TERESA BORCZ
Members-
Posts
4154 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by TERESA BORCZ
-
Pierniczek vel. Gustek w NOWYM DOMU w Krakowie!!!!!!!!!!
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Cioteczki kochane, prosimy o nieco optymizmu, zmieńcie tytuł, niech mają ciotki nieco radosci zachęcającej do wysiłków na rzecz nowych adopcji!! -
Trzeba go zobaczyć bez obawy, nawet w najgorszym stanie psiak pod dobrą opieką dochodzi do siebie, w strasznym stanie był pszczyński Timo a teraz to frajda go zobaczyć, doszedł do siebie w zupełności po dwóch tygodniach podawania gortowanego jedzonka i naturalnych suplementów diety, wetki były pod wrażeniem, bo nawet straszny stan skóry przeszedł w zapomnienie/ Badania po tych 2 tygodniach wykazały stan bardzo dobry! skrobaniu kieszeni pomogła realna wreszcie po długim czasie adopcja mojego podopiecznego, mogę więc narazie dać 10zł stałej deklaracji, skromnie ale może coś od czasu do czasu podrzucę!poprosze o konto Lupcia/
-
naprawdę cudowne uczucie godzina po godzinie obserwować zmiany na lepsze, a co najważniejsze odnajdywać ułamki zachowań które świadczą że jest nadzieja na jakie takie chodzenie, najbardziej cieszy ze jakieś impulsy mają szanse przebicia przez rdzeń, i że ma czucie, on jak bardzo chce to nie ma z przekazem impulsów tragicznego problemu, najlepiej mu się to udaje jak mnie nie ma jakiś czas i witając mnie usiłuje podskakiwać wysoko do góry, no a tu już coś niecoś musi uruchomić, są też zmiany w psychice, nie ma panicznego lęku który powodował że się trząsł i obnażał kiełeczki, pragnie bardzo bliskości człowieka/ z początku trząsł się z bólu i ze strachu a teraz tak cały drży z pragnienie dostania się w ramiona i przytulenia, te wszystkie reakcje wynagradzają największe trudy! A powodem wielkiej nadziei jest stale merdajacy ogonek, naprawdę szcześliwego psiaka, on naprawde ma czucie ! co do Kuby, wiem że psiaki się przywiązują ale żeby aż tak, to trudne do ogarnięcia! właśnie to przywiązanie pozwoliło go nam wogóle odnależć, bo JAWORZNO jest ogromne, rozległe, pełne lasów, parków i dzikich chaszczy, pies jak zwiał z ds szedł po śladach aż się urwały i na trasie ds i miejsca ostatnich śladów kursował, bardzo pomogłoż to że tam w w kółko chodziłam przez kilka dni, pieszo, to go zatrzymało w miejscu dość ograniczonym, i w końcu się udało, gdyby wyszedł poza krąg tych śladów, złapanie go byłoby niemożliwe/ to mozna potraktować jako wskazówke postepowania , bo takie ucieczki nowicjuszy z ds się zdarzają często pomógł nam najbardziej jego kocyk!
-
no jest nareszcie nasz uciekinier, dzisiaj rano go złapałysmy z cioteczka Basią, życie wraca do normy, leży sobie na swym fotelu w kocyku który nam go pomógł uratować, jest bardzo zmęczony i ma temperaturę, ale to niewielki problem, grunt że szczęśliwy i my też / Gucio będzie najprawdopodobniej nieco obfocony jutro/ ogromnie jestem zadowolona z leczenia i podkarmiania Guciolka, bo rany się pięknie zagoiły, a nawet nie ma zadnych przełysień na miejscu zagojenia, porosło wszystko pięknie sierścią, maleńka pozostałość do zagojenia jest na stawie przy nodze, w tej najbardziej ruchliwej cześci ale zdrowa skórka zamyka już maleńki otworek i może za 2 dni będzie wszystko niewidoczne, to było najtrudniejsze/ Gucio przytyl nieco nareszcie , no i zrobił się bardzo ruchliwy, pędzi za mną krok w krok po całym mieszkaniu, domaga się brania na ręce i przytulania, co robię nadzwyczj chętnie bo miło jest go teraz z tym nabytym ciałkiem potrzymać, ale najcudowniejsza wieść dotyczy łapeczek tylnych, w tych biegach za mną bardzo juz często usiłuje podnieść tyłeczek, i nawet mu sie udaje czasem samodzielnie na krótko stanąć na łapki, jedna jest bardzo słaba i mu psuje szyki, bo po krótkim czasie się przewraca, ale to już mam nadzieję zacznie się zmieniać, stawiam go i narazie ustoi nieco, zazwyczaj dolicze do 12, 15, ale czas się wydłuży bo to samo było z Dropsem/
-
Łysa MIKROSUNIA potrzebuje wsparcia finansowego.
