Złe:placz::placz::placz: Nie ma Marlona:placz::placz::placz:
Ja sie chyba załamię:placz:
Zwolniłam sie z zajęc, bo łzy leca mi ciurem jak zadzwonił TZ.
Był dziesiaj w schronie, drugi pracownik szukał i nie znalazł Marlona.
Nic nie wie.
Dziewczyny; tak mi przykro, tyle osób chciało pomóc temu biedakowi...
Ja juz tu wczoraj rozmawiałam z TZ, ze jak nie uda sie we wtorek przewiezc psa, to moze podrzucimy go do Lublina , aby blizej DT...
Wszystko na nic:placz:
TZ wrócił blady, jutro pojedzie porozmawiac z kierownikiem, bo jak bylismy pare dni temu w schronie to mówil, ze pies siedzi w budzie...
Nie ma tez mojego Fredzia:placz::placz::placz: