Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Moja mama tak zrobiła, ja chciałam na spokojnie :) Zresztą, moja młodsza siostra jest z facetem 5 lat, 2 żyją razem (i mają psa ;) )
  2. Co do zdrowia, ja po moim wiem, że mogą mieć problemy z układem pokarmowym i wydalniczym - mój umarł na niezdiagnozowany skręt kiszek lub inne cudo, które spowodowało obumarcie jelita grubego. Poza tym podobno - nie wiem na 100% - głuchota jest najczęstsza u psów z niebieskimi oczami. No i entropium - mój miał, więc przypuszczam, że może u nich być dosć popularne. Jesli chodzi o psa jednego człowieka, to zgadzam się z Patisą - owszem, pies toleruje całą rodzinę, kocha wszystkich, ale ma swojego człowieka centralnego. U nas to byłam ja - pies usiłował zawsze spać ze mną, włazić mi pod bluzkę, być non stop przy mnie, na głowie najchętniej - to trzeba troszkę wyciszyć, bo pies moze w efekcie mieć lęk separacyjny. Jesli o lenistwo chodzi - Pucel spał zawsze jak kamień. Kiedyś coś mu się śniło, wyprężył łapy, spadł z kanapy i obudził się... kwadrans później. Miał na początku problem z akceptacją obcych, ale to naprawdę jest do zniwelowania, tym bardziej, ze mój pies prawdopodobnie pierwszy rok życia spędził w klatce - ślepawy z powodu entropium. Do nas trafił, jak miał rok. W czasie bezdomności dzieci szczuły na niego psy, więc agresja była. Był problem szczególnie przy jedzeniu - strasznie żarłoczny, bronił michy jak wariat, ale oduczyłyśmy go tego. Chłopcy faktycznie są hiper męscy. Mój musiał zostać wykastrowany, bo gwałcił wszystko, co się ruszało. Do końca życia został mu dziwny odruch - po obiedzie pies zawsze leciał gwałcić jedna poduszkę i trzeba było go bardzo pilnować. Poza tym kiedyś nasza sunia, Fifi, kundlica, która go znalazła, wyszła sama na awaryjne siczku. Wróciła, położyła się na legowisku, Pucel podszedł, obwąchał i... nalał jej na głowę. Bo by mu się zgubiła :| Osobiście uwielbiam te psy, uwielbiam ich harmonijną budowę, charakter, oddanie. Dla mnie są wyjątkowe i bardzo bym chciała mieć jeszcze raz kropka.
  3. No my jesteśmy razem trzy i pół roku, od półtora roku mieszkamy razem, mieszkanko urządzone po naszemu, sprzęty dobrane pod nas. Kwiatów nie chcę, bo zwiędną, żadnego z nich pożytku. Dziwnych prezentów też nie chcę - znajoma była na ślubie, gdzie gość kupił ogromne lustro w złoconej ramie i zawlókł do kościoła, gdzie oczywiście lustro rąbnęło na ziemię z hukiem :P Karma przyda się Medorowi, może paczkę czy dwie zachowamy dla naszych kundli, ale wątpię. Zresztą gdzie byśmy kwiaty na 27 metrach zmieścili...
  4. Dorobella - zaijka mamma mija, kosztuje jakieś 13 zł i przynajmniej dla mnie jest ok.
  5. Dziewczyny, ma pytanie. Jak na zaproszeniach na slub ujęłyście kwestię "karma zamiast kwiatów"? Bo właśnie wpadłam w panikę - mamy ślub za 2 miesiące, a nie mamy ani obrączek, ani sukienki, ani zaproszeń :D
  6. Ja mam tylko jedno pytanie : dlaczego SUPLEMENTOWAĆ? Dlaczego nie tylko i wyłącznie pozyskiwać z pożywienia, co? Ja pod "suplementować" rozumiem zażywać środki dodatkowe, poza jedzeniem.
  7. Ja zamierzam też dziecko wychować wśród książek, chociaż mój TZ woli audiobooki - ale on w pracy słucha książek, jak programuje. W ten sposób przebrnął kiedyś przez Pottera, a teraz przez Pieśń Lodu i Ognia. Ja jestem wzrokowcem, słuchając straciła bym wątek.
  8. Ja drugi tydzień jestem na L4 ciążowym i przeczytałam dwa Kingi, a teraz właśnie czytam Hugo-Badera. A zwykle to dużo dużo fantastyki polskiej z Fabryki Słów i Pratcheta, czyli jak by nie patrzeć, bajki ;) Ale teraz mam do przeczytania Biednych ludzi z miasta Łodzi i powieść-reportaż mój chłopiec, motor i ja (czy jakos tak), więc wreszcie nieco ambitniej.
