-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
Już dawno zasłużył na taki dom. Ares jest w domu z marzeń :)
Nutusia replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
No to jest jakaś spirala nienawiści dla właściwej sylwetki i słusznej postury!!!!! Psa chcą zniknąć - ratunku!!!!!! :) -
Tula, potem Szakira, a teraz szczęśliwa Kora w swoim domu na zawsze!
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
No i byłoby superowo, gdy została tam, gdzie jest! :) Ale zdjęcia tak czy inaczej chętnie obejrzymy. A czy wstawimy je na stronę adopcyjną do boksiów, niech zadecyduje DT, żeby nie było, że dojdzie do walki wręcz :) -
SALSA - malutka amstaffka, zostaje na stałe w DT u Bulletów :))))
Nutusia replied to doddy's topic in Już w nowym domu
O rety! To przez Was była taka kolejka w lecznicy!!!! :diabloti: I mój Lesio się nie załapał na USG, bo na zabieg czekała kolejna sunia w typie Salsy, tylko jaśniutka. :evil_lol: Nic to - poszukamy zaginionego jajka inną razą - najważniejsze, że Salsik ma już za sobą zabieg i wraca do sił. Co do Bulisława - mam w domu taki sam dynamit, który nie pozwala Lili spokojnie dojść do siebie po operacji bioderka i sterylizacji! :mad: A co do "właściciela" Salsuni, to ja lepiej się nie będę wypowiadać, bo jeszcze mi obecność na dogo miła... :razz: -
Wyjątkowy wspaniały Wiśnia zamieszkał w swoim domu :))))
Nutusia replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
[quote name='jola_li']To już MIESIĄC :-)!!!![/QUOTE] O matko, jak ten czas leci!!!!! Najważniejsze jednak, że szczęśliwy czas :) -
[quote name='Maruda666']Śliczna, uśmiechnięta psica :loveu: Jeszcze trochę, a Frania też taka będzie :lol:[/QUOTE] [COLOR=purple] Bardzo o tym marzymy! Stwierdziliśmy obecność kolejnej kupy z resztkami tasiemca :placz: Po wielkości sądząc, jest ona dziełem Lilci lub Franki (chyba jednak ze wskazaniem na Franulca)... Za 2 tygodnie kolejna dawka trucizny! Wczoraj zaliczyliśmy pryskanko p/nużeńcowe. Wcale się nie bała i nie wyrywała, dopóki nie poczuła na dobre... "zapachu". Wcisnęła się pomiędzy ścianę a muszlę klozetową :crazyeye: Na szczęście rozpylamy tylko mgiełkę, a nie musimy jej moczyć i wcierać w nią tego świństwa tak, jak to było w przypadku naszej Łośki. Zdarza się też już, że Franciszka wybiega z domu za ujadającą wściekle Krechą, by "bronić" domu :eviltong: No, wczoraj to parę razy wychodziła na gps-a w postaci niesionych do wędzarni kiełbasek :razz: W końcu musiałam zamknąć drzwi na klucz, bo bez przerwy wchodziła i wychodziła :evil_lol: Lilci natomiast wczoraj wyraźnie gorzej się czuła :shake: Praktycznie cały dzień przeleżała - wstawała tylko wtedy, gdy była taka potrzeba, tzn. do jedzenia i na siku. No i jak przyszła Ciocia Kasia! Bioderko spuchło :placz: I usiłowała się zakopać pod kocyk lub kołderkę, więc za każdym razem, gdy chciała zmienić pozycję, musiałam ją przykrywać. Wieczorem dałam jej apap. Na szczęście nie ma gorączki, ma apetyt. Doktor uspokaja, że takie symptomy kilka dni po operacji mogą się zdarzyć jak najbardziej i kazał dziś podać tabletkę encortonu, a gdyby nadal była taka osowiała, jutro przyjechać. I tak pojadę - niech sobie sam naocznie stwierdzi "osowiałość" :) W nocy się wierci, bo może spać tylko na zdrowym boczku, więc szybko robi jej się niewygodnie. Zawsze wtedy sprawdza czy jestem, robi parę kółeczek i uwala się najchętniej na mnie! Doszyłam jej wczoraj dodatkowe zabezpieczenie do fartuszka, żeby ochronić szew na udzie. Dziś rano chętniej kuśtykała (łapina w górze) i nawet nie za bardzo z dworu chciała wracać! Mam więc nadzieję, że kryzys minął. [/COLOR]
-
Kajak szcześciarz:) zagarnął pomarańczowy na własność :)
Nutusia replied to Tora&Faro's topic in Już w nowym domu
Chyba, że do przyszłej niedzieli domek znajdzie! :) -
Tytuł wątku - marzenie każdej zakładającej! :) Teraz jeszcze sio z tym banerem i brać się za kolejny egzemplarz. Co za Jeżyk?... :)
-
Nieaktualne sunia wyadoptowana przez schron.
