Jump to content
Dogomania

Selenga

Members
  • Posts

    6680
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Selenga

  1. Wtatara, jednym z koalicjantów na rzecz zmiany prawa jest [B][URL="http://www.helpanimals.pl/"]Kaliskie Stowarzyszenie Pomocy Dla Zwierząt "Help Animals"[/URL][/B] adres ich strony internetowej to: [URL]http://www.helpanimals.pl/[/URL] Na stronie podają też swój numer alarmowy: [B]0603-948-690[/B] Postaram się zdobyć kontakt bezpośredni do kogoś od nich i może mi się uda popchnąć też wiadomość o suni przez Koalicję
  2. Mnie też było miło poznać was dziewczyny i polecam swoją chatkę na przyszłość, chociaż tak się mogę przydać :)
  3. [quote name='malagos']To gratuluję super-akcji! tylko nie doczytalam, dokad pojechal ten stareńki jamnik? :oops:[/quote] Pankracy do DS w Gdańsku Lilith do DS w Janowie Lubelskim kotka do DS aż pod Szczecin Tofik z pańcią swoją do Słupska
  4. Ale było wesoło :) Kotka najpierw radośnie zwiedzała mieszkanie, potem była bardzo zdziwiona, a na koniec została schowana do kontenerka bo Tofik napastował kotkę, Lilith napastowała Guzika, Guzik napastował Pankracego. Duśka sama zadbała o własne bezpieczeństwo i wskoczyła na swoją ulubiona szafkę dzięki czemu na wszystko patrzyła spokojnie z góry. Lekko wystraszonego Pankracego ratowały z opresji dziewczyny biorąc go na kolana gdzie sobie cichutko popiskiwał. Lilith, która na Tofika u Danki wogóle nie zwracała uwagi, zapałała gorącym uczuciem do Guzika, aż się chłopak przed nia zębami bronił. Za to nie wiedzieć czemu Guzik zapałał równie gorącym uczuciem do Pankracego i trzeba było biedaka chronić przed Guzikiem. Wszyscy już pojechali, stan mojej zwierzyny pozostał bez zmian - Duśka na szafie, Guzik na hasło "no to jedziemy" położył się na nogach pańci i wyraźnie dał do zrozumienia, że on tu zostaje. Co prawda jak odprowadzał Pankracego do windy to nie można go było odpędzić, ale w końcu wrócił i teraz śpi.
  5. [quote name='danka1234']A nie zapomnij o moim Toficzku,też dołaczy do tego grona, no i bedzie Twoja Duśka i Guzik,no niezła gromadka,oby chałupa wytrzymała ten gwiezdzisty zlot.[/quote] Duśka jak ją znam to się schowa pod tapczan, Guzik Lilith na pewno nie ruszy, Tofika pewnie też nie, bo jak widzi jamnika to mało łap nie połamie tak do niego leci. Może i Pankracy się na tę jego sympatię do jamników załapie. A kicia z Kielc ma przyjechać w kontenerku :) Damy sobie radę :)
  6. [quote name='Isadora7']Ciekawe o której zbiórka?[/quote] no nie wiem czy ludziom uda się wszystkim spotkać :) ale zwierzaki mają zapewnione miejsce do czekania aż do skutku :)
  7. Ale będzie zlot gwiaździsty u mnie :) Lilith z Danusią przyjeżdża ze Słupska i będzie czekała na dziewczyny z Janowa Lubelskiego. Dziadunio z Reno przyjeżdża z Łodzi i będzie czekał na Danusię. Z Kielc przyjeżdża koteczka z Fioną i też będzie czekała na Danusię. Ale będzie wesoło :evil_lol:
  8. Jasne :) allegro się Nanie kończy to przy odnawianiu podmienię fotkę
  9. Witam :) Potwierdzam to co napisała danka123 - jamniś może poczekać u mnie. Ja jestem cały czas w domu więc o której przyjedzie to będzie i kto pierwszy przyjedzie to poczeka :) Wyślę adres i telefon kontaktowy na PW
