-
Posts
20380 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
59
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by mari23
-
niestety u Tiary jak na hyśtawce - albo rosna ranki, albo rosna objawy uboczne ich leczenia :( aktualnie "dziury" u Tiary.... po odstawieniu Encortonu zaczęły jak zwykle się powiększać, w tej chwili stan znów jest taki, że wymaga "interwencji" podobno są jakieś mniej szkodliwe odpowiedniki Encortonu - czy ktoś wie, jakie i gdzie to można kupić? nie chcę jej szkodzić tym Encortonem, a to jedyny lek, na który te okropne rany reagują, na Equoral "odzew" był słaby, nie bardzo skuteczna jest w jej przypadku Ciclosporyna, więc nie ma sensu szkodzić organizmowi tym akurat lekiem
-
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
mari23 replied to mari23's topic in Psy do adopcji
[quote name='Patmol']chyba do ucieczki nie -bo nie podobało mu się, że pan sobie poszedł[/QUOTE] a może jednak tak :( Kudłaty ma za sobą kolejną próbę ucieczki - tym razem wyśliznął się i przeskoczył płot.... nie reagował na wołania podążającego za nim pana - pobiegł... odnaleziony został.... pod sklepem.....kręcił się tam - dobrze, że został złapany zanim się zorientował, że to nie pod ten sklep chciał dotrzeć....następnym razem ( oby sie to nie zdarzyło!!!) może pójść dalej :( :( a z domowych wieści - staruszek Młodzik-Bieduś ma moczówkę prostą - jest to schorzenie przysadki mózgowej, a objawia się najprościej określając, ogromną ilością wypijanej ( i wysikanej) wody, jednocześnie przy objawach lekkiego odwodnienia skóry.... jedyny lek na to jest bardzo drogi, podobno kosztuje około 180 złotych ( nazwa Minrin), być może w przyszłym tygodniu uda mi się go zdobyć i jeszcze "dziury" u Tiary.... po odstawieniu Encortonu zaczęły rosnąć, w tej chwili stan znów jest taki, że wymaga "interwencji" podobno są jakieś mniej szkodliwe odpowiedniki Encortonu - czy ktoś wie, jakie i gdzie to można kupić? nie chcę jej szkodzić tym Encortonem, a to jedyny lek, na który te okropne rany reagują, na Equoral "odzew" był słaby, nie bardzo skuteczna jest w jej przypadku Ciclosporyna, więc nie ma sensu szkodzić organizmowi tym akurat lekiem -
Ponad rok na ulicy!!! Już w swoim domu, przy kochajacych ludziach
mari23 replied to mari23's topic in Już w nowym domu
[quote name='Poker']A może on piszczał i chciał się uwolnić , bo pańcio zniknął mu z oczu i chciał za nim biec. Może już zrozumiał ,że ktoś go pokochał.[/QUOTE] chyba jednak nie do końca...... Kudłaty ma za sobą kolejną próbę ucieczki - tym razem wyśliznął się i przeskoczył płot.... nie reagował na wołania podążającego za nim pana - pobiegł... odnaleziony został.... pod sklepem.....kręcił sie tam - dobrze, że został złapany zanim się zorientował, że to nie pod ten sklep chciał dotrzeć.... -
Sprzedana z domem Rozi! Jest w hoteliku, OGROMNY DŁUG!! $$$ POTRZEBNE
mari23 replied to _ogonek_'s topic in Już w nowym domu
[quote name='Marinka']Oj, to prawda :) Czynsz na bieżąco :) i jeszcze mały zapasik :) [TABLE="class: cms_table_cms_table"] [TR] [TD="class: cms_table_cms_table_xl73"][COLOR=#ff0000][U][I][B]SALDO: [/B][/I][/U][/COLOR] [/TD] [TD="class: cms_table_cms_table_xl80, align: right"][COLOR=#ff0000][U][I][B]396,64 zł[/B][/I][/U][/COLOR] [/TD] [TD][/TD] [TD][/TD] [TD][/TD] [/TR] [TR] [TD]Wpłaty – wydatki [/TD] [TD][/TD] [/TR] [/TABLE] Przydałyby się ładne wiosenne fotki :)[/QUOTE] i kolejna wpłata dla Rozalki naszej: 15,- Agnieszka Ewa A. z Brzegu Dolnego (12.04.) a wiosenne fotki..... może trzeba poczekać, aż się bardziej zielono zrobi, to pewnie kwestia paru dni - u nas juz bociany przyleciały, ku wielkiej radości mieszkańców ( to gniazdo jest przy kościele od kiedy sięgam pamięcią):) -
[quote name='ranias']Jak tak Marcelka otoczymy kółeczkiem, to może mu coś zaśpiewamy...Stoi różyczka w czerwonym wieńcu......[/QUOTE] jak będzie trzeba, to mój chór poproszę, by Marcelkowi zaśpiewał, tylko nuty potrzebne ;) a póki co - kasa płynie chłopakom na konto: 20,- MariuszPP za III,IV (15.04.) 10,- Ladymonia 0610 (18.04.) 120,- AgusiaP za III,IV (18.04.) 25,- Roland_DE (18.04.)
