-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
Są... wszystkie bez wyjątku...
-
[quote name='gusia0106']Kurcze......... To reakcje niestety typowo zespołowo przedsionkowe....... Najczęściej jest ona wynikiem starczych zaburzeń w mózgu. Problemy z poruszaniem to pewnie wynik nacisku na nerw któregoś z kręgów zdezelowanego kręgosłupa. Matacam w tym wypadku jest znakomicie dobranym lekiem. Tylko dlaczego wszystko na raz?!?!?!?! Dlaczego znowu na nią?!!?!?!?! Kurację Metacamem (Movalisem) też braliśmy pod uwagę, ale ta Carthoflenem wydawała się mniej obciążająca. Zresztą dr Dembele jej nie neguje. Musieliśmy jednak zadziałać doraźnie. W weekend nastąpił totalny kryzys. Wczoraj już wiedziałam, że nie będziemy mogli czekać ani dnia dłużej. Stąd mój poranny tel. do naszego Doktora. Umówiliśmy się, że dam znać po wizycie u dr Dembele i dziś przyjadę - od razu uprzedziłam, że nie mam funduszy. Nie spodziewaliśmy się, że dr Dembele machnie ręką na nużeńca i zacznie leczenie stawów czy nerwów. M.in. dlatego nie wiem teraz co robić - kontynuować u dr Dembele (wyższe koszty, dojazd 100 km w obie strony i brak możliwości zaciągnięcia długu), czy wrócić do naszego Doktora, bo wersje obu lekarzy w przypadku stanu kości i nerwów takie same... Przeklęta starość!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-
[quote name='gusia0106']Nutusiu, a czy Tosca ma np tak, że staje w jakimś kącie i stoi nieruchomo patrząc na ścianę i np musisz ją odwrócić albo klepnąć, żeby zwróciła na Ciebie uwagę? [quote name='gusia0106']Nutusiu, a czy Tosca ma np tak, że staje w jakimś kącie i stoi nieruchomo patrząc na ścianę i np musisz ją odwrócić albo klepnąć, żeby zwróciła na Ciebie uwagę? Ma :( Dziewczyny, totalna załamka jest... Byliśmy wczoraj u dr Dembele i praktycznie nużeniec zszedł kompletnie na margines... Leczenie nużeńca przebiega pomyślnie - wyraźnie jest w odwrocie. Sierść wypada garściami już tylko na kołnierzu. Tam, gdzie było łyse urosło nowe i mocno się trzyma. Będzie kontynuacja biomectinu (dostałam zapas na 10 dni), ale teraz przerwa do czwartku. W czwartek mam dzwonić i powiedzieć jak Tosia po... metacamie. Na pierwszy plan wysunął się jednak problem z poruszaniem się. To już nawet nie są same stawy - to jest regularny ucisk na nerwy :( No to, co się z nią wczoraj działo na terakocie w gabinecie... nikomu nie życzę takiego widoku! W pewnym momencie praktycznie weszła na stolik, wtryniła głowę w taką obręcz na szklane naczynie na gaziki i cały czas parła do przodu. Doktor ją pomacał - skowyt i zęby na wierzchu. Mięśni brak. Powiedziałam, że zbieramy pieniądze na kurację i na jaką. Na razie, póki nie uzbieramy, dostała wczoraj zastrzyk z Metacamu i Carboxylazy (zastrzyki, żeby oszczędzić przewód pokarmowy). Kolejne 5 zastrzyków z Metacamem dostałam do domu. W czwartek mam zadzwonić do Doktora i powiedzieć co się dzieje. W zależności od tego, co powiem, albo będziemy znów podawać biomectin od czwartku albo nie wiem co. W każdym razie Doktor powiedział wyraźnie i dobitnie, że jest bardzo, bardzo źle i rokowania są marne. Powiedział, żeby się nie dać zwieść nikomu, kto będzie obiecywał cuda, rewelacyjne kuracje czy operacje. A jeśli dojdzie do porażenia... wiadomo... Zapytałam dlaczego Tosia, jak już wstanie, chodzi jak nakręcona, że trudno za nią nadążyć. Podobno chodzi.. z bólu! Wczoraj po powrocie z Wwy spacerowała dłuższą chwilę po ogrodzie. Potem pomogłam jej się położyć. Bo ona siada na posłanku i dłuższą chwilę kombinuje jak się położyć, żeby nie zabolało. Przykryłam kołderką. W nocy wstałam sprawdzić, to leżała tak, jak ją zostawiłam, ale rano leżała w odwrotną stronę, czyli musiała się ruszyć - przynajmniej wstać i się obrócić. Na widok miski ze śniadaniem ani drgnęła. Postawiłam pod nos, zainteresowała się. Gdy zabrałam, wstała. Zjadła na stojąco. Ubrałam ją i chciałam "skierować" do wyjścia, ale stała nad tą miską zaparta jak zaklęta. Zabrałam pustą miskę, odwróciłam psinę delikatnie, załapała i podreptała na dwór. Chodziła dobre 10 minut. Po powrocie do domu poczekaliśmy aż pójdzie na posłanie. Pomogłam jej się położyć i wyszliśmy do pracy... Wczoraj zapłaciłam 89 zł, tym samym jesteśmy bez grosza. Dziewczyny, MUSIMY ZDOBYĆ FUNDUSZE, bo bez tego - ech, co ja będę pisać... Czy ktoś inny podjąłby się wystawienia allegro cegiełkowego? Niestety czas ucieka i nie możemy czekać w kolejce, bo po prostu możemy... nie doczekać :( Jeśli dalsze leczenie miałby prowadzić dr Dembele, nie uda się nic zrobić, dostać jakichkolwiek leków "na kreskę". Może jednak powinniśmy wrócić do naszego Doktora?... Tam zawsze jest możliwość, że udzielamy pomocy, a potem płacimy jak uzbieramy... Jestem tak skołowana, zdołowana i przerażona, a jednocześnie bezradna!
-
O tak, boksie potrafią! :diabloti: A ostatnio na wątku młodziutkiej boksi, gdzie napisałam, że młodość = żywiołowość i niszczycielstwo, ktoś się oburzył na... niszczycielstwo i padło kilkanaście przykładów grzecznych, nicnieniszczących boksiów. Odpisałam, że opisane powyżej biorę od ręki, tu i teraz! :razz: Wątek jest bombowy - BRAWO dla Pomysłodawczyni i Założycielki!:lol: Ma szanse dorównać popularnością Metamorfozom!;)
-
Dokładnie tak.
-
Mój też był Oskar. Był z nami 10 lat. Wzięliśmy go jak miał półtora roku, które spędził... na łańcuchu przy budzie :( Do końca życia nadrabiał czas "uwięzienia", co objawiało się galopującym ADHD. I na koniec, gdy doszło do porażenia, Oskar był więźniem we własnym ciele. Głowa pracowała normalnie - przecież trzeba było biec pod bramę, bo przyjechał listonosz, pod płot, bo kolega sąsiad zaszczekał... a tu biec nie można było. Nie można było się nawet podnieść :( Teraz, po trzech miesiącach od odejścia Oskara, patrzymy na zataczającą się Tośkę i zimny pot zlewa nam plecy... Fakt, dużemu psu ciężej pomóc - nie można wziąć na ręce, do łóżka. Po prostu siedzę przy nich na posłaniach, głaszczę po głowie, mówię, uspokajam... a potem przekładam ręcznik pod brzuchem, podnoszę i wolniutko wyprowadzam na trawkę. Na szczęście mieszkamy w parterowym domku z ogródkiem...
-
[quote name='mysza 1']Na pierwszej stronie jest brązowe posłanie pogryzione, właśnie takie Sary zostało zjedzone :evil_lol: Chyba coś tam dodają :evil_lol:[/QUOTE] Coś w tym jest... im większa "szkodnikowość", tym większa... sprzedaż! :) Ale fakt faktem, że gąbka to fajna pogryzka jest - wszystkie pieski uwielbiają! :)
-
Też myślę, że nikogo nie można "skreślać" po pierwszym kontakcie... Każdą szansę na domek trzeba po prostu sprawdzić.
