-
Posts
29109 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
30
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
[quote name='asiaf1']Nie wiem jak Wam dziękować za pomoc:calus:[/quote] Asiu, nikt nie oczekuje na podziękowania. To, co jest absolutnie konieczne, to zabranie Astora z kliniki. On tam dostaje świra z nudów. Za pieniądze tam płacone, może uda sie znaleźć DT, który zakropi mu lek do uszu codziennie. Szkoda tego młodego psa. Nie mogę jeździć do niego każdego dnia,. Prawdę mówiąc w tym tygodniu to w ogóle będzie trudne. Pewnie najwcześniej pojadę w przyszła środę. Jola ma jechac jutro, dzisiaj nie wiem, czy ktoś u niego będzie. Wiem jedno, on tam się męczy... To piękne, że udało mu się uratować życie, ale teraz skazywanie go na życie na króciutkiej smyczy w zamkniętym pomieszczeniu, to coś jak ten łańcuch, na którym do tej pory był:shake:
-
Szkielet suki z 5 dzieci - karma potrzebna na cito.
Ewa Marta replied to Neigh's topic in Już w nowym domu
Podrzucam chociaż:shake: Nie mogę pomóc, ale mocno trzymam za Was kciuki... -
Już dawno zasłużył na taki dom. Ares jest w domu z marzeń :)
Ewa Marta replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
[quote name='gusia0106']Wiecie co, szczerze mówiąc napiernicza mnie i szczena i ucho w środku. Ledwo gadam ;)[/quote] Gusiu, przyłóż okład żelowy... Poważnie, pomoże! -
[quote name='Izabela124.']Fotki możesz mi przesłać na adres [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] chętnie wstawię ;)[/quote] Wrzuciłam 6 fotek. Dzięki:lol:
-
Wróciłam od Astora... Jestem zła, że na to wcześniej nie wpadłam, ale w końcu dotarło do mózgu, co zrobić, żeby sie wybiegał;) Wzięłam z domu długą smycz moich psów, do tego jeszcze długaśną linkę żeglarską - cienką, ale bardzo mocną. Wszystko to dowiązałam do jego smyczy, zawiozłam mu zabawkę - sznurek z kostką. No i zaczęło się... Poszłam na druga stroną Wilanowskiej i w prawo nad kanałkiem. Przywiązałam to wszystko do drzewa, w miejscu, gdzie było trochę miejsca i cienia. No i zaczęłam mu rzucać sznurek:lol: Astor szalał, biegał na ile mu linka pozwoliła, a jak zaczynałam rzucać, kiedy miał ją naprężoną i pędził w druga stronę, to miał tego ze 12 metrów:lol: Wariował, skakał, siłowal się ze mną i cały czas łapal sznurek. Raz zrobiłam mu przykrość, bo rzuciłam dosłownie pól metra za daleko... AUĆ:-( Potem już rzucalam bez pudła, a Astorek latal jak wariat. Wzięłam picie, które wydudnił zmęczony bieganiem. W dropdze powrotnej, już na dwóch smyczach nbez sznurka, podrzucalam mu sznurek, on go łapał i bardzo dumny niósł w pysku. Potem przeciągaliśmy się nim. Kiedy dotarliśmy do lecznicy, Astorek ze sznurkiem w zębach zasiadł na posłaniu i dalej się bawił. Dorzuciłam mu jeszcze zabawkę - pluszaka. Złapał szczęśliwy i starał się łapać dwie rzeczy naraz:lol: Po raz pierwszy w ogóle nie zauważył mojego wyjścia:lol: Kochani, zabierajcie mu ten sznurek na spacery, o ile go nie zalatwi do jutra. Warto przynosić mu jakieś zabawki, bo to jedyna jego rozrywka i pokazał, że umie się bawić. Był wyraźnie wybiegany, a ja spływałam potem, bo trochę się nabiegałam. Mam kilka zdjęć w komórce, potem poproszę syna, żeby mi je zgral na dysk i gdyby ktoś mógł, prosiłabym o pomoc w umieszczeniu ich tutaj.
