Nie jestem znawcą tematu, ale to wygląda na napad padaczkowy. Typowo neurologiczne objawy. Ślinienie, silne napięcie mięśniowe, skurcze... Odpowiednie leki blokują występowanie tych niekontrolowanych zachowań ale ich nie "likwidują". To się tam w środku dzieje. Te częściowe mogą mieć różne formy - np. chwilowego "zawieszenia się", jakiegoś drgania mięśni, ślinienia, mrugania, spadku/wzrostu napięcia mięśniowego, moczenie itp. Nie musi być utraty świadomości a to że ją nosi to może być aura, ona czuje że coś się dzieje... Nie chce być sama.
Co do tego bólu - to już raczej inna bajka.
Ale to takie moje gdybanie...