Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29133
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. [quote name='gallegro']Mamy kolejny trop, który powinien wyjaśnić się jeszcze dziś wieczorem. Otóż, pewna pani przechodząc dziś (lub wczoraj) obok jakichś ogródków działkowych, na bramie zobaczyła ogłoszenie o znalezieniu małego pieska. Na kolorowym zdjęciu wyraźnie widziała odcienie brązu. Za jakiś czas, będąc w pewnej lecznicy, zobaczyła nasz plakat (ktoś na wątku wspominał coś o plakatowaniu u wetów) i od razu skojarzyła fakty. Niestety, numeru nie zapisała (nie spodziewała się, że się przyda), ale dziś po 19-tej pójdzie tam specjalnie z latarką i o ile plakat jeszcze będzie, poda mi numer.[/QUOTE] Gdyby tam nie poszła, niech może poda dokładnie gdzie było ogłoszenie, to pojadę i przeczytam z latarką. Mogę od razu pojechać po malucha, gdyby to był Sylwek.
  2. [quote name='gallegro']A czy nie wydaje się Wam, że można by rozwiesić plakaty przy okolicznych szkołach. Dzieci często zwracają uwagę na takie małe psiaki. Pomyślałem o tym a'propos dziewczynki, która sama zaoferowała pomoc.[/QUOTE] Doskonały pomysł, tylko gdzie tam jest szkoła?
  3. Byłam pewna, że dasz radę Mazowszanko:-)
  4. [quote name='inga.mm']Arbuzowa to granica Wilanowa i Ursynowa[/QUOTE] Jeśli trzeba, pojadę na Arbuzową sprawdzić, ale wieczorem. Teraz nadal siedzę w pracy.
  5. [quote name='inga.mm']Ania powiedziała, że przekaże Ewie Marcie informację o odbiorze ode mnie ogłoszeń. Czekam na jakikolwiek kontakt od kogokolwiek. W czasie szukania mozna było wieszać ogłoszenia.[/QUOTE] Inga.mm pisałam już, że NIE DAM RADY podjechać do Ciebie po ogłoszenia. Siedzę w pracy, kończę pilny projekt. Zaglądam tu na krótkie chwile, kiedy coś mi się liczy w tle, ale wyjść nie mam jak. Tym bardziej, że o 14 muszę wyprowadzić swoje psy na spacer. Mój Sem przejął chyba moje nerwy na siebie, bo dzisiaj od 3:30 w nocy ma ostrą biegunkę:-( Nie mogę go zostawić bez wyjścia na spacer, tym bardziej, że on nie załatwi się w domu za skarby:-( Będzie wył, cierpiał, a nie zrobi w domu niestety:-( Jakimś wyjściem jest wysłanie do Ani taksówki i umówienie się z nią pod konkretnym adresem (żeby stała np. przy Sabały 50). Nie wiem ile będzie kosztowała taksówka, mogę w razie czego oddać za nią pieniądze.
  6. A gdzie się kupuje takie koło? Ciasteczka upieczone, zabawki kupione i mam nadzieję, że uda mi się skontaktować z Agatą, żeby to wszystko zabrała do pracy:-)
  7. [quote name='inga.mm']no dobra, nikt nie dzwoni w sprawie odbioru, a robota cała juz wykonana ogłoszenia pocięte, obkoszulkowane, przyzszywane. Nawet jedną taśmę klejącą znalazłam.[/QUOTE] Inga.mm, nikt nie dzwoni, bo nie ma komu odebrać ogłoszeń od Ciebie. Pisała do mnie rano Ania, która jechała pociągiem na poszukiwanie Sylwka, czy dałabym radę, ale niestety nie mogę wyrwać się z pracy:-( Zresztą do 11:30 nie miałam samochodu. Mam pilny projekt do skończenia i non stop wisze na telefonie z klientem. Gdyby okazało się, że Sylwek się znalazł, to bez względu na konsekwencje wyrwałabym się na 30-40 minut i zabrałabym jego i Anię choćby do siebie do domu, żeby poczekali u mnie bezpiecznie, ale po ogłoszenia nie wyrwę się:-( Może ktoś jednak jakoś je odbierze, nie denerwuj się. Narazie wiszą jeszcze te nasze, za dzień dwa Twoje będą jak znalazł!
