Becia robi postępy. Reaguje na komendy (chyba że te myszki wyniucha - wtedy święty Boże nie pomoże, a co dopiero kabanos), prawie nie załatwia się w domu (czasem się zdarzy jakieś siusiu, ale bardziej z nudów niż z potrzeby), nie ucieka (pewnie dlatego, że jeże, koty i zające się nie pokazują - myślę, że po prostu uciekły przed nią gdzie pieprz rośnie). Jest słodka, kochana, czuła i szaleje z moją tymczasowiczką - jest na co popatrzeć! Czasami dochodzi do ostrych spięć, ale odkąd Betka położyła Liwkę na łopatki, mamy spokój. Odpukać. Niestety, znów jakby mniej używała łapki. A było już tak dobrze! Pani masażystka wyjechała na wakacje i się narobiło. Ale w tym tygodniu znów zaczynamy sesje. Becia pozdrawia wszystkie cioteczki :loveu:.