-
Posts
29112 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
30
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
[quote name='gusia0106']Zapomniałam Ci Ewunia powiedzieć wczoraj, ale to najwyżej już powiem Panu doktorowi na miejscu, że może przy okazji usunąć od razu grudki spod 3 powieki - bo przez nie Marlej ma wciąż zapalenie spojówek. Mniejsze bo mniejsze ale ma.[/QUOTE] Jeśli chodzi o grudki, to dr Czajka rewelacyjnie wyciął je mojej Barsuni. Wreszcie skończyło się chroniczne zapalenie spojówek, a oczy szybko dochodziły do siebie po zabiegu. Nie wiem tylko, czy nie powinnyśmy zadzwonić w tej sprawie, bo o 17 doktor ma koty na kastrację i musi się wyrobić do tej godziny. Czy zdąży w 2 godziny - nie wiem. Nie wiem, o której mogłabyś ewentualnie dojechać do kliniki, jeśli chcesz - zadzwoń sama i dopytaj. Telefon 0-692-373-786. Mogę też zadzwonić ja, ale nie wiem, czy nie lepiej bezpośrednio. Ja dostosuję się do Twoich możliwości, będę tam na miejscu o której będzie trzeba.
-
Miszka, Miszeńka, Kochany Rudasek - odeszła...
Ewa Marta replied to kosu32's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie dam rady dzisiaj:-( Nie mam żadnej szansy wyrwać się z domu... Mam tylko nadzieję, że jak zaginęła blisko Arkadii i tam mieszkała, to że dotrze tam, jak już na ulicach zrobi się cicho... -
[quote name='gusia0106']Ewa jest niesamowita...... W tempie ekspresowym, za małe pieniądze załatwiła dziś używając swojego niewątpliwego wdzięku kastrację Marlejowi. W piątek, na 15.00. Baaaaaardzo Ci dziękuję Kochana[/QUOTE] Nie musiałam wiele załatwiać. Mówiłam Ci Gusiu, że lekarz moich psów, to po prostu lekarz - marzenie. Kasa nie jest dla niego w takich sytuacjach najważniejsza. Potrafi pomóc tym pokrzywdzonym i bezdomnym. Do tego jest świetnym fachowcem, polecam go również Waszym własnym podopiecznym;-) Kastracja w piątek o 15:00:-)
-
Miszka, Miszeńka, Kochany Rudasek - odeszła...
Ewa Marta replied to kosu32's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie mam możliwości urwania się z pracy w tej chwili:-( -
Miszka, Miszeńka, Kochany Rudasek - odeszła...
Ewa Marta replied to kosu32's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja też się zgłaszam do przeczesywania terenu. W dni powszednie od 17, a w weekend przez prawie cały dzień. Mój numer 0-501-249-804 -
Miszka, Miszeńka, Kochany Rudasek - odeszła...
Ewa Marta replied to kosu32's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jestem i ja zaproszona przez L/Olkę. Potwierdzam, co n apisala Gusia. Oplakatowanie całek okolicy z zaznaczeniem na plakacie, że pies panicznie boi sie ludzi i że prosimy tylko o info, jeśłi ktoś ją widział przyniosło niesamowite efekty. Nikt Marleja nie płoszył, a jednocześnie Gusia na bieżąco miala informację gdzie w danym momencie jest. Tyle, że on przemieszczal się w obrębie niedużego kwadratu i bal sie podejść do ulicy - to ułatwiało sprawę. Czytam, że sunia jest widziana w konkretmej olkolicy. A może powinniśmy spotkać się więszą grupą każdy miałby coś smacznego i pachnącego ze sobą, podzielimy się sektorami i przeczeszemy okolice? Możemy być w kontakcie telefonicznym i w razie czego osoba, której Miszka ufa mogłaby natychmiast podbiec do iejsca, gdzie sunia jest? Może do niej podejdzie jakimś cudem? Gusia ma rację - hycel i biegacz to mega profesjonaliści, ale muszą wiedziec gdzie jest sunia, a dodatkowo od siebie dodam, że lepiej, żeby to nie była ruchliwa ulica... Znowu nie mamy siatki do ewentualnego łapania uciekinierki, ale może mimo to warto jej poszukać wspólnymi siłami? Gdyby było nas kilkanaście, mamy jakieś szanse. Lepiej byłoby zrobić to za dnia... -
