Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. Wow! Ale grzybsko! A te niebieskie, to co to jest?
  2. ajajaj a mi mąż kupił takie śliczniutkie wekusie - słoiczki nieduże, ale prawdziwe weki - no cudnie wyglądałyby w nich takie grzybki. Może jeszcze kiedyś się podszkolę w rozróżnianiu i zbieraniu grzybków. Na razie pakuję do weczków powidła ze śliwek. Smaczne mi wyszły.
  3. [quote name='KarolinaW']ale moze gubienie włosa jest mało istotne przy innych zaletach rasy? nie znam nie wypowiadam się ale dla mnei osobiście gubienie włosa nie jest wadą..[/QUOTE] Powodem podjęcia prac nad tzw. labradoodle była chęć stworzenia rasy psa asystującego osobom niepełnosprawnym, które jednocześnie są alergikami (w sensie - sprawdzony w tej roli labrador plus teoretycznie hipoalergiczny, nieliniejący pudel). Pomysł nieco karkołomny po pierwsze ze względu na niezwykle uproszczone podejście do alergii, po drugie dlatego, że było to trochę wyważanie otwartych drzwi - w Stanach pudle "standardy" znakomicie sprawdzają się jako psy asystujące bez pomocy domieszki krwi labradorów. Widać w Australii o tym nie wiedzieli ;) [URL]http://apaw.americanpoodlesatwork.org/[/URL] Na chwilę obecną rzekoma hipoalergiczność i niegubienie włosa przez labradoodle wydają się zwykłą loterią - zależy jaki zestaw genów się trafi.
  4. [quote name='daguerrotype']Dawaj znać, kiedy się coś u Was w teatrze dzieje, bo tu do mnie wieści nie docierają, a to jednak najbliższe centrum kulturalne ;)[/QUOTE] Na stronie www opt.gardzienice zwykle można sprawdzić program - choć na ogół z zastrzeżeniem, że może ulec modyfikacji ;)
  5. Strzygę tylko jednego psa ;) a że nie jestem mistrzem, to jest to dość długa praca :D i muszę zmieniać ostrza - no i stalowe muszę szybciej. Ale to może też być związane z masą ostrza - ceramiczne to 4 FC, więc masywniejsze, może dlatego wolniej się grzeje.
  6. Znam kilka przygarniętych psów w charakterze psa-towarzysza, tak z siedem przychodzi mi do głowy ad hoc, ale pewnie jest ich więcej. Wszystkie są małe i rozpuszczone jak dziadowski bicz - drą japę, czasem szczypią po piętach - przy ogólnie radosnym przyzwoleniu właścicieli, bo to "psy po przejściach". Żadnej chęci popracowania nad psem - ba - więcej: nawet chyba brak świadomości, że można by. W jednym tylko przypadku udało mi się namówić właścicielkę do przeczytania "sygnałów uspokajających", bo niewiarygodnie wręcz antropomorfizowała zachowania suczki (jak się oblizuje, to jest łakoma, jak ziewa, to jest zmęczona, jak się obraca tyłkiem, to znaczy że ma nas gdzieś itd.). Oprócz tego znam parę psów, które zostały przyjęte do kojca na zasadzie, a bo ktoś ma to może się i przyda taki pies. Psy też drą japę, no ale taka ich rola. Że nie lubią obcych - też taka rola. W jednym przypadku zapytano wiejskiego weta o możliwość uśpienia, gdy w domu pojawiła się mała wnuczka - taka psia dola. I znam jeden przypadek przygarnięcia dużego psa do mieszkania w bloku, pies po przejściach, o bardzo niepokojącym zachowaniu (niszczenie, zachowania agresywne, niegroźny w skutkach atak na listonosza), które w żaden sposób nie skłoniło właścicieli do szukania pomocy gdziekolwiek - skończyło się poważnym pogryzieniem sąsiadki. Także ja nie bardzo wiem, gdzie te dobre domki, które chcą współpracować i słuchać rad (bo dobre chęci to prawie wszędzie) i mam wrażenie, że piszecie tu o jakimś dogomaniackim wierzchołku góry lodowej. Behawioryści, praca z psem, wyjazdy na szkolenia grupowe, szkolenia indywidualne - jak słowo daję, w realu się z tym nie spotkałam. No - raz znajoma, która zajmuje się szkoleniem psów opowiadała, że ludzie, którzy zaadoptowali psa w typie tosa inu (bo taki ładny i rasowy) w końcu zostawili go na placu szkoleniowym i uciekli po drodze wieszając jego smycz na płocie. Powiedzmy, że jestem z mało upsionych środowisk i z pokolenia, które bynajmniej nie wyssało dogomanii z mlekiem matki ale ciekawa jestem, jaki procent przygarnięć psów w ogóle to są adopcje z DT lub ze schroniska za pośrednictwem zaangażowanego w przeprowadzenie porządnej adopcji wolontariusza. Bo mam wrażenie, że nie dominujący - i stąd takie rozbieżności pomiędzy oczekiwaniami obu stron.
