-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Sybel
-
Tak, koło 13, po 6 h wreszcie puściło. Swoją drogą tak z boku to musiałam zabawnie wyglądać gimnastykując się jak dzika - palce pięta, jakieś grzbiety i inne cuda... Ale co stres, to stres :|
-
Też mamy takiego mega wielkiego goldena-nie goldena, białego. Piękny jest, ale... Gwałci wszystko, co się rusza, a państwo stoją z piwkiem i się cieszą. Kiedyś dziewczyna stanęła okrakiem nad swoją ONką i ją na smycz zapinała, a ten bydlak na nie skoczył, przewrócił i gwałci obie piętrowo. A pańciostwo co? Cieszą się. Byłam z innymi psiarzami, więc ruszyliśmy stadnie na pomoc. No masakra jakaś. Dziewczyna była drobniutka, moze 50 kg, a ten pies ważył tyle, co ona...
-
Też mamy taką... Zwyzywała mamę od wariatek, bo jej wielka mastifka potrafi lecieć całe pole do moich kundli, jak je zobaczy, po czym staje i warczy, a waży z 70 kg, a moje razem 25. I mama się dowiedziała, ze czego tu łazi, jak nad psami nie panuje - jeden na smyczy (szczekacz), a drugi, mały, luzem, za nogami mamy. A jej suka leci na nas i to moja mama ma tam nie chodzić. Ludzie są takimi kretynami, ze aż boli.
-
No, trzyma 4h i się dlatego martwię. W życiu nie miałam tak długo kawała mięsa zamiast nogi :|
-
Dziewczyny, pytanie dość durne, ale panikuję. Zdarzyło Wam się, że dzieciak Wam jakiś nerw sparaliżował? Bo o 7 obudził mnie brak czucia w nodze - powyżej kolana mam udo jak kawał mięsa, po prostu nie czuję. Kolor i temperatura nogi w normie, ale mam taki obszar, jakbym dostała znieczulenie miejscowe, tak pod skórą. Przyjmowałam dziwne pozy, zeby odciązyć nerw, wypiłam sok, zeby młody się ruszył i zlazł i nic. Panikuję, bo nie wiem, co się dzieje, muszę iść z psami. Jak do południa nie minie, chyba idę do lekarza, ale wolałam podpytać, czy panikować dalej, czy zluzować.
-
Kundelków nie zabraknie, bo mnożą się same dzięki ludzkiej bezmyślności. Nie ma się o co martwić, ja bym się natomiast martwiła o stopień umieralności szczeniat na wsiach, niekoniecznie w naturalny sposób. Poza tym po co kolejne rasy? Nie rozumiem ich sensu, skoro wiele jest w tej chwili nie wykorzystywanych zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem. Ale to tak OT ;)
-
Co sądzicie o multikulturowości - muzułmanie kontra psy?
Sybel replied to Ineger's topic in Wszystko o psach
Ineger, naprawdę islam rozumiany poprawnie, niekoniecznie z ostrym prawem szariatu, mówi o szacunku do kobiet, o pokoju, to JEST dobra religia. Jak dla mnie umysły wielu katolików są równie niebezpieczne, jak muzułmanów, ale generalnie oszołomy na tle każdej religii tak juz mają. Katolicy, o ile dobrze pamiętam, wysłali dzieci na święty bój. To, ze praktycznie żaden dzieciak nie wrócił - oj, wypadek przy pracy. Puszczali wyprawy krzyżowe, potem urządzili w Hiszpanii za królowej Izabeli rzeź Żydów - bo tak, bo Jezusa im zabili, a że Jezus sam był Żydem, to już umknęło. Teraz Islam jest na tym samym poziomie. I bycie "lewackim" nie ma tu nic do rzeczy, zejdź z tych poglądów na forum o psach, bo o "lewackości" krzyczałeś nawet w temacie kradzieży psów... -
Co sądzicie o multikulturowości - muzułmanie kontra psy?
