Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29148
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. Raz na jakiś czas Rokuś miewa nagłe biegunki, które po podaniu 2-3 dawek pasty z probiotykiem i elektrolitami mija. Wczoraj w nocy też go złapała taka biegunka, a on po raz pierwszy dal wyraźnie sygnał, że chce wyjść i zdążyliśmy wyjść na dwór zanim się załatwił w domu. Miałam jeszcze końcówkę pasty, ale w nocy dałam Rokuniowi ostatnią dawkę, w związku z tym kupiłam dzisiaj w lecznicy duże opakowanie Diar sanylu. Zamówiłam też Nex Gard przeciw kleszczom na poniedziałek, bo w lecznicy nie było tej dawki. Chłopak waży 35 kg:). Mimo, że Rokuś ma obrożę Foresto, wolę podać mu tabletkę, bo w jego przypadku kolejnej babeszjozy może nie przeżyć. Za dzisiejszą pastę zapłaciłam 46 zł. Tabletka Nex Gard (pewnie za 42 lub 44 zł). Oba zakupy będą ode mnie w prezencie i nie zapisuję ich w wydatkach.
  2. Kilka dni temu znowu mnie wzięło na oglądanie filmików i zdjęć. Spłakałam się znowu oglądając to moje ukochanie najpierw wesołe, radosne, a w ostatnich dniach tak bardzo smutne i pozbawione chęci do życia. Filmiki z 12 września, dnia przed jego odejściem bardzo już pokazywały jaki Semik jest zmęczony. Nie widziałam tego tak, bo bardzo chciałam widzieć w jego oczach chęć do życia. Bardzo go brakuje, dosyć często do Rokusia wołam Semurku... Najgorsze są te fale. Raz czuję że jestem już z tym pogodzona, a zaraz potem uderza we mnie ze zdwojoną siłą tęsknota, żal, poczucie winy i wtedy nie chce mi się wyjść z domu. Dzisiaj wieczorem spotkaliśmy Pana z sunią który zapytał czemu tak mało psów mam na spacerze. Nie wiedział, że Semurek umarł i bardzo mu sie zrobiło przykro, a ja znowu wróciłam do domu spłakana. Nigdy go nie zapomnę, nigdy nie przestanę kochać. Często go wspominamy w rozmowach z Jackiem. Coś nam się skojarzy z naszym Rudasem i o tym mówimy. Na szczęście oboje czujemy taką potrzebę. Właśnie przyszedł do mnie Rokuś i położył łepek na moich kolanach. Chyba wyczuł, że potrzebuję pocieszenia. Jest kochany i mimo, że nigdy nie zajmie miejsca Semika, kocham go bardzo i cieszę się, że miałam szansę uratować mu życie.
  3. No niestety tyle przewidują przepisy. A mandat mógł być od 20 do 500 zł:( Przedwczoraj po raz pierwszy Rokuś polizał mnie po twarzy. Zawsze liże po rękach, przytula się do twarzy, ale nie liże. A ja niechcący w zabawie stanęłam mu na łapkę. Rokuś to duży histeryk, w związku z tym skowyt był taki, jakbym mu tę łapinkę złamała. Natychmiast padłam na kolana i zaczęłam głaskać, przepraszać i całować łapkę i wtedy właśnie Rokuniek mnie polizał, jakby chciał powiedzieć, że nic się nie stało. Ogonek od razu zaczął szalony taniec i wszystko było dobrze. Powoli zaczynamy ograniczać jedzenie. Rokuś jest wielkim łakomczuchem, ciągle przychodzi i patrząc w oczy prosi o coś dobrego, a wygląda idealnie w tej chwili i nie powinien tyć. Trudno odmówić tym oczętom, ale będę musiała zmniejszyć porcje śniadania i kolacji, żeby mógł dostawać tyle smaczków, ile ma ochotę.