  9. Nie wiem, ale ja osobiście uwielbiam czytać, staram się kupować minimum dwie ksiązki miesiecznie, jeśli akurat mam pieniądze i z radością przytulę taki wątek :)
  10. Akurat dzis mój pies też się przestraszył własnego bąka - nie wiem, bardziej dźwięku, czy aromatu, a bliżej mu do pudlo-sznaucera, niż bulldoga. Co do reszty uwag - nie mam uwag ;)
  11. Mój TZ też nie chodzi do nikogo poza dentystką, a mięso je. Nie musi, badania krwi ma ok, znam go 3 i pół roku i raz miał katar w tym czasie. To o niczym nie świadczy :)
  12. Cienkun, jak wspominałam o kilku wege koleżankach, które miały takie, czy inne problemy zdrowotne, wypływające akurat w ich przypadku z tej diety, zawsze słyszałam, ze albo one, albo ich lekarze nie mieli pojęcia, co robią. Dlatego przytoczyłam taki tekst.
  13. Nie wiem, jak to z chemią jest. Z tego, co wiem, np. wykorzystuje sie gen przerostu mięśni, a wszelkie medykamenty odstawia się minimum na tydzień przed ubojem - takie są normy w Unii w każdym razie. No ale to nie jest istotne. Syberia wzięła mi się z czytanych właśnie Dzienników Kołymskich Jacka Hugo-Badera. Proponuję poczytac jego reportaże syberyjskie, można znaleźć je w dużym formacie w GW, jest też chyba jego blog. Może te opisy pozwolą Ci zrozumieć, ze tu nawet 1000 lat nic nie zmieni, bo to jest mentalność zakorzeniona od tysięcy lat, która wręcz nie powinna się poddawać europejskiemu życiu Eko. Po prostu to by było poderżnięcie gardła pewnej kulturze i symbiozie, w jakiej żyją tam ludzie i ich zwierzęta. Inna sprawa, ze tam raczej nie ma ubojni. Lady, zaraz się dowiesz, ze trafiłaś na lekarza ignoranta i niedouczonego dietetyka :) Kiedyś próbowałam dietę Dukana - skrajność wobec wege. Wytrzymałam trzy dni, czwartego na myśl o tym, ze mam jeść samo odzwierzęce, robiło mi się niedobrze i uznałam, że to chore. Jak już mówiłam, moze dla siebie zrobię kiedyś akcję wege, ale jak już nie będę odpowiedzialna za rozwój małego człowieka. Na razie wolę nie kombinować, bo jeszcze Małemu Człowiekowi zaszkodze :)
  14. A dostępność? Przecież tak naprawdę przynajmniej przez pół roku powinno się mieć dostęp do świeżych warzyw i owoców, a np. na Syberii minimum 90% jest sprowadzane z Chin. Nie sądzę, zeby te warzywa i owoce nadawały się jako główne źródło pozywienia. Zresztą - ci ludzie SĄ cywilizowani, ale w inny sposób i nie sądzę, zeby dieta wegetariańska była wskazana w miejscu, gdzie temperatura spada poniżej minus 55 stopni. Po prostu dostarczy za mało energii, będzie zbyt kosztowna i trudno osiągalna dla przeciętnego człowieka. No i co z całym bydłem hodowlanym? Wybić, bo niepotrzebne? Wypuścić i niech się po bożemu mnoży? Jak dla mnie to bardzo niezdrowa utopia. Po prostu brak wyobraźni, patrzenia z różnych perspektyw i egoizmu - bo skoro JA mogę, to KAŻDY może. Otóż nie, nie każdy.
  15. Tak swoją drogą globalny wegetarianizm nie ma żadnych szans, bo są regiony, gdzie mięso po prostu jest jedynym dostępnym źródłem pożywienia, są narody, które mają inny system trawienia, niż nasz i by nie mogli zyć na samej zieleninie. Np. tereny okołobiegunowe, jakieś tajgi syberyjskie - tam podstawą są ryby, zwierzęta łowne - jakieś karibu, renifery. U ludów Syberii jest np. ogromny problem z alkoholem, bo inaczej lokalne ludy go trawią (już nie pamiętam, ale on ich szybciej uzależnia, jest bardziej toksyczn i jeszcze coś tam). Przypuszczam, że ich układ trawienny jest bardziej przystosowany do przetwarzania mięsa, tłuszczów odzwierzęcych, niż roślin, tym bardziej, że tam nawet w czerwcu jest na minusie. Także dobrze by było nie równać wszystkich jedną miarą, globalnie to się żaden nurt nie sprawdza - ani religijny, ani polityczny, ani dietetyczny, bo mamy zbyt duże zróżnicowanie kulturowe i genetyczne, zeby coś takiego wprowadzać na jakiejkolwiek płaszczyźnie.