TERESA BORCZ replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
Mieliśmy cieżkie dni, bo uciekł nasz pupil wyadoptowany do ds w JAWORZNIE,jamniczek KUBA, bardziej się mu u mnie podobało, więc po kilku godzinach uciekł, a że dystans nieco mu pokrzyżował plany, poszukiwania trwały sporo, wiec miałam mniej czasu na wiadomości o podopiecznych, jeśli przy zamieszaiu nie chciałam zaniedbać codziennych obowiazków Dzis Kuba już jest na swoim fotelu a ja spieszę napisać niewielką nowość,/ Perełka nie chce już być sama w pokoju, daje o tym donośnie znać od czasu do czasu, więc aby dać jej wolny wybór, zostawiam drzwi otwarte, i kiedy chce przychodzi do reszty towarzystwa, mało tego jak podaje jakieś frykaski w ciągu dnia, przybiega tak jak inne po swój "przydział", najpierw z daleka od sforki, przy drzwiach pokoju, aby zaznaczyć swą obecność stawała oparta łapkami o wersalke i wystawiała swe antenki (zawsze wysoko stawia uszy jak jest czymś zaciekawiona) ale najpiekniejsze jest że w końcu, choć narazie skromnie bierze udział w naszym codziennym wieczornym "kręgu przysmaków", to juz wyższy etap oswajania, psiaki wszystkie gromadzą się w półkolu i żaden nie probujaąc omijać kolejki, czeka na swój smakowity kąsek, codziennie coś innego, nie ma z tym najmniejszego klopotu/ to frajda widzieć te psiaki małe i spore, wszystkie zgodne otwierające po kolei pyszczki/ ona narazie jest jeszcze bojazliwa, ale jej udział w tym jest wielkim krokiem naprzód!! -
Jamniczek Kubuś jako aniołek uciekł za TM [*] ;(
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
damy odpowiedz napewno, skoro wizyta ok, tylko KUBUŚ musi nieco ochłonąć po tym szoku! ja też/ zaraz pucuję skrzynkę/ -
Jamniczek Kubuś jako aniołek uciekł za TM [*] ;(
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Narazie jest u mnie i musi być na jakiś czas by wrócił do równowagi, bardzo się boi że znowu gdzies trafi, dziś nie chciał wysiadać z samochodu, może myslał że to dom pani Bożenki, ale jak poznał pędził szybciutko po schodach, dozbieramy jakieś grosiki dzięki cioteczkom to jednak go pozbawimy klejnotów, bo nie wierzę że ds zdecydowany bardzo na Kubusia i tylko Kubusia to zrobi, założymy mu książeczke i oddamy w najlepszym stanie, to superowy pies, sama kocham go bardzo ale przy mojej ilości pozostawienie go nie byłoby najlepszym krokiem, nawet dla niego, on musi mieć zdecydowanie więcej uwagi tylko dla siebie, przyznam sie jednak że rozważałam opcję pozostawienia, już sie cieszę na te kilka dni podpieszczania/ wiecie on przez tak krótki okres nieco zmarniał, nawet kinolek piękny wilgotny i gładki nieco mu popękał,za to dziś rozkoszuje się swym kocykiem (na zdjęciu) i fotelem i schodzi tylko by się jeszcze kolejny i kolejny raz przywitać, nawet moje wszystkie psiaki są jakoś podejrzanie spokojne, chyba jakoś sobie zdają sprawę że jest koleś słabszy lub chory, zawsze tak reagują jak przywożę jakaś strasznie chorą bidę, a ze zdrowym to raczej powarkują aż się oswoją zazdrośniki/ Javeno, wielkie dzieki za pierwsza wiadomość od ciebie i kuzynki, jakoś mnie uspokoiła że żyje ta wieŚć i podtrzymała na duchu, wielkie dzięki też za bukiet!!! Wogóle to cudowny bazarek, tylu osobom warto taki prezent zrobić, a przy okazji podratować budżet psiaków! -
