Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29148
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. Cześć Kochana! Fajnie, że jesteś:)
  2. A sam jaki jest zajefajny:) Wczoraj mój syn zajął jego miejscówkę na kanapie. Stał uparciuszek i czekał aż się zwolni. Za nic nie chcial wskoczyć z drugiej strony, bo on lubi z tej i na swojej podusi:) W końcu przysunęłam do kanapy posłanko (jedno z siedmiu w naszym domu) położyłam się na nim i dopiero wtedy Rokuś przyszedł do mnie, wtulił się i poszedl spać. Roczula nas bardzo ten wielki i taki kochany pies. Bardzo chciałabym, żeby był z nami jak najdłużej!
  3. Pod spodem wszyłam mu polarek:) To cieńsze ubranko, które sfinansowal Rokusiowi Jacek. Mówi, że ciepłe, które zamówiłam i które dojdzie za 14-28 dni będzie na mrozy, a na taka pogodę jak teraz musi mieć coś cienkiego chroniącego od wiatru i wilgoci. Ubranko okazało się jednak za cienkie i dlatego pół wieczoru wczoraj wszywalam naszemu Czarnemu cienki polarek, który grzeje mu kręgoslup. Rokuś bez problemu ubiera się w ubranko i gania w nim.
  4. Rokuniek dostał dzisiaj dwie wpłaty! 50 zł od Agniszki G. dzięki WiosnaA, która pieniądze dostala i mogła rozdysponować! 50 zł od Beaty G. która kolejny juz raz ratuje naszą bidę:) Kochane, bardzo Wam serdecznie dziękujemy! Na dniach będę zamawiała uprząż dla Rokunia. Musimy też niebawem kupić Cardisure - mam nadzieję, że uda się dostac go gdzieś taniej. Mamy 20 tabletek, to wystarczy na 13 dni.
  5. Bardzo Wam dziękuję kochane! Nie ma dnia, żebym o nim nie myślała, nie wspominała, nie spojrzala na zdjęcia... Brakuje go bardzo w naszym życiu:(
  6. Dzisiaj oczko wygląda lepiej. Mam nadzieję, że przepłukiwanie pomogło i że wszystko będzie dobrze. Na porannym spacerze Rokus usiowal ganiać - wyraźnie widac poprawę samopoczucia. Niestety musiałam go stopować, bo nie powinien nadwyrężać tych biednych łapek. Starał się zaprosić sunie do zabawy, ale jak zaczynal szczekać, Peruszka uciekala pod moje nogi, a Barsiczka przestawała biegać, tylkowrzeszczała na niego. Pracujemy nad tym, żeby sunie zrozumiały, że to szczekanie jest zaproszeniem do zabawy:) Byłam u Kulki, zanioslam jej kilogram karmy Barsiczki i Peruszki. Ta zamowiona dla niej przyjdzie pewnie jutro, a Kulka nie miała już ani ziarenka. Wkurza mnie, że tak późno dostaje informację, że karma się kończy i nie zawsze zdąży dojść nowa. Podobno Ewa, która mieszka teraz z Gośką ugotowała trochę kaszy z mięsem i warzywami Kulce, ale jak wyjęłam karmę, to Kuleczka rzucila się na nią jakby była wygłodniała:(
  7. Bardzo Ci kochana Aniu dziękujemy!!! Zaraz wyślę numer konta na PW! Jak już wpadłaś, zostaniesz z nami? Bardzo prosimy:) Oj tak, Rokuś doskonale nauczył się jak wygodnie można spać i ogrzewać się. Od wczoraj znowu mruży oczko. Przepłukuję mu solą fizjologiczną zaglądamy z Jackiem i nic nie widzimy, a ewidentnie coś go boli:( Jeśli nie przejdzie do jutra, jedziemy z tym do weta.