-
[IMG]http://images49.fotosik.pl/230/4938f691932061c8.jpg[/IMG] To zdjęcie Onka Opuncji i Urwiska - mają takie dwa! :)
-
Wątek bombowy - że też Dogo nie istniało 20 lat temu, gdy w naszym domu rządziła boksia Nutka! To były ciężkie czasy - końcówka komuny. Kanapa nie mogła być "św. pamięci", bo nie było skąd wziąć następnej. Więc codziennie po powrocie z pracy wtykałam pogryzioną, a właściwie posiekaną gąbkę do narożnika, zaszywałam łatą ze starego prześcieradła i mieliśmy na czym spać. Otwierała wszystkie szafki, wyciągała zawartość (mąka, kawa - wtedy na wagę złota!!!!!!, budynie, cukier...) rozszarpywała opakowania, mieszała i... zwijała w dywan. Mieliśmy w domu drzwi bez klamek, a nawet bez gałek, bo opanowanie otwarcia drzwi z gałki zajęło jej... 2 minuty! Ściany podrapane do wysokości kontaktów, wyprute wygłuszenie drzwi, dziura na wylot w drzwiach od szafy... Szalała tak blisko 3 lata. Potem urodził się mój Syn, którego od pierwszego dnia uznała za swego szczeniaka i to "macierzyństwo" zupełnie ją zmieniło. Była najukochańszym, najcudowniejszym i najmądrzejszym psem, jakiego kiedykolwiek miałam!
-
Przykre to wszystko strasznie :( Zwierzęta, w przeciwieństwie do ludzi, mają jednak ten "komfort", że można im skrócić cierpienia. Ja po wczorajszej wizycie u weta z moją Tośką też jestem załamana. Kręgosłup jest w tak masakrycznym stanie, że są już uciski na nerwy. Ledwo łazi, boi się położyć, nie może wstać, zatacza się, przewraca, wpada na meble i ściany. Tosia też, jak już wstanie, chodzi jak nakręcona - lekarz twierdzi, że to z bólu :( Dostała leki (serię zastrzyków), ale jeśli stan się nie poprawi, a dojdzie do porażenia - nie będzie wyjścia. Będę miała powtórkę sprzed 3 miesięcy, kiedy to z tego samego powodu skróciliśmy męki naszego Oskara... Takie życie - starość się Panu Bogu ewidentnie nie udała :( A Krecik i tak farciarz, że choć przez te ostatnie tygodnie żył jak Pies, a nie jak nikomu niepotrzebny kłopot...
-
Bokserka z gulą na szyji - znaleziona na Białołęce 4.10. Ma dom
Nutusia replied to Lulka's topic in Już w nowym domu
O matko! W boksie, w taką pogodę?... Ile ona może mieć latek? Jak do innych psiaków i do kotów?... -
Okazałem się spanielem tybetańskim i znalazłem cudowny DOM!!
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Oj miło, gęba się śmieje, serce się raduje! Sławek powiedział, że Krecik jest świnek, że dziabnął Maksia :) Ale za to... jaki kochany! :) Przy długich postach zazwyczaj piszę w wordzie i potem przeklejam, bo też parę razy mi się zmarnowała "twórczość" bardziej obszerna :) -
Bokserka z gulą na szyji - znaleziona na Białołęce 4.10. Ma dom
Nutusia replied to Lulka's topic in Już w nowym domu
O tak, coraz trudniej o wiarę w ludzi - tylko psy nigdy jej nie tracą... Rozumiem, że Niunia jest u Ciebie i zostanie do czasu znalezienia DS? Może powinnaś się skontaktować z SOS Bokserom lub z Bokserami w potrzebie?... Mam ogromny sentyment do boksiów - moją Nutkę miałam 13 lat i pomimo, że przez mój dom wciąż przewijają się psiaki, wciąż tęsknię za aksamitnymi fafelkami... -
Bokserka z gulą na szyji - znaleziona na Białołęce 4.10. Ma dom
Nutusia replied to Lulka's topic in Już w nowym domu
Fafluny moje ulubione! Śliczna jest, w dobrej kondycji... Może jednak ktoś jej szuka. Oby! I oby gula nie okazała się "powodem" braku właściciela... -
Okazałem się spanielem tybetańskim i znalazłem cudowny DOM!!