[quote name='gusia0106']Niziołek sugerował też zakup D.A.P, ale drogie jest cholerstwo więc na razie będziemy próbowali metod naturalnych. [/QUOTE] Gusiu, to koszt koło 100 zł. [URL]http://www.sklep.veterynaria.pl/?106,feromony-d.a.p.-komplet-(dyfuzor-wklad[/URL]) Uważam, że to ważne, żeby Marlej nie cofnął się po kolejnej traumie w czasie sylwestra i uważam, że konieczne jest kupienie D.A.P. Pokryję koszty, jeśli nie ma pieniędzy. Przemyśl szybko, czy chcesz tego spróbować i decydujmy, czy zamawiać, bo trzeba to stosować na 2 tygodnie przed wydarzeniem. Poniewaz strzelają już dzień wcześniej, trzeba tak naprawdę zaczynać 15 grudnia... Kiedy zobaczyłam go wczoraj, kiedy merdal ogonkiem i wyglądal kompletnie inaczej, niż miesiąc temu, wzruszył mnie bardzo i nie chciałabym, żeby niepotrzebnie sie stresował... Acha, Gusiu, ta kastracja to pewnie na piątek byłaby najlepsza? Żebyś mogla w sobotę i niedzielę z nim podsiedzieć...
-
[quote name='gusia0106']Ewunia, jeśli jest taka opcja, wysłałabym Ci jego wynikim (krew, mocz, echo na maila) i jeślibyś mogła dowiedz się czy, kiedy i za ile wchodzi w grę kastracja w Boliłapce. Nie ma sensu wydawać kroci u mojego weta na kastrację i nie ukrywam, że choćby z racji odległości Boli Łapka jest dla mnie wygodniejsza.[/QUOTE] Czekam w takim razie na wyniki i podskocżę do lekarza:-)
-
Ufffff.... to znaczy nie jest bardzio źle. Cieszę się, że to wszystko już za Marlejem!!! Trzeba teraz tylko troszkę go podkarmić, a potem kastracja, co? Niestety nie zastałam dr Czajki, kiedy byłam na szczepieniu, ale teraz moge podejść już z wynikami pożyczonymi od Ciebie Gusiu i zapytać o możłiwość kastracji i cenę. Możnaby w czasie narkozy przejrzeć mu na USG trzustkę. Chyba, że trzeba zrobić to przed kastracją. Fajnie, że radośnie wracal do domu Gusiu. Oboje jesteście bardzo dzielni, że daliście radę tam dojść:-) O 8 rano przejeżdża tamtędy milion samochodów...
-
Co tam u Miśki słychać? Dawno nie było jej zdjęć, może jest szansa Olu na to, że pstrykniesz jej choc jedno? Lulka, cały czas mam odłożoną torbę z ciuchami na bazarek Miśki. Niestety ostatnio mało jeżdżę po mieście i mam problemy z dostarczeniem ich gdzieś. Może bywasz czasami na Ursynowie?
-
TYGRYŚ szuka domu ... Tygryś za TM ... [']
Ewa Marta replied to Nicol's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mnie nie znał i od wejścia powitał radośnie. Natychmiast po tym, jak usiadłam zaczął mi włazic na kolana i ptzytulac się całym ciałem. Dostawałam buziaki i nie miałam szans na oderwanie go od siebie. No chyba, że przejmowal go na moment mój TZ, którego tez widział pierwszy raz w życiu. Nie znam bardziej przyjaźnie nastawionego psa od pierwszej sekundy. Wiecznie roześmiany pychol... -
Nie widzisz zmian Gusiu, bo masz go na co dzień. Ja nie widziałam go jakiś czas i z psa, który tylko siedział w jednym pokoju, stal sie psem wpatrzonym w Ciebie, reagującym na Twój głos, merdającym ogonem i ogólnie spokojniejszym i szczęśliwszym. Może nie podchodzi na zawołanie, ale patrzy na Ciebie i słucha, jak do niego mówisz. A te oczy w Ciebie wpatrzone nie są rozbiegane i przerażone, tylko spokojnie patrzą w Twoje oczy;-) Nie zauważasz tych zmian, ale wierz mi - są wielkie!!! Nie wspomnę o tym dniu, w którym uciekł. Wtedy to było jedno wielkie przerażenie. Porównuję go do tego, co zastalam w domu przywożąc Ci jakiś czas temu puszki.