  8. Sama jestem ciekawa. W tej chwili Rokuś nosi obrożę Foresto i co miesiąc dostaje tabletkę Nex gard. Nie przeżyje kolejnej babeszjozy - weci nie pozostawiają mi złudzeń, dlatego musze miec pewność, że jest najlepiej zabezpieczony:(
  9. Dziękujemy Gusiaczku! Wzajemnie! Rokuś doskonale zniósł naświetlanie lampą. Powiedziałabym nawet, że sprawiło mu to przyjemność. Po 20 minutach przykryłam Czarnuszka kocykiem, żeby ciepło dłużej się utrzymało. Spał jak suseł:) Sami zobaczcie: Mam wrażenie, że lepiej się czuje. Może to zasługa zastrzyków, może tego, że bardzo pilnujemy, żeby nie kładł się na zimnej podłodze? Musiałam go troszkę oszukać i Jacek go zatrzymał w kuchni, a ja zabrałam na godzinę na spacer sunie. Dla nich półgodzinny poranny spacer i 10-minutowy po południu to stanowczo za mało. Wybiegały się, a potem na ostatni spacer poszły spokojnie z Jackiem i Rokusiem na 15 minut. A to zdjęcia sprzed kilku dni. Takie ciężkie życie prowadzi u nas Pan Rokinson:) Zejść, nie zejść... zejść, nie zejść...
  10. W tej chwili Rokuś dostaje właśnie Opokan kiedy widać, że go boli. To nic innego jak psi Metacam, a kosztuje 1/5 ceny Metacamu. Doradził mi to nasz wet. A to historia... Czyli jesteś z nami dzięki mojemu Semurkowi:) A sernik tez lubię:) Semik mial kiedyś na imię po prostu "Sam". Kiedy go adoptowałam zaczęłam zmieniać i w końcu został Semikiem-Semurkiem:) A kaganiec Barsy najczęściej leży na półce. Nakładamy go jej na wieczorne spacery, bo właśnie na nich Barsiczka lubiła podjadać różne świństwa. Jak jesteśmy na polach, nie ma tych świństw, a na trawnikach niestety co chwilę coś znajduje. Barsa nie lubi kagańców, ale ten jest jedyny, który jej nie paraliżuje i którego nie zdejmuje za wszelką cenę. Jest naprawdę super wygodny.
  11. Semik na zawsze zostanie w moim sercu... Zostań z nami, to takie miłe, kiedy ktoś dobrze życzy psiakowi. Odebrałam lek z apteki i troszke mną zatrzęsło. Wczoraj kupiłam ostatnie opakowanie Nivalinu i zapłaciłam 119,99 zl. Dzisiaj w tej samej aptece na tą samą receptę dostałam ten sam lek, ale z importu równoległego o całe 26,50 taniej... Czy nie mogli wczoraj powiedzieć że jest możliwość zamówienia tańszego odpowiednika? Zbieramy tu każdą złotówkę i wścieka mnie takie wyrzucenie pieniędzy:(
  12. Mam ubranko dla Rokunia!!! Dzisiaj znalazłam na allegro takie, które ma 80 cm długości:) Nie wpisuję tego w rozliczenia, to prezent ode mnie dla Czarnego:) http://allegro.pl/plaszczyk-wodoodporny-ocieplany-dla-duzego-psa-5xl-i6611234503.html?snapshot=MjAxNi0xMS0yNFQxMDo0OTozMVo7YnV5ZXI7YTAyYmQ0NWM1MmUwOGMyNGE1YjQ0N2YzMTljMmU3ZTBkMzYzNTlkMWUxNDgwYjM1MTJhMDNjYTA2ZDc2OGRjYw== Dzisiaj o 7:30 zadzwoniła do mnie Gośka prosząc o karmę dla Kulki, bo właśnie się kończy. Kupiłam 15 kg Brit M adult za 81,80 zl. Wpisuję w rozliczenia. Jeszcze przedwczoraj cieszyłam się, że mamy plus, a dzisiaj zrobił nam się minus, który za moment sie powiększy, bo właśnie dzwonilo z apteki, że mam Nivalin do odebrania. Muszę, po prostu muszę w weekend zacząć robić bazarek biżuteryjny. Mam nadzieję, że uzbieramy na nim kaske dla Rokusia, Kulki, Kajusia i Misia. Tak nam się z Elunią przydarzyło, że mamy prawie same staruszki pod opieką, których nikt nie chce.Jedynie Kulka jest w średnim wieku.
