Czytam cały czas wątek Saruni,robiłam jej ogłoszenia,kibicowałam w poszukiwaniach domku i cieszyłam się ,gdy domek się znalazł. A teraz ciężko cokolwiek napisać - najważniejsze chyba jest właśnie to,że Sarunia nie jest już sama - ma swoich ludzi,którzy o nią walczą! I nawet jak walkę przegra (czego jej nie życzę - ma jeszcze mieć duuużo latek przed sobą!) - to będzie wśród kochających osób.
Ciężko jest nie myśleć o psiaku w takiej chwili,zwłaszcza że swoją sunię leczę już pół roku na wątrobę...