-
Komornik juz sie zbliza,juz puka do Kseni drzwi...............
mari23 replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
[quote name='Ladymonia0610']Wpłaciłam 25zł 17.04.2013r[/QUOTE] dotarło :) 9,85 Bjuta (17.04.) 20,- Funia za 2 miesiące(17.04.) 25,- Ladymonia0610 (18.04.) 50,- Roland_DE (18.04.) -
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
mari23 replied to mari23's topic in Psy do adopcji
[quote name='Patmol']Czyli on bardzo potrzebuje swojego człowieka. a i pan psem przejęty.[/QUOTE] [quote name='Nutusia']Szarpał się do pana, czy do ucieczki?... Mam nadzieję, że to pierwsze i że pies szybko doceni towarzystwo człowieka, bezpieczeństwo i poczucie stabilizacji. Tylko żeby potem Panią wpuścił do domu ;)[/QUOTE] skoro piszczał i szczekał, to raczej do pana..... mam taką nadzieję a pani.... to taka "psia mama", będzie mu codziennie gotowała, przytulała.... bo to taka ciepła osoba.... tylko 4 koty ma podwórku póki co są stresowane i "delikatnie" przeganiane przez olbrzyma.... a u mnie w domu na kota nie zwracał wogóle uwagi - jakby kot nie istniał.... może dlatego, że mój kot przy 12 psach bardziej psa przypomina z zachowania ;) -
Ponad rok na ulicy!!! Już w swoim domu, przy kochajacych ludziach
mari23 replied to mari23's topic in Już w nowym domu
dzwoniłam wczoraj do domku oczywiście, ale niestety nie mam w domu ani internetu, ani telefonu stacjonarnego... "awarię masową" obiecali wczoraj usunąć w TP do godziny 22.30, a nie usunęli do tej chwili dlatego nie mogłam przekazać wiadomości ani wkleić zdjęć ( komputer w pracy nie czyta mojego telefonu a ja mając w torebce aparat fotograficzny zrobiłam tylko 2 fotki komórką - to świadczy o moim stanie umysłowym przy tej adopcji) w pracy i telefon, i internet na szczęscie działa ;-) choć,o dziwo też w TP SA bardzo staram się powstrzymywać nieustającą pokusę zadzwonienia.....zadzwonię znów po południu dopiero, w nocy obaj panowie spali obok siebie, więc nic złego wydarzyć się nie mogło wczoraj cały dzień pan majstrował przy swoim aucie, a kudłaty leżał obok ( na lince rzecz jasna!) kiedy pan na chwilę wszedł do domu - pies natychmiast zaczął piszczeć, szczekać i szarpać się na smyczy próbując zdjąć obrożę, uspokoił się dopiero, jak pan ( biegiem!) wrócił.... dawno nie miałam tak trudnej emocjonalnie adopcji - wciąż myślę o tym psie, oglądam jego zdjęcia, wciąż się martwię i w dzień, i w nocy nawet spać nie mogę :-( -
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
mari23 replied to mari23's topic in Psy do adopcji
[quote name='Nutusia']Marysia wysłała wczoraj do mnie smsa, że mają awarię w TP i nie działa internet ani telefon stacjonarny i prosiła przekazać, że u kudłatego w nowym domu wszystko OK. Niestety, wczoraj konałam z powodu migreny, więc nie włączałam w domu kompa, bo i tak niewiele na oczy widziałam. Ale dziś przekazuję niniejszym tę wspaniałą wieść :) Kudłaty - TAK TRZYMAJ![/QUOTE] [quote name='Patmol']to dobrze właśnie zaglądam, żeby sprawdzić co u kudłatego[/QUOTE] [quote name='Marinka']Trzymam kciuki aby Kudłaty na dobre się zadomowił :)[/QUOTE] "awarię masową" obiecali usunąć w TP do godziny 22.30, a nie usunęli do tej chwili, nawet stacjonarny telefon w domu nie działa, w pracy i telefon, i internet na szczęscie działa ;) o dziwo też w TP SA Dziekuję Nutusiu za przekazanie