-
Posts
15248 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by LadyS
-
[quote name='panbazyl']Gotowane jest nawet chyba lepsze od chrupek, tylko trzeba by co dzien gotować lub co dwa, aby dobre było. ja niestety nie lubię gotowac, więc barf jest dla mnie wybawieniem od problemów wielu :) a poza tym ma wiele zalet zdrowotnych.[/QUOTE] Dla każdego psa jest dobre co innego - mój po BARFie dostał alergii, pozostają nam suche chrupki. Porównując jak ma się na tych dwóch sposobach żywienia (na BARFie był 2 miesiące, na suchym jest miesiąc) - suche wygrywa.
-
Rozumiem sytuację, w której ktoś karmi lepszą karmą, a potem nagle staje się jakieś załamanie w życiu (różnie bywa) i karmi się np. przez jakiś czas czymś tańszym i gorszym jakościowo. Jakoś jestem w stanie przyjąć sytuację, że komuś na drodze staje pies i jest alternatywa: schronisko albo gorsza karma i dom, i wybiera się gorszą karmę. Nie rozumiem natomiast sytuacji, w której kogoś ledwo stać na karmę ze średniej półki, a bierze kilka innych, kolejnych psów i karmi je marketówką bądź karmi swoje psy marketówką, żeby mieć na bezdomniaki - a cóż te psy są winne, że inne psy są bezdomne? Bo chyba w jakiś sposób muszą być, skoro to one cierpią na karmieniu karmą z 4% zawartością mięsa? Jeśli ktoś chce oszczędzać na karmienie bezdomniaków - niech oszczędza na sobie, w końcu on może decydować, a pies prawa do decydowania nie ma.
-
[quote name='Erica']Możesz to rozwinąć? Rozumiem zakaz w miejscach występowania zwierzyny i sytuacje typu "idź piesku się wybiegać, a pańco sobie zostanie pod tym drzewkiem z flaszeczką". Natomist co w sytuacji jeśli jestem z psem w miejscu, o którym wiem, że miejscowe dzikie stwory omijają i spuszczam psa, żeby poaportować? Doam, że od 2 lat mieszkam na wsi i jedyne miejsca spacerowe to pola lub właśnie las. Na polach wielokrotnie spotkaliśmy już sarny, dziki, łanie ( jedna nawet ugryzła Tośka, który był wtedy na smyczy) i lisy, nigdy w lesie.[/QUOTE] Chodzi mi głównie o to, że nawet mały pies może zaatakować sarnę (np. pilnującą młodego) i narobić szkody. Na 100 właścicieli psów jest może 10, którzy nad swoim psem panują i spuszczają go tylko tak, jak Ty o tym piszesz. Reszta nie dość, że nad psem nie panuje, to jeszcze cieszy mordę, że "piesek pogonił sobie sarenkę, ale to nic się nie stało, bo sarenka uciekła". Ja rozumiem miłość do psów i chęć ich wybiegania, ale nie kosztem dzikiej przyrody ;) Nie ma zasady, że dziką zwierzynę spotyka się tylko na polach, nigdy w lesie (wiem, bo mam w rodzinie i leśników, i myśliwych, a z tego i innych powodów bardzo dużo jako dziecko chodziłam po polach i lasach). Na jednego świadomego właściciela przypada 9 debili, a nawet świadomy właściciel nie jest w stanie 100% założyć, że gdzieś nagle nie pojawi się dziki zwierz, skoro wchodzi w jego naturalne środowisko - pole czy las. A zupełnie przeraża mnie fakt, że ludzie spuszczają psy myśliwskie (z rasy) czy z instynktem myśliwego. Pomijam, że jakiś odsetek tych psów to te, które we wsi biegają luzem i sobie "polują", nieraz w kilkuosobnikowych stadkach - ale takie psy powinny być odławiane, a właściciele powinni bulić wysokie mandaty. W końcu sorry, ale środowiskiem do życia psa nie jest las czy pole - to jest środowisko zajęcy, saren czy innych stworzeń, choć to te pierwsze są szczególnie narażone na złapanie przez psa, bo na dzika to się mało który pies porwie ;) I zawsze wówczas, np. na polu, można psa spuścić na lince 20metrowej, żeby jednak mieć kontrole. Sama znam przypadki, gdy psy, które 100% słuchają się na co dzień właścicieli, po zobaczeniu sarenki/zajączka/bażanta miały wlaściciela głęboko w poważaniu ;) I sama mam psa potrzebującego dużo ruchu, aktywnego - co nie znaczy, że musze tę jego potrzebę zaspokajać właśnie na polu czy w lesie. No i od razu powiem, że mój pies również aportuje, dużo biega - wyłącznie na lince, bo próbuje polować, szczególnie na ptactwo, na co nie pozwalam. Żeby nie było - ja również pochodzę z Zamościa, czyli tam, gdzie Ty mieszkasz, i znam te tereny bardzo dobrze, bo spędziłam tam część młodości. Kiedyś również zamieszkiwałam wieś - spacery z psami pamiętam, ale wszystkie na linkach, bo polowały.