  4. Dzisiaj Rokuś bronił mnie zaciekle przed złym Panem policjantem, który mi wlepił mandat:( Rano wymyśliłam sobie, że podjadę z psiakami na poranny spacer w ich ulubione miejsce, a potem szybko wracałam do domu, żeby zostawić psiaki i jechać do pracy. No i zaliczyłam mandat za 100 zł i 6 punktów karnych za zawrócenie w miejscu niedozwolonym. Dodam, że zawsze tam zawracałam nie mając świadomości, że nie wolno. Znaki na to pozwalały, ale na sygnalizatorze świetlnym niestety była strzałka w lewo bez strzałki w dół:( Rokus szczekał i skakał do ręki Policjanta, który w końcu zaczął mu mówić, że zaraz jemu da punkty karne. Powiedziałam, że po pierwsze jest głuchy i nie słyszy pogróżek, po drugie w domu dostanie nagrodę, bo broni swojej Rodziny przed obcymi:)
  5. Misiek dobrze i Ewa twierdzi, że nic mu nie potrzeba. Ostatnio z różnych powodów niewiele miałyśmy z Ewą kontaktu, ale pisała we wrześniu, że z Misiem wszystko doskonale i nic mu nie potrzeba. Zamierzamy z Elunią porozmawiać z Ewą i musi się zdecydować, czy Misiek jest dalej pod naszą opieką, czy adoptuje go i przejmie jego finansowanie.
  6. Rokuniek dostał dzisiaj 50 zl od Pana Janka. Zbieramy powoli na badania kontrolne Rokusia i na kolejny worek karmy. Na szczęście jeszcze mamy co jeść, ale niebawem trzeba będzie rozglądać się za nową karmą. U nas bez zmian. Psiaki na spacerach ożywiają się i maszerują dziarsko, za to w domu podsypiają na kanapach. Urozmaicam trasy naszych spacerów, żeby im się chciało iść do przodu, wąchać i ruszać po prostu. Szczególnie lubią spacery, na które podjeżdżamy dalej samochodem. Za to jak już wysiądziemy, zapachów mają milion:) Potem w domu Rokuś rozwala się na kanapie, a moja noga służy za poduszkę:) Druga już mi się nie mieści:
  7. No właśnie...Ja też się przestraszyłam Rokunia:( Wiesz Anica, to jest naprawdę duży i silny pies i nie jest fajnie, kiedy tak wygląda. Raz też miał krótkie spięcie z Barsiczką, ale w sumie to ona zaczęła. Wkurzyło ja to, że Jacek przytula Rokusia i wskoczyła pomiędzy nich warcząc na Rokiego. On natychmiast do niej ruszył z awanturą. Jacek od razu przerwał głaskanie i rozstawił do kątów oba psy i był spokój. Każdy pies powinien pozwolić odebrać sobie z pyska nawet największy przysmak właścicielowi, ale z drugiej strony Rokuś jest już stary i dopóki dotyczy to tylko smaczka, jakoś sobie z tym poradzimy. Na dzisiejszym spacerze Roki na siłę chciał zachęcić do zabawy Peruszkę. Ona przerażona wpadła między moje nogi, żeby ją ratować. Uspokoiłam szczekającego i chcącego złapać łepek Peruszki w swoje szczęki Rokinsona, pogłaskałam Peruszkę i spokojnie ruszyliśmy dalej. Im jest silniejszy, tym więcej jest takich sytuacji, że chce wymusić. Trzeba zacząć go wychowywać:)
  8. Gusiaczku, znalazłam przed chwilką: http://www.vetanimal24.pl/dla_psa/preparaty/pd/foresto_450_g_203_g_obroza_dla_psow_o_masie_ciala_8kg
  9. Dziękujemy bardzo Kochana:) Muszę się poskarżyć na naszego Czarnego. Jest przekochany, dobry, uwielbia sie przytulać, ale jest jedna sytuacja, w której strach do niego podejść. Kiedy dostaje jakiegoś gryzaka do jedzenia robi się z niego groźny pies. Nie wolno go dotknąć, a już o pogłasakaniu po łepku można pomarzyć. Roki groźnie warczy i pokazuje zęby. Jacek ostatnio ostro go opieprzył i lekko pacnął palcami po pyszczku za to. Rokuś skulił uszy, ale cały był sztywny:( Odebrać mu smaczka z pyszczka nie odważyliśmy się nigdy:( Pozostaje oczywiście zaprzestanie dawania gryzaków, ale on je uwielbia:( Jak go nauczyć, że nie powinien tego robić? Ostrzej powiedzieć się nie da, bo głuchol nie słyszy:( Trzeba pewnie zaakceptować, że broni smaczka. Co dziwne mogę mu włożyć rękę do miski i nic się nie dzieje. Reaguje tak na gryzaki. Poza tym jest ideałem i naprawdę widać, że mu dobrze na świecie:)
  10. No niestety prawie wszyscy tak mają. Psiaki wylegują się, a ja zasuwam pranie, sprzątanie, gotowwanie:)
  11. Bardzo Wam kochane dziękuję. Trudno było sobie dzisiaj znaleźć miejsce w domu:(
  12. To dwa psy kochane przez swoje Rodziny nad życie...
  13. No nie da niestety:( Siedzę i oglądam zdjęcia Semurka, filmiki i choć serce pęka, jestem z nim choć w taki sposób:( Dziękuję Kochana!
  14. Eluś, dzięki za zamieszczenie filmiku z Rokusiem:)
  15. Rokuś po raz pierwszy był wczoraj z wizytą:) Byliśmy u naszych sąsiadów, którzy mają sunię. Zanim Roki trafił do nas, odwiedzaliśmy się bardzo często, a potem z czterema psiakami było trudno. Dodatkowo Semurek miał stały wyciek krwi z prącia i woleliśmy zapraszać gości do nas. Wczoraj poszliśmy w końcu my do sąsiadów. Rokuś był wniebowzięty. Chodził, wąchał, witał się ze wszystkimi, wyszukiwał nowe zabawki w koszyczku Koli. Chętnie przyjmował od każdego smaczki i było mu bardzo dobrze. Kiedy w końcu psiaki padły zmęczone, okazało się, że trzy sunie ułożyły się na posłankach, a dla Rokunia zabrakło miejsca. Chodził biduś i nie wiedział, gdzie ma się położyć. Wzięłam ze sobą jego kołderkę ale na niej położyła się Peruszka. Suńki doskonale czują się u naszych sąsiadów, bo często się odwiedzaliśmy, a Rokuś podchodził na przemian do Jacka i do nie i nie wiedział co ma zrobić. Podjęliśmy decyzję że Jacek zaprowadzi je dwa piętra wyżej do domu, żeby Rokuś mógł w końcu położyć się spać. My wróciliśmy po godzinie i okazało się, że psy wcale nie spały, tylko czekały na nasz powrót. Wyszły jeszcze na spacer i w końcu padły tak, że rano zupełnie nie było problemu ze zmianą czasu, bo to ja je budziłam na poranny spacer. Po długim spacerze, dobrym śniadanku wpakowały się na kanapę i poszły spać. Peruszka spała najpierw na kanapie, ale Rokuś zaczął się kokosić i maleńka wolała przenieść się na bezpieczne posłanko:) Barsiczka miała wszystko w nosie i spała jak kamień:) Nie mogę się nadziwić, jak bardzo Rokuś przyzwyczaił się do nowego życia. Genialnie załapał wszystkie nasze rytuały: porannego powitania, nakładania obróżek przed spacerem, zdejmowania ich tuż po, wycierania po mokrym spacerze (to wprost uwielbia), czesania, wymuszania na mnie pójścia do kuchni i poczęstowania smaczkami, głaskania, zabawy, wreszcie wystawania tuż przed 17-tą pod drzwiami. Skąd one wiedzą kiedy tam podejść? Mój syn i Jacek w ostatnich dniach byli w domu przede mną i mówią, że kiedy zbliża się 17-ta psiaki idą pod drzwi. Wczoraj byłam z synem na cmentarzu i sprzątaliśmy groby moich Rodziców i dziadków. Jacek wyszedł z psami na spacer i dał im jeść, a one mimo, że wyspacerowane i nakarmione o 17 położyły się przed drzwiami i czekały na mnie. My wróciliśmy po 18 i radości nie było końca:) Leniwa niedziela:
  16. Oczywiście, że literówka... Chodziło o Dogomanię. Dzięki Kajtek! Martwię się, bo byt wielu psiakow opiera się o wpłaty z dogo i dzięki nim funkcjonują. Na przykład Białogonki. Zaraz sprawdzę Gusiczku w takim razie, bo byłam pewna, że nie da się zapisać do obserwowanych. Problemem jest mala liczba osób. Ty masz stałe grono czytelników na szczęście! A w temacie najważniejszym, czyli co u psiaków mam kilka nowinek. Kulka nie schudła, ale widać jaka jest teraz szczęśliwa. 90% czasu spędza bez łańcucha, gania po tym maleńkim podwórku, a czasami wybiega na pola. Wczoraj rano na przykład usłyszała nas i wypadła do nas jak torpeda. Skakała na mnie chcąc dać buziaka i nadstawiala się do pieszczot. Gośka zaczęła ją..... wyczesywać:) Skutkuje to narazie masą kępek, które z Kuli wychodzą, ale jest szansa, że niebawem zostanie pięknie wyczesana. Pomogę w tym troszkę w weekend. Zaniosę swoje oprzyrządowanie i spróbuję Kuleczkę doprowadzić do lepszego stanu. Rokuś kwitnie. Wygląda przecudnie, błyszczy się i jest bardzo zgrabny. Niestety mimo ciągłego czesania gubi sierść potwornie. Powiedziałabym, że nawet bardziej niż Semik, a wydawało się to niemożliwe, bo z Semurka sypało się potwornie. Rokuniek nie puszcza mnie na krok. Mamy w tej chwili w domu gości i śmieją się, że jesteśmy nierozłączni, bo nawet jak jestem w toalecie, to Rokuś kładzie się pod drzwiami i łapką drapie, żeby go wpuścić. Raz w tygodniu Pan Rokinson dostaje nowe piłeczki ze sznurkami. Cieszy sie z nich jak dziecko i cały dzień nosi ze sobą wszędzie. W niedzielę przyniosłam z piwnicy gruby kolorowy sznur i porobiłam nowe zabawki z piłeczek, które sznurek straciły. Ze sznurkami rozprawia się Rokuś i Peruszka, która z zazdrości podkrada Rokusiowi jego nowe zabawki i obgryza sznurki tuż przy piłeczkach. Sama nie chce sie przeciągać, ale Rokuś jej zdaniem też nie ma prawa, więc niszczy zabawki na potęgę. Rokuś ma słabsze dni, kiedy pada. Lubi wtedy pospać, na spacerach jest spowolniony, ale nic go nie boli. Uwielbia się przytulać zarówno do Jacka jak i do mnie. Pozostałych trzyma na wyciągnięcie ręki, ale lubi jak go głaszczą. Apetyt ma niesamowity, zjada wszystko wylizując miskę. Leki dostaje w masełku i bardzo na nie czeka. Najbardziej cieszę się, że Rokuś bardzo sie pilnuje na spacerach. Jest tuż obok mnie i bardzo dba o to, żeby nie stracić mnie z oczu. Z radością przyjmuje przytulki i głaski w czasie spaceru. Pieszczoch z niego wielki się zrobił.