Nutusia replied to vicky1792's topic in Już w nowym domu
Mam u siebie na DT sunię boksię z tego "przytuliska" pożal się Boże w Puławach. Do domu jechaliśmy z nią przy uchylonym oknie w aucie, żeby pawia nie puścić i też od razu było kąpanie. A tu Niunia kudłata, to i smrodek bardziej dokuczliwy :( Tylko czy kąpanie na podwórzu to dobry pomysł przy tej wiosennej (!!!!!) temperaturze?... -
Nieaktualne sunia wyadoptowana przez schron.
Nutusia replied to vicky1792's topic in Już w nowym domu
A po co jej wzięcie, skoro ma zostać na stałe w DT?... :) -
Nieaktualne sunia wyadoptowana przez schron.
Nutusia replied to vicky1792's topic in Już w nowym domu
Może jakiś łączony dałoby radę... Pokazałam Małą mojej sąsiadce - ucieszyła się, że jest już domek, ale przemyśliwała dać jej DT :) -
[COLOR=purple]A dla pokrzepienia serc relacje z domków Dorotki i Beksi. Dostałam też zdjęcia Beksi. Wysłałam do Kapselka, może się ulituje i wstawi :)[/COLOR] [COLOR=purple]Ech, warto walczyć z wszystkimi przeciwnościami, hordą nużeńców, latającym biodrem, laniem gdzie popadnie, niszczycielskimi zapędami, żeby potem móc przeczytać... [/COLOR] Pani Beksaliny napisała: Witam serdecznie ;) Przepraszam, że nie pisałam ale dni uciekają mi tak szybko, że ja nie wiem gdzie podziało sie ostatnie 30 lat ;). Musze powiedziec że psica jest superowocudowna. I w sumie nie wyobrazamy sobie bez niej zycia. Pieknie zostaje z kotem w domu. Jest najwspanialszym przykałdem psiej grzecznosci, cierpliwości i radości. Wizyte u lekarza mamy zaplanowana na 26 marca. Marcin będzie jutro rozmawiał z weterynarz odnośnie tasiemca. Chciała bym miec juz zabieg z głowy bo z niepokojem patrzę na stada psów biegających w pobliżu bloku. Ostatnio zaopatrzyłam Beksaline w tabletki ze żwaczem i chlorofilem. Musze kupić dodatkowo jakis preparat witaminowy, ale to wolała bym skonsultować z lekarką. Psica zaczeła wyjadac kocie kupy z kuwety i gubi sierśc na potęge. Zakładam że brakuje jej składników odrzywczych. Bo nie wiem czy Pani wiadomo ale Beksa uwielbia pomarańcze i mandarynki tak kwasne że mnie wykręca natomiast psina zjada aż uszy się jej trzęsą. Mysle, że to brak witamin daje o sobie znać. Apetyt ma nienajgorszy aczkolwiek wybredny i ewidentnie nie lubi jeśc w samotności ;) Zuzalina może z psem zrobić chyba wszytko, a przynajmniej dużą część. Nie zdażyło się Beksuli warknąć czy chociazby okazać niezadowolenie w stosunku co do któregokolwiek z nas. Pieknie aportuje ;) i umie fruwać ;D jest skoczna niesamowicie. Przesyłam kilka zdjęć z weekendowego spacerowania. Jezeli chodzi o kota to dogadały się dziewczyny. Nie powiem żeby to była przyjaźń na zabój ale toleruja się i nawet kota próbuje cos psicy tłumaczyć. Na ile sie rozumieja nie jestem w stanie stwierdzić ale konfliktu nie widac;) Ciesze się że Lila ma juz zabieg za soba i własciwie Pani również, teraz juz może byc tylko z górki ;) Postaram sie napisać za niedługo. A napewno napsze jak przebiegła wizyta u lekarza. Pozdrawiam serdecznie i Beksula przesyła soczystego całusa ;) Iza Pani Dorotki napisała: Pani Magdo jesteście niesamowici. Podziwiam Was i