-
[QUOTE=makot'a;18321941] Śmieszy mnie trochę to Wasze przesadne wyczulenie na WSZYSTKO.[/QUOTE] A jakie konkretnie?
-
[quote name='zadra']NIe rozumiem Twojego wpisu? Należy im podwyższyć odporność przez drobaczenie,szczepienie w odpowiednim terminie i w dalszej kolejności sterylizację.Ustawa narzuca obowiązek sterylizacji wszystkich psów i nie ma o czym dyskutować.Trzeba to tylko przeprowadzić fachowo i umiejetnie,a to juz zadanie personelu schroniska i opieki weterynaryjnej.Nikt nie twierdzi,że bedzie łatwo.[/QUOTE] Niestety, ustawa ma wiele dziur, a to moim zdaniem właśnie jedna z nich.
-
[quote name='gryf80']bo korpusy z kurczaków "sklepowych" to tyle mają wspólnego z kurczakiem wolnobiegajacym co teo puszka z mięsem;kości "sklepowych"miękkie-ja bym pogryzła ,dzięki temu zaparć"niet".co innego surowe gnaty wieprzowe-suche kupsko murowane[/QUOTE] U mnie grane były jedynie szyje gęsie, indycze, kurze + kurze łapki i skrzydła - z drobiu wiejskiego, pan mi przywoził raz w tygodniu zaufany ;) A mimo to - alergia. Do tego - nie każdy pies może jeść gnaty wieprzowe czy wołowe, bo np. mały pies nie da im rady, u nas były grane jedynie mostki cielęce, bo z niczym innym pies sobie nie radził.
-
Moim zdaniem - jak najbardziej, jeśli pies jest nieumiejętnie prowadzony. Widać to doskonale na rasach, w których łatwo o nadaktywność psa. Jeśli pies za często bądź nieumiejętnie jest trenowany (np. nakręcany, pracuje się z nim za intensywnie, za długo, za bardzo go nakręcając), to łatwo jest mieć problem w domu, a pies, który jest bardzo nakręcony, na dłuższą metę bardzo się tym stresuje, bo podczas treningu może to rozładować, no ale w końcu poziom będzie zbyt duży, a jeśli trafi się duża przerwa - będzie katastrofa. Wszystko w nadmiarze i nieumiejętnie trenowane jest szkodliwe, niestety. Dlatego tak ważne jest trenowanie z głową, najpierw poznanie własnego psa, wyciszanie go podczas treningu, przerywanie treningu, gdy jest zbytnio nakręcony - choćby izolowanie w klatce.
-
Ja bym zaczęła od zostawiania psa w pokoju, w którym docelowo miałby zostać. Najpierw wymęczyłabym go na spacerze, przygotowałabym dobre rzeczy do lizania na czas nieobecności naszej (tzn. np. buciki ze skóry napchane mieszanką z masła, pasztetu, smaków), poczekałabym ok. pół godziny, żeby pies się wyciszył - w tym czasie olewałabym go, nie podejmowała żadnej interakcji, a potem wyszła - bez słowa. Nie ma sensu mówić do psa, bo zwracasz jego uwagę, że coś się dzieje, skoro wyciszałaś go pół godziny a nagle do niego się zwracasz. Wychodziłabym najpierw na 5 minut, wracała tylko wówczas, gdy jest cisza, bez nagradzania psa - ani bym się z nim nie żegnała, ani nie witała. Smaki (tutaj bucik napchany dobrą mieszanką) dawałabym przy wychodzeniu i zabierała jak tylko wrócę. Potem etapami zwiększasz czas, gdy pies zostaje sam - 10 minut, 15 minut, potem znów 5 minut (mieszając czas, w jakim pies zostaje sam, pies nigdy nie wie, ile będzie musiał czekać na powrót właściciela, dzięki czemu nie przyzwyczaja się, ze wracasz po określonym czasie), aż do kilku godzin. Najpierw zostawianie w pokoju, gdy jesteś w domu, potem wychodzenie z domu. W przypadku, gdy zostawiasz psa po 5, 10 minut, można robić próby (a nawet jest to wskazane) kilka razy dziennie, ale nie co równą ilość czasu i nie zostawiać psa danego psa zawsze na tyle samo).
-
Ja bardzo żałuje w temacie ustawy, że nie ma jasnych przepisów (jasnych i egzekwowanych wysokimi mandatami) zabraniających puszczania psów luzem po lesie.
-
[QUOTE=makot'a;18321069]Moje psy na szczęście dobrze trawią mięcho. Dostają głównie korpusy z kurczaka, więc nie mają za dużo kości i raczej nie ma problemu z zatwardzeniami. Oczywiście zdarzały się lekkie problemy, ale tylko, kiedy dostały więcej kości niż mięsa 2-3 dni pod rząd. Pomagał im jogurt naturalny i wszystko było ok. Ogólnie wszystkie trzy bardzo ładnie przyjęły surowe i wszystkie fajnie trawią, mimo różnicy w wieku, wielkości itp. - nawet Łati przestawiony na surowe w wieku 7 lat nie miał żadnych problemów z nową dietą :)[/QUOTE] U nas po podawaniu kurzego mięsa wystąpiła alergia - teraz pies jest alergikiem na nabiał, drób i zboża, czyli (prócz zbóż) dokładnie to, co dostawał na BARFie ;)
-
[quote name='zadra']Faktem jest,że trafiają w róznym stanie, faktem jest równiez to,że wiele ich umiera na parwowirozę zaraz po adopcji z powodu baraku szcepień na wirusowki.Fundacja,ktorej nazwy tutaj nie wymienię,mająca w swoim statucie opiekę nad zwierzetami również w schronisku powinna zdobyc fundusze na tak ważny cel.Może warto rozliczać z zadań statutowych nie tylko fundację ZEA.[/QUOTE] Faktem jest też, że szczepienie na wirusówki mogłoby powiększyć "żniwo" umieralności na domniemaną parwowirozę (choć w przeciagu roku brałam szczenięta z Zamościa i żadne nie miało parwo, ani te wydawane przez nas ze schroniska), bo musiałoby być wydzielone osobne pomieszczenie dla szczeniąt po szczepieniach i przed szczepieniami, aby mogła być zachowana kwarantanna - pomieszczenie, gdzie przy wejściu zmieniane byłoby ubranie, które ulegałoby stałej dezynfekcji, podobnie zresztą jak ktoś zajmujący się nimi. Kwarantanna musiałaby być 14 dniowa, potem powtórne odrobaczenie, znów 14 dni i dopiero szczepienie i całkowita izolacja, aby szczenię nabrało odporności wtórnej, a potem