  16. Przyszła dziś moja poduszka - kojec :) Na razie w niej siedziałam i jest super, odciąża plecy że hej ho, co mi się przyda. Btw, jak by któraś szukała ciekawej lektury np. na L4, polecam genialną książkę reportażową Jacka Hugo-Badera Dzienniki Kołymskie. Gość sobie jeździ po Syberii, po Kołymie i rozmawia z ludźmi. Jest tu na przykład opis gry w karty. Rozgrywka między bratankiem jednego z największych mafiozów Rosji z porucznikiem bezpieki w domku rybackim na zadooopiu totalnym, która trwa 18 h i pożera minimum 2 litry wódki. Naprawdę fajnie się czyta :) Z cięższych jest bardzo dobra książka Wojna nie ma w sobie nic z kobiety Swietłany Aleksijewicz. To jest opowieść kilkuset Rosjanek, które jako dziewczyny (nawet czternastoletnie) zgłosiły się na front II wojny światowej. No ja w dwa wieczory wciągnęłam, choć na długo pozostała w pamięci. Wydaje mi się jednak, ze to jedna z tych książek, które warto raz przeczytać. Z lekkich znalazłam za to bajkę fantastyczną Mai Lidii Kossakowskiej (którą bardzo lubię) Grillbar galaktyka. To jest takie nabijanie się z niektórych norm unijnych ubrane w bardzo zgrabną opowieść sci-fi. Genialnie się przy niej ubawiłam :)
  17. Mój pies był znajdą, najpewniej po pseudo. Z tego, co wiem, 101 dalmatyńczyków miało bardzo zły wpływ na hodowlę tej rasy w Polsce, dlatego do tej pory im się to czkawką odbija :(
  18. Chyba większym problemem w tej chwili jest kupno dalmatyńczyka. Są albo brzydkie, albo płochliwe, albo z agresja lękową. Poza tym jest ogromna ilość pseudohodowców, ciężko o dobrą hodowlę niestety. Mój dalmatyńczyk był potwornie żarłoczny, więc skupiałam go na sobie trzymajacej smaczki, Ja lubie tę rasę, mam wrażenie, ze nie są najbystrzejsze, ale uwielbiają swojego człowieka. Mój miał problem z lękiem separacyjnym, najchętniej mieszkał by pod moim swetrem :)
  19. O rozmiar piłki pytam z dwóch powodów. Po pierwsze mąż koleżanki jest rehabilitantem i mówił, że trzeba miec na piłce nogi zgięte pod kątem prostym - ale ja oczywiście zapomniałam spytać, jak to dobrać :) Po drugie na allegro są różne rozmiary dostępne. Ćwiczenie mięśni Kegla podobno na wiele pomaga - ułatwia troszkę poród, właśnie zapobiega nietrzymaniu moczu, poza tym podobno poprawia też kwestie łózkowe :)
  20. W sumie tak sobie myślę, ze dobrze, że psa nie zaatakował w pijackim widzie, bo różnie bywa...
  21. Puszczaj jej filmiki ze szczeniakami :D Może wtedy zmięknie ;)
  22. Co do kotów - to chyba raczej kwestia wychowania, jak od szczeniaka będzie z kotami, to będą to jego osobiste koty, nie do ruszenia. Co do whippeta - ona ma taka wadę genetyczną, tę samą wadę wykorzystuje się do hodowli bydła na mięso, są rasy specjalnie hodowane z tym właśnie genem. A pokazałam ją jako ciekawostkę :) Jej rodzeństwo zaś wygląda normalnie, panienka miała po prostu pecha.
  23. Dowiedziałam się dziś, ze dobrze jest w czasie ciąży ćwiczyć w ogóle na tej dużej dmuchanej piłce. W związku z tym pytanie: wiecie, jak dobrać właściwy rozmiar? Ja mam 170 cm i nie wiem, jaka powinna być średnica piłki. Podobno bardzo dobrze rozluźnia mięśnie miednicy, kiedy są napięte.
  24. Ten bulldog to aby nie ma jakiegoś przerostu masy mięśniowej? Bo mi się skojarzył z tym: [url]http://www.youtube.com/watch?v=5ia5zdfoou0[/url] To jest whippet, jakby kto pytał ;) Boksery są fajne, do tego ja znam na przykład same łagodne psy tej rasy, towarzyskie, łatwo współpracujące (np. w porównaniu z moimi rozpuszczonymi jak dziadowskie bicze kundlami), bardzo kontaktowe. No i maja ten look :]
  25. Ja bym mogła mieć dalmata, boksia, a z drugiej wilczaki mi się tak podobają... I corgi :D A mój marzy o jakimś TTB, ale nie w kierunku "pies morderca dla szpanu", tylko po prostu szaleje za szerokim uśmiechem, w którym widać aż wątrobę :] W kwestii porodu z lub bez męża to na razie teoretyzuję, nie wiem, co będzie w czerwcu. W ogóle to ja mam problem z liczeniem, który tydzień to który miesiąc. Jestem od jutra w 21 tc - to jeszcze 4 miesiąc, czy już 5? I nie dostałam terminu porodu i mam straszny problem z wyliczeniem. Nie wiem, czy mam watę w głowie, czy coś... Jak to się liczy? Moze głupie, ale wiecie... Magda IgM to chyba przeciwciała wskazujące na toczące się zakażenie, a IgG wskazują, że organizm kiedyś miał kontakt z toxo (albo odwrotnie, z pamięci piszę). Powinny być oba wyniki, ja za każdym razem je miałam, tak samo przy różyczce i cytomegalii.
×
×
  • Create New...