Niestety szelki nie pasują na Grzesia, on się okazał takim grubaskiem, choć tego nie widać, że nawet M nie weszła, pani znalazła jakieś stare szelki ale one też nie są najlepsze. Grześ w każdym razie poszedł na pierwszy spacer, zestresował się, znowu jakiegoś kwiatka podeptał (to już trzecia doniczka - oj Grzesiu:() i siedzi zestresowany w kuchni. Daje się głaskać, nawet bez awantur dał sobie założyć obroże i szelki, choć tego bałam się najbardziej, ale spacerki będą ciężkie...