Jump to content
Dogomania

agata51

Members
  • Posts

    22868
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by agata51

  1. Operacja, mówicie... No cóż, mus to mus. Swoją deklarację wysłałam w piątek. Pocztą. Powinna już być. W piątek jedziemy z TŻem i psiakami na Mazury (muszą się w końcu wybiegać - tzn. psy, bo TŻ to raczej na rybach będzie wypoczywał) i nie będzie mnie do 9 maja (a jak nam będzie dobrze to może i dłużej - o ile bez dogo wytrzymam) - majową deklarację postaram się wysłać jeszcze przed wyjazdem (a jak mi się nie uda to zaraz po powrocie). Welshu, będzie dobrze. Przecież tyle kochających serduszek jest z tobą [IMG]http://smileys.smileycentral.com/cat/11/11_11_5.gif[/IMG][IMG]http://smileys.smileycentral.com/cat/11/11_11_5.gif[/IMG][IMG]http://smileys.smileycentral.com/cat/11/11_11_5.gif[/IMG][IMG]http://smileys.smileycentral.com/cat/11/11_11_5.gif[/IMG][IMG]http://smileys.smileycentral.com/cat/11/11_11_5.gif[/IMG]
  2. [URL="http://www.smileycentral.com/?partner=ZSzeb001_ZRman000"][IMG]http://smileys.smileycentral.com/cat/4/4_1_218.gif[/IMG][/URL] [URL="http://www.smileycentral.com/?partner=ZSzeb001_ZRman000"][IMG]http://smileys.smileycentral.com/cat/4/4_1_218.gif[/IMG][/URL] [URL="http://www.smileycentral.com/?partner=ZSzeb001_ZRman000"][IMG]http://smileys.smileycentral.com/cat/4/4_1_218.gif[/IMG][/URL] [URL="http://www.smileycentral.com/dl/index.jhtml?partner=ZSzeb113_ZRman000&utm_id=7921"][IMG]http://www.smileycentral.com/sig.jsp?pc=ZSzeb113&pp=ZRman000[/IMG][/URL]
  3. [quote name='__Lara']:( no skończyło się allegro, niestety...[/QUOTE] No to w poniedziałek wyślę. Lara, mów mi takie rzeczy na PW.
  4. [quote name='gosiulaa']Biegniemy żwawo do góry![/QUOTE] Z gosiulą każdy by chciał na spacer pobiec!
  5. Marysiu, dawaj się wyprowadzać jak najczęściej na kwietniowe słoneczko - w maju to już nie to.
  6. [quote name='ocelot']Strasznie się ten nasz Kamień w hoteliku zasiedział....[/QUOTE] Kochana, Kamyk to pies zjawiskowy. Musi poczekać na swojego, równie zjawiskowego, człowieka.
  7. Wpadam czasem, śledzę, sytuacja jest podbramkowa?
  8. [quote name='IVV']ANIU jestes ANIOLEM!!!!!:loveu::loveu::loveu:[/QUOTE] Tutaj same anioły ;) Aniu, kochamy cię :loveu: Tak sobie czytałam relację anawy i jakbym widziała mojego Mixera (patrz awatar). Ponad 3 lata w schronie, bez spacerku, a jedyny kontakt z człowiekiem to to goście schroniskowi przez kraty i facet z pętlą, który raz/dwa razy w roku doprowadzał do weta. Kiedy po niego przyjechałam, leżał skulony w kąciku, olał mnie i moje miłosne wyznania, reagował tylko żałosnym warknięciem na bardziej bolesne kąśnięcia takich kurdupli, co to większego od siebie za tylną łapę capną i mają się za gierojów (rany po tych kąśnięciach leczyłam miesiąc). Wyprowadzony z boksu przez faceta z pętlą, drogę do wet-gabinetu pokonał pełzając, oczywiście zsikał się ze strachu od razu (pewnie nie do końca, bo facetowi z pętlą się śpieszyło). O dziwo, bez problemu wsiadł do auta, ja za nim (zero kontaktu podczas wspólnej jazdy "na kipie", totalna nieczułość - a ja, głupia, spodziewałam się, że mi się z wdzięczności na szyję rzuci!) Zajeżdżamy pod dom. Myślę sobie - pójdziemy na spacerek, pewnie oszaleje ze szczęścia! Tereny wymarzone do spacerków, a tu mój kudłacz wali się na trawę (lipiec to był, trawa soczysta) i dyszy tak, jakby za chwilę miał zejść na zawał. Komórki oczywiście nie wzięłam, psa udźwignąć nie byłam w stanie - po "pewnym" czasie rodzina zorientowała się, że nie ma ani mnie, ani psa (no i obiadu). Pierwsze dwa dni Mixer spędził w przedpokoju (wciąż nieczuły na me wdzięki). Przez pierwszy tydzień nie chciał wychodzić na spacer - za radą wetki przeszłam z obroży na szelki (chodzi w nich do tej pory). Schodził z pierwszego piętra, stawał w bramie i nie było siły, żeby zmusić go do zrobienia choćby kroku (pewnie agorafobia - nie bał się tramwajów, samochodów, ludzi - przerażała go przestrzeń). Załatwiał się w domu. Pierwsze siku zrobił po 30 godzinach od wyjścia ze schronu, zaraz po kąpieli - wbrew zaleceniom schronowej wetki ("nie kąpać przez 2 tygodnie, żadnych dodatkowych stresów" - Mixer był w takim stresie, że już żadne dodatkowe nie miały znaczenia). Zalał mi pól pokoju (niemałego), strasznie się zawstydził, ale widziałam, że z tym niesamowitym brudem i