  13. Anica, nie do końca mamy tę wiedzę, ale staramy się dowiedzieć jak najwięcej, żeby maksymalnie pomóc naszemu Czarnemu. On mnie totalnie rozwala tą potrzeba przytulania, chodzeniem krok w krok za człowiekiem, żeby nie stracic go z oczu... Dzisiaj na spacerze szliśmy bardzo wolno. Podjechałam specjalnie w miejsce, gdzie Rokus od razu ma miękki teren i co ważne prosty. To on dyktowal tempo i czas spaceru. W sumie byliśmy 30 minut. Raz sie zachwiał, ale lekko podtrzymany szedł dalej. Jest po pierwszym zastrzyku, ale chyba nie zaczął działać. Spóźniłam się dzisiaj do pracy, bo podjechałam do ciucholandu. Kupiłam kurteczkę dziecięcą, z której powinnam zrobić ubranko. Czy mi się uda - nie wiem, ale fajnie byłoby, żeby mial je na już. Jak uda się znaleźć coś w jego rozmiarze, kupię mu i będzie mial dwa na zmianę. Ubranko sfinansuję sama.
  14. Witaj mapo! Bardzo Ci dziękuję, popytam o to drugie ubranko, bo pierwsze choc cieplejsze, to jest troszkę za krótkie. Dziękuję, że pierwszy post napisałaś u Rokusia:)
  15. Niestety nie ma nigdzie wystarczająco długiego ubranka. Będę chyba musiała spróbować uszyć mu je sama. Podjadę jutro do second handu i kupię jakąś ortalionową kurtkę i polarek. Nawet jak coś sknocę, to strata będzie niewielka, a wszędzie sa ubranka, które sięgną Rokusiowi do 3/4 długości. Kiedyś były super w zooplusie, dzisiaj ich niestety nie widzę:( Rokuś ma długość grzbietu prawie 80 cm:(
  16. No niestety spokoju nie było:( Rano na spacerze Rokuś najpierw chciał ganiać z kijkiem, a potem nagle padł i ledwie go podniosłam z ziemi. Nie wzięłam ze sobą uprzęży i doprowadziłam go do samochodu na bawełnianym szaliku. Po powrocie do domu znowu było dobrze, ale jak wróciłam z pracy, w przedpokój zastałam cały w odchodach Rokunia. Widać, jak starał się załatwić tuż przy drzwiach wyjściowych bidulek kochany. Wyszłam na spacer mając już przy sobie uprząż i po kilkuset metrach Rokuś znowu padł. Nie było z czym czekać, natychmiast wsadziłam chłopaka do samochodu i z Jackiem pojechaliśmy na Podleśną do dr Lenarcika. Robiłam wcześniej wywiad i poza dr Olkowskim w Milanówku, do którego zapisałam Rokunia dopiero na 7 grudnia bardzo polecany był właśnie dr Lenarcik. Potem okazało się, że kilkanaście lat temu mój Jacek pracował z nim w lecznicy. Doktor dokładnie Rokusia zbadał, wymacał miejsca zwyrodnień w kręgosłupie i powiedział, że to nie jest zespół końskiego ogona, ale zwyczajne zwyrodnienia charakterystyczne dla wieku, rottweilerów i psa zaniedbywanego tyle lat:( Wyleczyć się tego nie da, ale będziemy spowalniać cały proces. Dodatkowo znalazl w lewym uszku stan zapalny i Rokuś dostał Oridermyl do zapuszczania raz na dobę. Odnośnie tylnej prawej łapki, która podwija sie Rokusiowi i dlatego upada - Rokuś dostał 20 zastrzyków. Przez 5 dni 2 razu dziennie, a potem przez 10 dni raz dziennie. Lek Nivalin - drogi niestety, bo opakowanie kosztuje 119,99 zł, a my mamy zużyć dwa. Ciężko było dostać ten lek, pojechałam do Wilanowa, bo był w jednej aptece tam i kupiłam ostatnie opakowanie, a na jutro mają mi zamówić kolejne. Dodatkowo po ostatnim spacerze Rokuniek będzie naświetlany lampą z podczerwienią przez 15-20 minut. Ma mieć ciepło i sucho. Konieczne jest zakupienie ciepłego, nieprzemakalnego ubranka na długość całego Rokunia od