-
[quote name='gusia0106']A jak myślisz, że następnym razem uda Ci się uciec choćby bez herbaty, to gruba pomyła !!!;) Jeszcze raz pięknie dziękujemy za prezenty. Ps. Żeby jeszcze przytył to już bym przestała tak narzekać....[/QUOTE] Następnym razem na pewno posiedzę chwilkę teraz czekał na mnie syn w samochodzie i musiałam pędzić. Przytyć rzeczywiście by mógł, bo chudzina okropna:-(
-
A ja Wam coś powiem..... U Gusi jest jakiś inny pies!!! Podskoczyłam do niej, żeby dać Marlejowi karmę i pasztety, a w drzwiach poza Gusią powitał mnie jakiś bardzo podobny do Marleja, ale jak nie on pies:-) Ogon merdający, pies uśmiechnięty, żadnego uciekania w kąt, no szok po prostu!!! Przysiadł na chwilę obok nas, a potem spokojnie poszedł sobie kawałek dalej i usiadł znowu, ale powiem wam, że zmiana od ostatniego z nim spotkania jest niesamowita:-) Nie ma tego błysku przerażenia w oczach, nie ma strachu w całej sylwetce. Jest troszkę nieufny psiak, ale spokojny i bezpieczny w domu:-) Gusiu, zrobiłaś jakieś czary mary, ale on naprawdę się zmienia!!!!! Pięknie się kłaniam:-)))
-
TYGRYŚ szuka domu ... Tygryś za TM ... [']
Ewa Marta replied to Nicol's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Gusia odpowiedziała na punkt 2, ja odpowiem na 1. Tygrys mial ostatnio zwiększoną dawkę luminalu, po której ma atak raz na dwa tygodnie, a nie dwa razy w tygodniu. Nie pamiętam dokładnie jaką dostaje dzienną dawkę, ale to dawka całkiem niedawno ustalona za lekarzem prowadzącym. Wcześniej mial dużo częściej ataki. -
Super pies!!!! On nareszcie czuje sie kochany i bezpieczny w mieszkaniu! Gusiu, po 17 jadę znowu na zastrzyk z sunią koleżanki, nie wiem ile to potrwa, ale pewnie po 18 będe wracała. Może rzeczywiście daj znać, kiedy skończycie i jakos podskoczę. Zwłaszcza, że mam jeszcze dwa sery bieluchy, które maja jakąś swoja ważność:-)
-
[quote name='gusia0106']Nie wiem od czego zależy to chodzenie, bo np. wczorajszy spacer wieczorny czyli po 22 to katastrofa. W takim sensie, że "normalnie" idziemy pod drzwi SGGW jakieś 30-35 min, a wieczorem wczoraj 50 min. Mimo, że nic nie latało, żadnych podejrzanych typów, ruch mniejszy niż popołudniowy.... Dzisiaj o 17 przychodzi behawiorysta, może nam powie coś mądrego.[/QUOTE] To pewnie nie ostatnie takie cofnięcie się Marleja. On i tak jest bardzo dzielny. A może usłyszal coś co dla nsaszego ucha jest niedosłyszalne? Gusiu, nie wpadłam wczoraj, bo kilka godzin jeździłam z koleżanka i jej dwiema dobermankami po dyżurach weterynaryjnych. Chora była jedna, ale obie żyć bez siebie nie mogą, więc trzeba było dodatkowych rąk i samochodu, żeby towarzystwo zapakować i przewozić. Może dzisiaj się uda? Karma i pasztety stoją w przedpokoju i czekają:-)
-
TYGRYŚ szuka domu ... Tygryś za TM ... [']
Ewa Marta replied to Nicol's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bezwzględnie trzeba napisać o padaczce. Szukamy domu docelowego, który nie przestraszy się jego ataków. Zastanawiam sie też nad tym zdaniem: "Po prawie dwóch latach pobytu we wspaniałym domu nadszedł czas, by wreszcie pokochał go ktoś inny." Chyba warto napisać, dlaczego przyszedł ten czas, że w wyniku skomplikowanej sytuacji życiowej, on musi znaleźć nowy dom. Być może warto dodać, że dotychczasowy właściciel służy pełną informacją na temat leczenia Tygrysa i opieki nad nim i ewentualną pomocą na początku (bo tego akurat jestem pewna, że Neigh będzie nadal całym sercem z Tygrysem i jego nowymi opiekunami). Przepraszam za to mądrzenie, chodzi mi o to, żeby dać sygnał, że to nie wina psa, a sytuacji życiowej ... -
