Niech niech.
Wykończona jestem po tych aferach. Ciekawa jestem (to pytanie do kiyoshi), czy osoba, która do mnie dzwoniła, to ta sama, która zamówiła transport dla psów niezarezerwowanych, znaczy tych, co ich nie znaleźli. Bo już wtedy ciśnienie mi podniosła. A dziś potraktowała mnie tak arogancko, że żadna dbałość o pieski tego nie tłumaczy. Teraz się rozłącza, kiedyś to było rzucenie słuchawką. No tragedia, jej koleżanka pieska nie dostała. A piesek w schronie od dawna, nagle się ocknęła? I jeszcze coś mówiła, że ta koleżanka (z Wrocławia!!!) może Ogórka przejąć od Patrycji gdzieś w trasie. W trasie z Radys do Słupska, przypominam.
Strasznie się denerwowałam, bo jak mi tą słuchawką rzuciła, to się przestraszyłam, że ze mną nie chce rozmawiać, a pewnie ma układy w Radysach, no sto razy lepsze, niż ja, sierota, więc póki Pati nie dała znać o zapakowaniu, to siedziałam na bombie.
No nic, jadą :)))
Uxmal pewnie nie ma czasu, a ja cierpliwości dziś, w każdym razie przysięgam!!! że widziałam zdjęcia Ogórka naszego, w kenelu w samochodzie.
Natomiast jeśli ta pani z Wrocławia nadal będzie się starać o adopcję, to sprawa jest o tyle łatwa, że Kasia (DT) regularnie we Wrocławiu bywa i może zrobić PA. Razem z Poker najlepiej.