wieści, staram się powstrzymywać nieustającą pokusę zadzwonienia.....zadzwonię znów po południu dopiero, w nocy obaj panowie śpią obok siebie, więc nic złego wydarzyć się nie mogło a wczoraj cały dzień pan majstrował przy swoim aucie, a kudłaty leżał obok ( na lince rzecz jasna!) kiedy pan na mchwilę wszedł do domu - pies natychmiast zaczął piszczeć, szczekać i szarpać się na smyczy próbując zdjąć obrożę, uspokoił się dopiero, jak pan ( biegiem!) wrócił.... dawno nie miałam tak trudnej emocjonalnie adopcji - wciąż myślę o tym psie, oglądam jedo zdjęcia, wciąż się martwię i w dzień, i w nocy nawet spać nie mogę :( -
Komornik juz sie zbliza,juz puka do Kseni drzwi...............
mari23 replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
[quote name='Marinka']Dzięki Bjuta :) Martwię się...dziś już 18 kwiecień...czynsz kseni jest opłacony do 19.04....czyli do jutra...[/QUOTE] też się tym martwię, żę 19.04. już jutro.... na razie jest jedna wpłata: 10,- handzia za IV (16.04.) -
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
mari23 replied to mari23's topic in Psy do adopcji
jestem dopiero dzisiaj, wczoraj nie byłam w stanie nic napisać... został, choć sie wyrywał, jak odchodziłam... ale do pana od razu się "uśmiechnął", podobnie, jak do małego, rudego terierka w dużym kojcu ( kury na wolnośc- terier w kojcu, kury idą spać - terier biega wolno - parę kur już zagryzł, psiak też przygarnięty) bardzo mnie martwi, że podczas podróży w przerwach "rozmowy" ze mną pilnie obserwował drogę, a raczej pola przy drodze, bardzo, bardzo zainteresował go most na Odrze w Ścinawie.... bo on jest teraz z drugiej strony Odry.... pan jeszcze 2 tygodnie jest sam, żona wróci pod koniec kwietnia z Niemiec, w domu cisza, spokój i tylko ich dwóch... jak dzwoniłam pierwszy raz to obaj siedzieli sobie w ogrodzie i było już po pierwszej próbie skoku przez płot... jak dzwoniłam o 21.00 to obaj już byli w sypialni, karmiony z ręki, drapany, głaskany i cały czas z linką... został zaczipowany, na drugiej ( nie przy lince, a lużnej) obroży ma lisetkę i adresatkę), jakby zdjął przez głowę obrożę, która go więzi - a to potrafi po mistrzowsku, pomimo dużej przecież głowy) to ta druga obroża zostanie, gdyby zdjął obie jednocześnie - chociaż czip ma.... wykastrowany był w dniu zabrania z ulicy, ale z miesiąc chyba potrzeba, żeby hormony się wyciszyły mam zdjęcie w nowym domku , ale dopiero w domu zgram z telefonu i po południu wkleję o nowym domku: pan psem zachwycony, zaraz dzwonił do żony, no i pytał o stosunek do dzieci, bo wnuki w wieku od 3 do 13 lat odwiedzają ich - ale ten pies kocha dzieci dom ostatni na wsi, za oknem pola i las - widok cudny no i warunki idealne dla psa szukającego spokoju, ale.... sytuacja beznadziejna w przypadku ucieczki... dom ma doświadczenie z ogromnym psem - mieli bernardyna 80 kg wagi dostał ode mnie nowiutką 6-mertową miękką linkę-smycz, 5-metrową linkę stalową TRIXIE, żeby na podwórku przy panu na uwięzi siedział, kocyk, na którym leżał, trochę karmy i smaczków, na pożegnanie dostałam serdecznego buziaka, postarałam się i przy pożegnaniu nie płakałam dopiero , jak do domu wróciłam oczywiście jadąc w tamtą stronę całą drogę płakałam szepcząc mu do ucha, że tam będzie szczęśliwy, że nie wolno mu uciekać, bo mi serce pęknie ( teraz też ryczę) -