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
O rety, jak fajnie, że napisałaś! :) Ech, tęsknimy, tęsknimy... Krecha rozrabia jak pijany zając i wyraźnie brak jej towarzysza, który dotrzymałby jej kroku :) O matko - skąd robaki?!?!!? Był odrobaczany od razu po znalezieniu - wtedy nie stwierdziliśmy "obcych" w kupsku, więc Doktor nie uznał za stosowne, żeby powtarzać. Czy nie powinniście też odrobaczyć Maksia w tej sytuacji?... Fajnie, że Kretko już jest "miejski" pełną gębą i odgłosy miasta nie powodują strachu czy paniki. A jak ze schodami?... Dobrze też, że nie wciąga nosem jedzonka, choć aż trudno uwierzyć, że w miseczce potrafi zostawić! U nas to było absolutnie nie do pomyślenia! Musieliśmy przejść na mokre żarełko, bo suche połykał w całości i to tak szybko, że aż się krztusił. Niezły z niego cwaniaczek z tą kością - jak sobie wykombinował, drań mały! Dobrze przynajmniej, że mu choć trochę było głupio. No i że Maksik nie tak od razu mu wybaczył! :) Całusy przesyłamy i głasków cały worek! I nieśmiało prosimy o kolejne zdjęcia... -
No nie ma to jak dobre wiadomości od poniedziałku! :shake: Trzymajmy się więc może jednak wersji 1 lub 3... przynajmniej dopóki nie będzie konkretów. Ile jeszcze spadnie na tę moją psinę?... A ona przychodzi, tryni makówkę do głaskania tak, że traci równowagę i patrzy tak ufnie, jakby przy nas nic złego nie mogło jej spotkać... Już nawet na Kreśkę przestała "polować" i nie zwraca uwagi, gdy ten mały szczur skacze jej po głowie :(
-
Koty z HELU a może hell'u? czyli wakacyjne horrory
Nutusia replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
Znajdzie się domek, nie trać nadziei. My mamy daleko do domu z Wwy, jak wiesz. W drodze opowiadamy sobie co słychać i oczywiście zawsze schodzi na najświeższe info z frnntu psio-kociego. Powiedziałam Sławkowi, że Szmaragdowa się znalazła i że takiego kota mogłabym mieć już, teraz, od zaraz. A on mi na to, że on by chciał... czarno-białego! Ja, że Neigh twierdzi, że nikt nie chce czarno-białych, a on swoje: a ja bym chciał i takiego "zamawiam", jeśli tylko będziemy mieli koci wakat (oby ta chwila jednak nastąpiła jak najpóźniej!!!!! - oczywiście ze względu na moje dwa kocie futrzaki, a nie na to, że ja nie chcę czarno-białego kićka;)) Tak więc teraz tylko trzeba znaleźć takiego drugiego Sławka i Yumi będzie miała domek!:eviltong: -
Ruda,długowłosych gromada czyli jak mi na łeb pada....
Nutusia replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
Genialna inicjatywa! Neigh - do dzieła! :) -
Dziewczyny, wielkie dzięki za wszelkie rady i pomoc! Gosia Tora&Faro jest Kosmitką, bo po nocach bazarki wystawia z szybkością światła! :) A ja mam jeszcze pół pokoju Synia mojego w fantach na kolejne bazarki, bo dzięki mojemu i łosiowemu urokowi osobistemu, złupiłyśmy pewną przemiłą osóbkę, a i same powęszyłyśmy do chałupie, choć się wydawało, że już niczego nie znajdziemy... :) Teraz tylko żeby Ciotki chciały kupować! :) Co do Arthroflexu, Mysza - Łośka brała tez ludzkie preparaty. Właśnie po to, żeby przyoszczędzić (i dzięki nieocenionej pomocy i wsparciu Figi33). W jej stanie - niestety - wszelkie preparaty mogą jedynie wspomóc, ale bez konkretnego leczenia "uderzeniowego" ani rusz :( Imbir oczywiście też możemy stosować, bo przecież nie zaszkodzi, ale to są wszystko półśrodki... Szkoda, że filmiki się nie otwierają, cholercia :( Na nich wyraźnie widać jaka z tymi stawami jest katastrofa :( Rozmawiałam