szyi po ogonek. Zaraz go zmierzę i zamówię odpowiednie ubranko w zooplusie. Dodatkowo uprząż, którą mamy nie jest dobra, bo podtrzymuje przednią część piesulka. Jeśli łapka mu się przekrzywi i pęknie coś (zapomniałam co) między kręgami, dojdzie do nieodwracalnego paraliżu. Musimy zamówić pełna uprząż, również na pupinkę. Szukałam dzisiaj takiej i można zamówić pod konkretny rozmiar psa. Pomierzę Rokunia na spokojnie i zamówię. Przy okazji wypisywania recepty wzięłam 2 opakowania Lotensinu na jego chore serduszko. Za dzisiejszą wizytę razem z maścią do ucha Oridermyl zapłaciłam 108 zł. W aptece dzisiaj 170,46,m a jutro jeszcze zaplacę za opakowanie NIvalinu. Rozliczam narazie to, co wydałam, czyli 108,00 zł + 170,46 zł. Rokuś był bardzo markotny u lekarza, ale zachowywał się bez zarzutu, wyciągał tylko łepek, żebyśmy go z Jackiem głaskali i przytulali. W domu najpierw nie chciał zjeść kolacji, ale potem zmienił zdanie i podałam mu na posłanko kolację. Nie powiem, że się nie przejmujemy, bo zdenerwowani i smutni jesteśmy bardzo. Chcemy zrobić wszystko, żeby jego życie było maksymalnie komfortowe i żeby był z nami jeszcze bardzo długo.. Jutro mam zadzwonic i poprosić o wysłanie opisu wizyty. A żeby nie było tak pesymistycznie, to chciałam serdecznie podziękować eossi za wpłatę w dniu dzisiejszym 100 zł. Kochana wstrzeliłaś się idealnie, właśnie dzisiaj te pieniądze są bardzo potrzebne! Poniżej paragony z dzisiaj:
  17. Wczoraj późnym wieczorem Rokuś przestraszył mnie potwornie. Nagle zaczęła mu uciekać tylna łapka i zaczęło go zarzucać na bok. Pomyślałam, że to kolejny zespół przedsionkowy i zaczęłam oglądać łepek i oczka. Nie było żadnych cech zespołu. Pomyślałam, że to może ten zespół końskiego ogona. Wsadziłam Czarnego na kanapę, a on poderwał się nagle, usiadł obok mnie, wtulił pyszczek w moją szyję i tak zastygł. Przytulał się z całej siły, a ja delikatnie go głaskałam i mówiłam spokojnie, że wszystko jest dobrze, że bardzo go kocham i że damy sobie ze wszystkim radę. Aż się spociliśmy, tak mocno się przytulał. W końcu odprężył się, położył obok mnie i zasnął mocno. Po jakimś czasie wstał i bez problemu zeskoczył z kanapy. Podobna sytuacja z łapka powtórzyła się rano na spacerze z Jackiem. Na drugi spacer pojechałam z psiakami na równy i miękki (trawiasty) teren i zabrałam ze sobą uprząć rehabilitacyjną na wszelki wypadek. Rokus truchtał, bawił się ze mną kijkiem i nic się nie działo. Przestraszył mnie bardzo. Pokochałam tego wielkoluda bardzo i nie wyobrażam sobie, żeby go teraz miało spotkac coś złego. Jacek dzwonil w ciągu dnia i powiedział, że urwie się z pracy, żeby z nim być w domu. też go bardzo kocha i Rokuś doskonale to wie i czuje. Jeśli to sie powtórzy, jedziemy do weta.
  18. BRAWO!!!!! Nie proszę, ale cały czas jestem z Wami i kibicuję:)
  19. Nie bezpośrednimi, ale mamy blisko do siebie. Może spotkamy się kiedyś na spacerze:)
  20. Maleńki Badi ma super domek! Zupełnym przypadkiem spotkałam sąsiadkę, która podesłała namiar na mnie swoim przyjaciołom, którzy właśnie rozpoczęłi poszukiwania psiaka. Przyjechali poznać Badiego, bardzo im się spodobał. Potem ja pojechałam do nich na wizyte przedadopcyjna z Badim i zaiskrzyło na całej linii:) Maleńki od dzisiaj jest mieszkańcem Ursynowa:) Rodzinka jest fantastyczna!
