Rozmawiałam z mamą, ona sie boi, że zamiast korzystać z życia będę biec od razu po pracy do psa, że to duża odpowiedzialnośc i boi sie, ze pies ją przeżyje, ale powiedziałą że jak wezme to i tak ją pokocha i pomoże mi w spacerach, tylko każe pomyśleć. Gorsza przeprawa z babcią :nerwy: - nigdy nic nie chciała, a potem i tak cichaczem wyjezdzala z psem na dzialke;), wiec wierze, ze da sie przekonac. Umylam wczoraj okna w całym domu jak pojechaly na dzialke, mysle ze jest to szokujace poswiecenie!
PS. A dzis bylam na marszu niemilczenia - liczylam ze bedzie wiecej ludzi;/. Byłyscie?