dziś rano z naszym Doktorem (bo wieczorem, na 20.30 jedziemy do dr Dembele). Mam bowiem taką obserwację, że wyraźnie Tosinie nie służy przerwanie podawania hormonu tarczycy. Jest smutna, osowiała i nie jest to tylko kwestią bólu stawów. Ona nawet na pysiu ma tarczycowe oznaki - takie jakby ciemniejsze bruzdy, o których się czyta w opisach choroby tarczycy. Doktor potwierdził, że przy niedoczynności, przerwa w podawaniu hormonu może spowodować, że pies jest słabszy, bo zostaje zachwiany układ hormonalny. Opowiem dziś o tym dr Dembele, może zezwoli na powrót do euthyroxu, bo przecież Tośka jest chora nie tylko na nużeńca... :( Wczoraj zaobserwowałam też bardzo niepokojące zjawisko - Tośka wpada na sprzęty i framugi - zupełnie jakby albo była niewidoma, albo był problem z błędnikiem lub układem nerwowym. Wzroku raczej nie straciła, bo wodzi oczami np. za ręką. Widzi mnie też, gdy do niej podchodzę. Doktor wysnuł 3 teorie, bo nic przez telefon nie mógł stwierdzić na pewno. 1) od ostatnio przebytego zapalenia ucha doszło do zapalenia ucha środkowego - jest to raczej mało prawdopodobne, bo ucho wygląda lepiej, nie boli, nie śmierdzi z niego, cały czas zapuszczamy Decortineff 2) może to być tzw. zespół przedsionkowy, który często się zdarza u starszych psiaków - jest to związane z błędnikiem i się to leczy 3) jest to efekt zmasowanej kuracji biomectinem - biomectin działa w ten sposób na nużeńca (który jest pajęczakiem zdaje się), że poraża jego układ oddechowy; pies ma takie same receptory jak ów pajęczak; teoretycznie mogło dojść do "podtrucia" psa i stąd te objawy - to jest do potwierdzenia dziś u dr Dembele, bo nasz Doktor nigdy nie stosował tak zmasowanego ataku na nużeńca biomectinem, przy wykluczeniu wszelkich innych leków. Tak czy inaczej, Łośka jest obrazem nędzy i rozpaczy, co oczywiście przyprawia mnie o niekontrolowane łzy... W dodatku cały czas stoi mi przed oczyma Oskar... Co do dywany - dzięki Ewuś - jakoś się umówimy jak Ci będzie pasowało. Na razie przytargałam spory dywan od Uli i rozłożyłam w salonie. Ten z salonu położyłam w kuchni, luki poutykałam chodniczkami z Ikei i prawie się udało. Do naszej sypialni i pokoju Tomka jej nie wpuszczamy, choć bardzo chce tam wtargnąć, bo pozabieraliśmy stamtąd brakujące chodniczki do korytarza. Została nam w sumie jeszcze tylko biblioteka (tam nie ma drzwi), ale tam na szczęście rzadko zagląda... Dziś nie dam rady obfocić rzeczy na kolejny bazarek, bo jedziemy z powrotem do Wwy na wizytę. Nie miałam sumienia zostawiać Łosia u siostry mojego męża na cały dzień, bo nie zna mieszkania, a poza tym tam nie ma dywanów... We wtorek natomiast już się umówiłam na sesję zdjęciową z sąsiadką, która będzie służyła m.in. za modelkę do naszych ciuszków. Ona ma porządny aparat, więc i zdjęcia będą lepsze. Mamy też trochę art. gospodarstwa domowego, gadżetów, ozdóbek, kosmetyków... Wszystko, z czego jeszcze mogę się wyprzedać na ratowanie mojej Łosi maleńkiej... Będzie z czego wybierać! :) Jeszcze raz dziękuję za wszystko!
-
[quote name='Tora&Faro']Zaproszę i u Emisi na bazarek dla schorowanej Toski:) http://www.dogomania.pl/threads/194772-Multimedialna-historia-Polski-przewodniki-bi%C5%BCuteria.-Dla-schorowanej-Tosi-do-25.10?p=15565766#post15565766 Też zapraszam serdecznie - kolejne bazarki w toku przygotowań! :) A co do Emitki - to rzeczywiście tytuł pora zmienić, bo czym jak czym, ale szkieletem to ona nie jest już od jakiegoś czasu! :)