  21. Nie Ewciu, to zawiła historia... Maluch został wykupiony przez moją znajomą od faceta w autobusie. Nie miała co z nim zrobić i chciała zawieźć go do schroniska. Namówilam ją, żeby przetrzymała go w domu 2 dni i Elunia zrobiła mu ogłoszenia. W domu u znajomej maluch mieszkał w łazience, bo jej sunia chciała go zjeść. Potem pojechal na awaryjny tymczas i w ostatnim dniu tymczasu znalazł dom, który niestety po tygodniu kazał psa zabierać:( W życiu się tak nie pomyliłam co do ludzi:( Wczoraj oglądała go jedna rodzina, ale dzisiaj zadzwonili i powiedzieli, że adoptują innego psa. Na jutro mam umówione dwa spotkania, a jeśli żadna rodzina nie będzie się nadawała lub sama się nie zdecyduje, to jestem w czarnej d... Nie zostawię moich psów z maluszkiem, bo Rokuś i Peruszka ostro na niego polują:( Teraz maleństwo śpi obok mnie, a ja nogami zasłaniam Rokusia śpiącego pod biurkiem. Mały jest super żywy, wesoły i energiczny. Szukamy mu nawet płatnego tymczasu, ale póki co cisza:( To znaczy jest jeden awaryjny tymczas do czwartku, tylko co zrobię jak do czwartku nie znajdzie się dom? Kolejna zmiana? To się może kiepsko skończyć dla tego dzieciaczka. Chodzi za mną krok w krok, nie ma poczucia bezpieczeństwa:(
  22. Szukamy na już ds lub dt dla 4-miesięcznego szczeniorka. Jest w tej chwili u mnie w domu, ale nie wygląda to fajnie. Rokuśmnie broni, wyskoczył juz na małego z zębami i szczeniorek siedzi pod biurkiem schowany za moimi nogami:( Macie jakieś pomysły???
  23. Dzisiaj mija równo 9 miesięcy od zachorowania Rokusia. Dokładnie 18 lutego o godzinie 21:16 został wniesiony przeze mnie i przypadkowego przechodnia do lecznicy. Babeszjoza wyszła w kilka minut na teście zrobionym w lecznicy. W opisie wetka tak opisała jego stan: generalnie dętka, nie jest w stanie utrzymać się na nogach. Niewielkie mu dawali szanse na przeżycie tego dnia. Myślałam, że pomoc przyszła za późno. Wrzeszczałam na Gośkę, bluzgałam jej strasznie i wiedziałam, że jeśli Rokuś przeżyje, to do nich wrócić nie może. Nie przypuszczałam jednak, że kompletnie nikt nie odezwie się na ogłoszenia, że nie znajdzie się żaden hotelik, który go przygarnie i że w rezultacie Rokuś wyląduje u nas. Pierwsze dni były stresujące bardzo. Nadal szukałyśmy mu z Ela jakiegoś schronienia, bałam się zostawić go z moimi psami i nie wyobrażałam sobie, że może u nas został dłużej niż 2 dni. Teraz nie wyobrażam sobie, że miałoby go z nami nie być:) Kochamy Czarnego bardzo i wiemy, że on kocha nas tak samo mocno. Okazuje wdzięczność na każdym kroku, od śmierci Semika jest moim cieniem i opiekuje się mną cały czas. Ostatnio odmawia totalnie spaceru nocnego z Jackiem i ciągnie go do domu. Kiedy ubieram się i wychodzę kilka minut później z nimi, Rokuś maszeruje zadowolony bardzo i nie myśli o powrocie do domu. Opiekun z niego jest najlepszy:) Ratowanie mu życia i doprowadzenie do dobrego stanu pochłonęło masę pieniędzy. Nie udałoby się to bez wsparcia dobrych Ludzi, którzy wpłacali pieniądze, darowali nam leki, piłeczki, ale również otuchę i serce. To wszystkim Wam Rokuś zawdzięcza życie. Od 9 miesięcy trwa jego drugie życie. Mam nadzieję, że szczęśliwe. Na pewno wie, że jest częścią Rodziny i że jest bardzo kochany. Chyba nie brakuje mu niczego, przynajmniej na to wygląda:)
  24. Jak mi powiedziała Elunia widać że wyluzowana i uśmiechnięta:)
  25. Bardzo dziękuję Saruniu_Niuniu... Wczorajszy dzień przeleżałam przytulając sie do moich psiaków. Smutno nam było wszystkim:(
×
×
  • Create New...