Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. Oby nie dosłownie :eviltong: Odpukać.
  2. Oczywiście, że po to, aby nikt go nie zaskarżył. Nie po to, żeby chronić psy przed nieuzasadnionym użyciem metod awersyjnych. Doskonale wie, że ludzie będą go naśladować czy trzeba, czy nie trzeba - tak wynika z podlinkowanego przez Bonsai wywiadu.
  3. A no właśnie - szkolenie pozytywne, czyli "kliker" - słowo nie ma polskiego odpowiednika. No i "dogoterapia" mi się przypomniała. Qrczę, sporo tego.
  4. [quote name='Milka__'] Ktoś wcześniej pisał, że CM wyraźnie ostrzega przed stosowaniem jego metod samemu. Pracuje z psami, dla których jest "ostatnią deską ratunku", przypadkami wyjątkowo trudnymi a sam program nie ma na celu pouczenia właścicieli jak postępować z psami, nie jest poradnikiem, tylko daje możliwość obserwowania jego pracy... [B]czemu więc promuje się wszędzie gdzie się da jako świetny szkoleniowiec, znający lek na każde zło?[/B][/QUOTE] Dla kasy, dla kasiory kochanej, sławy, władzy, leczenia kompleksów imigranta, realizowania amerykańskiego snu itp. :D Jest w lepszej sytuacji, niż ś.p. Łowca krokodyli, bo tamten nie mógł ostrzegać - "nie róbcie tego w domu" :D Jego nie interesuje to, co i kto zrobi ze swoim psem w domu.
  5. [quote name='Lotty']Filodendron, skąd wzięło się określenie trymowanie?. Pytam z czystej ciekawości.[/QUOTE] "trim" - porządkować, oporządzać, przycinać (włosy, brodę, żywopołot), trymować (psa), obciosywać deskę, poprawiać ubranie itp.;
  6. filodendron

    Barf

    [quote name='farabutto'][FONT=&amp]Mocno podejrzana jest ta 100% suszona wołowina w cenie 15 zł/kg. Mięso podczas suszenia mocno traci na wadze i z 1 kg surowca, po wysuszeniu, otrzymamy zaledwie 0,2 – 0,3 kg suszu. To oznaczałoby, że producent kupuje mięso wołowe w cenie grubo poniżej 5 zł/ 1 kg. Kosztów suszenia, konfekcjonowania, dystrybucji i sprzedaży nie liczę. Coś mi tu nie styka.[/FONT][/QUOTE] W składzie jest napisane "suszone mięso" a nie "suszona polędwica, udziec" itp. ;) To mogą być odpady w dużej mierze - i w sumie nic w tym złego. Ścięgna, ozory, tkanka łączna, tłuszcz - to pewnie wszystko podpada pod def. "mięso", bo nie sądzę żeby tu obowiązywały normy UE dotyczące zawartości tkanki łącznej i tłuszczu w produktach dla ludzi, które załapują się do tej kategorii. Kiedyś rozmawiałam z właścicielem firmy Primex i on od razu powiedział, że ich wołowina jest pozbawiona tych najcenniejszych kawałków krowy typu polędwica, ligawa.
  7. A z zakresu pielęgnacji psów też? Mamy groomera - psiego fryzjera, trymowanie, furminator.
  8. [quote name='panbazyl']ale co Wy chcecie. Popatrzcie tylko na byle sklep z art dla psów.... i co tam jest? Ubranka, przypinki, kokardki, pierdółki, buciki, śliniaczki, nocniki.... Robimy z psów dzieci, traktujemy jak ludzi a zapomnieliśmy że to psy. Specjalne jedzenia, miski, ba nawet woda MUSI być specjalna a nie normalna.[/QUOTE] No ale CM wyprodukował, czy może raczej "markuje" specjalną wodę dla psów - trzy rodzaje - podobno po dwa i pół dolca za dwa litry. Albo na przykład szampon z proteinami jedwabiu [url]http://www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=10703[/url] Tudzież odżywki owsiane. Człowiek orze jak może :)
  9. Piękny! Przypomnij mi, gdzie te kafle wyszukaliście - na Ukrainie? (Ale jak tak patrzę na to wnętrze, to myślę sobie, że masz sporo odkurzania ;) Chociaż tam pewnie nie kurzy się tak, jak w mieście)
  10. filodendron

    Barf

    [quote name='panbazyl']Nie sprawdzałam, tylko cen w necie, ta cena to z wystawy, napisane było jak wół 15 zł za kg czegoś takiego. [/QUOTE] W ekozwierzaku 5-kilogramowe opakowania są w tej cenie. 10-cio wychodzą nawet ciut taniej.
  11. Panbazyl, ale ten Twój piec kaflowy to jednak wymiata... :) Boski jest.
  12. filodendron