Sybel replied to Ineger's topic in Wszystko o psach
Przepraszam, ze to napiszę, ale z ulic znikną psy, a pojawią się stada bezdomnych dzieci. Jak w Kairze, jak w wielu dużych miastach muzułmańskich, jak w Pakistanie... Ale to na pewno lepsze, niż psy, bo religia nie zakazuje, tak samo, jak nie zakazuje wydawania dziesięciolatek za mąż za starych dziadów, polewania ludzi kwasem, bo "zhańbili rodzinę" itd :| Generalnie tak, napatrzyłam się w Londynie i myślę, że mogę o sobie powiedzieć, że jestem uprzedzona do wielu kultur. Z jednej strony katolicy narzucają krzyże, pewien sposób myslenia - dla nas to jest swojskie, bo w tym się wychowaliśmy. Z drugiej strony muzułmanie z ich sposobem traktowania kobiet, z ogromnym problemem z seksualnością, z niezrozumiałym dla mnie spojrzeniem na gwałt - ze to ofiara jest winna, z brakiem akceptacji dla wielu dla nas naturalnych spraw, jak choćby psy. Dla nas to jest obce, ja tego nie lubię, nie lubię też twierdzenia, ze tylko biały jest rasistą - a tak to często wygląda. Jak jakiś kolorowy (np. Murzyn w Londynie) zaatakuje białego, to wielu ludzi nie traktuje tego jak przejaw rasizmu (zeznawałam jako swiadek w takiej sprawie w Londynie niestety). Gdyby biały zabił - był by rasistą. -
Niestety tak to wygląda. Na osiedlu mam dobrze wychowane laby i takie, które po prostu na widok innego psa się kładą i człowiek za nic nie może ich ruszyć z ziemi. Pamiętam, jak PÓŁROCZNY lab przewlókł swoją pańcię do innego psa, a ona go utrzymac nie mogła (nie wiem, jak to zrobił, baba waży naprawdę sporo). Mamy też kompletnie walniętą babę z suka miks mastifa, o której już wspominałam i która doprowadziła do tego, że spacer po łączce z moimi psami to stres i ciągłe rozglądanie się, czy ten wieprz na nas nie leci z pańcią drepczącą kilometr dalej. Jak suka kiedyś zaatakuje, będę mogła moje psy popakować do słoików, bo ona z 60-70 kg waży, jest naprawdę ogromna, masywna, spasiona. Generalnie lubię mastify i psy w ich typie, uważam, ze są super, ale ta wielka spasiona dzika świnia mnie przeraża - autentycznie się jej boję, boję się jej ograniczonej pańci z galaretką zamiast mózgu i boję się o moje psy, które razem ważą 25 kg.
-
Partnerka kuzyna mojego TZ rok temu rodziła w Rydygierze i była bardzo zadowolona, półtora roku temu miała tam też trudny poród siostra mojej przyjaciółki - również zadowolona. Słyszałam dużo dobrego o Baradynie i dlatego do niego chodzę. No i mam nadzieję, że się nie przejadę..
-
A ja mam niestabilnego psychicznie psa, nad którym pracuję. Lubię spotykać znajomych psiarzy, bo to pozwala Filipowi nieco się ustabilizować, pobawić. Owszem, gdybym sobie kupiła super psa, na pewno miała bym mniej problemów. Niestety pies zamarzał u mnie pod blokiem, więc pomimo, ze miałam już dwa psy - stabilne i fajne - postanowiłam go wziąć na DT, który z czasem zamienił się w stały. Jako właścicielka psa sfiksowanego, po traumach i przejściach mogę tylko powiedzieć, że praca z takim psem daje bardzo dużo satysfakcji. Filip jest u nas długo, bo już prawie 6 lat, a więc idzie mu 13 rok życia, a ja widzę zmiany - na lepsze, ciągłe. A to, ze spotykam chamskich psiarzy, to już inna sprawa. Biorę za mojego psa odpowiedzialność, bo wiem, jaki jest, w związku z czym nie puszczam go luzem, jeśli gdzieś hen daleko widzę obcego psa lub człowieka. Pies i tak jest w super kondycji, skacze jak sprężyna, biega, szaleje. Nie cierpię ludzi, którzy mają psy podobne do mojego i zachowują się, jakby im móżdżki do czaszki przywarły - puszczają psa luzem, nie reagują na jego ataki, nie odwołują, albo prują mordę z kilometra. Nie cierpię tego. No i pomimo, że mam niestabilnego psychicznie, niezsocjalizowanego psa, wypowiadam się w innych tematach zamiast klęczeć na grochu i biczować się, bo według wielu osób postronnych dałam ciała jako opiekun psa. Otóż nie, poprzedni człowiek dał ciała, a ja siedzę i to odkręcam na każdym kroku.