miesiąc przerwy i ewentualna sterylizacja/kastracja, co daje nam już minimum 2 miesiące + czas rekonwalescencji po zabiegu, więc szczenię podrosłoby w schronisku bez możliwosci socjalizacji np. w mieście, na smyczy, z człowiekiem, w sytuacjach nowych - kto wziąłby potem zdziczałego szczeniaka, skoro niektóre trafiają do schroniska już podrośnięte? Pół biedy, jeśli trafia szczenię np. 7-8 tygodniowe; gorzej, jeśli trafia np. 4miesięczne. Myślę, że lepiej byłoby, aby miasto zapewniło do każdego adoptowanego szczeniaka np. talon na kastracje/sterylizacje; jeśli zabieg byłby darmowy, ludzie chętniej by z tego korzystali. Albo np. po zgłoszeniu się z umową adopcyjną talon byłby przyznawany na miejscu, u weta, i zabieg byłby wykonywany. Myślę, że w ten sposób adopcyjność szczeniąt by nie spadała, więcej z nich miałoby szanse na domy, szczeniakarnia nie byłaby przepełniona (bo czasem bywa, że jest po 15 szczeniąt naraz, a jakby był taki przestoj, to ta liczba po prostu by wzrastała), a ilość zabiegów byłaby zwiększona. Takie rozwiązanie wydaje mi się bardziej racjonalne. Pomijam też, że np. wielu wetów nie tnie metodą amerykańską, bo jest ona uznawana (m.in. również obecnie w coraz szerszych kręgach wet Ameryki) za szkodliwą dla rozwoju fizycznego i psychicznego szczeniąt.
-
[QUOTE=makot'a;18320916]U nas też widać różnicę - po surowym mięsie kupy są twarde, łatwe do zebrania i w ogóle nie śmierdzą. Za to kilka dni karmy powoduje, że aż się człowiekowi odechciewa na spacer wychodzić, jak pomyśli o zbieraniu tego capiącego paskudztwa :D[/QUOTE] A u nas na BARFie był ciągły problem z kupami, nieregularne wypróżnienia, kupy w różnej konsystencji. A na suchej (TOTW) jest idealnie.
-
[quote name='Vailet']mam łańcuszek, ale boje się że jak będzie na kogoś szczekał to obroża będzie chodzić to łańcuszek się zaciśnie. Wiem bo na sylwestra jak z nim chodziłam i usłyszał że ktoś już strzela to się wyrywał. ale czasami musiałam mu rozplątywać bo się zacisnął i nie chciał "odcisnąć"[/QUOTE] Szelki + łańcuszek zaciskowy i smycz przepinana, czyli jeden koniec smyczy zapięty do szelek, drugi do smyczy - albo w ogóle dwie smycze.
-
BERNARDYNY- adopcje. Przekaż na bernardyny 1 % swojego podatku!
LadyS replied to Paulina_mickey's topic in Już w nowym domu
[quote name='ladySwallow'][B]Malaga[/B] to sunia w typie bernardyna. Do schroniska trafiła niedawno, w bardzo złym stanie. Obecnie jest nieco lepiej, choć sunia nadal jest bardzo zaniedbana. Boi się człowieka, choć zaufała juz pracownikom - do nas nadal była dość wycofana, choc przekonywała się na smaczki. Przestraszyła się na widok smyczy, chciała wycofać do budy. Potrzeba jej dobrego, cierpliwego DT bądź DS. Jest zaklepana na wolontariuszy schroniska, przed wyjściem ze schronu będzie wysterylizowana; ze schroniska wyjdzie z zaświadczeniem o szczepieniu przeciw wsciekliźnie, z chipem oraz odrobaczona. Sunia przebywa w woj. lubelskim. Wątek: [url]http://www.dogomania.pl/threads/219908[/url] Kontakt w sprawie suni: 507 266 636, [email][email protected][/email] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-AQJhZUrZTZU/TvNIFdPa-5I/AAAAAAAAB1E/z4nxOKypo38/s512/IMG_8171.JPG[/IMG][/QUOTE] Malaga już w domu stałym. -
Wizyty dla Ajki jednak nie będzie, pani musiała zrezygnować z powodu nagłych problemów osobistych.