    Barf

    Chyba jednak kupię przed następnym dłuższym wyjazdem urlopowym. Nawet moczenie przez noc wygląda ciekawiej niż desperackie poszukiwanie zjadliwego mięsa w okolicznościach małej i stricte turystycznej miejscowości (ostatnio, w październiku, przyjechaliśmy po 21 i w sklepie była tylko mrożona tilapia - i nic, nic poza tym).
  13. [quote name='Delph']Dla psa to niezbyt naturalne i przyjemne, ale warto tego nauczyć np. jeżeli ma się dzieci. Czasami zdarzy się jednak, że trzeba psa dotknąć przy jedzeniu i dobrze byłoby, gdyby mu to nie sprawiało problemu. Poza tym sama świadomość, że jak pogłaszczę psa przy misce, to może mi urwać głowę jest średnia. Póki szczeniak jest mały, warto uczyć takich rzeczy, później, gdy będzie wielkim rottkiem i wymyśli sobie pilnowanie michy będzie trudniej. Na spokojnie oczywiście i nie przesadzając, bo jak pisałam jest to dla każdego psiaka trudna sprawa, tylko że jeden nie zareaguje, a drugi zaatakuje i jest problem.[/QUOTE] Warto, oczywiście że warto - tylko zaczyna się tak, jak opisywałaś - chodzi o to, żeby nie wykształcić odruchu bronienia miski. Pies, który się relaksuje widząc, że ktoś podchodzi do miski (bo przywykł, że często podchodzi z czymś o wiele lepszym niż jej zawartość) nie zareaguje agresywnie także i na przypadkowy dotyk. Mój pies ma ponad 6 lat i nadal od czasu do czasu praktykuję podrzucanie jakiegoś smaczka wprost do miski podczas posiłku - właśnie dlatego, że bywają u nas małe dzieci. Natomiast głaskanie po głowie dla zasady, to zwykłe uprzykrzanie posiłku - pies nic z tego nie ma, nie odnosi żadnej korzyści, więc ryzyko, że w końcu zareaguje rośnie. No ale z radą hodowcy trudno dyskutować - przynajmniej dopóki nie zaliczy się "skuchy" ;)
  14. [SIZE=1]To Ty narzuciłaś taką retorykę ("potrawy z ociekających we krwi zwierząt") - ja się tylko dopasowałam :) O weganizmie i wegetarianizmie ludzi jest osobny wątek - tam jest dokładnie wytłumaczone, jaki jest koszt pozyskiwania jaj i produktów mlecznych. Póki nie przysposobimy kurek i krówek do partenogenezy jak w "Seksmisji" Machulskiego, to produkcja jajek i mleka nieodłącznie związana jest z zabijaniem zwierząt - niepotrzebnych kogutów i byczków. Jest tam to wytłumaczone ze szczegółami (także tymi drastycznymi, jak mielenie kurcząt niewłaściwej płci) i ciągnie się przez kilkadziesiąt stron, więc może nie powielajmy tematu.[/SIZE] Tutaj proponuję wrócić do psów - kupuję kurczaki w sklepie, ponieważ nie mam dostępu do sprawdzonego źródła mięsa z kur "ekologicznych", cokolwiek to znaczy. Ponieważ od 2009 roku karmiłam barfem, czyli na surowo, to uważałam, że ryzyko podania zakażonego mięsa należy minimalizować a nie odwrotnie. Drób, który trafia do sklepów pochodzi z ferm objętych programem zwalczania sallmonellozy. A jaki program ma pani Ziutka na podwórku, to nie wiem i się nie dowiem.
  15. Abstrahując od tego, że skoro już raz nawarczał, to trzeba to teraz odkręcić, żeby się coś gorszego kiedyś nie stało, to po co w ogóle głaskać psa podczas jedzenia? Jakby mnie ktoś przy jedzeniu poklepywał po plecach, to też bym w końcu nawarczała :)
  16. Szczególnie, że PL wkroczyła z przytupem w wolny rynek i kapitalizm - teraz jest wszystko, kiedyś nie było nic. Wciąż żyje pokolenie, które wychowywało się, gdy w Polsce było paręnaście ras na krzyż. Ja mam kłopot z odróżnieniem konia rasy małopolskiej od śląskiego - chociaż bardzo lubię konie :) Sama parę lat temu myślałam, widząc po raz pierwszy czarnego labradora, że to rottek z niekopiowanym ogonem :D
  17. filodendron

