Donuś,jamniorkę na czas urlopu oddałam na ''przechowanie'' znajomej lekko starszej pani,bo jamnisia jeszcze potrzeby fizjologiczne załatwiała w domciu(dobrze,że pozwijałam dywany) i teściowa nie byłaby w stanie zająć się działką,Rambem i sikającą Figunią.Jak pojechaliśmy po jej odbiór,to mnie prawie nie poznała(po znalezieniu była u nas tylko półtora tygodnia,a u niej prawie trzy),ale widok miłości w oczach znajomej do suni i odwrotnie i prośby,żeby mogła zostać tam na stałe(Figuś ma około 4 m-cy),spowodowały,że ją zostawiłam.Ale odwiedzam regularnie.Jak one się kochają,całują,wszystko ''robią''razem.I tak naprawdę Prysio dzięki temu zostaje u nas,nie idzie do mojej mamy.