  10. Mam wrażenie, że on nie raz był postrzelony. W każdym razie jak go tak głaszczę i dopieszczam to co chwila się okazuje, że gdzieś nie należy go dotykać bo go tam boli i nawet potrafi zębami złapać, więc boli dość mocno. Chyba większość tych bolących miejsc już znam i omijam, ale nie wiem co jeszcze się okaże. Wychodzi na to poza tym, że Guzik ma tak na prawdę tylko jedną łapkę całkiem sprawną. Przednia lewa jest całkiem rozwalona. Przednia prawa ma sztywny staw nad "stopą", to najlepiej widać jak Guzik leży i ta "stopka" nie opada swobodnie tylko jest w pozycji takiej jakby stał na niej cały czas. Prawa tylna łapka trochę krzywa i boli jak się dotyka w okolicy stawu biodrowego, tu właśnie łapie zębami.... O połamanych i źle zrośniętych żeberkach to już nawet nie wspomnę, bo go przynajmniej nie bolą, ale pod palcami się wyczuwa te krzywe zrosty. Biedny ten mój Guziczek, ale dzielny i pogodny bardzo. A z rzeczy śmiesznych to Duśka ma rujkę i molestuje Guziczka strasznie :) Tuli się do niego, ociera, doopinkę wypina, pod nos mu podstawia... :diabloti:
  11. ok, zajrzę jutro i w razie czego zrobię mu nowe allegro
  12. [quote name='iwa77'][COLOR=Red][SIZE=5]Czy ktoś pomoże w ogłoszeniach dla nowych psiaków z 16 - stki ?[/SIZE][/COLOR][/quote] mogę porobic allegro i animalia.pl wiem, ze mało ale ciągle mi brakuje czasu żeby się na inne zarejestrować
  13. mysza_1 wielokrotnie pomagała dostarczając takie magiczne opatrunki
  14. nawet tak nie myśl :mad:
  15. No i na dodatek wcisnęłyśmy się z trzema psiakami w ciasny kąt kawiarenki :) Zdecydowanie nie było warunków do fotografowania
  16. Dzięki :) Co prawda wydaje mi się, że on się huku nie boi. Było trochę fajerwerków już słychać, nawet na trawniku za torami strzelali fajerwerki niedawno. Ani Guzik ani Duśka nie okazywali strachu. Ale jak ten dzieciak wymierzył w niego pistolet to od razu uciekł do wiatrołapu i wcisnął się w drzwi. Huku nie było bo dzieciakowi kapiszon nie wystrzelił. Ale oczywiście w sylwestra może być różnie :)
  17. [IMG]http://www.egonet.pl/dogo/micia/micia564.jpg[/IMG] [IMG]http://www.egonet.pl/dogo/micia/micia565.jpg[/IMG] [IMG]http://www.egonet.pl/dogo/micia/micia566.jpg[/IMG] [IMG]http://www.egonet.pl/dogo/micia/micia567.jpg[/IMG] [IMG]http://www.egonet.pl/dogo/micia/micia568.jpg[/IMG]
  18. No więc możecie odetchnąć z ulgą :lol: Wszystkie nasze obawy były zupełnie bezpodstawne. Pani Iza kocha Liska całym sercem (no może przesadzam, bo słodką Balbinkę też przecież kocha) i z całą pewnością go nigdzie nie odda. Oswoiła się już z jego brakiem łapki i zupełnie jej to nie przeszkadza. Liskowi zresztą też, śmiga jak mój Guzik. Liseczek jest zadbany, wyczesany i wpatrzony w Panią Izę. Balbinka też go zaakceptowała, psiaki dogadują się świetnie i nawet jakoś specjalnie nie rywalizują o względy swojej pani. A Pani Iza dba o to żeby obydwa psy były jednakowo traktowanie, miziane i dopieszczane. To wspaniała, bardzo ciepła osoba :loveu: Zofia w poniedziałek wrzuci zdjęcia to same zobaczycie jak Lisek teraz wygląda. Ale jedno jest pewne: [CENTER][B][SIZE=4][COLOR=Green]LISEK MA PRAWDZIWY, KOCHAJĄCY DOM[/COLOR][/SIZE][/B] [/CENTER]
  19. Jak mogłabym nie zaglądać??? gdzieś przecież trzeba doładować akumulatory :) A oto zdjęcia Miciuni - pierwszy udokumentowany przypadek zabawy ;) Mam ochotę na zabawę, może jak się wytarzam, to ktoś się zorientuje... [IMG]http://www.egonet.pl/dogo/micia/micia-tarza.jpg[/IMG] No, przyszła, można troszkę nadgryźć... [IMG]http://www.egonet.pl/dogo/micia/micia-paluszki1.jpg[/IMG] Co tam troszkę, idziemy na całość.... [IMG]http://www.egonet.pl/dogo/micia/micia-paluszki2.jpg[/IMG] Stop! ktoś puka! no to ja jestem CZUJNA I GROŹNA! nawet sobie powarczę! [IMG]http://www.egonet.pl/dogo/micia/micia-warczy.jpg[/IMG]
  20. rudy dalmatyńczyk? i taki wielki?