Jamniczek Kubuś jako aniołek uciekł za TM [*] ;(
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
prosze aldo nie przepraszać, bardzo, bardzo się cieszymy z każdego wejścia na wątek a z chęci pomocy najbardziej, nagrodę przeważnie się ogłasza bo to jest w pewnym sensie dowód jak poważna i ważna jest dla poszukujacych sprawa i najczęściej przyciaga uwagę nie koniecznie z powodu nagrody ale determinacji poszukujących/ Najsympatyczniejsze jest to że dalej dzwonią ludzie z pytaniem o los Kuby, i bardzo się cieszą z nami, to znaczy że cześć "zdrowego" społeczeństwa jest całkiem spora a to też powód do radości! Troche ogarnę opuszczone na kilka dni dla Kuby gospodarstwo i porozsyłam sponsorowiczom na pw nr konta, Kuba ogromnie szczęśliwy, zaraz będzie wcinał ciepły rosołek na ogromie warzyw z drobiowym chudym mięskiem i pulpecikami -
Wycofana mała sunia KOKA od póltora roku w hoteliku ,co dalej???
TERESA BORCZ replied to aagataa8's topic in Już w nowym domu
Czasem lepiej dla suni nie znać prawdy, tego właściciela to podpytałabym skąd ma sunię i gdzie jest nie mówiąc że ją macie, może to jakiś menel który dla czystej złosliwości zacznie sie o sunie upominać, przyzwoitego domku sunia nie biega raczej na pasku i sznurku,, delikatnie sie dowiadujcie, może ta pani będzie dalej zainteresowana sunia ? Pośledze wątek, może wpadne na mądry pomysł jak odetchne lekko po kilkudniowych poszukiwaniach zbiegłego z ds kuby, mamy go, narazie mam finansową klapę ale za parę dni się może poprawi!!! Dzięki za pw/ -
Jamniczek Kubuś jako aniołek uciekł za TM [*] ;(
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
cioteczki, jak mocno można być szczęśliwym, do bólu, nie mogę uwierzyć że to co sobie wyoabrażałam, przytulam do siebie rozmarzonego Kubę, stało się faktem dokonanym!! Dotarłam do domu, wiecie że on nie chciał wogóle wysiadać, wyciagnęłam go w nadziei że pozna od razu domek swój ale wskoczył spowrotem, on sie bał że to domek adopcyjny pani Bożenki, dopiero jak przeszedł na znany sobie trawnik i pod swój krzaczek postał tam , powachął, zaczął kręcić szybko ogonkiem, i bez ociągania jak zwykle pognał po schodach do drzwi!! Leży sobie na kocyku własnym , który go uratował, to był dobry pomysł!! Co do nagrody to co najistotniejsze, ta pani się zjawiła jak anioł, to telefon byl poważny, na tle że pędziłam biegiem do BASI która była w tym czasie na Podwalu, rozdzieliłyśmy się dla szybszego efektu, po telefonie ode mnie z informacją że psiak jest na Gigancie, ul Bursztynowej, miała bliżej tam dotrzeć, a ja bieglam na piechote z Warpii/ Ta pani jak anioł nasz podała prawdziwe informacje, i jeszcze je uścissała, potem dostałyśmy nowy telefon że jest na Grafitowej, jak doleciałam zsapana sprinterka w pobliże Giganta, BASIA już miała psiaka, ona jest genialna, niby ją poznawał jak wczoraj blueberry, ale nie pochodził, podwijał właśnie ogonek i miał zamiar sobie pójść, ale BASIA porwała z auta jego kocyk , owinęła się nim i przykucnęła, pies