-
Ja chodzę od początku praktycznie do dra Baradyna, on przyjmuje w Rydygierze, bo tam chcę rodzić. No i właśnie nie wiem, czy miałam tam się jakoś dodatkowo zgłosić, czy coś. W każdym razie tam są zajęcia ze szkoły rodzenia z oprowadzaniem po szpitalu, na stronie jest dokładne info, co ze sobą zabrać do szpitala itd, ale się martwiłam, czy jeszcze czegoś nie powinnam w związku z porodem załatwić. Baradyn przyjmuje państwowo, więc na razie nic nie płaciłam, dotychczas zapłaciłam jedynie za witaminy i leki i za jedno USG 180 zł, więc ogólnie jest nieźle.
-
Dziewczyny, dziękuję za odpowiedź :) 3 x moja mama powiedziała mi, ze jak ja tam będę rodzić, to mnie wydziedziczy, bo ja się tam rodziłam - i jakimś cudem przezyłam, bo były akurat imieniny na oddziale i mamę zszywano po pijaku, a mnie olano, bo "i tak nic z tego nie będzie". Na szczęście mama zadzwoniła do koleżanki, która była ordynatorem onkologii na Spornej w Łodzi i tamta urządziła jazdę, ze hej ho. Mozliwe, że teraz, po tylu latach jest niebo a ziemia, ale mamy rodzinne traumy i mam zakaz zbliżania :)
-
Pytania techniczne. Może wyjdę na pierdołę, ale są to efekty przemyśleń prysznicowych. Po pierwsze - mogę rodzić w dowolnym szpitalu i zgłosić się tam już rodząc, czy najpierw powinnam jakoś się zgłosić? Zamierzam isć tam do szkoły rodzenia za 4 tygodnie, ale wolę zapytać zawczasu, zeby nie zabłysnąć ignorancją. Dodam, że jestem zameldowana w Zgierzu, ale za nic nie zamierzam tam rodzić, bo to koszmarny, brudny moloch, moja babcia po wylewie na neurologii leżała w sali dla zupełnie sparaliżowanych, jak nikt jej nie przyjechał umyć, napoić, nakarmić, to tak leżała sama bez opieki (więc od nas non stop były tam warty, a na dodatek drugą babcię miałysmy na drugim końcu Łodzi po zawale...). Drzwi sali były naprzeciw drzwi na korytarz, na którym spali bezdomni - brudni, zarobaczywieni. Także nie, nie będę tam rodzić. Po drugie - położna. Skąd wziąć, czy wcześniej trzeba się gdzieś zgłosić, czy po prostu po porodzie dostaje się przydział? Jak to działa? Po trzecie - czy są jakieś sprawy, które powinnam teraz załatwić, jakieś papiery, ustalenia, nie wiem, cokolwiek, co należy mieć zrobione przed porodem? Engelina, co do emolium, szukałam na allegro i jest znacznie taniej, niż w aptece. Kupiłam w aptece emulsję 400 ml za 56 zł, na allegro jest koło 30 zł, można kupić w pakiecie np. z płynem do kąpieli i wyjdzie taniej za przesyłkę.
-
Dzięki za podpowiedzi :) Mam już jasność, jak to ująć :) Tak w ogóle to młody chyba miał wczoraj wieczorem czkawkę - ja sobie spokojnie leżę, czytam książkę, a tu mój brzuszek robi regularne hop - hop - hop. Słyszałam, ze tak moze wyglądać czkawka, jak młode się płynów nałyka :) Oczywiście co powiedział mój TZ, siostra i mama? No po mamusiii - bo ja mam zwykle czkawkę po piwie, winie, wodzie...
-
Nie wiem, ja tam nie lubie po prostu konkretnych przedstawicieli danej rasy, tak samo, jak nie cierpię konkretnych ludzi - ale nie powiem, że nienawidzę Warszawiaków, Angoli, czy kogoś tam, bo to dla mnie zbytnie uogólnienie. Zawsze może się trafić przedstawiciel łamiacy mój pogląd :)
-
Ja spotkałam w ciągu doby dwa laby - potwornie spasioną, ale grzeczną sukę (chyba była zbyt gruba, zeby zdołała uciec) i pięknego, bardzo dobrze zbudowanego sympatycznego samca, ale za to na kolczatce i flexi. Oczywiście przywiązanego pod sklepem. Uwielbiam takie numery, a potem będzie płacz...
-
Co sądzicie o nazywaniu psów imionami ludzkimi?