Ponad rok na ulicy!!! Już w swoim domu, przy kochajacych ludziach
mari23 replied to mari23's topic in Już w nowym domu
[quote name='Poker']Faktycznie nie łatwa sytuacja. On pewnie jest szczęśliwy tak jak żyje .A tu ludzie chcą go uszczęśliwić wg własnego uznania. Jeżeli pan jest[B] BARDZO [/B]odpowiedzialny i będzie miał oczy i uszy wraz z całą rodziną dookoła głowy to może da radę go do siebie przyzwyczaić. Chyba na początek musi go trzymać w domu i na smyczach wyprowadzać. A może na cito go wykastrować?[/QUOTE] [quote name='Awit']No właśnie kastracja.....Chyba będzie? I ten czip wg mnie jest ważny. I zawsze zawsze drzwi od domu powinny być zamknięte na zamek, czy to drzwi czy furtka. I ta linka. A jak on w ogóle u tego pana? Ten dom wygląda dobrze, ma doświadczenie z tak dużym psem.[/QUOTE] jestem dopiero dzisiaj, wczoraj nie byłam w stanie nic napisać... został, choć sie wyrywał, jak odchodziłam... ale do pana od razu się "uśmiechnął", podobnie, jak do małego, rudego terierka w dużym kojcu ( kury na wolnośc- terier w kojcu, kury idą spać - terier biega wolno - parę kur już zagryzł, psiak też przygarnięty) bardzo mnie martwi, że podczas podróży w przerwach "rozmowy" ze mną pilnie obserwował drogę, a raczej pola przy drodze, bardzo, bardzo zainteresował go most na Odrze w Ścinawie.... bo on jest teraz z drugiej strony Odry.... pan jeszcze 2 tygodnie jest sam, żona wróci pod koniec kwietnia z Niemiec, w domu cisza, spokój i tylko ich dwóch... jak dzwoniłam pierwszy raz to obaj siedzieli sobie w ogrodzie i było już po pierwszej próbie skoku przez płot... jak dzwoniłam o 21.00 to obaj już byli w sypialni, karmiony z ręki, drapany, głaskany i cały czas z linką... został zaczipowany, na drugiej ( nie przy lince, a lużnej) obroży ma lisetkę i adresatkę), jakby zdjął przez głowę obrożę, która go więzi - a to potrafi po mistrzowsku, pomimo dużej przecież głowy) to ta druga obroża zostanie, gdyby zdjął obie jednocześnie - chociaż czip ma.... wykastrowany był w dniu zabrania z ulicy, ale z miesiąc chyba potrzeba, żeby hormony się wyciszyły mam zdjęcie w nowym domku , ale dopiero w domu zgram z telefonu i po południu wkleję o nowym domku: pan psem zachwycony, zaraz dzwonił do żony, no i pytał o stosunek do dzieci, bo wnuki w wieku od 3 do 13 lat odwiedzają ich - ale ten pies kocha dzieci dom ostatni na wsi, za oknem pola i las - widok cudny no i warunki idealne dla psa szukającego spokoju, ale.... sytuacja beznadziejna w przypadku ucieczki... dom ma doświadczenie z ogromnym psem - mieli bernardyna 80 kg wagi dostał ode mnie nowiutką 6-mertową miękką linkę-smycz, 5-metrową linkę stalową TRIXIE, żeby na podwórku przy panu na uwięzi siedział, kocyk, na którym leżał, trochę karmy i smaczków, na pożegnanie dostałam serdecznego buziaka, postarałam się i przy pożegnaniu nie płakałam dopiero , jak do domu wróciłam oczywiście jadąc w tamtą stronę całą drogę płakałam szepcząc mu do ucha, że tam będzie szczęśliwy, że nie wolno mu uciekać, bo mi serce pęknie ( teraz też ryczę) -
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
mari23 replied to mari23's topic in Psy do adopcji
[quote name='Patmol']może na nowym miejscu poczuje się u siebie i nie będzie uciekał[/QUOTE] [quote name='Havanka']Marysiu, bądźmy dobrej myśli. Może faktycznie spodoba mu się tam i zostanie? Bo jakie jest inne wyjście? Zostać u Ciebie nie może a poza tym, nawet gdyby został, to jak go upilnujesz mając tyle na głowie?[/QUOTE] wiem.... i wiem też, że stresuje go obecność innych psów - to wiem na pewno, dlatego u mnie nigdy nie będzie czuł się dobrze... on nie jest agresywny, nie warknie nawet, choc jest potężny, to jednak cofa się nawet przed Dropsikiem, który jest przecież niewiele większy od jego głowy muszę albo spróbować, albo..... odwieźć go tam, skąd go zabrałam.... -
Ponad rok na ulicy!!! Już w swoim domu, przy kochajacych ludziach
mari23 replied to mari23's topic in Już w nowym domu
[quote name='Awit']Dobrze, że nie łaził nigdzie, że był u tych ludzi. A ten pan co go chce adoptować to ten pan Niemiec, tak? Mari niech nawet na chwilę nie zdejmuje mu obroży z adresatką, i niech go nie puszcza luzem, niech prowadza go za jakiś czas na długiej lince, zanim nauczy się przychodzenia na zawołanie. Zaczipowany już jest? Mari przepraszam, ale zapomniałam czemu tamtego psiaka ten pan nie wziął? Bał się mężczyzn?[/QUOTE] nie, ten pan Niemiec rozmyślił sie jednak i już wcale nie chce psa, boi się, że sobie nie poradzi, został sam.... a tego chce brat mojej koleżanki - znam go dobrze ( miał bernardyna, odszedł na zawał serca w wieku 9 lat, został mu tylko mały rudy 4-letni kundelek) tak bardzo chcę pomóc temu cudownemu psu, ale.... nie daje sobie pomóc :-( :-( on za wszelką cenę próbuje uciekać od tej pomocy :-( ma naprawdę wymarzony, cudowny DS, dzisiaj mamy go zawieźć..... a jak stamtąd ucieknie? jak go będę szukać 50 km stąd ??? dałam mu dzisiaj Hydroxyzynę, bo próbował przy mnie uciekać, w domu jest niespokojny.... tak bardzo sie boję tej adopcji - jak ucieknie tu- wiem, gdzie go szukać i wszyscy w okolicy wiedzą, gdzie bezdomniaka zgłosić ( do mnie rzecz jasna) a tam? jak ucieknie - zero szans na odnalezienie..... już nawet myślę, czy nie odwieźć go tam i dostarczać jedzenie, budę może obok tego sklepu..... może tam będzie szczęśliwszy i bezpieczniejszy? do 16.00 mam czas i straszliwie boję sie tej decyzji, tej odpowiedzialności za jego losy, za jego szczęście.... on potrafi otworzyć sobie drzwi skacząc na klamkę! dzisiaj gdyby nie moja intuicja pozostawienia mu smyczy w domu - już byłby pewnie daleko.... skoczył na klamkę i gdyby będący na podwórku mąż nie przydepnął wlokącej się smyczy.... dałam mu rano KalmAid..... nic to nie dało, nie mam dobrego zdania o tym leku - kiedyś dostawała go przerażona Tiara - bez efektów nowy dom jest wspaniały, ludzie pogodni, spokojni, okolica też - wymarzone warunki...... ale ten pies wciąż chce gdzieś biec !!!! jak sprawić, by zechciał zoostać na zawsze ???? co robić?????? :-( -
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
mari23 replied to mari23's topic in Psy do adopcji
[quote name='Havanka']Ojej...Ta psina przywykła już do wolności i bezdomności. Nie potrafi zaakceptować nowych warunków. Marysiu, spokojnie, nie martw się tak. On już tyle czasu dawał sobie radę...Znajdzie się. Nikt się nie spodziewał, ze przeskoczy ogrodzenie (a może przeszedł?). Ech, psiaku... nie dajesz sobie pomóc...