Niestety ale muszę się podzielić smutną wiadomością. Szariczkowi coś jest ale za diabły nie wiem co.
Wczoraj tz przyszedł do niego a on zaczął z radości skakać no i też piszczeć. Tz mówił że nie piskał z radości ale tak jakby z bólu. Mówi że może coś z uchem bo potrząsał głową. Pomyślałam że może przesadza (choć to ja zawsze przesadzam) że pewnie się cieszył. Dzisiaj postanowiłam dokładnie to sprawdzić no i niestety ale coś go boli ale nie wiem co. Boi się szybkiego dotyku jakby bał się że za mocno go dotknę. Obejrzałam i obmacałam uszy, czyste i bez wrażliwości. Obejrzałam dokładnie podeszwy nic nie ma, powyginałam łapy. Do tej czynności Szarik nawet mi się położył na grzbiecie, też nic konkretnego. obmacałam każdy kawałek ciała Szarika i nie zauważyłam nic szczególnego. Problem musi być głębiej. Trzeba z nim jechać na kliniki i obadać. Nie wiem od czego zacząć ale może lekarz nas na coś naprowadzi. Może jakieś podroby są powiększone i będzie jakiś pkt zaczepienia. Na spacerze normalnie chodził i biegał, nie utykał, nie słaniał się, nie wiem na prawdę gdzie szukać problemu.