Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. [quote name='iwop']Agnieszka ta najbiedniejsza suczka - spuchnięta i pogryzoiona jest mniej więcej wielkości Biry. Dzisiaj Jola jedzie z karmą i zrobi lepsze zdjęcia.... W dodatku okazuje się, że właściciele są chyba chorzy psychicznie...[/QUOTE] No raczej... zdrowy psychicznie Człowiek by psów do takiego stanu nie doprowadził!!!!! Ręce z majtkami opadają i tyle :(
  2. [quote name='Jasza']Tak myślałam, Nutusiu, że wstawisz te zdjęcia!;)[/QUOTE] No też się chcemy na coś "przydać" :) Ech, gdybym miała aparat cyfrowy w czasach demolek mojej Nutusi - zawalczyłybyśmy z Krą o palmę pierwszeństwa! :)
  3. [COLOR=purple]Na Lesławaa podejrzenia rzucać??!!?!?!?:mad: Toż jemu właśnie stuknęło 7 latek i nigdy niczego nie zniszczył!!! Układa się w swoim kątku bezpiecznym, gdy przez dom przetacza się rude tornado i udaje, że go nie ma. A gdy tornado czasami na niego wpadnie, tylko szczeka bezradnie, wyrażając swoje święte oburzenie :) Choć muszę przyznać, że po pozbyciu się swojego jedynego jajka, bardzo odmłodniał i np. na spacerkach jest o wiele bardziej towarzyski.;) I żeby nie było - zrobię mu zdjęcie w jego kątku i same zobaczycie jaki jest biedak "feministycznie zdominowany":shake: Jaszo, nie tłumacz Królestwa Maroka, a w Ambasadzie Maroka [/COLOR] [COLOR=purple]:) Po żabojadzku Marokańce nadają, to im się przydałam, żeby na polski różne rzeczy poprzekładać (m.in. program TV dla pana ambasadora:evil_lol: - na szczęście na onczas tylko 2 programy były w TVP):diabloti:). [/COLOR]
  4. A oto zupełnie niewinne "przewinienia" mojej Świętej Trójcy, czyli osobistej jamnisi Kreski oraz dwóch boksiowych tymczasowiczek: Dorotki i Lili Marlene: Miały koty wiklinowy koszyczek do wylegiwania się przy kaloryferze, a dziewczynki nie miały, więc wymierzyły koszyczkowi sprawiedliwość... [IMG]http://img337.imageshack.us/img337/1544/koszyczekby.jpg[/IMG] A przedwczoraj przeczytały od deski do deski "Tele Śmele" - ani jedna strona nie ocalała, [IMG]http://lh6.ggpht.com/_gQeHCB9fEVY/TSQkd88el9I/AAAAAAAAAnI/az2Q1SUBAKo/s1024/czytelniczki.JPG[/IMG] a po naszym powrocie do domu... poszły spać, co było widomym znakiem, że w TV nie było nic godnego uwagi :) [IMG]http://img153.imageshack.us/img153/9096/ilemona.jpg[/IMG]
  5. [COLOR=purple]A uzębienie ocaliłaś? Bo ja mam wieczną pamiątkę po takim boksiowym cmoku w postaci ukruszonej jedynki! :razz: W boksiach przede wszystkim jest energia - i to tylko ta pozytywna! Dla mnie kiedyś też to była rasa jak każda inna. Ale gdy już poszłam "na swoje", zaczęłam się rozglądać za gładkowłosym, większym psem i czytać "fachową literaturę" (a najbardziej podobały mi się dogi i dobermany :evil_lol:). O bokserach przeczytałam, że uwielbiają dzieci, a ponieważ byliśmy wtedy tuż po ślubie i dzieci w planach były, za całą moją wtedy niemałą pensję tłumacza w Ambasadzie Królestwa Maroka (w dewizach!!!!) kupiłam Nutkę (nigdy się Sławkowi nie przyznałam ile zapłaciłam;)). Na rodowodzie mi nie zależało, o pseudohodowlach nie miałam pojęcia! Pojechałam do pani na