-
Już dawno zasłużył na taki dom. Ares jest w domu z marzeń :)
Ewa Marta replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
[quote name='gusia0106']Co Ty ;) Lepsza kolejna demolka;) Ja myślę, że to była jego reakcja na kołnierz - w takim sensie, że latał od okna do okna, skakał na drzwi, więc po prostu postrącał to co było po drodze. Ale dziś dokonałam stosownych zabezpieczeń - kwiaty poprzestawiane, żaluzje podwiniętę - zobaczymy. Ale są też dobre wiadomości. Dużo czasu spędzamy na socjalizacji, wysyłamy sobie wzajemnie sygnały uspokajające, cały czas spędzamy na podłodze. I są efekty :multi: Wczoraj po wieczorym spacerze Ares wygłaskany zasnął z głową na udzie męskim ;) I chrapał ;)[/quote] Gusiu:loveu: Jesteś the beściak:loveu: ja tylko z przerażeniem myślę, co by było, gdyby Aresiątko trafiło do niedoświadczonego domu.... Po ilu dniach trafiłby z powrotem do hotelu? Po jednym, dwóch? Dzięki Tobie i Sławkowi ma szansę na pełną socjalizację i mimo swojej niepowalającej może urody, ale z całą pewnością z masą uroku osobistego na własny dom:lol: Trzymam mocno kciuki za Was, a Sławka uściskaj mocno. Udaje nieczułego twardziela, a w gruncie rzeczy to dusza, nie człowiek:multi: -
Cudowniek że następny krzyczkowy znalazł dom:loveu: Gratuluję Kanzaj:lol: Kochani, nie obrażajmy się na siebie nawzajem, skończmy nieporozumienia. Ja jestem bardzo wdzięczna Romiemu, że po operacji opanowal nasz rozgadany tłum i zaniósł na rękach Areska do samochodu. Do tego popędzal całe towarzystwo, bo pies byl zdenerwowany i przyspieszył akcję rozjeżdżania sie do domów. Romi, to zrozumiałe, że poza pomoca psiakom mamy tez swoje własne obowiązki. W piwie nie wiedzę nic zlego, jeśli jest się pasażetrem. Nie widze równiez niczego złego w chęci spotkania się na piwo:lol: Staramy sie pomagac psiakom, to wspaniałe, ale im bliżej się znamy, im jesteśmy bardziej zżyci, tym lepiej nam ta pomoc może wychodzić. ja tam zamierzam spotkać się z Neigh i może jeszcze ktoś da się namówić (Gusiu;)?) i napić dobrego wina, czy piwa. Przy okazji omówić wiele spraw psich, kocich, ale nie tylko:loveu:
-
Już dawno zasłużył na taki dom. Ares jest w domu z marzeń :)
Ewa Marta replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
Boże kochany:shake: Musial biedak w tym kołnierzu szarpac sie i szukać możliwości zdjęcia go:roll: Gusiu, przemyśl moją propozycję, przynajmniej na kilka pierwszych dni, dopóki ma kołnierz. Potem zdąży się odzwyczaić.... -
Irenko kochana, przecież Romi żartuje:lol: Nie wygląda mi na człowieka, który przedkładałby picie piwa nad dobro psów;) Dla nas wszystkich dobro psów jest na pierwszym miejscu, co nie znaczy, że nie lubimy się nawzajem i nie spotykamy chętnie.
-
Już dawno zasłużył na taki dom. Ares jest w domu z marzeń :)
Ewa Marta replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
Ale super wiadomości:lol: Troszkę się jeszcze boję jutra, bo to w końcu kilka godzin samotności, ale Ares zda egzamin - mam nadzieję. Romi, ja zgadzam się na wklejenie dużego zdjęcia:lol: -
[quote name='mariamc']Pięknie, sabat czarownic i jednego maga:diabloti: A ja? Czuję się .........Chyba zmienię nick na Alien;)[/quote] Witaj Danusiu!!! Ale Cię dawno nie było:lol: Co słychać w Twoim pięknym schronisku?