Warszawa-malenka sunia z pol już w nowym domu :)))
Ewa Marta replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
[quote name='morisowa']Mam zaufanego lekarza do operacji, Maciek Czajka z BoliŁapki na Ursynowie - większość naszych psów kroił a koty robi hurtowo ;) Tam u siebie masz zniżki? Maciek za nasze zawsze bierze promocyjnie.[/QUOTE] To wspaniały lekarz. Od dwóch lat leczę u niego swoje psy. Rzeczywiście co chwila kroi jakieś bezdomne koty. Radara tez wziął na stół. Ja polecam go z pełnym zaufaniem i jako fachowca i jako człowieka o wielkim sercu, dla którego kasa nie jest najważniejsza. Moja Barsa miała u niego sterylkę i wycinanie grudek na trzeciej powiece, a Sam był kastrowany. Wszystko udało się znakomicie! -
TYGRYŚ szuka domu ... Tygryś za TM ... [']
Ewa Marta replied to Nicol's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Podrzucajcie i szukajmy nowego domku dla wspaniałego psa. -
TYGRYŚ szuka domu ... Tygryś za TM ... [']
Ewa Marta replied to Nicol's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
KOjec w przypadku Tygrysa nie wchodzi absolutnie w rachubę. To pies uzależniony od kontakltu z człowiekiem, taka wielka przytulanka, która nie ma pojęcia ile waży. Poza atakami padaczki, które w tej chwili miewa co 2 tygodnie, to pies - ideał. Od wejścia praktycznie zalewa człowieka miłością i absorbuje uwagą. Jest wspaniałym, ale wymaga leczenia i uwagi. Dlatego nie szukamy mu jakiegokolwiek domku, a domu wyjątkowego, który go pokocha, takiego dogomaniackiego... Neig doszła do momentu, w którym musi oddać jednego psa. NIe pytajcie nawet, jak mocno to przeżywa, bo ja nie umiem sobie tego nawet wyobrazić. Ryczy w słuchawkę i nie może się z tym pogodzić. Ale musi..... Macie czasem takie sytuacje w życiu, że bardzo nie chcecie, a nie możecie inaczej - prawda? Tak właśnie jest w tym przypadku. Szukamy cudownego domu, jesteśmy w stanie robić zbiórke finansową, żeby wesprzeć jego leczenie. Najwazniejsze, żeby ktoś pokochał go choć w części tak, jak Neigh... Smutne to potwornie, ale teraz nie ma co załamywac rąk, tylko pomóc i Neigh i Tygrysowi. -
[quote name='Greven']Znalazłam go z dala od dużego miasta, a nawet miasteczka, jakieś 2 km od trasy przelotowej, przy leśnej asfaltówce łączącej dwie wioski. Poza tymi wioskami tam nie ma nic, tylko lasy. Z jednej z tych wiosek pies nie pochodzi na 100%. W drugiej znajomy miał rozpytać i zadzwonić, jeśli czegoś się dowie, ale szczerze wątpię. Pies leżał przy samej asfaltówce, miejscowi nią przejeżdżają, ktoś by zawiadomił właściciela. Wg mnie został po prostu wyrzucony z samochodu na głównej drodze i szedł tak długo, jak miał siłę, a potem po prostu się położył. Po weekendzie w obu miejscowościach powieszę plakat, ale naprawdę zagubienie się psa uważam za ostatnią przyczynę jego pobytu tam, gdzie go znaleźliśmy.[/QUOTE] No tak, to raczej przesądza sprawę.... Jak dobrze, że go zauważyłaś!