Ursynów, gdzie w dziecięcym kojcu leżało 10 praktycznie czarnych kluchów - Nutusia była najmniejsza. W pokoju obok ujadała zrozpaczona sunia, a ponieważ najpierw pojechałam tylko obejrzeć, poprosiłam, żeby pani ją wypuściła. I oniemiałam, gdy wpadła mi w ramiona... płowo-ruda sunia! Gdyby nie to, że wpadła między dzieci i dokładnie je przeliczyła, pomyślałabym, że to jakaś ściema. Pani mi wyjaśniła, że tata (rodowodowy!!!!) był pręgusem o tak silnych genach, że wszystkie dzieci się urodziły jasno pręgowane na bardzo ciemnym tle. Gazety czytały czytelniczki sztuk 3. Jednak po zapoznaniu się z ofertą TV, doszły do wniosku, że programowo jest do bani, więc... poszły spać! :)[/COLOR]
  6. Ja mam do NWM 12 km, więc nie jest to wielka wyprawa. W sobotę prawdopodobnie i tak tam będę u weta z naszą tymczasową boksią, więc w razie draki pisz. Nie lubię domów, co do których są wątpliwości :(
  7. Mieszkam niedaleko Nowego Dworu Maz. - jeśli nikt inny się nie zgłosi, mogłabym spróbować prześwietlić domek. Proszę o "streszczenie" dotyczące suni oraz o szczegółowe wymagania wobec potencjalnych opiekunów, a także o informacje, jakie już macie na ich temat..
  8. Super wieści! Dzięki, Ilon_n. Trzeba ogłaszać, ogłaszać i jeszcze raz ogłaszać ;)
  9. O tym samym dziś pomyślałam... :)
  10. Tylko nie zapomnij zapodać tu linku! :)
  11. O rany, już myślałam, że nie umiem czytać ze zrozumieniem, no! :) Właśnie na wątku lecznicowym cytowanym tu gdzieś przez Myszę znalazłam info o Miodku... Ten wątek to jest jakaś masakra - normalnie szantaż emocjonalny - bierz, bo pojedzie na giełdę... :( Oczywiście piszę w tym sensie, że każdy chciałby wziąć wszystkie, byle by tylko były bezpieczne. Taka adrenalina to nie dla mnie. Ja tam poczekam na myszowy "alarm" - to mi w zupełności wystarczy :)
  12. [COLOR=purple]Joluś, dzięki Aniele nasz! Ale skoro mnie sąsiadki poratują, to nie ma sensu demolować Ci planów :)[/COLOR]
  13. Jeju, jaka ulga! Śruby wyglądają... okropnie, ale skoro dzięki nim Pawełek będzie biegał, to dla mnie są... cud urody! :) Noc ciężka przed opiekunami. Uważajcie, żeby nie zlądował z kanapy, bo wbrew pozorom to jest moment (przerobiłam, to wiem :)). Niech żyje medycyna i jej coraz bardziej nieprawdopodobne osiągnięcia! A tak na marginesie... wiedziałam, że się uda! :)
  14. [quote name='Marycha35']nooo, z taka ekipką to Ares kończy gigant już za momencik:)[/QUOTE] Obyś była dobrym prorokiem, Marycha35! :) Czuję w kościach, że on się znajdzie... oby mnie moje lumbago nie zawiodło i tym razem! Powodzenia!
  15. Będzie dobrze, czuję to w kościach :) Tak samo jak to, że się Ares znajdzie... Przecież "normalni ludzie" zazwyczaj mają po jednym zwierzęciu! Pamiętam jak na mnie patrzono, gdy mieszkałam w Wwie i miałam 2 psy. Mieszkałam w bloku, gdzie było kilkaset mieszkań i nikt inny nie miał dwóch psów czy kotów. Ja jeszcze miałam wtedy królicę, ale nikt z sąsiadów o tym nie wiedział :) Szaleństwo ma jednak to do siebie, że się udziela, więc kto wie... może i Pani przygarnie jeszcze jednego kotka. Na razie niech się ogarnie z Yumi...