  7. [quote name='panbazyl']ta zalewa octowo-musztardowo-cukrowa sie rozwarstwia jak postoi trochę - to normalne :) [/QUOTE] Dzięki, Panbazyl :loveu:
  8. Czyli jak coś tam wystaje ponad powierzchnię zalewy, jakiś kawałeczek papryczki, to nic nie powinno się stać? (Pasteryzowałam w 150 stopniach przez kwadrans - powinno być "czysto") Słoiki kolorowe, ale zakrętki do bani. Chociaż przynajmniej bez pszczółki ;) A w leclerqu są beczułki do kiszenia kapusty, ale plastikowe, zakręcane - ktoś testował? Panbazyl, jeszcze jedno pytanie do Ciebie - spróbowałam zrobić takie ogórki, jakich Ty przerobiłaś 100 kg :) - pikle w zalewie octowo-cukrowo-musztardowej. Ale ta zalewa w słoikach się rozwarstwiła - po jakimś czasie stania. Na dole słoja jest bardziej gęsta zawiesina niż wyżej - tak ma być czy coś spartoliłam?
  9. Pochwalę się ;) Efekt na razie tylko wizualny, a co z tego będzie docelowo, to się zimą okaże - pierwszy raz robię :) [url]http://i45.tinypic.com/wthmj4.jpg[/url] Dziewczyny - Wy tu jesteście bardziej doświadczone przetworowym życiem - wszędzie czytam, że jak się robi zaprawy, to warzywa powinny być całkiem przykryte zalewą (czytam głównie w necie) - ale jak to się osiąga? Zupełnie mi nie wychodzi - niezależnie od tego, ile miejsca zostawię, i tak te warzywa podejdą do góry. W sumie, jak się wypełni słoik "na ścisk" to jeszcze jako tako, ale jak próbowałam zrobić gruszki w occie i zostawić sporo miejsca, to w efekcie mam pół słoika gruszek od góry, a zalewę od dołu.
  10. [quote name='farabutto'] a teraz chomąto zakładamy dobrowolnie (sic!) i dumni z takiej ozdoby, paradujemy z tym sprzętem. :shake:[/QUOTE] To właśnie wpisuje się w tischnerowską definicję homo sovieticus - zniewolony wytwór systemu i jego klient jednocześnie.
  11. Ej no, bo załatwicie tym psom kręgosłupy :D
  12. Coraz więcej osób sygnalizuje problemy alergiczne u psów związane z ryżem, niestety. Kiedyś uważano go za bardzo bezpieczny, ale tak się dzieje, gdy jakiś produkt jest powszechnie wykorzystywany w żywieniu - odsetek alergii rośnie. Kiedyś i kurczaka uważano za stosunkowo mało alergizującego (w porównaniu z wołowiną), a teraz przy problemach zaczyna się od jego wykluczenia. Myślę, że w dobie globalnego upowszechnienia suchych karm produkowanych na podobnych zasadach dzieje się to samo, co w alergiach ludzi - Amerykanie statystycznie najczęściej uczuleni są na orzeszki arachidowe, Japończycy na owoce morza, Polacy - na mleko - kwestia udziału danego produktu w żywieniu całej populacji.