smrodem (samochód wietrzyliśmy przez miesiąc, a TŻ chciał się na jakiś czas przenieść do hotelu) spłynęła z niego trauma schronu. Spłynąć, spłynęła, ale sikał i kupska walił w salonie - po pewnym czasie załapał sposób "na gazetę"). A ja pomyślałam - matko, do końca życia będę te kupy zbierać. Pomogła Holka - suka z tegoż schronu - Po tygodniu wyprowadziła go na spacer i wszystko mu pokazała. Dwóch momentów nie zapomnę do końca życia (było ich więcej - każdy dzień przynosił coś nowego) - 1. przez trzy dni przekonywałam Mixera, że dłoń człowieka nie musi ranić - czwartego podszedł i położył łeb na kolanach. Piątego nieśmiało poprosił o mizianko. 2. dzień, w którym podniósł tylną łapę pod drzewem - dotąd sikał jak suka. Poczułam się jak matka, której ukochany synuś zrobił pierwszy kroczek. Welsh, machnięcie ogonem od Mixera, ode mnie mizianko. Będzie dobrze. P.S. Matko, ale się rozpisałam! Ja o Mixerze mogę godzinami. Chyba mnie nie zbanują?
  9. [quote name='__Lara']Mnie to dobija, ile jeszcze musi być wystawionych allegro żeby znalazł się dom dla Kobry :([/QUOTE] A cholera wie. Chyba do skutku :lol: Larenia, nie daj się dobić!
  10. [quote name='agata51']Wysłałam dziś Kładce kaskę za kwiecień i maj. Buziaki, Kładziu [IMG]http://smileys.smileycentral.com/cat/11/11_7_104v.gif[/IMG][/QUOTE] Przerzućcie moją majową na kwiecień. A w maju się zobaczy.
  11. [URL="http://www.smileycentral.com/?partner=ZSzeb001_ZRman000"][IMG]http://smileys.smileycentral.com/cat/12_3_47.gif[/IMG][/URL] [URL="http://www.smileycentral.com/?partner=ZSzeb001_ZRman000"][IMG]http://smileys.smileycentral.com/cat/12_3_46.gif[/IMG][/URL] [URL="http://www.smileycentral.com/?partner=ZSzeb001_ZRman000"][IMG]http://smileys.smileycentral.com/cat/12_3_45.gif[/IMG][/URL]
  12. Słowacki nie słowacki, ale zawsze wyżeł!
  13. [quote name='marysia55']Witaj Patosku. Zwyczajowo zabieram cie na wieczorny spacerek.[/QUOTE] A ja na bardzowczesnoporanny. Na przekór marysi :eviltong: Postanowiłam zwyczajowo być przeciwko zwyczajom - cokolwiek to znaczy. Jutro/dzisiaj wbrew zwyczajowi zjawię się koło południa. Patos, zapraszam.
  14. Eh, wyżeł, jeże jeszcze nie poszły spać....
  15. [quote name='akucha']Ja mam, ale o co chodzi? Co Brązowa ma zrobić? Sądzicie, że gdyby Hop pszedł do domu, to nie poinformowalaby o tym na dogo? Pies siedzi na tyłach schronu, do wczoraj domu brak. Dzisiaj chyba też nic się nie zmienilo. Nie wychodzi już na spacery, bo nie ma takiej możliwości. To bolesne dla Brązowej, więc nie dziwcie się, że nic nie pisze. Pisała, socjalizowala go, pielegnowała i ogłaszała już przeszło 3 lata i nic to nie zmienilo. Hop szuka domu.[/QUOTE] Masz rację, akucha. My się egzaltujemy, a brązowa robi swoje. Było światełko i zgasło - a bo to pierwszy raz? Hopku, jesteś szczęściarzem - masz brązową. Toż ona dla ciebie, nie dla nas.
  16. Kamysiu, paczuszka gotowa - wyślę w poniedziałek. Z całuskami i miaziankiem po karczychu.
  17. Jednym słowem - paker z posagiem! Czego chcieć więcej?
  18. Też bym tak chciała... w słoneczku...
  19. [quote name='Murka']Szelki mam różnych rozmiarów i maści :lol: tylko z doświadczenia wiem, że takie strachajła umieją się z szelek wywijać i nie zakładlaiśmy. Górka na początku takie tańce odprawiała na smyczy, że na pewno dałaby sobie radę z szelkami... Dobrze zapięta obróżka lub łańcuszek zaciskowy są najpewniejsze. Ale teraz jak już trochę Górkę znamy to spróbuję założyć jej szelki.[/QUOTE] W pierwszej chwili też pomyślałam o szelkach. Mój Mixer od początku chodzi w szelkach, ale on miał postchronowy uraz do pętli zaciskanych na szyisku i nie miałam wyjścia - w ogóle nie chciał wychodzić na spacer, a na widok obroży umierał ze strachu. W szelkach jakoś poszło, ale i on potrafił wysmyknąć się z szelek. Teraz nawet nie próbuje, szelki, wiadomo, spacerek - a to samo szczęście. Czasem mam ochotę spróbować z obrożą - ale właściwie po co? Za to jagdterierka Betka - zero strachu, zero urazów, ale sprytna taka, że wyskoczenie z szelek to dla niej żaden problem. Wystarczy sekunda nieuwagi. Baaaaardzo trzeba uważać. Jak one to robią? Górka chyba w ogóle nie miała do tej pory kontaktu z "uprzężami", więc nic dziwnego, że nie lubi. To taki duży szczeniak - przyzwyczai się. Śliczna jest. I te oczyska - miodowe? bursztynowe? Przecudne.
×
×
  • Create New...