7 lat temu wzięliśmy z Mężem strachulca, który na dzień dobry użarł mnie w rękę - była kulawa i miała parwo - fizycznie nawet jest podobna do Mundeczka. Trzy dni uciekała pod krzesło i łypała tylko. Zostawiliśmy ją w spokoju nie narzucając się - powolutku sama zaczęła przychodzić teraz nie ma większego pieszczocha i weselszego psa!!!!! Jej ulubiony dowcip to wskoczyć po kąpieli pańci na łeb i zwiać!:diabloti::diabloti::diabloti: Nie narzucać się na początku, zapewnić bezpieczny kącik, i poczekać!:loveu::loveu::loveu: