Strasznie to wszystko przykre:(, ja Wam powiem, ze jak wzielam ta sunie, ktora jest u mnie teraz to przez jakies 2-3 tyg. zastanawialam sie, czy nie zrobilam psu gorzej. Wzielam ja ze schroniska z Gostynia (pierwsza sunia z Obornik jak M&P - oba schroniska sa naprawde b. dobre w porownaniu z innymi), gdzie byla szczesliwa, miala wolontariuszy, pracownikow i przyjaciolke. Przez wlasnie ten pierwszy czas ciagle chodzila po domu i plakala, nie chciala wracac do domu ze spacerow, przytulac sie, podchodzic, ewidentnie bylo cos nie tak. A teraz - pies ktory juz spacerow nie lubi, woli lezec na kanapie, juz tak nie placze i jest zupelnie inaczej. Skad Meggi ma wiedziec ze to dla jej dobra, mysle, ze gdyby zabrali ja od razu ze schroniska byloby inaczej, u Ulki byla szczesliwa, ale napewno bedzie jej lepiej w jej wlasnym domu.