Betka jednak na smyczy, ja z wyrzutami sumienia. Na szczęście sezon na myszki się zaczął - Becia ostro ćwiczy złamaną łapkę i nie w głowie jej pogonie za zającem. [COLOR=gray]To kłamstwo - spogląda tęsknym wzrokiem w stronę zapuszczonego ogrodu za torami tramwajowymi i jezdnią, a ja jej tłumaczę "Beciuniu, nie mogę - dla twojego dobra". Do dupy. [/COLOR][COLOR=black]Mixer nic nie musi ćwiczyć, ale kopie równie zawzięcie. Chociaż aż takiej wściekłej zajadłości to w nim nie ma. [/COLOR]
Na początku maja wybieramy się z psiakami na kilkudniowe wczasy na Mazury. I co ja mam, biedna, zrobić? Prowadzić ją po lesie na smyczy? Idiotyzm jakiś! Czy narazić na spotkanie z myśliwym-mordercą? Do tej pory się udawało, ale...