Został w lecznicy. Do odbioru koło 14-tej.
Mają wszystko i wszędzie obejrzeć, a gdyby coś dziwnego wyszło w wynikach i trzeba byłoby np. USG robić, to mają robić.
Poszedł z wetami bez problemu, nawet machał ogonem do nich. Zaczął piszczeć dopiero jak go zamknęli w kenelu.
Tak jeszcze myślę - Lunka, czyli oblubienica Ogórka, jest niby po sterylce, ale może źle zrobili, zostawili kawałek czegoś, bo to chyba nieprawdopodobne, żeby aż tak się Ogórek nakręcał na całkiem czystą sunię.
Po czipowaniu może trzeba będzie pożyczyć z wpłat stałych, czego wolałabym nie robić, nie lubię bałaganu. A życie sobie. Korona mnie rozłożyła na łopatki, ale nie damy się!
Nie ma zdrowotnych. Ja tylko kocham tego psa. To się obawiam o wszystko, co go mogłoby zmienić. Hormony to potęga.
No nic, trzeba wykastrować, no trzeba.
Sama jesteś Ananas.
Ja się martwię, żeby coś mu się z główką nie stało, to taki dobry pies...
Przyznam się, że gdyby on u mnie miał być, to bym jajek nie ruszała.
W ramach pobytu jajecznego w Lecznicy poprosiłam też o czip. O ile będzie zarejestrowany od razu w Safe Animal.
Rejestracja - moim zdaniem - na obecny DT.