  16. [COLOR=purple]Nic się nie udało załatwić - za mało czasu :( Miałam nadzieję, że Ciocia Ula będzie ją mogła jutro wziąć do pracy, ale niestety nie da rady, bo jest dyrekcja... Bo jak nie ma dyrekcji, to każdy przyprowadza swojego psa do redakcji, żeby się nim pochwalić! :) W każdym razie jutro Liluch zostaje w domu i albo jedna albo druga sąsiadka przywiozą mnie do domu, zabierzemy koślawca,wysikamy resztę i gnamy z powrotem do stolycy. Nabijemy kilometrów jak kierowcy TIR-a, ale nie ma wyjścia. Inaczej nie zdążymy :([/COLOR]
  17. Jezu, doczytałam, że Miodek już bezpieczny. Pewnie, że bym wzięła Ellig... gdyby mi rozum kompletnie odebrało albo gdyby było... lato :) W każdym razie zawsze na parę dni coś by się wykombinowało, jakby już dramat pukał do drzwi... :)
  18. A może zaryzykować z cegiełkowym allegro - tylko, że to chwilę się zejdzie... :( I może założyć mu nowy wątek - taki tylko jego - i przekleić info o nim z tego wątku...
  19. [COLOR=purple]RATUNKU!!!! Jutro o 19-tej Lili może zostać skonsultowana ortopedycznie w lecznicy przy Gagarina. Niestety, jutro rano muszę oddać auto do naprawy, bo inaczej będę zmuszona zaiwaniać do Wwy 35 km pieszo... Obawiam się, że warsztat może nie zdążyć z naprawą do 16-tej i wtedy powrót do domu po psa i z powrotem do Wwy - mogę się nie zmieścić do 19-tej. Gdyby ktoś mógł mi przetrzymać w Wwie małą od powiedzmy 8 rano do jakieś 14-tej, zdążyłabym na pewno, w razie czego pojechałabym komunikacją lub taksówką. Sprawa jest o tyle pilna, że w piątek doktor wyjeżdża na tydzień z kraju (wraca 17-go), a potem ja do sanatorium (24-go) i będzie dość krótko z czasem... Do pracy jej niestety wziąć nie mogę i mąż też, bo... skończyły się ferie :( [/COLOR]
  20. Mysza, no i jak tu Cię nie kochać?... :-(
  21. Dzięki, Agnezjo! :) Pawełku, już niedługo, piesku...
  22. A w której klinice jest Pawełek i kto go operuje - tak ze zwykłej ciekawości pytam...
  23. Przestańmy gdybać, bo to i tak niczego nie zmieni. Histeria dziecka mogła zostać "obłaskawiona" innym kotkiem, niekoniecznie z rąk "nawiedzonych wariatek", z którymi w dodatku mogą być same problemy :) Kotków, jak niestety wiadomo, ci u nas dostatek (szczególnie tych niechodliwych, czarno-białych). Jako urodzona optymistka stawiam na wersję, że dom się okaże dobry, odpowiedzialny i chętny do szeroko zakrojonej współpracy, a rozhisteryzowane dziecko stawi wraz z mamą czoło wyzwaniu o intrygującym imieniu Yumi. AMEN!
  24. [COLOR=purple]Dzięki za sugestie w sprawie karmy. Rozpatrzymy się wszędzie. Usadzę do tego Sławka - w końcu księgowy, to niech oblicza co się najbardziej opłaca :) Iza i Avanti, dawaj ten numer. Ja też pod Wwa mieszkam (może w tę samą stronę?... [/COLOR] [COLOR=purple]:)). Nie mam jeszcze u siebie tych rzeczy, ale będę miała "na dniach". Muszę tylko przez Bemowo przejechać...[/COLOR]
×
×
  • Create New...