  17. Bardzo dzieujemy za odwiedziny. Dogo umiera i bardzo mi z tego powodu przykro:( Jak robić bazarki?
  18. Zanioslam dzisiaj Kulce resztę karmy. Ucieszyła się bardzo, że nas widzi. Przybiegła i nadstawiala się do głaskania, przytulała się i koniecznie chciała z nami iść na spacer. Zastanawiam się czasami, czy ona kojarzy, że kiedyś mieszkala z nia Peruszka, Rokuś, a potem wyprowadzili się do nas i może ona też chce z nami mieszkać:( Musze ją wyczesać, bo bardzo z niej sierść wychodzi. Nie schudła, choć Gośka przyrzeka, że daje jej tylko kubeczek karmy dziennie. Nie wiem, czy ona sie nie dożywia sama, bo grubasek z niej straszny:( Poza tym jest w doskonalym nastroju, rozmerdana i uśiechnięta. Widać, że służy jej zdjęcie z łańcucha na większość dnia. Nie mogłam zrobić zdjecia, bo obok była Gośka:(
  19. Wiem kochana, że wiesz. Każdy, kto stracił psa swojego życia wie:(
  20. Rokuś lubi też spać z suniami:
  21. Dziękujemy bardzo za odwiedziny. Nasza relacja z Rokusiem bardzo się zacieśnia. Praktycznie nie odkleja się ode mnie i pozwala na bliskość, która na początku była niemożliwa. Na dzisiejszym spacerze wyganialiśmy się przeciągając się patykiem. Rokuś powarkiwał udając groźnego, ale jak tylko puszczałam patyk, natychmiast podbiegał i wsadzał mi go do ręki. Potem z Barsiczką zabierali sobie znalezione jabłko i w końcu zjedli je na pół. Pan Rokinson usiłowąl zachęcić do zabawy Peruszkę, ale jak podbiegał z radosnym szczekaniem, ona przerażona robiła grzbiet i powarkiwała na niego. Mam nadzieję że z czasem dotrze do niej, że mogą się super bawić. A po powrocie ze spaceru tak odpoczywaliśmy na kanapie. Rokuś pod kocykiem, bo miał lodowate łapki i kiedy przykryłam go kocykiem, wtulił się w niego, zamruczał i zasnął:
  22. Tyś, co tu powiedzieć? Trzymaj się dzielnie i nie poddawaj w walce z chorobą kociaków. To nie jest łatwe, ale skoro przeczytałaś cały wątek wiesz, że najlepsze co można doradzić, to kochać, leczyć, walczyć i nie okazywać strachu zwierzaczkom, bo one są jak barometr i wyczują każdy Twój nastrój:( Mnie nie zawsze się udawało, ale myśląc o tych 19 miesiącach walki z chorobą Semika więcej było tych momentów, w których byłam silna, uśmiechnięta i wspierająca Semurka. Bardzo Ci dziękuję za ciepłe słowa. Minął już miesiąc i 3 dni od śmierci Semika, a ja cały czas mylę się i wołając psy zaczynam od "Semiku..." Brak mi go bardzo, tęsknię za przytuleniem, za zapachem jego sierści, za odgłosem jego pazurków na podłodze w nocy. Za noskiem, który się do mnie przytula, za gadaniem Semika we wszystkich tonacjach. A najbardziej chyba za jego mądrymi oczami, w których można było wyczytać wszystko. Oczywiście życie toczy się dalej i są nawet chwile, w których biegam z piłeczkami albo patykiem z Rokusiem i Barsiczką, ganiam na spacerach Peruszkę, która to uwielbia i naprawdę potrafię się zaśmiać szczerze, ale kiedy siadam na moment i nie mam nic do roboty, od razu widzę Semika, wychodzi z każdego kąta, w który spojrzę i wtedy serce rozpada mi się na kawałki:( Dlatego staram się ciągle coś robić, żeby nie mieć czasu na odczuwanie tego fizycznego bólu. Kocham go bardzo i bardzo, ale to bardzo mi go brakuje:( Nie wiem co zrobiłabym, gdyby nie było pozostałych trzech psiaków w domu. One wymuszają na mnie normalne funkcjonowanie. Rozpuszczam je, oddaję ten czas, w kórym byłam zajęta głównie Semikiem i mam zajęcie. One na szczęście są w doskonałej komitywie i postanowiły zarządzać stadem wspólnie. raz to Peruszka jest prowodyrem szalonej gonitwy, raz Barsunia wyciąga je do kuchni, a raz Rokuś przywołuje sunie do jakiegoś super zapachu na spacerze. Zabrakło szefa i nie ma wśród nich równie silnego przywódcy:(
  23. Kupiłam dzisiaj głównie dla Rokusia, ale też trochę dla suniek 30 puszek karmy 400 gramowych. On jednak nie chce jeść samej suchej karmy, a po dodaniu łyżki mokrej, od razu pałaszuje. Moczenie wodą nie zdaje egzaminu, bo Rokuś patrzy z wyrzutem i szuka czegoś lepszego. To prezent ode mnie, nie doliczam go do wydatków Rokusiowych.
×
×
  • Create New...