Oczywiście, że na uszy, Maciaszku!
I to symetrycznie, na oba.
Uściski w deszczowy dzień przesyłamy.
(Ja kiedyś wyszłam z Reksiem na spacer z całą grzywką pomalowaną żółtą farbą, bo malowaliśmy ściany w pokoju i jak myłam listwy przy panelach, to głową szorowałam po tej świeżej farbie chyba..
I też nikt mi nic nie powiedział..dopiero jak wracałam, sąsiadka, która mnie nie cierpi i robiła mi kiedyś awantury o psa niemożebne, spojrzała na mnie z politowaniem -i pewnie z satysfakcją, że proszę o , [I]Zawsze wiedziałam , że z nią jest coś[/I] [I]nie tak..[/I]
no więc spojrzała i powiedzaiała:" Włosy ma Pani UMALOWANE".
Prychnęła i poszła.
A ja już byłam pod drzwiami, więc i tak cały spacer prezentowałam swoim wyglądem nowy świętochłowicki design.)