[/QUOTE] właśnie tak - nie daje sobie pomóc :( :( on za wszelką cenę próbuje uciekać od tej pomocy :-( ma cudowny DS, dzisiaj mamy go zawieźć..... a jak stamtąd ucieknie? jak go będę szukać 50 km stąd ??? dałam mu dzisiaj Hydroxyzynę, bo próbował przy mnie uciekać, w domu jest niespokojny.... tak bardzo sie boję tej adopcji - jak ucieknie tu- wiem, gdzie go szukać i wszyscy w okolicy wiedzą, gdzie bezdomniaka zgłosić ( do mnie rzecz jasna) a tam? jak ucieknie - zero szans na odnalezienie..... już nawet myślę, czy nie odwieźć go tam i dostarczać jedzenie, budę może obok tego sklepu..... może tam będzie szczęśliwszy i bezpieczniejszy? do 16.00 mam czas i straszliwie boję sie tej decyzji, tej odpowiedzialności za jego losy, za jego szczęście.... on potrafi otworzyć sobie drzwi skacząc na klamkę! dzisiaj gdyby nie moja intuicja pozostawienia mu smyczy w domu - już byłby pewnie daleko.... skoczył na klamkę i gdyby będący na podwórku mąż nie przydepnął wlokącej się smyczy.... dałam mu rano KalmAid..... nic to nie dało, nie mam dobrego zdania o tym leku - kiedyś dostawała go przerażona Tiara - bez efektów nowy dom jest wspaniały, ludzie pogodni, spokojni, okolica też - wymarzone warunki...... ale ten pies wciąż chce gdzieś biec !!!! jak sprawić, by zechciał zoostać na zawsze ???? co robić?????? :( -
[quote name='handzia']Marysiu, wysłałam 150 zł do weta i 23,59 zł na konto SHA. Ty, jak możesz najszybciej, wyślij 150 zł z konta SHA na konto DOKTORKA :) Do sieropsiniec wysłałam 36,73 za leki :) Mam nadzieję, że będziemy już na razie na czysto.[/QUOTE] tych 23,59 nie trzeba było wysyłać, chciałam "dołożyć" :) zaraz zrobię przelew, nie mam od kilku dni głowy do niczego :( próbuję pomóc psu z ulicy, a on za wszelką cenę próbuje uciekać od tej pomocy :( ma cudowny DS, dzisiaj mamy go zawieźć..... a jak stamtąd ucieknie? jak go będę szukać 50 km stąd ???
-
[quote name='Sieropsiniec']Na pewno trzeba będzie odjąć: 300 zł Sterylizacja (faktura wystawiona na Ostatnią Szansę) - do weta [B]100zł Operacja guzów- do weta 100zł Leczenie- do weta 50 zł Usg- do weta 50zł Badania Krwi- do weta 36,73 apteka- zapłacone z naszej kieszeni[/B] Dzisiaj po wizycie kontrolnej wszystkie faktury zostaną wysłane na SHA[/QUOTE] [quote name='mari23']to niebieskie, to są 2 oddzielne wplaty, przepraszam za zamieszanie... rozliczenie jest takie, jak w pierwszej wersji: Dasza – rozliczenie [COLOR=red][B]Wpłaty:[/B][/COLOR] 50,- Michalina Aleksandra B. z Zamościa (17.12.) 30,- Beata Kamila S.-O. z Sosnowca (18.12.) 50,- Jasza dla suni z krowim łańcuchem (19.12.) 125,- allegro cegiełkowe 15,- Małgorzata Ludomiła K. z Poznania (20.12) 50,- MALWA (31.12.2012r.) 433,- bazarek Havanki 30,- Beata Kamila S.-O. z Sosnowca 04.01. 60,- Agnieszka K.-O. z Poznania - deklaracja stała od stycznia do czerwca (07.01.) 120,- Panna Marple - (14.01) 155,25 od dogses dla Daszy - 45 zł – allegro- 9 cegiełek po 5zł 20,- Ewa Gonzales (19.03.) 100,- zachary (22.03.) 50,- maruda666 (25.03.) [B]Razem: 1.333,25[/B] [B][COLOR=red]Wydatki:[/COLOR][/B] [B]78,84 faktura za badania (21.12)[/B] [B]240,- michel04 za pobyt Daszki (30.01.)[/B] [B]169,- michel04 za pobyt Daszki (22.02.)[/B] [B]240,- DT za marzec (05.03.)[/B] [B]239,- karma weterynaryjna (26.03.)[/B] [B]240,- DT za kwiecień (05.04.)[/B] [B]1.206,84 zł – razem wydatki[/B] [B]126,41 zł – stan konta Daszki w SHA dnia 05.04.[/B][/QUOTE] "niewielki" kłopot mamy z finansami....koszty- 336,73zł, stan konta - 126,41zł :( 150 złotych zapłacę do weta, a reszta (186,73zł) z konta Handzi - może tak być ?
-
Hektor i Hera w domach stałych!!ale trzeba długi spłacić. Help
mari23 replied to Ladymonia0610's topic in Już w nowym domu
[quote name='Ladymonia0610']Kochana ;) Monia o wszystkich pamięta psiakach ..ale teraz miałam urwanie głowy. Ale nie martw się wszystko nadrobimy do 19 maja:) Wybacz ale ciężka interwencja;([/QUOTE] Moniu, a cóż to za magiczna data ten 19 maja? masz obiecaną wygraną w totka? ;) [quote name='Felka z Bagien']Wysłałam 30,00PLN.A co u Hektora, czy są jakieś o nim wieści?[/QUOTE] myślę, że martwić się o niego nie trzeba, choć dobre wieści z każdego domu są jak balsam na serce.... -
Komornik juz sie zbliza,juz puka do Kseni drzwi...............
mari23 replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
[quote name='Bjuta']Posłałam grosik, ale niestety symboliczny raczej...[/QUOTE] wpłata dotarła, wielkie dzięki!!!!! 15,- Bjuta (15.04.) -
Ponad rok na ulicy!!! Już w swoim domu, przy kochajacych ludziach
mari23 replied to mari23's topic in Już w nowym domu
[quote name='Havanka']Nasz kaukaz właśnie się odnalazł. Przybłąkał się do pewnej rodziny i tam właśnie Marysia go przejęła. Prawdopodobnie szedł w kierunku swego "domu", czyli pod sklep, do rodzimej wsi. Więcej szczegółów po powrocie Mari23 z akcji.[/QUOTE] przepraszam, nie byłam w stanie wczoraj usiąść do komputera, byłam tak wyczerpana psychicznie i fizycznie, że miałam zawroty głowy aż... a dzisiaj rano w pracy nie miałam czasu wczoraj około 20.30 spłakana i wyczerpana wróciłam do domu..... nie minęło 15 minut, jak zadzwonił telefon i pan, z którym parę godzin wcześniej rozmawiałam o uciekinierze powiedział, że ten pies, którego szukam chyba się do jego kolegi przybłąkał. Pojechałam natychmiast.... i wróciłam z łobuzem - serdecznie mnie przywitał! ja go cały dzień szukałam jak wariatka, a on już od rana był u tych ludzi....(wciąż myślę, jak im się odwdzięczyć) on był całkiem blisko - pierwsza wieś od nas, ale właśnie w kierunku miejsca, z którego go zabrałam, przeszedł już nawet na drugą stronę trasy przebiegającej przez tą wieś, chyba naprawdę zmierzał w tamtym kierunku nocował w domu ( niestety wymagało to odizolowania Pirata, który rzucał się do niego, jak szalony) rano idąc do pracy zostawiłam go znów u Łatka ( w domu kot i Pirat, więc nie mógł zostać) jest u Łatusia teraz, leżą sobie razem, "niedźwiadek" grzeczny jest i kochany (w przeciwieństwie do Pirata, który właśnie wszystkimi 4 łapami wskoczył na parapet) pan się nie rozmyślił, a nawet bardzo pozytywnie mnie zaskoczył obiecując, że przez conajmniej tydzień nie zostawi go samego, że pies będzie razem z nim cały czas ( żona wraca dopiero za 2 tygodnie z Niemiec) rozmawiałam ze szkoleniowcem i lepiej będzie, jeżeli to ja go tam zawiozę. niż jak pan go stąd sam zabierze 0 wyprawa zaplanowana na jutro kupiłam KalmAid dla niego - żeby pmóc mu pokonać stres związany z kolejną zmiana domu to wspaniały dom, wymarzony.... ale jak to tej wielkiej psiej głowie wytłumaczyć, zanim ucieknie nie poczekawszy na zrozumienie tego faktu.... -
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
mari23 replied to mari23's topic in Psy do adopcji