poznał kocyk, podszedł i obwachiwał, BASIA OPISZE TO DOKŁADNIE, CIAPNEŁA GO ZA KARK W STOSOWNEJ CHWILI, było w całaj tej akcji sporo momentów komicznych! jak nie rady tej pani to nie znalazłybysmy go tak szybko, a w ogłoszeniach napisane było o nagrodzie, trzeba dotrzymywać słowa, nawet jak pani nie chciała przyjąć nagrody, bo nie chciała absolutnie, powiedziała, że ma psa, kocha psy i nie chce nagrody, zawinęłysy w ogłoszenie na pamiątke! tak trzeba,dałyśmy tyle ile razem nazbierałyśmy przy sobie, wiadomo psikowe ciotki za wiele kasy w kapsie nie mają!!! Blueberry daj spokój, Ty wcale nie jesteś winna temu co się stało, natomiast, jest inna nagła potrzeba, ponieważ jest inny domek, a psiak nie był kastrowany, to byłoby cudownie na dowód radości poskladać się na tą kastracje, bo narazie ani ja ani założycielka wątku nie mamy kasy, a nie ma gwarancji że nowy domek jest zwolennikiem kastracji, lepiej oddać po tym zabiegu, bo i tak muszę go parę dni uspokoić i podpieścić/ mamy zdjęcie tuz po złapaniu, Basia wstawi jak dotrze do domu i ochłonie i napisze parę słów o samej operacji szczegółowiej/ On jest cudownym psem, cała drogę się przytulał i robił rozanielone miny, a stale też probowal polizać po twarzy BASIĘ, otarł nam ou biedak wszystkie łzy, coś nam tam opowiadał popiskując cichutko, widać był bardzo szczęśliwy i spokojny/ nawet nie warknał, ani nie próbował BASI ugryżć gdy go zlapała, to bardzo dobry psiak nie ma agresji w sobie na zawołanie, widać był tak zdeterminowany chęcia ucieczki do znanego sobie lepiej miejsca że użarł panią Bożenkę/ zaraz mu cos szybciutko ekstra ugotuje choć pojadł sobie już pól kilo mięska, zabrałam ze soba ale nawet nam nie pohaftował samochodu!!!! był bardzo wyziębiony, ma chyba temperaturę, bo bardzo cieple uszyska, zaraz mu zmierzę tylko zupe jego ulubioną sklecę, teraz dostanie kropelki, i będziemy sobie opowiadać, on ma zadziwiające ludzkie spojrzenie, zawsze taki poważny i skupiony, ale dziś było w nich widać szczęście! zaraz zrobię jakąs fotkę komórką i poślę do SARUNI moze zmieńmy tytu na optymistyczne zawołanie hurra Kuba po dramatycznych poszukiwaniach odnaleziony!! Tu wielkie dzięki za pomoc, sama bym nie dała rady wszystkim , najbardziej wzruszył mnie gest pani rehabilitanki z KATOWIC Z MĘŻEM, MIAŁA DZWONIC PO KLIENTACH Z OKOLICY, ALE SPONTANICZNIE , ABY BYŁO SZYBCIEJ WSIEDLIW AUTO I POJECHALI NA AKCJĘ!! -
Jamniczek Kubuś jako aniołek uciekł za TM [*] ;(
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
są dobre wieści ale ja wczoraj padłam wróciłam bardzo pózno z Krakowa grabarczykową ekstra komunikacją dropsiakiem na ramieniu i koniec, nie kontaktowałam, ale blueberry ma super osiagnięcie, przychodzi psiak pod jej blok naprzeciw tej niedoszłej pani, podkłada mu od wczoraj tam też jedzenie, i zjadł jestem w niebo wzięta bo jadł makaron z kiełbasą , ja tez tak czasem robie wiec się poczuje po domowemu, Cioteczka kochana pościeliła mu tam legowisko swego psa, może sie przytuli bo on przyzwyczajony do luksusu, wiemy napewno że to on, on zaczyna anie poznawać bo wahał się patrząc na nia ale w rozpaczy swej nie do