  13. Ruben w objęciach Gryzonia jest super :D
  14. Andis jest faktycznie bardzo cichutki. Ale ostrze szybko się grzeje. Jedno mam ceramiczne - to trochę wolniej.
  15. Lata praktyki. Nie wiemy, z czym się "je" demokrację. Bierność, która przez pokolenia gwarantowała bezpieczeństwo, i zakorzeniony "homo sovieticus" - nawet wśród młodych ludzi, co jest dla mnie dość szokujące. Nie wychylać się - "góra" wie, co robi... a jak nie wie, to nie znaczy, że nie dokopie.
  16. [quote name='evel'][SIZE=1]P.S. Cudny avek! :loveu:[/SIZE][/QUOTE] Dzięki :) Świeżutkie foto - z soboty :) Może faktycznie o grzywę chodziło? Wyhodowaliśmy sporą :)
  17. Jeśli malec dobrze toleruje joserę (wersja dla szczeniąt?) to nie ma przeszkód, żeby nią karmić - to fajna karma. Co do urozmaicania to pies w zasadzie jest wszystkożerny - różne mięsa, ryby, jajka, sery, jogurty. Ale z takim maluszkiem trzeba jak z małym dzieckiem - [B]bardzo ostrożnie wprowadzać nowe pokarmy, na początku w małych ilościach, nie wszystko na raz[/B] - i obserwować. Wątróbki nie za dużo i nie za często - ma dużo witaminy A (można przedawkować) no i jest magazynem toksyn (z drugiej strony jest dobrym źródłem żelaza - trzeba wyważyć). Inne podroby - serca, żołądki - też można dać. Warzywa - jeśli gotowane to lepiej ugnieść widelcem na papkę, jeśli surowe to najlepiej przepuścić przez sokowirówkę mieszając potem sok z wiórami albo chociaż utrzeć na drobnej tarce - generalnie dąży się do tego, żeby były maksymalnie rozdrobnione. Jeśli karmi się systemem mieszanym - trochę suchej karmy, trochę gotowanego - to na ogół trzeba suplementować wapń.
  18. Będąc w gościach - w sensie, że nie u siebie - wychodziłam z psem z klatki schodowej pod którą popalał papierosy jakiś wyrzucony w tym celu z domu mieszkaniec. Przyjrzał się psu z sympatią i zainteresowaniem (w avatarze) po czym rzucił "oooo, Smerfetka..." No i rozkminiam to skojarzenie ale nijak mi nie idzie :D Nawet nie mamy niebieskiej obroży :D
  19. [quote name='panbazyl'] ostatnio się złapałam na tym, że zakrętki do słoików też wybieram z klucza kolorystycznego.... [/QUOTE] A gdzie masz taki wybór? Bo ja potrzebowałam kupić i były tylko z pszczółką i napisem "miód" :)
  20. A jak tam z posikiwaniem - wyjaśniło się coś?
  21. Julka, ja myślę, że gdybyś tyle energii, samozaparcia i konsekwencji, jakie wykazujesz w samoobronie i odstawianiu tu Rejtana, włożyła w pracę nad suką, to ona już byłaby na prostej. A tak to tylko bicie piany.
  22. [quote name='panbazyl']no bo ja mam jobla na punkcie kolorystyki - takie małe skrzywienie zawodowe :) U mnie WSZYSTKO musi być dopasowane do całości, nawet koty :diabloti: [/QUOTE] To tłumaczy Twoje przejścia w temacie adopcji kotów :D Trzeba było najpierw koty, a potem kafelki :D Spędziłam weekend w podróży przerywanej leśnymi spacerami z psem - spacery krótkie, higieniczne a mimo to widziałam mnóstwo grzybów. Rzeczywiście obrodziły wyjątkowo w tym roku. A jakie niektóre piękne!