  21. nowy banerek dla Słodziaczka [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=115686"][IMG]http://www.egonet.pl/dogo/banerki/slodziak2.jpg[/IMG][/URL]
  22. Kiedy się patrzy na Guziczka to widać radosnego małego pieszczoszka, ufnego i bardzo otwartego na człowieka. A ja się dzisiaj przekonałam, że Guziczek WSZYSTKO PAMIĘTA ze złych dni... Wyszliśmy po południu na spacer i Guziczek sobie biegał radośnie po trawnikach w podwórku, załatwił co miał załatwić i ruszyliśmy do domu. Przy naszym bloku kilku małych chłopców, takich po 10 - 11 lat, bawiło się pistoletem na kapiszony. Jednemu udało się wystrzelić kapiszona, Guziczek się spiął, ale nie uciekał. Drugi chłopiec wziął pistolet (taka miniaturka colta, zabawka) i też chciał "wystrzelić" kapiszona, ale skierował jednocześnie pistolet w stronę Guzika, tak jakby do niego mierzył. Kapiszon nie wystrzelił, a starszy chłopiec skarcił kolegę i kazał mu pistolet skierować do góry, w niebo - czyli właściwie nic się nie stało, nawet huku nie było. A tymczasem Guzik, który chwilę wcześniej dość spokojnie przyjął huk kapiszona, rzucił się do klatki, wcisnął w kąt i gdyby mógł to by przeszedł przez drzwi do klatki bez ich otwierania nawet. W oczach miał paniczny strach. W pierwszej chwili się zdziwiłam, a potem sobie przypomniałam, że facet od którego zabrała go nikador, strzelał do niego z wiatrówki... Guziczek nie boi się huku - bał się pistoletu... Oczywiście wróciliśmy do domu najszybciej jak się dało, w domu go przytuliłam i się uspokoił. Co dziwne - przytulała go również Dusia, łasiła się do niego i głaskała go łapkami, to na prawdę wyglądało tak, jakby ona ten jego strach wyczuła i mówiła mu tak jak ja, że już wszystko dobrze, że nic złego mu się nie stanie, że jest z nami. A ja się oczywiście poryczałam. Te jego przerażone oczy chyba będą mi się śniły w nocy :bigcry:
  23. [quote name='Ra_dunia']Agusia - sądzę, że zawsze warto napisać do Murki i się po prostu dowiedzieć co i jak.[/quote] Poza tym zapisac można - jak sie znajdzie coś innego to wypadnie z kolejki tak jak lisek, niczemu to nie przeszkadza a jest przynajmniej jakaś szansa
  24. Rozmawiałam z p. Joanną. Niestety niewiele udało mi się dowiedzieć. U p. Joanny zdiagnozowano chorobę, która wydawała się niegroźna. Ostatnie w miarę pozytywne informacje były pod koniec czerwca kiedy to p. Joanna była w Warszawie na rehabilitacji i kiedy otrzymała zgodę M.Zdr. na leczenie lekami nie będącymi w naszym rejestrze leków. Wtedy p. Joanna mówiła, że po powrocie z rehabilitacji skontaktuje się z truskawą i basią i że psiaki na pewno do niej trafią. Kiedy zadzwoniłam pod koniec lipca, żeby zapytać czy mogę wznowić ogłaszanie psów (czyli konkretnie chodziło o informację czy się rozmyśliła) p. Joanna nie bardzo chciała czy nie mogła rozmawiać przez telefon i obiecała, że wyśle maila i wszystko opisze. Niestety nie odezwała się, więc wznowiłam ogłoszenia chłopakom. Nie sądzę żeby jeszcze był sens dzwonić kolejny raz. I szczerze wam powiem, że wolałabym żeby się po prostu rozmyśliła - może nie byłoby to zbyt odpowiedzialne, ale inna alternatywa to tylko rozwój choroby w kierunku uzłośliwienia...
×
×
  • Create New...