końca chyba się przekonał, po chwili odszedł, ale wrócił tam , bo jedzenie drugi raz zjedzone, ja już jestem ubrana i czekam zaraz jadę , zabieram jego ukochany puszysty koc z fotela i moje ciuchy, wszystko tam damy i jeśli sie nie uda dziś to i tak wiemy gdzie a to jest sukces, każdy podkarmiany pies, który sie przegłodził, a tak niewatpliwie jest, podchodzi tam gdzie jest pewne je wiemy juz napewno że kursuje mądrala miedzy warpiem a podwalem,, w nocy blueberry tez podglada, ale noc to noc, może ten system sie sprawdzi, narazie jade ale coś mój transport chyba zaspał, zaraz budzę i pędzimy ja tam bedę siedzieć a Basia szukać, trzeba podkładać tak samo przy urzedzie pracy/ Boże kiedy to się skończy, i zostanie wreszcie bezpieczny, mówi ania że to mądry pies, luksusowo przechodzi przez jezdnię, bala się jak uciekł i jechała za nim, nawet zastawiła drogę samochodom, ale dał sobie rady, ja się tylko boję watah psiaków bo jest ich tam głodnych przy dolnym osiedlu sporo, jeden nawet chipowany, ale ma pana, fe!! tylko że może tez komus uciekł, taki typ sznaucerow fokterierkowy, spory!! BASIA ZA MOMENT BĘDZIE DZWONIŁAM, DOMOWNICY POWIEDZIELI ZĘ WYJECHAŁA~~trzymajcie kciuki, do trzech razy sztuka, jadę tam trzeci raz na cały dzień!! nie moge wrócić sama, mamy dla niego trzy dobre domki,ale pobedzie troche u mnie po szoku dopiero pomyślimy!!! -
Jamniczek Kubuś jako aniołek uciekł za TM [*] ;(
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
DZIŚ MNIE NIE MA JADE TERAZ DO KRAKOWA, SZUKAJCIE DZIEWCZYNY, RANO JADE Z basio do JAWORZNA ZNOWU , BIEDNY PSIAK CO ON PRZEZYWA!!! -
Jamniczek Kubuś jako aniołek uciekł za TM [*] ;(
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
super Justynko, to nie ma być ogłoszenie, ale własnie artykuł, ogłoszeń nikt nie czyta, u nas w lokalnej gazecie tygodniowej zawsze mi robią bardzo fajne duże artykuły ze zdjęciami redakcyjnymi i zawsze jest odzew, a potem cieszą sie z nami!!!! Ja jadę we wtorek z BASIĄ, nie wiem czy to dobry pomysł, ale zabieram z soba polary, swetry , bedę w nich spać i chodzić do wtorku, a potem porozkładam po dwóch, trzech miejscach , on lubi miec pościelone, jak zobaczy tkaniny to sie na nich polozy, może zapach domu go zatrzyma, wraz z jedzeniem, już nie wiem co wymyślić, on musi bardzo tęsknić, w domu nie odchodzil na odległość wiekszą niż metr ode mnie/ jedna pani dzwoniła i mówiła że go widziała na tych wałach na Podwalu, są już ze 4, 5 relacji z tych samych miejsc, 3 telefoniczne, pomocna może być ta gospodyni blokowa , hebanowa z nia rozmawiała , też tam chodził, nie trzeba go gonić, będzie uciekał, trzeba spokojnie na jedzenie namawiać aż się przekona -
Jamniczek Kubuś jako aniołek uciekł za TM [*] ;(
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Porozwieszaliśmy sporo plakacików zrobionych przez Basię przezornie przed wyjściem z domu, nie było nigdzie żadnych innych oblepiłysmy śródmieście i gdzie sie tylko dało najwięcej na Podwalu, osiedle, ulice sklepy słupy, było kilka telefonów, pani z sąsiedztwa urzędu pracy domek widziała go i myśała że to pies sąsiadki, ale ten był w domu, wiec poszła po jedzenie i się oddalił, ale tam krąży , zrobiłyśmy kawał roboty musiał gdzieś wędrować bo mimo nawoływań nie pojawił się, był tam dzis rano, gospodyni bloków w dole widziała go także, będzie pilnować i może skusi na jedzenie, zaczynają ludzie dzwonić że tam jest koniecznie jest potrzebny ktoś z Jaworzna, aby tam podchodzić i może się uda, plakaty dziewczyny doróbcie, my już nie zdażyłyśmy więcej zrobić, nie dodzwoniłam się do blueberry , byłam u niej ale nie było auta, trzeba sie koncentrowacć na Podwalu i okolicach urzędu, oraz zespołu szkół, hebanowa wie w jakim bloku gospodyni pracuje co go widziała napewno, on już musi być głodny więc na jedzenie sie skusi/ ja teraz musze pędzić do Timona wrócę spokojnie pomysleć co dalej Javeno twoja krewna miała rację, tam jest napewno, może ktoś nam pomoże!!!! Grunt że żyje/ -
Jamniczek Kubuś jako aniołek uciekł za TM [*] ;(
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
jestem w tej chwili dzwonił mój niezawodny BASIULEK, JEDZIE PO MNIE ZARAZ WYJEŻDZAMY, ALE TO JEST KAWAŁEK, prawdopodobnie pojedzie z Katowic hebanowa,posłałąm jej namiar na miejsce dopiero dzis bo w nocy miałam czas zajęty buczeniem i nie słyszałam sms, trzyma za nas też pani czarująca wraz z synem z KEDZIERZYNA!!! wychodzę zaraz czekać na BASIE RADZI NIE BRAĆ JAMNIORA, ONA MA SUPER DOSWIADCZENIE, WIELU UCIEKINIERÓW DORWAŁA!!! BOŻE ZMIŁUJ!!! może blueberry nas wspomoże??? -
Wychudzony i zaniedbany Timon ma swoje miejsce na ziemi!!
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
no nie ten sam, ale też i dzięki Twojej pomocy , jest fajny domek kolo NASIELSKA, ale dla nas to za daleko, może jeśli jeszcze aktualny byłby dla lupusa, ja tam wolałabym bliżej mieć Tima aby zawsze rzucic okiem jak mu jest, muszę sprawdzić , -
Wychudzony i zaniedbany Timon ma swoje miejsce na ziemi!!
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
bardzo mi sie teskniło do Timona ale mały guciolek dojechałto z ranami nieszczepiony, po sporym czasie wykluł sie problem z oskrzelami, nie przypuszczałamże moje psiaki się zarażą i to na raty, po dwa, oczywiscie leczenie bylo błyskawiczne , zastosowałam pomocniczo także mój ulubiony lek miód manuka, zdrowieli szybko, po 2,3 dniach ale wobec powyżśzego bałam sie jechac do Timona, by i on nie zachorował, do dziś nie wiem co to było, ale jest ok , Byłam dzis nareszczie u Timona, i cudnie było go widzieć, ale nie za dobre wiesci o tym ogonie, stale go podlizuje i podszarpuje, zaczynam leczenie moim sposobem, moe to poskutkuje, dzis zrobiłam mu czyszczenie dokładne propolisem, zaaplikowałam BALSAM i miód manuka, wzbogacony i osłoniety plastrem oddychaajacym z miodem manuka także, zawinęłam jednak bandażem dla bezpieczeństwa, może ten miodowy plaster zmusi go by dac spokój ogonowi , jest leczący antyseptyczny no i nawilża, może nie będzie go gojene swędzieć/ Jutro jadę też, i odtąd jak najczęściej, niezależnie od zabiegania bo dla nas Timon jest ważny, czułam się fatalnie jak zdrajca, ale jak to psu wytłumaczyć że człowiek go nie widzi dla jego dobra, wynagrodze mu to mocno i w jedzonku frykasowym i w zabiegach i w dodatkowych spacerach, ta oskrzelowa paskuda była jednak mocno zarażliwa, przecież Gucio przebywa daleko od psiaków a jednak, dobrze że opanowane to bez problemów/ -