    Barf

    Jeśli to faktycznie Volmers, to napisz, jak się sprawuje. Od jakiegoś czasu chodzę koło tego produktu jak pies wokół jeża ;) Może się wreszcie zdecyduję.
  18. [quote name='Javena'] On jadąc ,nie wiedział jak sie z tym upara. Modlił sie . Na miejscu dopiero wymyślił ,że założy mu chuste namoczona w olejku eterycznym . Ta chusta miała mu sie kojarzyc ze spokojem . Sam nie mógł uwierzyc ,ze ten zapach podziałał.[/QUOTE] TV jest jednak wielka :) Ewie Drzyzdze też wierzysz? ;) Pomijając wszystkie merytoryczne kwestie za i przeciw, warto zachować trochę dystansu, który w tym wypadku jest równoznaczny z szacunkiem dla pracy scenarzystów ;)
  19. [quote name='xxxx52']To dla mnie obcy temat,zupelnie nieaktualny.Bo tyle jest wspanialych potraw innych niz z tych ociekajacych we krwi zwierzat,wpierw umeczonych zaglodzonych ,albo zatuczonych na sile bo waga jest wazna ze wzgledu na cene za kg. mam troche problemow zeby nie jesc mlecznych produktow i nie pic mleka (chociaz wiem z czym produkacja mleka sie kojarzy)[/QUOTE] A psy też przestawiasz na wegetarianizm? Bo tu o psach rozmawialiśmy. [SIZE=1]Zresztą, patrząc na to nie czysto zdrowotnie, lecz ideologicznie, to pijąc mleko, jedząc jajka, "masz krew na rękach" (żeby tak się utrzymać w klimacie Twojej stylistyki wypowiedzi ;))[/SIZE]
  20. [quote name='kalyna']Ciap miał raz na jakiś czas czyszczone ok. raz na pół roku...a teraz co dwa tygodnie musi mieć :mdleje: Kupki robił zawsze twarde, jest na BARFie od 1,5 roku i nic nie zmienialiśmy... akcja zaczęła się ok. lipca-sierpnia.. Ja sama mu wyciskam te gruczoły i nauczyłam się z YT :diabloti:[/QUOTE] Nauczyłaś się z YT, jak problem się pogorszył, czy robisz to sama od początku? Bo to nie jest tak hop-siup - nawet wśród wetów są różnice. Jeden potrafi wycisnąć/oczyścić bardzo dobrze, a drugi tyle o ile, i za trzy tygodnie następna wizyta. Głupia sprawa, a różnice w wyciskaniu są.
  21. [quote name='xxxx52']to smacznego[/QUOTE] A nawzajem - smacznego :) Szczególnie smacznego, gdy przyjdzie Ci kiedyś kupować gospodarską kurę na tzw. "ścianie wschodniej", będąc tu ludnością "napływową" (czyt. bez ciotek/wujków/matki/babci itp., itd., i kupować mięso bez żadnych norm - tylko załatwianie "na gębę".)
  22. No i dlatego kupuję mięso w sklepie. Nie pasuje mi zamienianie kuchni w salę operacyjną ze specjalną procedurą sterylizacji narzędzi :evil_lol:
  23. filodendron

    Barf

    Panbazyl, a nie było to suszone mięso firmy Volmers? Bo jak drogie cuda na kiju to od razu kojarzy mi się ekozwierzak, a oni właśnie handlują mięsem Volmers, które akurat jest w bardzo przyzwoitej cenie. Co do kapusty, to przebijanie do dna jest istotne zwłaszcza jak się kisi w mniejszych pojemnikach/słoikach. Przy intensywnej fazie kiszenia przebijałam trzonkiem drewnianej łyżki nawet dwa, trzy razy dziennie, bo wszystko podchodziło do góry i kipiało. Zapaszek w mieszkaniu przecudny :/ Po trzech, czterech dnia się uspokaja.
  24. Panbazyl - wielkie gratulacje! A strój - fantastyczny :)
  25. [quote name='iskra_wroc']Apropo podbiegaczy do rowerów to ja mam aktualnie szyty brzuch przez właśnie takich BEZMYŚLNYCH właścicieli którzy uważają, że ich psiak może podbiec do zwierzęcia przy rowerze. Nasze treningi to nie powolny truchcik tylko jazda na pełnych obrotach. Niestety, prędkości które na rowerze osiągam nie pozwalają na szybkie wyhamowanie, rzucenie/odłożenie roweru i walkę z szamotającymi się psami. Nie da się tego zrobić w ciągu kilku sekund. I właśnie przez panią której piesek był nieodwoływalny i rzucił się na moją sukę która ciągnęła w tej chwili rower. Skończyło się tak że aby uniknąć rozjechania psa który podbiegł nadziałam się na metalowe pręty. Mogło być gorzej, skończyło tylko się 3 dziurami w brzuchu, szwami i szpitalem. To już nie jest kwestia chamstwa właściciela podbiegacza, tylko to już coś więcej - kwestia bezpieczeństwa..[/QUOTE] Na dogo (gdzieś w wątku o ubepieczeniach) jedna z forumowiczek biegła w prawie ubezpieczeniowym, opisywała sytuację, w której podbiegający bez smyczy pies doprowadził do upadku rowerzysty. Upadek skończył się bodajże złamaniem nogi, a w dalszej konsekwencji - odwołaniem kosztownego urlopu w Alpach. Wszystkie koszty związane z leczeniem, rehabilitacją a także odwołanym zagranicznym wyjazdem i zepsutym urlopem poniósł właściciel psa (a właściwie jego ubezpieczyciel, bo szczęśliwie dla siebie był ubezpieczony). Całość zadośćuczynienia - z tego co pamiętam - szła w dziesiątki tysięcy. Jeśli więc możesz ustalić właścicielkę psa, to możesz jej wytoczyć sprawę - ona spowodowała wypadek i winna jest obrażeniom, które odniosłaś. Jestem za tym, żeby możliwie głęboko zaglądać do kieszeni takim właścicielom - bo chyba tylko to uczy ludzi odpowiedzialności.
×
×
  • Create New...