Moja chomiczka odeszła za TM w sobotę :( to małe zwierzątko, a mi tak jej brakuje :( :( :(
Jaszo, miała guza w środku :( zaczęło się od biegunki w środę. Nawet sama robiłam jej zastrzyki z płynem fizjologicznym, bo była odwodniona. To ją uratowało w nocy ze środy na czwartek, była taka słaba :( w czwartek było lepiej, poszliśmy do weta, dostała dwa zastrzyki, jeden antybiotyk, jeden przeciwzapalny. W piątek było gorzej :( w ogóle z domku nie wychodziła, nic nie jadła, nie piła (specjalnie jej ryż ugotowałam i dawałam sucharki, napoić się nie dała już :(). W sobotę jak ją wet wyjął z domku to piszczała z bólu, wszystko ją bolało :( była ledwo przytomna, taka pół-świadoma. Oczka praktycznie cały czas zamknięte, zasypiała mi na ręce, nigdy jej się to nie zdarzało :( w piątek dostała jeszcze bardzo silny lek przeciwbólowy, ale nic nie pomogło :( była cała od spodu zasiusiana i połowę grzbietu, nie potrafiła już zadbać o toaletę - lekarz powiedział, że za 2-3 dni wda się w to ropne zapalenie :( nie było już dla niej ratunku, nie mogłam patrzeć jak się męczy :( niestety u chomików wszelkie choroby bardzo szybko postępują, mają bardzo szybka przemianę materii. Jeszcze tydzień temu biegała zdrowa... czuję taką pustkę bez niej...