-
Już dawno zasłużył na taki dom. Ares jest w domu z marzeń :)
Ewa Marta replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
To genialnie! W sumie starczyłoby 15 - 20 minut, żeby go nie odmrozić... Może przynosi mu to ulgę, dlatego nie ucieka... -
Już dawno zasłużył na taki dom. Ares jest w domu z marzeń :)
Ewa Marta replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
Trzecia:lol: Ufff, dobrze, że Ares jako tako przespał noc. Mnóstwo pracy przed Tobą i Sławkiej Gusiu, ale trochę Cię już poznałam i wierzę, że dasz radę. Gdybyś potrzebowała jakiejś pomocy poza wymieniona powyżej - wołaj. Czy Ares daje sobie przykładać zimne okłady na rany? -
[quote name='gusia0106']Dzwonił Pan Doktor. Oprócz tego, że pytał jak się Ares czuje, to pytał też jak my się czujemy i czy się już uspokoiłyśmy :evil_lol: A tak na poważnie-Ares póki co kuleje na obie łapki. Wróciliśmy ze spaceru. To nie jest miejski pies. Albo dawno nie był. Łatwo nie będzie...[/quote] Gusiu, trzymam mocno kciuki, żebyś dała radę! Chociaż już widać, że będzie dużo trudniej, niż z Radarem... Czy w poniedziałek idziesz do pracy i Ares zostanie w domu sam?
-
[quote name='Neigh']KOCIO POWALAJĄCEJ URODY.......dzięki Ewa.......[/quote] I nareszcie we właściwych rękach:lol: Bo ja to psiara totalna jestem;) A obróżkę kupiłam nad morzem. Jak będę w sierpniu, to mogę poszukać i Ci kupić.
-
Astor miał dzisiaj rzeczywiście kilka spacerków, bo się sabat zleciał, żeby nadzorowac operacje Aresa z Niepołomic. Rozmawiałam z nim z pania doktor, która powiedziala, że on czuje się juz bardzo dobrze i piekielnie sie nudzi, dosłownie go rozsadza na tej krótkiej smyczy. Koniecznie trzeba znaleźć dla niego hotelik. Przecież doba w lecznicy kosztuje też dużo... Banerek to dobry pomysł. Może jakieś allegro? Astora trzeba stamtąd szybko zabrać, bo jak tak dłużej postoi na smyczy, może byc z nim potem problem. Gdzieś tą energię musi oddać. Dzisiaj rwal do przodu tak, że z trudem go utrzymywałam na smyczy...
-
[quote name='Neigh']Mam także wniosek by w razie ( oby nie ) konieczności operowania, zszywania i takich tam...oddelegowowywać mnie z Myszą1. 1 km przed lecznicą uwiązać Irenkę ( ino na mocnym sznurze), a tak z 0,5 EweMarte pospołu z Gusią. [/quote] O przepraszam bardzo;) jako osobie opanowanej niezwykle, pan doktor pozwolił mi być przy Aresku, kiedy zaczął się wybudzać i postanowił opuścić klinikę. Nie wiedział tylko biedak, że łapki mu się będa rozjeżdżały. Położyl sie i spał, kiedy go głaskałam, więc dostalam pozwolenie wzięcia go na kolana na kanapie dla gości:lol: Aresik spał spokojnie, po wstaniu okazało się, że ochrzcil skórzana kanapę i moje spodnie. Ja z wrażenia, że tak sobie na mnie lezy nawet nie poczułam, dopiero po wstaniu okazało się, że spodnie mam cale mokre:lol: A w ogóle, to cieszę się, że miałam okazję poznac kilka wspaniałych osób. Współczuję Romiemu, który musiał tego babińca słuchać:lol: Przez jakis czas był bardzo dzielny, potem tylko jakos tak zniknął... chyba nie zdzierżył. Po operacji Ares pojechal z Irenką i Romim do Gusi. Podeszłam tam, żeby dać dla Aresa okłady żelowe. Chłopak spał w najlepsze. Potem wstal i widać było, że jest lekko zdezorientowany. Trzymał się na wszelki wypadek Irenki. Usiedliśmy wszyscy na podłodze obok niego i jakoś to wytrzymywał. Generalnie koniecznie chce się dostac do ran po operacji, ale mu kołnierz przeszkadza. Irenka wykupiła pół Leclerca, łącznie z pasującymi do koloru sierści szelkami dla Areska i obrożą na kołnierz:lol: Smakołyków zostawila mu całą półkę:lol: