Czytam i zastanawiam się co jest lepsze dla Filipka.
Zostawienie Go w miejscu.
Gdzie jest gdzie problemem jest przepływ informacji, chociaż jak mniemam nie ma go Ank@.
Przeprowadzenie wizyty weta co na pewno da się rozwiązać.
I odwiedzenie Filipka przez kogoś niezależnego co też jest pewnie do zrobienia.
Czy przenosiny.
Nowy stres i nowi ludzie.
Inne warunki i być może inne karmienie.
Być może te same problemy z wetem w sensie oporów psa.
Podróż, która może być długa i etapowa.
Kalectwo Filipka, które raczej nie sprzyja częstym przenosinom i nowym miejscom.
To nie jest młody pies. I nie adaptuje otoczenia wzrokiem. Odbiera świat węchem przede wszystkim. Nie wiem co w życiu przeszedł, ale pewnie nic dobrego skoro wylądował w schronie. Skoro zaczyna się otwierać w nowym miejscu to osobiście dał bym mu czas i Jego opiekunom. Każdy pies jest inny i każdy ma inny charakter. Samsung i Opera ( tu już nie pamiętam ) to młode psy widzące co daje dodatkowe możliwości postrzegania świata i uczenia się. Pies widzi ruch ręki i gest. Filipek nie. On wyczuwa tylko obecność, zapach i nie jest pewny co się stanie. Chcielibyście z zamkniętymi oczami iść na stół operacyjny bez wiedzy co się stanie, a obudzić się z wielkim bólem. I jedyne co pamiętacie to zapach człowieka i gabinetu weterynaryjnego. Bo ja nie.
Oczywiście moje zdanie się nie liczy na tym wątku i proszę go nie brać pod uwagę.
Ale nadal uważam, że pada za dużo słów niepotrzebnych.
I nie znając ani hotelu, ani całego wątku nie będę wdawał się w dyskusje. To są tylko moje osobiste spostrzeżenia jako człowieka.