Też już jestem. Chyba dogo wywalilo serwer.
Wczoraj zamnknełam go na noc w kojcu i oczywiscie zniszczył go zdeczko - taki chrzest nowego kojca. Pocharatał sobie to dziwne coś co ma na wierzchu zdrowej łapy.
Spedzilam z chłopakiem dzisiaj prawie caly dzien - robiłam porządek na jego wybiegu. Na początku mocno nieufny i niekontaktowy ale ciepłe słowa i mizianie go przekonały i juz pomagał mi w sprzątaniu. Koła pokazał i to bardzo dlugo tarzał się i miział. Widzę że masaż barku i łapy sprawia mu dużą przyjemność. Juz jestem jego panią a Artura jeszcze się boi. Będę go dwa razy w ciągu dnia masoać i gimnastykowac, zobaczymy, może cos się tam uakywni. Jutro zrobię zdjęcia kojca i wybiegu. No i oczywiscie chłopaka. Przydalaby mu się kąpiel bo ma strasznie dużo łupierzu na sierści.