Latem rok temu miałam problemy z kolanem, więc wychodziłam z psami osobno, po kolei. Idę z Cziką, a tam dwóch pijaczków siedzi na ławce i jeden pyta grzecznie jaka to rasa, więc mu odpowiadam, ze amstaff. Ok, idę do domu, a że gorąco było to się przebrałam i związałam włosy w kitkę. No i robię tą samą trasę z Killusiem. No i słyszę jak jeden drugiego poucza:
Z podobnym ale brązowym taka babka chodzi (czyli ja), ale ten brązowy to jest amstaff, a ten to uszy ma urwane, widać ze do walk, taki to się bulterier nazywa.