Sybel replied to Navarette's topic in Wszystko o psach
Już wiele razy pisałam o psie mojej siostry, Tyfusie. Nie wiem, czy wspominałam, jak młoda kiedyś w autobusie, jadąc z Tysławem, poznała dziewczynę, która miała pieska o wdzięcznym imieniu Gangrena :) Także może lepiej Zosia i Grześ czasem :) -
Ja mam 80 m2 i odkurzamy raz na tydzień. Też nie mamy wylizanego mieszkania, za to zrezygnowaliśmy z dywanów, bo odkurzanie ich było koszmarem. Za to zainwestowaliśmy w narzuty na fotele i kanapę :)
-
Problem z owczarkiem środkowo azjatyckim
Sybel replied to marcinbaczyk's topic in Owczarek środkowoazjatycki
A, to jakoś nie zauważyłam. Zwracam honor ;) -
Mam porównanie, miałam psa o sierści mniej wiecej flata i dalmatyńczyka. Białe się wbijało, a długie obłaziło wszystko. Tak źel i tak niedobrze, więc cóż - ignoruj lub się stresuj :) Ja wybrałam zrezygnowane ignorowanie :)
-
Co do sierści, to ja osobiście nie znam psa, który by nie liniał. Naprawdę. Gubią mniej, czy więcej, ale ludzie też linieją - choć z głowy. Także na cud domu bez sierści bym nie liczyła. Długowłose psy wywołują kule toczącej sie sierści, więc po prostu trzeba czesać psa i odkurzac mieszkanie - i tyle.
-
Problem z owczarkiem środkowo azjatyckim
Sybel replied to marcinbaczyk's topic in Owczarek środkowoazjatycki
Ale on nie napisał, że chce rozmnażać, tylko że nie zamierza mieć hodowli (jak dla mnie to jest "nie chcę szczeniąt"). Marcin, a może praca z psem choćby na terenie? To jest owczarek, pies pracujący. On widocznie musi pracować pilnując teren na około posesji, bo mu się nudzi. Dlatego warto poszukać informacji o pracy z owczarkiem, zeby jednak tę godzinę dziennie psu poświecić aktywnie, zbudowac z nim więź, podszkolić. -
Tak mi się przypomniało o pływaniu - mój dalmat z zapałem wskakiwał do wody, ale zawsze na smyczy, bo po chwili trzeba było go wyciągać. Po prostu wpadał do wody i... zamierał, po czym szedł na dno. Nie wiem, z czego to wynikało, ale ten pies był zupełnie niepływalny :D Zresztą mój obecny pies, kundel Filip ma podobny problem - idzie po dnie. Nie ważne, że w pewnym momencie głowa mu tonie, on IDZIE. Dopiero ostatnio, w wieku 11 lat, odkrył, jak się pływa i nie mogłam go wywlec potem :D
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Z ciekawości - i z potrzeby - zaczęłam stosować emulsję do ciała Emolium. Kurcze, super sprawa :) Bo ja strasznie wysycham ostatnio i normalnym balsamem, np. Dove, musiałam jechać 2-3 razy na dobę. Tu robię raz i mam spokój, nic nie swędzi. Uwielbiam go :D Jeśli to się dla dzieci też nadaje, to super, bo nie zostawia takiej tłustej warstwy, ani nic z tych rzeczy. No i szukałam wczoraj wstępnie sukienki na ślub. Weszłam do Manufaktury, do Happy Mum. Oczywiście nastawienie masakryczne, bo niestety u osoby grubej rosnący brzuszek wpływa nieco inaczej na podświadomość i szłam, jak na ścięcie. No ale przymierzyłam trzy sukienki w różnych krojach i... chyba sobie w najbliższym czasie kupię sukienkę taką na codzień :D Normalnie po raz pierwszy od dawna poczułam się sexi :D Ten model w wersji rudej: [url]http://www.happymum.pl/sklep3/?kod_pr=d356&grupa_pom=sukienki_wizytowe&pro=14[/url] leży po prostu super na mnie, czego się nie spodziewałam :) No i tam są teraz wyprzedaże, od 1 marca wchodzi nowa kolekcja, więc będzie więcej wyjściowych. Całe życie myśl o kupnie sukienki ślubnej mnie prześladowała jako mega koszmar, a tym czasem ciąża odkryła przede mną normalnie ciuchowy raj - bo w dwóch znalezionych przeze mnie firmach z ciuchami ciążowymi cała odzież jest jakby bardziej dla ludzi, niż w standardowych sieciówkach :D No się musiałam pochwalić ;)