Wasze wielkie serce. Dorotę zwaną "Rudą Grażyną"oczywiście szybko odrobaczymy. My tez chyba poddamy sie akcji chociaż w moim przypadku będzie pewnie trochę trudniej bo spodziewam sie kolejnego członka rodziny.Dotychczas podczas sprzątania po niej kupki nic nie wzbudziło mojego niepokoju ale sprawdzimy. Dora chociaż przybrała, zdaje się przy Soni moich Rodziców być maleńka . Kości biodrowych już jednak nie widać a wcięcie ma też już dużo mniejsze. Ma teraz błyszczącą sierść, która przestała jej wypadać. Przez pierwsze trzy tygodnie załamka, szła a pełno włosów fruwało. Suczki się niestety nie dogadały. Chociaż nasza była bardzo grzeczna i pokazywała, że jest w stanie sie poddać nic nie pomogło. Sonia czuła się juz szefową świata i cały czas ją atakowała. Jednak jak przyszło co do czego i mimo 2 razy większej masy Soni to Dora nie dała sobie w kaszę dmuchać. Nasza Grażyna jest kochana. Zrobiła się z niej taka dzikuska chyba poczuła sie w końcu u siebie. Nie można jej czasem opanować. Kiedy wracamy do domu to Olek zaraz chowa się za drzwiami, bo jak go dopadnie to lizawki nie ma końca. Chłopak ma szczególne nieszczęście bo jego twarz jest na wysokosci jej pyska. Wczesniej kiedy pisała Pani o tym jak dziewczyny broiły to nie pasowało mi to do profilu Dory ale teraz jestem pewna, że mogła brać w tym udział a nawet prowokować. Kiedy nie ma nas w domu wywala wszystkie kurtki i płaszcze z szafy i na nich leży. Przypuszczam, że jest to tęsknota ale ponad to ściąga całe dostępne jedzenie ze stołów. Tymczasem kiedy jesteśmy w domu i jemy udaje tak kulturalną, że nawet nie podchodzi. To jest bardzo udany egzemplarz Mam nadzieję, że Lili wkrótce całkowicie wróci do zdrowia i znajdzie kochającą rodzinkę. Pozdrawiamy serdecznie w piątkę Karolina
-
[COLOR=purple]Liluś nie bierze już leków przeciwbólowych, więc trochę bardziej cierpi, ale dzięki temu bardzo ogranicza ruch. Gorączki już nie ma, ładnie je i chyba wszystko jest OK. Tyle tylko, że od odstawienia leków przeciwbólowych częściej nosi łapinę w górze. Będę dzwonić w te sprawie do Doktora. Szew ładny, suchy, nic się nie sączy. Bardziej ją chyba w tej chwili swędzi odrastająca sierściucha niż sam szew. Franka coraz bardziej odważna - zdarza się już, że wychodzi albo chociaż daje się "wypchnąć". Nadal jednak nie jest boksiowo wylewna... A, i jeszcze zapomniałam napisać w piątek, że prawdopodobnie ma za długie podniebienie i trzeba będzie to skorygować operacyjnie, bo grozi chorobami serca i układu oddechowego (to tak w ramach atrakcji zwalczających nudę :)) Dziś będziemy ją pryskać taktikiem. Wczoraj byłam na imprezie boksiowej - bardzo fajnie było, trochę kaski się uzbierało. Szkoda tylko, że nie mogłam wziąć dziewczyn, bo z nim z pewnością wynik byłby lepszy! Ale następnym razem z pewnością uświetnią imprezę swoją obecnością :) [/COLOR]
-
MICHAŚ ONkowaty Szczeniak już ma dom! Ponad 100 nowych zdjęć :)
Nutusia replied to Ekiana's topic in Już w nowym domu
I tak trzymać! :) Tu jest podobnie jak z dziećmi. Jeśli pierwsze było aniołkiem, a drugie się okazuje diabełkiem, narzeka się, ale trzeba to znieść. Natomiast jeśli pierwsze było diabełkiem, jest duża szansa, że zostanie... jedynakiem :) -
[COLOR=purple]No, jesteśmy po przeglądzie i - jak to w życiu - wiadomości mamy i dobre i te... gorsze. Lili: Wygląda, że wszystko jest w porządku, nie ma obrzęku, żadnego wysięku z ran, łapina momentami staje na ziemi, choć stopa jeszcze czasem zostaje podwinięta. Niepokoi nas tylko podwyższona temperatura (39,4). Liluch dostał jeszcze wczoraj zastrzyk p/bólowy i antybiotyk o 24 godzinnym działaniu. Dostałyśmy też receptę na Dalacin, który mamy podawać przez tydzień, do momentu zdjęcia szwów. Łapserdak się trochę interesuje raną na bioderku, więc została dziś odziana w gustowny t-shirt Pańcia. Dziś wieczorem mamy skontrolować temperaturę i gdyby nadal była podwyższona, jutro się pokazać. Trochę mnie martwi, bo zdarza jej się, że pokasłuje... Za wczorajsze leki + odrobaczenie (bo stwierdziliśmy w ogrodzie ślady ukatrupionego tasiemca, więc wszyscy dostali aniprazol, jak leci) zapłaciłam 30,00 zł Franka: Tu sprawa wygląda gorzej, niestety. Frania właśnie zaczęła cieczkę. Dostała zastrzyk na zatrzymanie, choć ja nie wierzę, że się uda. Jeśli się uda, trzeba ją ciachać za 4 tygodnie maks. Jeśli się nie uda - czeka mnie cyrk z Lesławem jednojajecznym, a następnie trzeba odczekać i też ciąć (razem wyjdzie pewnie, że za 6 tygodni - czy do tego czasu znajdzie domek?...) Ale to jeszcze nic! Frania ma... nużycę!!!!:placz: Nie ma tego ścierwa na niej jakiegoś tabunu, ale są - żywe, tłuste osobniki bleeee... Dostała zastrzyk z biomectinu do powtórzenia za 2 tyg. Mamy ją teraz pryskać roztworem taktiku 2 x w tyg. Do tego olej z wiesiołka 2 kaps. dziennie. Dostała też 6 tabl. aniprazolu na 3 dni i po 2 tygodniach mamy powtórzyć. Pani Doktor oceniła ją na 3 latka, więc to praktycznie jeszcze dzieciak jest! Waży 17 kg... Za wszystkie zastrzyki i leki zapłaciłam 110 zł A teraz spadam, bo dostałam dyspensę w robocie i lecę do domu! :multi: [/COLOR]
-
Się poryczałam i nic nie będę pisać, bo i po co?... :)
-
No masakra jakaś z tymi husky i tym podobnymi! I dlatego nie wytrzymałam wczoraj i powiedziałam w poczekalni w lecznicy pewnej "pani" co o niej myślę, bo przyprowadziła na szczepienie 3-miesięczne szczenię "malamuta, a za drzwiami czekał już dorosły, także "rasowy" przyszły... mąż!!!!!!!!!!!!!!!!!!! A ja, kretynka, z dwiema "boksiami", równie "rasowymi", które też ktoś kiedyś "rozsądnie" rozmnożył, by trafiły do schronu!!!!!!!!!!!!!!!!!
-
Nieaktualne sunia wyadoptowana przez schron.
Nutusia replied to vicky1792's topic in Już w nowym domu
A jak na koty by panna zareagowała?... -
Gdyby jej przynajmniej DT dała na jakiś czas. Wtedy ruszyć z ogłoszeniami i może się uda...
-
Tula, potem Szakira, a teraz szczęśliwa Kora w swoim domu na zawsze!
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Fajne wieści! U naszego Doktora (Nowy Dwór Maz.) cena za sterylkę to 250 zł - mogę w razie pomóc z zawiezieniem i odwiezieniem psiny do Wwy. Rozmawiałam z fundacją boksiową - dostałam wstępną zgodę na umieszczenie Tuli na adopcyjnej stronie Fundacji. Potrzebne tylko dobre zdjęcia i jakiś fajny opis.