  8. Pomyślałam teraz, że możnaby babie napisać, że jeśli sobie "życzy" każdy szukający Sylwka człowiek może dzwonić do niej do domu dzwonkiem i to o każdej porze, o której się pojawi pod blokiem. Wtedy może pinda uwierzyłaby, ile osób i o jakich dziwnych porach szuka psa:-( Tyle, że na takie prostactwo szkoda sobie krwi psuć... Gallegro, gdyby Ania znalazła malucha, ja stanę na głowie, żeby po nich pojechać samochodem i bezpiecznie dowieźć gdzie trzeba. Dzisiaj dopiero po drzemce dotarło do mojego zamulonego mózgu, że mogłam po nią podjechać na dworzec i zabrać na noc do siebie, żeby nie musiała jechać taki kawał jutro. Niestety myśł przyszła za późno i Ania była pewnie w drodze do domu:-(
  9. Jak to nie widziala wolontariuszy? Sama przecież mówiła Ci, że odda rzeczy Pani, która myszkuje po podwórku i zagląda po kątach w poszukiwaniu Sylwka? Prawdopodobniew okolicy 14 to byłam ja, bo kilkakrotnie dzisiaj wchodziłam na jej podwórko w nadziei, że może psiulek przycupnął tam.
  10. Nie możemy wykluczyć, że wyprowadziła go po prostu bemyśłnie na spacer bez smyczy i maluch prysnął. Może krzyczała na niego i się przestraszył? Karygodne jest jej olewanie poszukiwań, zwłaszcza, że wie, że do niej już nie wróci, tylko zostanie zabrany:-(
  11. "Mój" Groszek patrzy na mnie zza ekranu kompa:-) Postawiłam go obok zdjęcia mojego Idolka. A dzisiaj przyszłam do maluszka, żeby nacieszyć oczy szczęśliwym psiaczkiem z udanej adopcji. Cudny jest i jaki szczęśliwy:-)
  12. Po ponad 3 godzinach szukania Leszek, Magda i Mazi wracają do domu. Powiedziałąm, że podobny psiak był widziany na Wawelskiej. Leszek ma jutro rano godzinę przed pracą poszukać go ponownie. Pojeździ po okolicach. Może rano znowu wróci na Sabały?
  13. [quote name='gallegro']Za niedługo będę mieć konwerter z PDF do DOC, więc sam postaram się przeredagować ogłoszenie. Jaką sumę wskazać jako nagrodę?[/QUOTE] Zastanawian się, czy pisać sumę. W zależności od sytuacji i stopnia zaangażowania osoby znajdującej powinna być chyba płynna. Dla dziecka 50 zl to będzie dużo, dla osoby dorosłej trzeba chyba dać więcej. Ja się dorzucę w razie czego.
  14. [quote name='gallegro']Niedawno zadzwonił do Ani miły pan mieszkający na Okęciu i powiedział, że za chwilę wychodzą z żoną na poszukiwania Sylwka. Cóż za paradoks... Winny babsztyl siedzi przed TV, a obcy ludzie po nocy uganiają się za psiakiem... Jutro Ania wybiera się do Wa-wy kontynuować poszukiwania.[/QUOTE] Ten przemiły Pan, to wspaniały Leszek razem ze swoją połówką Magdą, którzy adoptowali ode mnie w ubiegłym roku Kulfona (obecnie Maziego). Chodzą od godziny 17 i będą tam nadal do godziny 20, kied zacznie się światełko do nieba. Jeśłi maluch zakopal się gdzieś tam, to jak zaczną strzelać, może biec do ludzi po pomoc. Magda, Leszku, jesteście wspaniali! Bardzo Wam dziękuję za pomoc!!!!! Ja niestety padłam i spałam jak zabita ponad godzine teraz. Nie dam rady już dzisiaj pojechać, ale będę śledzić co się dzieje... Wydaje mi się, że dobrze byłoby szukać go jutro z samego rana. Jeśłi rzeczywiście dziewczynka go widziała, to było to właśnie rano. Ci ucieczkowicze często kręcą się nad ranem właśnie w pobliżu znajomych miejsc.
  15. Starszy Pan z pieskiem nie pojawił się. Jeden z chłopców stanowczo twierdził, że widział "takiego samego" jak na zdjęciu psa wczoraj koło godziny 14. Prowadzil go na smyczy Pan idący w stronę Sabały 54 i dalej. Sąsiad z jamnikiem obiecal się rozglądać, bo często chodzi na spacery i w razie czego zadzwonić.
  16. Rozmawiałam z Joasią, krąży i szuka Sylwka. Jadę do niej.
  17. [quote name='Awit']A jak sąsiedzi tej baby? Może jakiś wrażliwszy sąsiad mógłby się rozglądać..... I dałby znać, Sabały to te okolice, może psiak robi kręci się dookoła i wraca pod blok. Przy bloku baby wiszą plakaty?[/QUOTE] Obwiesiliśmy obie klatki, wiszą...
  18. Nie mogę sobie darować, że mnie tak zwiodła:-( O wszystkim, co zrobiła nie tak - rozmawiałyśmy... Mówiłam o ewentualnych zniszczeniach - miało nie byc problemu. Mówiłam, że ma nie zostawiać go przez początkowy okres na dłużej niż 10 minut samego - obiecała, że tego nie zrobi Mówiłam, że pies od pierwszego spaceru MUSI mieć adresówkę choćby taką kupioną w sklepie i zakręcaną - nie miał:-( A przecież pierwszego dnia podobno jeszcze bardzo go chciała, oddawać zaczęła go drugiego:-( Aniu, nie robię nic wielkiego, czuję się odpowiedzialna za tę adopcję, w brodę sobie pluję, że nie wyczułam baby:-( Podobno znam sie na ludziach, a tu taka wtopa... Mam nadzieję że wszystko jednak dobrze się skończy i Gallegro nie rozchoruje się po tej nocy, bo wypadł z domu bez szalika i nie do końca przygotowany na nocne marsze. Mam nadzieję, że koc moich psiaków nie był zapiaszczony tak, jak inne w moim samochodzie i że pomógł Ci prztrwać noc Gallegro.
  19. O matko, żeby to był on i dał się złapać!!! Nad ranem pojechała tam też Gusia (DZIĘKI CI KOCHANA:loveu:) która dobrze zna te okolice. Powiedziała, że te tereny są masakryczne do szukania, bo dookoła masa ogródków działkowych:-( Wiemy, staraliśmy się tam dostać ale wszystko pozamykane na cztery spusty. Staliśmy przy bramach, oświetlaliśmy, wołaliśmy i nic:-( Przeskoczyłam nawet przez jedną bramę, kiedy myśleliśmy, że szczekający pies, to Sylwek, ale tak jak adrenalina pozwoliła na wspięcie się i przeskoczenie w jedną stronę tak ciężko było wrócić, kiedy okazało się, że to nie Sylwuś:-( Mam dzisiaj niestety dwa razy takie kolano, jak normalnie. Przeforsowałam chore kolano i chodzić nie mam jak, ale jeśli trzeba pojechać samochodem i jeździć nim dookoła, to dzwońcie, pojadę!
  20. Jestem, czekam na plakat, żeby go wydrukować i wracam do Tomka, który cały czas szuka. Ja przyjechałam do pracy tylko na wydrukowanie plakatów. Chodzimy, szukamy, wołamy, nic:-( W pewnym momencie mieliśy nadzieję bo usłyszeliśmy skowyt psiaka. Pobiegliśmy tam, widzimy małe brązowe nieszczęście przemykające się za styropianem. Na wołanie nie reaguje, tylko skowycze. Byliśmy pewni, że to Sylwuś, ale niestety okazało się, że to stasza jamniczka. Znalazła się też jej Pani, która wyszła sprawdzić kto ją niepokoi po nocy. A babka niedawno odchylała zasłonkę, kiedy po kolejnym kółku wróciliśmy na podwórko i wołaliśmy psiaka:-( Nie dość, że nie zeszła, to nawet nie wpadła na to, żeby zapytać, czy może nie potrzebujemy czegoś. Nie rozumiem, jak można spać spokojnie po czymś takim....