[quote name='Poker']Nutusiu, pies wczoraj został złapany.[/QUOTE] [quote name='Nutusia']Dzięki, Pokerku. Tak myślałam, że nie będzie uprawiał totalnej partyzantki ;) I co teraz? Pan przyjedzie, czy się zniechęcił?...[/QUOTE] przepraszam, nie byłam w stanie wczoraj usiąść do komputera, a w pracy nie miałam czasu wczoraj około 20.30 spłakana i wyczerpana wróciłam do domu..... nie minęło 15 minut, jak zadzwonił telefon i pan, z którym parę godzin wcześniej rozmawiałam o uciekinierze powiedział, że ten pies, którego szukam chyba się do jego kolegi przybłąkał. Pojechałam natychmiast.... i wróciłam z łobuzem - serdecznie mnie przywitał! ja go cały dzień szukałam jak wariatka, a on już od rana był u tych ludzi....(wciąż myślę, jak im się odwdzięczyć) on był całkiem blisko - pierwsza wieś od nas, ale właśnie w kierunku miejsca, z którego go zabrałam, przeszedł już nawet na drugą stronę trasy przebiegającej przez tą wieś, chyba naprawdę zmierzał w tamtym kierunku nocował w domu ( niestety wymagało to odizolowania Pirata, który rzucał się do niego, jak szalony) rano idąc do pracy zostawiłam go znów u Łatka ( w domu kot i Pirat, więc nie mógł zostać) jest u Łatusia teraz, leżą sobie razem, "niedźwiadek" grzeczny jest i kochany (w przeciwieństwie do Pirata, który właśnie wszystkimi 4 łapami wskoczył na parapet) pan się nie rozmyślił, a nawet bardzo pozytywnie mnie zaskoczył obiecując, że przez conajmniej tydzień nie zostawi go samego, że pies będzie razem z nim cały czas ( żona wraca dopiero za 2 tygodnie z Niemiec) rozmawiałam ze szkoleniowcem i lepiej będzie, jeżeli to ja go tam zawiozę. niż jak pan go stąd sam zabierze 0 wyprawa zaplanowana na jutro -
Ponad rok na ulicy!!! Już w swoim domu, przy kochajacych ludziach
mari23 replied to mari23's topic in Już w nowym domu
[quote name='Poker']ojej, współczuję. A nie ma możliwości ,żeby ktoś go wypuścił? Pewnie pod sklepem już byłaś. Daleko to od Was? MOże pan by pomógł go szukać.[/QUOTE] on sie mężczyzn boi, więc od pana ucieknie, tak jak uciekł wczoraj wieczorem od 2 młodych ludzi na obrzeżach miejscowości... podobno dzisiaj widziały go dzieci koło szkoły ( w co wątpię, on ucieka od "zaludnionych" miejsc, a dzieciaki chcą obiecaną na plakatach nagrodę ( jeden mały chłopiec to go nawet w sobotę widział!) tam pod sklep jeszcze nie wrócił, to około 10 km stąd jest... zaraz jadę znów go szukać, może zgłodnieje, to wyjdzie bliżej ludzi -
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
mari23 replied to mari23's topic in Psy do adopcji
[quote name='Havanka']Dostałam dziś zapytanie o Fionkę. (Nie usunęłam wszystkich ogłoszeń). Pani chciała psa do pilnowania posesji. Zaproponowałam kaukaza i Pirata. Marysiu, masz jakieś zdjęcia Pirata, bo nie mogłam znaleźć.[/QUOTE] mam, ale Pirat chyba nie za bardzo do pilnowania posesji z tymi uszami.... ( chyba, że spałby w domu, nie w budzie) ale są jeszcze dwaj bracia Fionki - młode, wykastrowane psy, do zabrania od zaraz a kaukaz... nie wiem, jak to napisać..... od wczorajszego rana moje serce jest jak poszarpane przez dzikiego zwierza.... kiedy rano poszłam do psiaków - zastałam tylko Łatka...... żadnego śladu, którędy to potężne i ciężkie psisko wyskoczyło..... cały wczorajszy dzień spędziłam na szukaniu, rozwiesiłam plakaty..... czy on uciekł, by pod ten sklep wrócić ???? żeby gorycz była większa - około 10-tej zadzwonił pan - naprawił auto i chciał po psa przyjechać.... a on wolał znów na ulicę :-( :-( :-( :-( dlaczego ???????????????????????? ja już nie mam siły płakać, jeżdżę jak wariatka po okolicy rycząc jak bóbr.....