-
Posts
23058 -
Joined
-
Days Won
10
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by rozi
-
Teraz proszę o uwagę. Ogóś jest rozliczony, zostało 30zł z groszkiem. Ale kończę bazarek dla Ogósia, otworzyłam przed decyzją o wyjeździe do Pani Anny. Chciałabym też w podziękowaniu za Kasi trud, troskę o naszego pieska, ogromną podróż za śmieszne pieniądze, za całość opieki nad piesuniem przekazać wszystkie dostępne mi środki na leczenie starowinek u Kasi. Nie na opłatę DT niektórych (wiele jest bezpłatnie), tylko stricte na koszty weterynaryjne. Jeśli ktoś z bazarkowiczów nie zgadza się z moją decyzją, zwrócę wpłacone pieniążki.
-
Ogóś codziennie wieczorem włazi na łóżko, sobie tam śpi z godzinę-dwie. W nocy nie. W nocy tam koty królują i po cichu Ziomek się wkrochmala. Dziś przed świtem kręcił się, chciał na dwór. Nie wiadomo czemu, bo ostatni spacer ma późno. Wyleciał i szybciutko wrócił. Z Dużym_Psem nie ma problemów żadnych, Duży chyba gotów Ogórka polubić, macha do niego ogonem, ale bez rewanżu to zainteresowanie. Jedyny dysonans to relacje między Ziomkiem a Ogórkiem. Są zazdrośni o Panią Annę, obydwaj garną się po pieszczoty. Czasem burkną na siebie, krew się nie leje. Ogóś absolutnie nie jest jakoś nieśmiały, niepewny. Pierwszy do wszystkiego. No... dobrze mu tam. Pilnuje ogrodu razem z Dużym i sunią. Posłuszny. To tyle na dziś. Życie płynie spokojnie, trudno o ciekawe jakieś wiadomości, mogę spróbować odpowiedzieć na konkretne pytania.
-
Miałam wczoraj dzień bez używek, czyli bez komputera też. U Ogórka wszystko dobrze, szybko się przyzwyczaja, je normalnie, troszkę jest zaborczy. Kasia rozmawiała z Panią Anną w środę wieczorem. Ja może w niedzielę zadzwonię. Za jakiś tydzień będzie u Pani Anny drugi syn, zrobi więcej zdjęć. Jest problem z przerejestrowaniem czipa, ale jakoś sobie Panie poradzą - myślałam, że wystarczy, jeśli Kasia zadzwoni do Safe Animal, okazuje się, że nie. Mam ostateczne rozliczenia: Za całą wielką podróż 340zł Za hotelik (18 dni) 235zł Dziś zrobię przelew 575zł. Edit.: przelew poszedł.
-
Ja i tak nie wszystko pisałam, bo by się tu wszyscy wykończyli. W czwartek, 30 kwietnia, odezwał się do Kasi ten pan Przemek spod Gdańska. Że chciałby porozmawiać i kiedy zadzwonić, żeby spokojnie. Kasia do mnie, ja mówię gadaj z nim, może się okazać, że dom świetny i blisko. Zadzwonił w piątek rano. Pani Anna oczywiście też wiedziała o tym. A Ogórek już na walizkach. Długo rozmawiali, brzmiał bardzo rozsądnie. Powiedział, że wieczorem usiądzie z całą rodziną, przedyskutuje temat, bo to decyzja na całe życie psa, i w sobotę da znać. A Ogórek już na walizkach. Ja z Kasią rozmawiałam jeszcze dłużej, na koniec powiedziałam, żeby go zwalić i jechać do Szczekocin, bo dwie sprawy. Po pierwsze bieganie i rower, to nie bardzo dla Ogórka. Po drugie dwuletnie dziecko - Ogóś by nie ugryzł na bank, ale gdyby było natrętne, to mógłby warknąć i wtedy nie wiadomo, co na to mamusia, bo mamusie są różne, a pies miał być kumplem dla faceta, nie dla całej rodziny wymarzonym przyjacielem. A Pani Anny jestem pewna, że na Ogósia krzywo nie spojrzy nigdy. I chwała Bogu, że taką decyzję podjęłyśmy, bo skończyły się przedwyjazdowe nerwy, a facet nie odezwał się więcej :D