśmy im pomóc...:-( psiaki w poniedziałek wieczór miały lekkie rozwolnienie, ale to myślałyśmy że po odrobaczeniu, bo wychodziły z nich takie robale, ok 10 cm... , jadły normalnie, było dobrze. We wtorek jeden był troszkę mniej radosny, ale poza tym od rana było ok. Na wieczór dostały rozwolnienia, Ewa posprzątała - one były na antybiotykach - więc weci nam mówili,że tak może być, że one słabe, więc po antybiotykach rozwolnienie mogą mieć... Ale jak Ewa zaszła do nich w środę rano, wypuścić je na podwórko po nocy... to co zastała... pełno kupek (biegunek), wymioty, jedzenie od wieczora nie tknięta... miała co sprzątać, dała mi znać, od razu pytałam czy jest krew, odpowiedziała że tak. Więc za słuchawkę i do wetów, czy możemy przyjechać, ja w pracy, Pyrdka w pracy, dzwoniłyśmy do weta w Poznaniu - nasi tu surowicy nie mają. One z godziny na godzinę czuły się coraz gorzej... Każdy wet już mówił, że nie mają szans, bo mocno osłabione, że podanie surowicy w tym stanie (jeśli nawet udałoby się nam ją zdobyć) i tak by nic już nie pomogło... Kolejna godzina, Ewa mi dała znać, że był wet u niej, wystarczyło że poczuł zapach biegunki i od razu wiedział w czym rzecz, specyficzny okropny zapach... Ja w pracy, nic nie mogłam na miejscu pomóc. Wet już stwierdził, że mają problemy z oddychaniem... powiedział,że zaczynają się męczyć i podanie tutaj antybiotyków i nawadnianie kroplówkami już nic nie da, że przeciągniemy tylko ich męczarnie... a transport ponad 60 km do najbliższej kliniki (czy to Poznań czy Śrem) będzie dla nich koszmarem... powiedział, że mamy im pomóc odejsć z tego świata zanim zacznie się najgorsze... Godzina 18:00 znów przybył wet do domu Ewy, psiaki już miały mocny problem z oddychaniem, specyficzne charczenie... po konsultacji z wetami z Poznania zapadła decyzja o poddaniu psiaków eutanazji, żeby już się nie męczyły... :(:(:( ich słabiutkie drobniutkie organizmy nie dały rady parwowirozie... One miały już około 5 miesięcy, a wyglądały na góra 3 miesiące, tak były niedożywione, malutkie... W ogóle zdobycie surowicy na naszym terenie - szkoda słów...:shake: Rozmawiając wczoraj z kilkoma wetami, każdy mówił, że po odrobaczeniu trudno rozpoznać, czy to początek parwo, czy tylko efekt odrobaczenia... tym bardziej że jak pisałam wcześniej - psiaki były moooocno zarobaczone... Gdyby był czas, gdyby parwo tak szybko nie robiło spustoszenia w ich chudych ciałkach... zapłaciłybyśmy każde pieniądze żeby je ratować... Niestety los chciał inaczej... Wiem, gdybyśmy mieszkały chociażby w Poznaniu lub innym większym mieście, gdzie są lecznice i większy dostęp do leków - wtedy łatwiej jest działać, może by się udało... Ale często słyszę, że nawet tam brakuje surowicy, nawet tam psiaków nie udaje się uratować z parwo... Tak mi źle, nie mogę się z tym pogodzić... :( A już nie wspomnę o Ewie... jej pierwsi tymczasowicze, co gościli u niej dłużej niż jeden dzień. i takie coś... Wiem, to jest wpisane w naszą działalność - nie raz będziemy się spotykać z takimi lub podobnymi sytuacjami, że psiaka nie uda się uratować... ale cholera to tak strasznie boli... taka straszna gorycz jest teraz w moim serduchu... I wcale się nie zdziwię, jak Ewa powie, że już nie chce być dt... nie będę miała jej tego za złe... w końcu, włożyła tyle serca w opiekę nad nimi, przemywała i smarowała ranę Atosowi, wkładała antybiotyk Portosowi w zszywanego siusiaka, karmiła je lekami... Będziemy o was kochane psinki pamiętać [*] :-(:-(:-( Jeszcze z lecznicy jak były zszywane... [IMG]http://images8.fotosik.pl/653/4c1c7190b93101dfmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images8.fotosik.pl/653/3c6e1bcc1e214918med.jpg[/IMG] i już u Ewy: z tego po prawej już robale wyszły wtedy, drugi jeszcze miał wzdęty brzuchol - widać różnice... :shake: [IMG]http://images8.fotosik.pl/653/26e73712cb6acbc1med.jpg[/IMG]
  14. a na prawdę nikt nie ma kontaktu z nową rodzinką Opery?
  15. Topik u mnie dziś śnieg pada... :(
  16. a u mnie za to dziś pada śnieg z deszczem i jest zimno i bardzo brzydko...
  17. Z ostatniej chwili: stan szczeniaków dobermanów się pogorszył, wymiotują, mają rozwolnienie, od wczoraj nie jedzą, są osłabione, apatyczne... jedzie do nich wet. mam nadzieję, że to tylko skutek odrobaczenia, albo jedzenia, albo... sama nie wiem. Trzymajcie kciuki, żeby to nie było nic groźnego... wiecie, co mam na myśli... :(
  18. Welsh aniołkiem?? o jej, to dopiero nowość :)
  19. ślicznotko moja kochana :) jak sobie pomyślę jak siedziałaś w kojcu, a teraz... śliczna Myszka taka z ciebie :loveu:
  20. Topiku, skoro one nie zwracają na ciebie uwagi, to je olej i idź się pobaw z innymi psiami :)
  21. poszły również pieniążki do LILUtosi za listopad (wcześniej, bo LILUtosi prosiła) - to jest 403 zł.
  22. wpłynęły pieniążki: yoko100 - 10 zł ślicznie dziękuję :):):)
  23. tak właśnie :) Zobaczymy, mam nadzieję, że choć 2-3 psiaki znajda domki w tym tygodniu.
  24. mam nadzieję, że nie cieszymy się zbyt szybko... zobaczymy co wyjdzie w "praniu"
×
×
  • Create New...