  23. [quote name='farabutto'] Jak to się dzieje zatem, że w cywilizowanych państwach, wyborca wymaga logicznego, racjonalnego prawa, a u nas wyborca wymaga czegoś innego i to [B]dostaje[/B]? A może to jest tak, że w [B]nas samych[/B] tkwi problem, że to nasz system wartości który [B]my[/B] mamy zapisany w głowach, etyka, logika, tradycja, kultura, kiepska wiedza, nakłania naszych posłów do takich kuriozalnych dzieł? Może [B]to własnie my[/B], mniej lub bardziej świadomie, takich głupot od nich wymagamy? Kiedy poczytuje niektóre posty w tym temacje, coraz bardziej skłaniam się ku takiemu twierdzeniu.[/QUOTE] Dokładnie tak jest. I dlatego, paradoksalnie, cieszy mnie nawet tak kulawa ustawa, jaką mamy. Bo im mniej będzie na ulicach przyciętych do wymaganego wcześniej kształtu psów, tym częściej ludzie zaczną pytać dlaczego niektóre jednak są przycięte. Aż któregoś dnia pojawi się pokolenie, które na widok kikuta ogona zapyta "a co się pieskowi stało? jaki miał wypadek?". Może trudno w to uwierzyć, ale niektórzy sądzą, że pudel rodzi się z pomponami - naprawdę :). A cała rzesza ludzi nigdy nie zadała sobie pytania o kopiowanie, ponieważ uważa, że dobek, rotek, sznupek - TAKIE po prostu są. Zwyczajnie nie mają pojęcia, jak wyglądają uszy dobermana, nie wiedzą nawet, że można o to zapytać, że w ogóle jest taka kwestia. Nie jest tak, jak być powinno w sensie prawnym, ale "mentalnie" już się zmienia - już nagradzane są niecięte psy a i wśród "zwykłych" posiadaczy psów jest ich coraz więcej. Na ławeczce w parku można łatwo sobie porównać spaniela z ogonem i spaniela z kikutem i nagle niektórym w głowach zaczyna świtać pytanie, które wcześniej nie skaziło myśleniem wewnętrznego przekonania, że wszystko jest na swoim miejscu. To tak, jak z dziećmi - mamy takie, na jakie zasługujemy. Posłów mamy takich, jacy sami jesteśmy i takież prawo - na naszą miarę, niestety, skrojone. Dlatego kontestowanie ustawy ma sens tylko wtedy, gdy jest oparte na krytyce konstruktywnej - trzeba pokazywać błędy ale jednocześnie cieszyć się z każdego nieciętego miotu, których - dzięki tej fatalnej ustawie - zacznie przybywać lawinowo - bo to one zmienią mentalność przeciętnych Kowalskich, ich etykę, logikę i przyszłe wymagania wobec ustawodawcy.
  24. [quote name='A&L']Chyba nie zrozumiałaś[/QUOTE] No jak mogłam zrozumieć, skoro na początku zdania zadeklarowałaś, że wypowiesz się "na temat"? Miało być na temat, a tu zonk. Co to ustawy - oczywiście, że jest niedoskonała. Ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Nie porównujmy się do Skandynawii - chciałoby się, ale wyżej nerek nie podskoczy. Pewne rzeczy wymagają czasu - my się dopiero oswajamy z wolnością, demokracją i prawami zwierząt. W Szwecji za wychowawcze wlanie progeniturze można pójść za kratki - nie są elastyczni ;)
  25. [quote name='star1']zgadzam się w 100%, i odkąd jesteśmy na tej karmie moja psina zaczęła zjadać psie kupy.... nie zawsze uda mi się temu zapobiec[/QUOTE] Jeśli to się pojawiło po zmianie karmy, to prawie na pewno świadczy o niedoborach.
×
×
  • Create New...