  21. [quote name='[email protected]']szelki lub obroża bo nie mam nic po Kaji z pieniążków Kaji zostało 130zł powiem szczerze że nie przychodzi mi na razie nic na myśl co jeszcze mogło by się przydac :oops:.posłanie mogła bym wziąc chyba że mógłby byc ten co miała Kaja ?[/QUOTE] Jakby co, mam 4 różne, nowe obróżki i dwie smyczki, takie zwykłe, niestety nie ze skóry. Myślę jednak, że skoro Sylwek umie chodzić na smyczy, to jedna taka mu wystarczy. Posłanko wyjmę z piwnicy, akurat wczoraj je tam wyniosłam. Kupiłam dwa na nasz wyjazd na Mazury i niestety oba moje łobuzy wybierały większe, kompletnie ignorując to mniejsze. Dla Sylwka będzie idealne, będzie mógł się na nim rozciągac do woli:-)
  22. [quote name='gallegro']Czy wspominając o 50pln, masz na myśli kasę Kaji, która aktualnie jest jeszcze na moim koncie? Kiedy okazało się, że być może będę u Agaty, wstrzymałem się z przelewem i mam zamiar rozliczyć się osobiście.[/QUOTE] Dokładnie tę kasę mam na myśli:-)
  23. No szok po prostu:-) Kaluszek, którego na początku wzięłyśmy za głupokla jest naprawdę super mądrym Kaluchem. Musiał tylko uwierzyć, zaufać i pokochać:-) Szepnij mu Marta do wielkiego uszyska, że kupiłam już wątróbkę i jutro chcę upiec dla niego i innych łobuziaków ciasteczka:-) Jeśli jutro się nie uda, to najpóźniej w poniedziałek. Pewnie ostatnia dostawa została już dawno zjedzona;-)
  24. To chyba najlepsze rozwiązanie - zawiezienie go od razu do Mławy. [B]Agatko[/B], myśl intensywnie co Ci jest potrzebne na już dla Sylwka. Przejrzyj co masz i co ewentualnie dostarczyć. Jakie masz posłanko dla niego? Ja mogę ewentualnie podrzucić w godzinach, kiedy Ania i Tomek będą odbierali Sylwka od Pani takie z wyższymi bokami, a do tego jakiś kocyk. Sama nie wiem, co by się przydało, warto jednak wykorzystać możliwość dostarczenia Ci tego razem z psiakiem. [B]Gallegro[/B], ponieważ Sylwek ma u Agaty zapas finansowy (o ile dobrze liczę, to jakieś sto trzydzieści parę złotych), byłabym szczęśliwa, gdybyś pozostałe 50 zł dorzucił do benzyny, którą niestety musisz wlać do baku, żeby malucha zawieźć. To też jest koszt ponoszony na ratowanie psa... Po porannym spacerze jadę prawdopodobnie do Marek lub w okolice szukać zaginionego Amigo, który w Sylwestra uciekł swoim opiekunom po roku pobytu u nich:-( Mam naprawde mordercze myśli, kiedy słysze kolejny strzał, po którym mój Sem rzuca się na oślep przed siebie i biegnie do domu. Dzisiaj znowu jakiś baran strzelil sobie 3 razy w odstępach kilkuminutowych, a Semidło biedne mało mi ręki nie urwało na smyczy, na którą przypięłam go po pierwszym strzale;-( Amigo też zwial przez strzały i choć pojawia się w róznych miejscach, nadal nie udało się go złapać. Mogłabym podskoczyć na Sabały po godzinie 15.
  25. Ciągle myślę, ile ona by jeszcze pożyła, gdybyście jej nie przygarnęłi:-( W tym stanie niewiele by jej życia pozostało:-( Gajowa, ten 1 kg karmy dziennie robi wrażenie;-) Moja sunia je tyle w 12 dni:-) Gallegro, nie tylko Wam zapadła w serca, myślę o niej ciągle, o jej pięknych i mądrych oczach...
×
×
  • Create New...