Jamniczek Kubuś jako aniołek uciekł za TM [*] ;(
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
rano dam znać rano jak Basia zadzwoni że jedzie po mnie, nam droga wiecej zajmie niż jaworzyniakom, więc da się zorganizować, może lunarmermaid zajrzy na chwilę? zna miasto a to atut, blueberry chyba też, napewno cioteczki będa zaglądać by zobaczyc czy jest jakis postęp, potrzebne nam plakaty, nie mamy, kto dla nas wydrukuje??? -
Jamniczek Kubuś jako aniołek uciekł za TM [*] ;(
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
moja towarzyszka obiecała jak najwcześniej, droga nam autem nie zajmie wiele, jak zaakceptuje pomysł biorę psiaka na wabika, dopiero czyściłam skrzynkę , już odtykam!!! -
Jamniczek Kubuś jako aniołek uciekł za TM [*] ;(
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
my będziemy we dwie ja i Barbara i może z moim jamniorem przyjacielem KUBY, TEL 502526010, Nie wiem dokładnie o której się nam uda wyruszyć, ale wczas -
Paulo, dzieki za link, byłam kiedyś w Gostyniu, raz na spotkaniu z mieszańcami gdzieś koło Biedronki, chyba w domu nauczyciela, byłam pod wrażeniem licealisty ADRIANA któremu sie udało mnie bardzo szybko przekonać w Warszawie by tam pojechać taki szmat drogi, ale nie żałuję, to dość smutne miasto, nie za bardzo mogę pomóc ogłoszeniami bo sama nie umiem , ale już sie wkrótce nauczę, zapamiętam jakie macie psiaki i będę je proponować na telefoniczne zgłoszenia do nas/
-
Jamniczek Kubuś jako aniołek uciekł za TM [*] ;(
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
napewno widziany był Kuba, trudno nie odróżnić jamnika z plamą pod ogonkiem, ja się śmieje że to plama higieniczna, aby było widać czy tyłeczek czysty, on ma też jamnikowe uszy a ten co latał i dostałam komórkowe zdjęcie to dodatkowy psiak mieszaniec ze stojącymi uszami, wierze że widziała Kubę dzięki wszystkim za pomoc to mnie trzyma przy życiu, ogromnie się boję o psa, był u mnie jak w raju przez 4 miesiące a jest co kochać, uwierzcie, to psiak ideał/ JADĘ JUTRO RANO JAK NAJWCZEŚNIEJ SIĘ DA Z FACHOWĄ POMOCĄ, JADĘ AUTEM TO NIE BĘDĘ SIE TŁUKŁA 5 GODZIN Z TEGO KNUROWA 3 AUTOBUSAMI,JAK OSTATNIO, MOŻE ZABRAĆ MOJEGO PSA Z KTÓRYM SIĘ BARDZO LUBIELI????? Zapraszam wszystkie cioteczkowe wiedzmy do mocnego czarowania!! Musimy go znależć! rozwieście te plakaciki i zróbcie sporo, inaczej będzie trudno -
dzis go widziała krewna JAVENY,dzięki opatrzności, żyje, jadę tam jutro o świcie z profesjonalna pomocą, może do mnie podejdzie / przez KUBALKA nie dałam rady zrobić zdjęć a tak chciałam was pocieszyć, rany zarośnięte całkowicie i patrząc na ten banerek odczuwam radość że Gunio juz nie cierpi i że to co na fotce to przeszłość o której zapomnimy Dzis rozrabiał nieziemsko, witajac mnie a potem zaczepiał koty, ale było za wysoko to tylko podskakiwał, by sie do nich dostać/ narazie jeszcze nie wiem w jakim celu ale sprawdzę jak będę mniej padnięta RANY SIE SKOŃCZYŁY ABSOLUTNIE, ZAROSNIĘTE CAŁKOWICIE!!!