-
Dziś o 18 PA dla Tequilli.
-
[quote name='mzetka37']Ta k wiem,już sporo poczytałam na ten temat,mam też przykładowe jadłospisy.Tylko,że tak jak pisałam,dopiero startujemy i nie mam wszystkiego co potrzeba.Wiadomo początki zawsze są trudne,ale karmy nie chcę małej już podawać.[/QUOTE] Generalnie dużo zależy od obserwacji psa - niektóre mogą jeść częściej kostno-mięsne elementy częściej (np. 2-3 dni pod rząd), a niektóre rzadziej. Jeśli jutro chcesz dać wątróbkę, to możesz, ja np. podawałam z wątróbką warzywa i owoce, czyli robiłam papkę, bo inaczej pies był głodny.
-
[quote name='mzetka37']Teraz to na pewno będę Jej pilnowała:).Po prostu nie spodziewałam się,że tak szybciutko się z tym upora.A jeśli chodzi o ilość to ten kawałek szyjki ważył 4 dkg.Rano nie podawałam Jej karmy wcale,a że nie miałam nic surowego zjadła drobiowy gotowany żołądek.A czy jutro rano może dostać wątróbkę?Bo zakupy BARFOWE zrobimy dopiero w czwartek(żołądki wołowe,mixy mięsno-kostne i warzywne).[/QUOTE] Najlepiej poczytaj najpierw strony BARFowe, a dopiero potem zabieraj się do zmiany diety - rozpisz sobie jadłospis dla niej i podawaj wg niego, wówczas będziesz wiedzieć, co dawać którego dnia i będzie Ci po prostu prościej.
-
[quote name='mzetka37']Witam.Wczoraj podjęłam decyzję o przejściu na BARF mojej niespełna 3 kilogramowej maltanki.Do surowego mięsa jest przyzwyczajona bo dostaje 2 razy w tyg.wołowinę albo cielęcinę,nawet szynka wieprzowa się trafiła i sensacji żołądkowych nie było.Karmy suchej nie znosi,więc musiałam podjąć jakąś decyzję.Ale do rzeczy.Dałam Jej dzisiaj na próbę szyjkę kurczęcą za którą natychmiast się zabrała.Myślałam,że robi to nieudolnie i zajmie Jej to trochę czasu.Po kilku minutach przybiegła do kuchni a po szyjce ani śladu.Przeszukałam mieszkanie i nic.A teraz martwię się ,że za szybko to zjadła i może za dużo.Boję się czy nic się nie stanie;(?Szyjki szukam,ale z marnym skutkiem:([/QUOTE] Szyje kurczęce są zawsze bardzo szybko zjadane przez psy - mój wówczas 4,5 kg szczyl pochłaniał je w niecałą minutę. One mają bardzo łatwe do gryzienia chrząstki, dlatego są szybko jedzone. Jeśli waga szyjki była odpowiednio odmierzona, to nic jej nie będzie. Jak się przejadła, to albo strawi, albo ją z raz pogoni i tyle. Jeśli boisz się, że je za szybko, to podawaj jej tego typu rzeczy trzymając je w dłoni.
-
Czarek już znacznie lepiej, niż na początku, nieco się wyciszył, nadal próbuje podgryzać swojego pana, ale jest o niebo lepiej, niż na początku.
-
Będąc w Zamościu, widziałam Tonię na spacerku - nie podchodziłyśmy jednak, bo byłyśmy ze swoimi psami, a Tonia średnio reaguje na inne psy póki co. Z daleka jednak dziewczyna - malina ;)
-
Viva i Hey - dwie sunie w typie husky już w domach stałych!
LadyS replied to LadyS's topic in Już w nowym domu
Hey została powtórnie ogłoszona. -
Na dniach wizyta przedadopcyjna dla Ajki :)